literatura
MAGAZYN KULTURALNY
03 stycznia 2014

BAJECZNY STRACH

Czy baśnią można nazwać opowieść, która rozpoczyna się od zabójstwa Olofa Palmego? Oczywiście, że można, ale potulne skategoryzowanie książki przez jej tytuł byłoby niesprawiedliwym i błędnym uproszczeniem.

Tytułowa „Baśń” z najnowszej książki Jonasa T. Bengtssona to przekazywana synowi przez ojca opowieść, dzięki której rzeczywistość sama zaczyna wyglądać podejrzanie tajemniczo. Historia opowiadana jest w pierwszej osobie przez dorastającego chłopca, przez co pewne deformacje rzeczywistości są wyolbrzymione i tym bardziej przejmujące. Wrażenie jest spotęgowane przez prosty, niemal lakoniczny styl narracji, składający się prawie wyłącznie ze zdań podwójnie złożonych. Wraz z upływem lat zniekształcenia postaci i zdarzeń ustępują miejsca rzeczywistości, która dla dorosłego mężczyzny sama w sobie jest nieprzyjemna i niejasna.

Opowieść zaczyna się ucieczką ojca i syna ze Szwecji do Danii, gdzie mężczyzna zwyczajowo podejmuje różne nieznaczące prace: jest ogrodnikiem, pracuje w obsłudze technicznej teatru, w pewnym momencie także ima się pracy ochroniarza w klubie ze striptizem. Zawsze jednak towarzyszy mu syn, którego nie posyła do zwykłej szkoły – nie chce, żeby był takim samym dzieckiem, jak inni, więc wieczorami sam go uczy. Nauka polega na rozmowach, na hartowaniu woli, również na umiejętności wyrażania sytuacji i emocji poprzez rysowanie. Przede wszystkim jednak naczelną zasadą jest zakaz przywiązywania się do miejsca i ludzi oraz naznaczające wszelkie ich działania Dostojewskie motto „Człowiek – to istota, która się do wszystkiego przyzwyczaja”. Dopiero wyrażona przez chłopca chęć pójścia do szkoły niezrozumiale przerywa pewną stałą niestabilność życia ojca i syna.

Baśń opowiadana jest chłopcu w chwilach jego zmęczenia i wątpienia w sens przeprowadzek i ucieczek. Ojciec opowiada Peterowi o królu i królewiczu, którzy muszą na oślizgłej żabie przepłynąć przez jezioro. Baśń nie kończy się słowami ojca. Raczej w rzeczywistości znajduje się zakończenie i to ono jest bajkowym łącznikiem między tym, co wymyślone i niemożliwe, a tym, co niewiarygodne, a realne. W życiu dziewięcioletniego chłopca (dzięki jego wyobraźni czy przez baśniowy nastrój?) pojawiają się postaci takie jak nieokreślonego wieku chłopiec pragnący grać w upokarzające zabawy czy staruszka pozbawiona twarzy. Wraz z wiekiem postaci otaczające Petera stają się jednowymiarowe oraz możliwe do określenia jedną cechą i przez to powieść nabiera baśniowego charakteru.

Pewien chłód bijący od książki, wyrażany przez brak sentymentów, przyspieszoną narrację i tajemniczość, nadaje jej miano odkrycia i aż dziw bierze, że w żadnym zestawieniu najważniejszych książek 2013 roku nawet o niej nie wzmiankowano. Baśń prawdziwie wciąga, należy do tych opowieści, od których trudno się oderwać, przy tym nie będąc pociągowym czytadłem. Potwierdzeniem niech będzie nominacja  do nagrody Danish Radio Literature Prize w kategorii „Najlepsza powieść roku”, sam autor zaś zbierał laury po wydaniu wcześniejszej powieści Submarino. Baśń została wydana w Polsce wcześniej niż w krajach anglojęzycznych i można spodziewać się, że tam będzie zgarniała nagrody. 

Jonas T. Bengtsson, "Baśń"

Wydawnictwo Czarne 2013

cena: 39,90 zł

następna
strona
poprzednia
strona

Zobacz także

header_image

ON

26 lutego 2016