sztuka
MAGAZYN KULTURALNY
07 grudnia 2013

SPACER Z CZESKĄ FOTOGRAFIĄ

„To dziwne, ale tak mały naród jak Czechy daje światu bardzo wielu fotografików (…). Może w przypadku Czech jest to sprawa długiej tradycji, ale w każdym razie jest to jakiś fenomen” – muszę przyznać, że Jan Saudek ma rację.

fot. © by Jiri Hanke VIEWS FROM THE WINDOW OF MY FLAT 1981-2003

Poproszono mnie, abym napisała krótki wstęp do historii fotografii czeskiej. Nie ma sprawy – myślałam. Kojarzę przecież nazwiska kilku Czechów, zarówno tych bliższych współczesności, jak i tych z okresu Czechosłowacji… Na pewno będzie łatwo wybrać kilku. Cóż, myliłam się. Zebrałam na kartce tych, o których chcę Wam opowiedzieć i zaczęłam stopniowo redukować ich liczbę. Nie myślałam, że będzie to tak trudne. Oprowadzę Was po głównych ulicach czeskiej fotografii, jednak nie obraźcie się, jeśli zajrzymy tylko przez niektóre drzwi. Mamy mało czasu. A jest tyle do zobaczenia! Wyobraźcie sobie charakterystyczną uliczkę, którą na pewno pamiętacie z wizyty w czeskiej Pradze…

Na początku ulicy mieszka František Drtikol (1883-1961), uważany dziś za pierwszego czeskiego fotografa światowego formatu. Jako pierwszy Czech w 1901 roku rozpoczął naukę w Instytucie Fotografii w Monachium. Zaczynał jako piktorialista, stopniowo przechodząc w stronę surrealizmu i konstruktywizmu. Po zakończeniu I wojny powrócił do swoich dzieł spod znaku art deco, wzbogacając je jednak o elementy futurystyczne, kubistyczne i ekspresjonistyczne, prawdopodobnie pod wpływem swojego asystenta, Jaroslava Rosslera. W tym mieszkaniu możemy więc zobaczyć modelki stojące między rozmaitymi dekoracjami. W latach 1923-30 uchwycona przez niego nagość pośród geometrycznych cieni skutkowała dziesiątkami wystaw na całym świecie.

Kolejne mieszkanie znajdujesię blisko Drtikola – w końcu rezyduje w nim jego asystent.  Jaroslav Rössler (1902-1990) był jednym z pionierów czeskiej fotografii abstrakcyjnej. Dość wcześnie - bo już w 1923 roku - stosował takie zabiegi jak długi czas ekspozycji, świadome nieustawianie ostrości i bawienie się światłem, co prowadziło do powstania obrazów kół o delikatnych konturach, krzywych linii czy stożków światła. Gdy patrzymy na zdjęcia Rösslera, mogą mignąć nam przed oczami fotogramy Man Raya czy Christriana Schada. Ci jednak, w przeciwieństwie do Rösslera, nie tworzyli ich za pomocą klasycznego aparatu fotograficznego.

Takie wizualne eksperymenty wykonywane bez użycia aparatu zainteresowały innego czeskiego artystę, Jaromira Funkego (1896–1945). Wpływ „izmów” (konstruktywizmu, kubizmu, surrealizmu, precyzjonizmu) widoczny był prawie u wszystkich fotografów „nowej ery”. Funke wykorzystywał formy geometryczne typowe dla malarstwa konstruktywistycznego i kubistycznego, fotografując stożki, kule i detale przedmiotów ze szkła. Jego prace są jedną z najbardziej radykalnych czeskich interpretacji reguł Nowej Rzeczowości. Okres ten, przypadający na przełom lat 20. i 30. XX w., kładł nacisk na czystą estetykę i ostateczne odejście od sztuczności piktorializmu. Za to w latach 30. Praga stała się jednym z centrów surrealizmu, co szybko zaczęło być widoczne u Funkego. Jego cykl Reflexe (Odbicia), przedstawia fantastyczne odbicia rzeczywistości w szybach.

Na następnych drzwiach dostrzegamy tabliczkę Skupina surrealistu v CSR. Do tej Grupy Surrealistów, założonej w 1934 roku, należeli m.in. Jindřich Štyrský (1899-1942) i Karel Teige (1900-1951). Pierwszy z nich, malarz, grafik i scenograf, znajduje temat do zdjęć w oknach wystawowych, porysowanych ścianach, sklepowych szyldach. Publikuje też ciekawą książkę Emilia przychodzi do mnie we śnie, pełną śmiałych, erotycznych kolaży. Zestawia fragmenty starych pornograficznych fotografii z motywami śmierci, erotyki, niezaspokojenia, nadając im nowy kontekst i znaczenie. Drugi, Karel Teige, również używający erotycznych aluzji, publikował swoje montaże w wydawnictwach reklamowych i na obwolutach książek. W 1926 r. zdobił publikację ABECEDA, będącą pierwszym przykładem awangardy używającej różnych mediów jednocześnie.SPACER Z CZESKĄ FOTOGRAFIĄ

W 1943 roku panowie, których już odwiedziliśmy – Jaromir Funke oraz Karel Teige wraz z Josefem Sudkiem  wydają książkę Modern Czech Photography. Publikacja ta była formą portfolio, zawierającego oryginalnie podpisane zdjęcia kilku fotografów, z wprowadzeniem Karela Teige. Czas więc odwiedzić trzeciego z nich. Josef Sudek (1896-1976) niewątpliwie zaskakuje. Walcząc podczas I wojny światowej, stracił rękę. Mimo to fotografował dużym, ciężkim aparatem bez pomocy asystenta. Przemieszczamy się po jego pokoju i kawałek dalej natrafiamy na okno, w którym Sudek szukał ukojenia po traumatycznych przeżyciach. Skupiając się na widoku ze swojego małego atelier, tworzył obrazy początkowo w stylu piktorialnym, a potem ewoluujące w kierunku własnego, nieco poetyckiego stylu. Portrecista miasta, rejestrował również ogrody, puste pokoje oraz martwe natury w sposób, który przywodzi na myśl intymność.

Znów idziemy ulicą, wchodząc do kolejnej kamienicy, mieszczącej się nieco dalej. Tam – absolutny mistrz - Josef Koudelka, członek Agencji Magnum, który światową sławę zyskał pierwotnie jako P.P. (Prague Photographer). To tak podpisano zdjęcia w The Sunday Times, wykonane podczas inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 r. Rok później przyniosły mu one nagrodę im. Roberta Capy. Wart uwagi jest również jego wcześniejszy cykl, Cyganie, przedstawiający czeskich i słowackich Romów. Zdjęcia te, wykonane z pewną dozą romantyzmu, przedstawiają różne aspekty nomadycznego życia, więzi rodzinne, szacunek do tradycji. Po stłumieniu Praskiej Wiosny Koudelka poprosił o azyl w Anglii, po czym, podróżując po Europie, tworzył cykl Exile (Uchodźcy), ukazujący ludzi z marginesu społeczno-ekonomicznego. Do kraju wrócił w 1990 r., przedstawiając w projekcie Czarny Trójkąt fotograficzną panoramę zniszczonej ojczyzny. Zdjęcia Koudelki to więcej niż fotoreportaż czy dokument. Wystarczy, że przyjrzycie się Cyganom – dla mnie to wizualny majstersztyk.

Pukamy do kolejnych drzwi. Otwiera nam Jan Saudek (ur.1935). Wielki wpływ na jego początkową twórczość miał okres komunizmu. W wywiadzie dla Panoramy Kultur przyznaje: „komunistyczna rzeczywistość doprowadziła mnie do marzeń o lepszym świecie(…) Ujmijmy to tak – nie ukazywałem świata rzeczywistego, ale starałem się ukazać świat moich marzeń.” W surrealistycznych, malarskich aktach, posługując się groteskowym żartem, Saudek kpi sobie ze standardowej estetyki. W tym mieszkaniu rzuca nam się w oczy charakterystyczna, obdrapana ściana. Jest ona tłem do uwieczniania postaci ludzkiej z wszystkimi jej niedoskonałościami, na które oko tego fotografa spogląda z jednakową czułością. W pewnym momencie Saudek zaczął ręcznie kolorować zdjęcia, przekształcając je tym samym w pojedyncze oryginały. Początkowa dzikość, erotyzm i prowokacja w postaci otyłych bądź kalekich modelek zaczęła zmieniać się z czasem w melodramatyczność i sentymentalność.

Warto odwiedzić też Viktora Kolářa, który w 1973 roku powrócił do Czechosłowacji po pięciu latach pobytu w Kanadzie. Zajmuje on miejsce szczególne w czeskiej fotografii dokumentalnej. Nie jest to jednak zwykły, humanistyczny dokument, ale wielostronne, osobiste, subiektywne ujęcie danego problemu. Na zdjęciach możemy doszukiwać się metaforycznych symboli i kilku planów znaczeniowych. Cyklem realizowanym przez niego na przestrzeni wielu lat jest Ostrava - opowieść o jego rodzinnym miasteczku. Ta niegdyś nieduża osada z czasem zamieniła się w ośrodek przemysłowy, rozrastając się chaotycznie. Możliwość zarobku przyciągnęła emigrantów z różnych stron. Przez całe dziesięciolecia niewiele się zmieniało, aż do lat 90., gdy pojawienie się kapitalizmu spowodowało zamknięcie kopalni. Kolář odwiedza swoich sąsiadów, rejestruje wydarzenia, tworząc w ten sposób uniwersalną opowieść o ludziach, życiu i codzienności. Jeśli spodobają Wam się jego prace, polecam też zajrzeć do twórczości Jiří Hankego, który tak jak Kolář fotografował swoje rodzinne miasto – Kladno tworząc w nim wiele interesujących cykli.

Nasz spacer powoli dobiega końca. Zahaczamy jeszcze o mieszkanie Tono Stano (ur. 1960), który w 1986r. ukończył słynną praską FAMU. W przeciwieństwie jednak do dwóch poprzednich fotografów, nie przepada on za dokumentem („Nawet kiedy kłamię, jestem bliższy prawdy niż jakakolwiek fotografia dokumentalna”). Jego zdjęcia - często akty - to obrazy proste, graficzne, pozbawione zbędnych detali, wyraziste i czytelne. Szczególnie znana jest fotografia zatytułowana Sense, reprodukowana i naśladowana wiele razy.

Przecząc zasadzie „panie przodem”, udajemy się na koniec naszej czeskiej uliczki, gdzie  żegna nas jedyna kobieta w tym zestawieniu, Dita Pepe (ur. 1973). Artystka najczęściej robi zdjęcia samej sobie, przez co jej prace kojarzą się z projektami Cindy Sherman. Tak jak jej starsza amerykańska koleżanka, aranżuje naturalne sytuacje i zdarzenia, wcielając się w rolę innych. Sama twierdzi, że fotografia jest formą terapii”. Tworzy autoportrety, w których wciela się w role najróżniejszych kobiet u boku innych kobiet, mężczyzn, a czasem i dzieci. Przeglądamy jeszcze na zakończenie serie pt. Autoportrety z mężczyznami, na podstawie której uzyskała tytuł magistra w Instytucie Twórczej Fotografii w Opawie, i opuszczamy ulicę.  Mam nadzieję, że spacer  Wam się podobał. Innych Czechów musicie odwiedzić już sami. Mam dla Was jedną radę – pomoże Wam w tym Anna Fárová, historyk sztuki, która przez ponad 60 lat pieczołowicie pracowała, katalogując i promując Czeskich fotografów. Powodzenia!

następna
strona
poprzednia
strona
przejdź do strony: 1234

Zobacz także