literatura
MAGAZYN KULTURALNY
09 stycznia 2014

Post-Paszko widział był

Miszling, bastert, wiła. Te określenia opisują osobę, która „niezabita na śmierć” opowiada o podrasowanym odwiecznym antagonizmie między Matką Polką a Germanią. Kłopoty z tożsamością narratora powodują powstanie w nim dalece odbiegających od podręcznikowych wizji fragmentów historii.

Szczepan Twardoch, "Wieczny Grunwald", Wyd. Literackie 2013

Paszko to narrator oraz zawieszony w czasie i przestrzeni bohater powieści Wieczny Grunwald. Powieść zza końca czasów Szczepana Twardocha. Warto przypomnieć krótką historię tej pozycji. Nie jest to jej pierwsze wydanie – ukazała się ona już w serii Zwrotnice czasu. Historie alternatywne wydawanej przez Narodowe Centrum Kultury. Data publikacji książki – rok 2010 – nie była przypadkowa, Wieczny Grunwald jest bowiem książką okolicznościową, związaną z obchodami rocznicowymi bitwy. Powieści wydawane w tej serii są powieściami fantastycznymi, które wedle NCK mają stymulować intelektualnie i nieść trochę edukujących treści. Poprzednie wydanie Wiecznego Grunwaldu, które ukazało się w niewielkiej liczbie egzemplarzy, było znacznie bardziej dopieszczone – zawierało podkreślające fantastyczność i frenetyczność książki rysunki Irka Koniora. Skromniejsza propozycja Wydawnictwa Literackiego chce czytelników przyciągnąć już głośnym nazwiskiem autora.

Dlaczego zatem wracać do, wydawałoby się, laurki wystawionej polskiemu zwycięstwu pod Tannenbergiem? Wbrew temu, co czasem pojawia się w recenzjach powieści, Twardoch niczego nie odkrywa, nie dowodzi – nie jest naukowcem, pisze tylko brutalną powieść fantastyczną. Bawi się konwencją. To ona sprawia, że książka jest ciekawa i kontrowersyjna zarazem. Przedstawiony zostaje czytelnikom choćby oficer polskiego pułku SS „Wenedia” Andrzej Trzebiński, falangista. Absurdalna i rozgoryczająca zbitka słów „polski pułk SS” jest uzasadniona konwencją literacką, ale pobudzić intelektualnie czy krytycznie może jedynie tych, którzy pewne przekonania i jakiś zasób wiedzy już mają. Książka roi się od podobnych literackich przekształceń historii, których celem jest ukazanie możliwych niedoszłych konfiguracji militarnych między Polską a Niemcami. Te, które doszły do skutku są krytykowane i zestawiane w obraźliwych porównaniach. Dla przykładu tylko: „Tak samo bardziej cenicie klęskę od zwycięstwa, oczywiście w porządku pieśni i poematów. W porządku polityki chcecie, pragniecie zwycięstwa, a przynajmniej tak wam się wydaje, ale w rzeczywistości chodzi wam o to samo: o to, żeby pięknie przegrać. Dziesięciolatki w mundurach Hitlerjugend albo w biało-czerwonych opaskach na ramieniu, ze zbyt dużym karabinem albo z za dużym pancerfaustem, lwowskie Orlęta i studenci pod Langemarck – to wasza polsko-niemiecka wspólnota”.

Powieść dzieje się w kilku płaszczyznach czasowych. Narracja rozpoczyna się od niedokonanego zabicia bohatera – Paszki – którego pewna cecha uniemożliwia mu śmierć pod Grunwaldem. Wówczas zaczyna on roztaczać wizje swojego „istnego światowania”, czyli opowiada historię swojego życia na przełomie XIV i XV wieku, oraz „przezwiecznego mrzenia”, czyli bliższej, XIX- i XX-wiecznej historii oraz czasów postapokaliptycznych. Paszko przyjmuje postać osób z tych czasów, zawsze jednak w pewien sposób odtwarza schemat swojego bytowania. Zawsze jest ono koniecznie związane z byciem pomiędzy narodami. Sam Paszko jest miszlingiem, mieszańcem – poczęty z gwałtu króla Kazimierza na norymberskiej mieszczce nigdy nigdzie nie czuje się „u siebie”, a życie poznaje od strony domów publicznych. Pod Grunwaldem „niby-ginie” w stroju Krzyżaka, jednak podszywanie się pod cudze symbole i posługiwanie się cudzym językiem nigdy nie pomogło mu rozwiązać problemu swojej tożsamości. Nawet w zmiksowanej i przerobionej historii miszling nie potrafi się odnaleźć, a to powoduje w nim nieustanną nienawiść do samego siebie.

Sam język jest niezwykle istotną częścią powieści Twardocha. Pisarz z wirtuozerią posługuje się średniowiecznym językiem polskim, z którego nagle przeskakuje na dzisiejszą polszczyznę, a jeszcze gdzieniegdzie pojawiają się niemieckie wstawki. Zatem jaki to jest człowiek, którego żywoty dzieją się równolegle, który mówi wieloma językami (w tym perfekcyjną „średniowiecczyzną”) i żadnego nie uznaje za swój własny? Wszech-Paszko dzieje się nieustannie, pechowo reinkarnując się w postaci uwikłane w konflikt polsko-niemiecki. Reinkarnacja nie jest słowem nie na miejscu, Twardocha ewidentnie pociąga religia i filozofia Dalekiego Wschodu. Nieuzasadniona, z punktu widzenia dzisiejszego czytelnika, kara wiecznego potępienia Paszka i błąkania się duszy wcielającej się w różne życia zostaje jednak zniesiona na samym końcu książki. Można tylko zdradzić, że to także związane jest z kwestiami religijnymi.Post-Paszko widział był

Nie warto się ograniczać i proponować książkę Twardocha fanom średniowiecznej polszczyzny czy sympatykom powieści alternatywnych. Wieczny Grunwald trudno się czyta, bo i narrator jest skomplikowaną mieszanką cech, w dodatku żyjącą w kilku wymiarach czasowych jednocześnie. Pojawia się tu już wątek tożsamościowy znany czytelnikom z Morfiny – tu jednak jest on nieujarzmiony i swobodniejszy, przez co bardziej frenetyczny. Romantyczna tradycja literacka nie tak daleko leży od współczesnej fantastyki.

Szczepan Twardoch, Wieczny Grunwald (wydanie II)

Wydawnictwo Literackie 2013

cena: 29,90 zł

następna
strona
poprzednia
strona
przejdź do strony: 12

Zobacz także