literatura
MAGAZYN KULTURALNY
07 października 2013

Uczyć się od Las Vegas?

Słabością manifestów, choćby nie wiadomo jak rewolucyjnych, jest fakt ich dezaktualizowania się. Dotyczy to zwłaszcza manifestów ogłaszanych w sztuce, bo niewiele jest rzeczy szybciej przemijających niż moda w architekturze czy malarstwie. Książka „Uczyć się od Las Vegas” może jednak przyciągnąć estetycznych snobów i historyków architektury.

Pierwsze wydanie tekstu trójki architektów – Roberta Venturiego, Denise Scott Brown oraz Stevena Izenoura – miało miejsce w Nixonowskiej Ameryce w 1972 roku. Tańsze wznowienie Uczyć się od Las Vegas nastąpiło pięć lat później i sławę musiało dzielić z wielką pozycją teoretyka architektury Charlesa Jencksa, Architekturą postmodernistyczną, w której autor ogłosił ostateczny koniec modernizmu. Polska, gdzie tłumaczenie Jencksa ukazało się już w 1987 roku, poszła śladem radykalnego teoretyka i jednoznacznego postawienia na ostry eklektyzm architektury, czemu sprzyjała prywatyzacja i dziki kapitalizm. Obecna propozycja Karakteru jest próbą uzupełnienia luki w polskich przekładach dzieł o architekturze, lecz w żadnen sposób nie rozpocznie na nowo dyskusji o postmodernizmie. Moment na to został przegapiony, a subtelne rozwiązania autorów Uczyć się od Las Vegas mogą obecnie wydać się pasjonujące intelektualnie, ale na pewno nie będą stanowić podstaw do praktycznych rozwiązań.

Książka jest rozwinięciem tezy postawionej w tytule – należy uczyć się od miasta kiczu i rozrastającej się tandety (choć sami autorzy nie nacechowują negatywnie Las Vegas). Architekci, krytykując modernizm za chęć budowania świata na nowo, są przekonani, że świat zastany oferuje już gotowe rozwiązania, które wystarczy tylko wykorzystać w odpowiednim kontekście. Ilustracją (dosłownie) ich przekonań jest budujące się w tempie, w jakim kapitalizm przybiera na sile, miasto na peryferiach, Las Vegas. Architekci poprzez odwołanie się do modernistycznego hasła Sullivana form follows function – „forma podąża za funkcją” – ukazują, że układ urbanistyczny oraz estetyka świetnie współgrają z celami, w jakich ludzie przyjeżdżają do Las Vegas. Budynki ustawione są wzdłuż drogi, tworząc tak zwazny commercial Strip, a szyldy i fasady budowli kształtują całość architektoniczną dopasowaną do potrzeb gości. Wielkimi literami napisane są najważniejsze informacje dla szybko przejeżdżających samochodów, szczegóły zajmują doły billboardów. Ozdobne są jedynie fasady, a tyły budynków i wnętrza nie stanowią troski architektów i użytkowników – przejeżdżający ma być zachęcony tylko tym, co jest mu dane od ulicy. Tym samym, pozornie chaotycznie rozrastające się Las Vegas samoistnie i witalnie zaczyna spełniać postulat modernistów, który ci chcieli osiągnąć poprzez technikę.

Krytyka modernizmu jest prowadzona także przez polemikę między innymi z hasłem Miesa van der Rohe less is more. Venturi we wcześniejszej książce trawestuje to powiedzenie i pisze: less is a bore, oczekując od architektury tego, by nie wstydziła się symboliki i wieloznaczności oraz by przestała być heroiczna. Książka Uczyć się od Las Vegas wprowadza dwa bardzo ważne pojęcia, którymi prawdopodobnie się posługujemy, nie znając ich proweniencji. Mowa o „kaczce”, czyli budynku, który staje się rzeźbą, oraz o „dekorowanej budzie”, czyli budynku, na którym ornament nie jest związany z funkcją, a został dodany dla smaczku. Według architektów, „kaczką” stały się budynki późnych modernistów. Przykładali oni wielką wagę do zewnętrznego wyglądu budynku, wykorzystując do tego beton brut, przez co ostatecznie zapominali o funkcjonalności budowli, przekształcając ją w heroiczną rzeźbę. Według autorów, martwotę takiej architektury powoduje przywiązanie do dobrego smaku i niechęć do stosowania ironii czy pastiszu. Wszelkie przejawy eklektyzmu w modernizmie były tępione przez arbitralne grono ekspertów, natomiast architektura postmodernistyczna niczego nie wyklucza. Przeciwnie: czerpie z wielu źródeł, także z renesansowych budynków, które w pewnym stopniu także są „dekorowanymi budami”.

Modernizm mający posługiwać się wyłącznie formułą geometryczną, zaanektował do swojego zbioru form elementy przemysłowe, takie jak silosy czy kominy parowców. Tym samym, według autorów, nie zerwał z symboliką, a jedynie zamienił ją na inny zestaw – kubistyczno-industrialny. Sama forma nie niesie treści, dopiero włożenie jej w odpowiedni kontekst pozwala prawidłowo odczytać zaplanowaną geometrię. Corbusier, który według wydawcy jest głównym adwersarzem krytyki autorów, pisał w książce W stronę architektury: Architektura to przemyślana, bezbłędna, wspaniała gra brył w świetle. Dla autorów Uczyć się od Las Vegas architektura to raczej gra świateł w „kaczkach” i „dekorowanych budach”.Uczyć się od Las Vegas?

W Polsce w chwili, kiedy w podobnym momencie mamy wydane Uczyć się od Las Vegas oraz Wannę z kolumnadą, mamy pewnien moralno-intelektualny dylemat. Możemy, z jednej strony, pozwolić sobie na uczenie się od Warszawy (taki projekt jest właśnie realizowany – kuratorzy z Polski i Szwajcarii dokonują researchu na warszawskich ulicach, jak niegdyś architekci na drogach Las Vegas) lub naukę od przedmieść. Do tego nawoływali autorzy manifestu architektury postmodernistycznej – uczyć się od Las Vegas to uczyć się raczej symboliki niż rozwiązań formalnych. To by wiele powiedziało socjologom. Z drugiej strony, możemy popatrzeć na Warszawę i przedmieścia większych miast polskich przedstawione w Wannie z kolumnadą i wtedy zakwalifikować pozycję Venturiego, Scott Brown i Izenoura jako bardzo ważną, ale historyczną książkę, a nie poradnik. Bo destrukcyjna i wynaturzona forma polskiej przestrzeni przeważa nad jej symboliką, a pasowi nadmorskich budek z jedzeniem daleko do pustynnego piękna Las Vegas.

Robert Venturi, Denise Scott Brown, Uczyć się od Las Vegas
Wydawnictwo Karakter 2013
cena: 65 zł
następna
strona
poprzednia
strona
przejdź do strony: 12

Zobacz także