film
MAGAZYN KULTURALNY
02 listopada 2013

Polscy bracia Quay

Kojarzeni głównie z lalkowych animacji, znani w Polsce przede wszystkim z adaptacji opowiadania „Ulica Krokodyli” Brunona Schulza, bliźniacy Stephen i Timothy Quay gościli na krakowskim Festiwalu Conrada.

bracia Quay na Festiwalu Conrada - fot. Michał Ramus - materiały prasowe

Czasem zamieniają się imionami, na publiczne wystąpienia zawsze zakładają te same stroje. Nie używają swoich imion podczas wypowiedzi, mówią jako bracia. Z przyjemnością opowiadają o polskiej kulturze, która stanowi dla nich ważną inspirację. Lubią słuchać Ewy Demarczyk, planują nakręcić Sanatorium pod Klepsydrą, pozostając pod wrażeniem adaptacji Wojciecha Hasa. Sami zrealizowali dokument o zamku w Łańcucie, będącym częścią biografii Jana Potockiego. Choć często bywają w Polsce, są trudno dostępni dla mediów i niechętnie udzielają wywiadów. Przed Państwem bracia Quay!

MAGAZYN: Korzystają Panowie głównie z XX-wiecznego dorobku kulturalnego. Czy wyobrażają sobie Panowie zekranizowanie którejkolwiek ze współczesnych powieści?

Stephen Quay: Chodzi o Gombrowicza? Tak, to nas niesamowicie interesuje. Ale ta proza musi nadawać się do kina.

Timothy Quay: W idealnym świecie potrzebujesz na to pieniędzy, nie zrobisz tego sam.

Czy czerpią Panowie podobną przyjemność z tworzenia filmów, co z przygotowywania reklam dla telewizji?

TQ: Nie, każde z nich to oddzielna dyscyplina. Zakładasz różne kapelusze, jednego dnia jesteś idiotą, drugiego dnia stajesz się wysmakowany i myślisz o literaturze i muzyce. Istnieje wyraźny podział.

SQ: I wiesz, że musisz opchnąć komuś towar.

TQ: Pieniądze, które uzyskujesz z robienia nonsensowych rzeczy…

SQ: …wykorzystujesz do swojego projektu…

TQ: …i do studia, by tam realizować przyszłe własne pomysły związane z na przykład literaturą. To zawarcie paktu z diabłem. Zgadzasz się, żeby robić diabelskie rzeczy.

Co jest najbardziej uwodzącą cechą polskich dzieł (literatury, muzyki), które Panowie wykorzystują w swoich filmach?

SQ: W znaczeniu seksualnym czy intelektualnym?

Intelektualnym.

TQ: Penderecki…

SQ: Schulz, Penderecki… Muzyka Lecha Jankowskiego jest fantastyczna.

Czy śledzą Panowie to, co się dzieje we współczesnej polskiej kulturze?

TQ: Chodzi o grupy popowe? Muzykę? Nie, to nie.

SQ: Penderecki wciąż pisze muzykę, ale czy o niego chodziło?

Też, ale czy śledzą Panowie także polskie festiwale filmowe?

SQ: O, tak.

TQ: O, tak.

SQ: Właśnie obejrzeliśmy nowy film Pawlikowskiego, „Idę”.

Jak się podobała?

SQ, TQ: Robi wrażenie.

SQ: Znamy Pawlikowskiego, więc bardzo miło obejrzeć jego film, który jest fantastyczny.

Można powiedzieć, że w Polsce następuje ożywienie zainteresowania filmami Waleriana Borowczyka. Co myślą Panowie o jego dorobku?

SQ: To jego animacje są tym, co zrobiło na nas najlepsze wrażenie. Jego pierwszy pełnometrażowy film, „Goto, wyspa miłości”, odcisnął na nas największe piętno. Późniejsze dzieła działały na nas już mniej. Ale czy chodzi o filmy pornograficzne?

Tak.Polscy bracia Quay

TQ: Są pobłażliwe. Zgaduję, że pewnie musiał zarobić.

W jednym z wywiadów wyrazili Panowie zaniepokojenie faktem, że kiedy Polska wstąpi do Unii Europejskiej, utraci swój metafizyczny charakter. Czy od tego momentu cokolwiek się zmieniło?

SQ: To podchwytliwe.

TQ: Podchwytliwe.

SQ: Jest trochę rzeczy, które Polska utraciła w związku z patrzeniem na Zachód, a w których była potęgą w czasach komunizmu, ale o tym kraj nie chce pamiętać. Dla nas bardzo ciekawe jest przyjeżdżanie tutaj. Po raz pierwszy byliśmy w Polsce w latach 70., w czasach komunizmu, jesteśmy i teraz, kiedy kraj orientuje się na Zachód. To nie jest zbyt ciekawe – jak Polska adaptuje się do Zachodu. Czy mądrze się adaptuje z własną wrażliwością, czy będzie chciała być dokładnie taka jak Zachód? Czy będzie miała te wszystkie fajne sklepy z ubraniami? Czy tego chcemy, czy takie są ideały? Nie wiem.

Czy zgodzą się Panowie, że proces przewidziany przez Brunona Schulza w Ulicy Krokodyli – komercjalizacja i utrata duchowości – jest dominującą tendencją we współczesnej kulturze?

TQ: Nikt nie chce o tym rozmawiać. Myślę, że to nie jest ważne dla zdecydowanej większości ludzi. To szkodliwe.

SQ: Szkodliwe dla tych, którzy zobaczą różnicę między różnymi twierdzeniami o rzeczywistości a rzeczywistością tu i teraz.

TQ: Nie wyobrażam sobie Brunona Schulza z kartą Visa. Albo kartą American Express.  

następna
strona
poprzednia
strona
przejdź do strony: 12

Zobacz także