sztuka
MAGAZYN KULTURALNY
12 stycznia 2014

CHŁODNY 6-PAK

Niestety to nie piwo będzie naszym tematem, lecz… najchłodniejsze doświadczenia związane ze sztuką. Sześciu członków redakcji udowodni w swoich historiach, że sztuki wizualne to nie tylko sprawa pomiędzy obrazem a okiem.

Yves Klein, Antropometrie, fot. wikipaintings

STANISŁAW, ANDRZEJ, KAZIMIERZ

Cóż począć, gdy temperatura wynosi -20°C, a miasto samo się nie zwiedzi? Można ratować się grzanym winem albo trafić na dobrego przewodnika, który sprytnie poprowadzi grupę w ciepłe i niebanalne miejsca. Pawilon Wystawienniczo-Informacyjny Wyspiański 2000 w Krakowie przy placu Wszystkich Świętych – brzmi mało znajomo i wygląda niezbyt zachęcająco. Błąd polega na tym, że nikt tam nie wchodzi i przez to omija rzecz naprawdę cenną – trzy witraże Stanisława Wyspiańskiego zrealizowane dopiero w 2007 r. na podstawie kartonów mistrza z 1900 r. Przedstawienia św. Stanisława, Kazimierza Wielkiego i Henryka Pobożnego  były projektowane jako witraże do Katedry Wawelskiej. Wyspiański miał się zainspirować obrazami z ekshumacji Kazimierza Wielkiego, która miała miejsca w 1869 r. Turpistyczna wizja artysty okazała się zbyt odważna dla ówczesnych biskupów krakowskich, którzy odrzucili projekt. Dopiero po ponad stu latach Andrzej Wajda podał pomysł realizacji witraży i dziś możemy już spojrzeć w blade oczodoły króla Kazimierza. (S.O.)

DRESZCZYK

Najzimniejsze doświadczenia ze sztuką to tylko takie, któremu towarzyszyły dreszcze. To drobnofaliste drżenie pojawia się przy gwałtownym wzroście temperatury ciała, jednak może również towarzyszyć uczuciu zimna. W przypadku odbioru dzieła artystycznego skłaniam się ku połączeniu tych odczuć. Swoiste ciepło przeszywane chłodem towarzyszyło mi, gdy po raz pierwszy zetknęłam się z twórczością Caspara Davida Friedricha. Konkretniej z obrazem Kobieta w oknie.  Postać stoi do nas tyłem, to jedna z cech charakterystycznych malarstwa tego artysty. Interpretacja pozostawiona zostaje odbiorcy. Tu nic nie jest oczywiste ani narzucone z góry. Stąd wynika jego fenomen, gdyż trudno jednoznacznie stwierdzić, w jakim nastroju jest kobieta. Użyte barwy nie pomagają w rozstrzygnięciu spornej kwestii. Czy o wspominaniu i smutku ma świadczyć jedynie zapatrzenie w widok zza okna? Gdybyśmy chociaż mieli pewność, że patrzy w jednym kierunku. Lecz nie wiemy nic. Chwilowe dreszcze pojawiły się także przy Aktach Wacława Wantucha, szczególnie jednej fotografii: 2009-09-07. P1011152. Kobieta wygięta jest w nienaturalny sposób, jakby była pozbawiona kręgosłupa. Trudne do stwierdzenia umieszczenie jej w przestrzeni – ni to pion, ni to poziom. Subtelna pruderia, a nawet jej brak, sprawiają, że mamy wrażenie, iż stykamy się z instalacją przyjmującą kontury ludzkiego, kobiecego ciała. Ręce stapiają się z nogami, głowy jakby nie było, pierś delikatnie zarysowana. I żebra, których rysy wyłaniają się spod skóry. Na tym poziomie akt nabiera zupełnie innych znaczeń. Przestaje prowokować, zaczyna inspirować. Przyjemne odczucie zimna, delikatny wstrząs towarzyszył Antropometrii Yvesa Kleina. Związany z głębią i nasyceniem International Klein Blue, ale również z wykorzystaniem kobiecego ciała zamiast pędzla. Bo skoro człowiek może być malarzem, to dlaczego nie miałby stać się narzędziem do malowania. Być może to bardzo przedmiotowe podejście, jednak istotne dla cyklu prac. Dzieło z pogranicza sztuki akcji, malarstwa, teatru, ale przede wszystkim swobodna interpretacja zasad sztuki rygorystycznej. Użycie „żywych pędzli” sprawiło, że sztuka musiała przestać stawiać opór i dopasować się pod działania zmieniające jej wymiar. (O.W.)

BRAK ZIMYCHŁODNY 6-PAK

Muszę przyznać, że czasem ubolewam nad brakiem prawdziwej zimy w tym roku. Trzeba powiedzieć, że minusowe temperatury, choć często uciążliwe i przez niektórych znienawidzone,  wiążą się z interesującymi widokami. Obserwujemy to na zdjęciach Kacpra Kowalskiego, w projekcie Sroga zima. Pokazuje on kadry zazwyczaj niedostępne z poziomu naszych oczu. W swoich pracach zdaje się przemycać myślenie architekta, którym jest z wykształcenia. Fotografując trzysta stóp nad ziemią, Kowalski rejestruje graficzne formy, faktury i linie zimowych pejzaży. I robi tym imponujące wrażenie. Jeśli zainteresował Was ten autor, wybierzcie się do Leica Gallery na Mysiej 3 na wystawę Efekty uboczne Kacpra Kowalskiego (do 2 lutego). (J.K.)

"CHURCHING"

Sztukę nie zawsze da się podziwiać w galerii czy muzeum. Rzecz jasna, tak by było najprzyjemniej. Muzeum jednak nie może zawsze dotrzymywać kroku fascynatowi sztuki sakralnej czy architektury. Nieodzowne stają się wizyty w kościołach, które na przestrzeni wieków, oprócz pełnionej funkcji kultowej, były olbrzymimi rezerwuarami dzieł sztuki. Częstokroć sama już forma budowli powodowała zachwyt ludzi epoki. Dla miłośników tego rodzaju wrażeń świątynie są najmilsze latem, w lipcu lub sierpniu. Z ukropu, niemiłosiernie rozgrzanego powietrza trafiamy bowiem do przestrzeni spowitej cudownym chłodem gotyckich czy barokowych murów. Na dodatek przez okna świątyni potrafi sączyć się intensywne, przenikliwe światło, wydobywające z mroku architekturę i rzeźbę. Zdawać by się mogło, że najmniej komfortową datą dla odwiedzających świątynie są miesiące zimowe. Oczywiście, te nie należą do najprzyjemniejszych, lecz wtedy kościoły często są dogrzewane. Przejście z kilku czy kilkunastostopniowego mrozu do temperatury około zera, gdzie, na dodatek, zastaje nas cisza zamiast świstu porywistego wiatru, który tylko potęguje wrażenie chłodu, wydaje się wyjściem rozsądnym. Złym wyborem jest natomiast przedwiośnie. O ile na zewnątrz jest względnie ciepło i czasem przyjemnie, o tyle wewnątrz świątyni czujemy ziąb. Wychłodzone po długiej zimie mury potrzebują także wiele czasy, ażeby powietrze w środku zyskało temperaturę kilkunastu stopni. Pół biedy, jeśli nasza wizyta trwa krótko. Gorzej, gdy widz rzeczywiście zachwyci się i utknie w murach świątyni na długie godziny. (T.D)

ZIMNA FALA

Estetyczna strona muzycznego nurtu cold wave to nie blade twarze i ciemne stroje. Zimną falę reprezentowały wyraziste projekty graficzne LP operujące minimalistycznymi formami. Polska estetyka cold wave nie była zwykłym naśladownictwem zachodnich tendencji, lecz autorskimi projektami okładek. Na przykład osobnej, polskiej oprawy doczekał się singiel dziś bodaj najbardziej kultowy dla tego okresu, czyli Love will tear us apart / She’s lost control Joy Division. Projekt autorstwa Alka Januszewskiego jest grą najprostszych środków formalnych, sprowadzoną do dwóch kolorów, nadającą niepokojący nastrój dojmującego mroku bez kiczowatych gotycyzmów. Januszewski stworzył również polskie oblicze cold wave w postaci kultowej okładki Nowej Aleksandrii zespołu Siekiera. Prosty pomysł mnoży skojarzenia, których nieoczywistość przenosi muzyczne zimnofalowe napięcie do sfery wizualnej. (J.H.)

DRESZCZYK W ZACHĘCIE

Pisanie o doświadczeniach związanych ze sztuką jest zawsze trudne. Jej odbiór jest subiektywny, należy go odpowiednio uzasadnić, ale nie gwarantuje to od razu zrozumienia. Tematem naszych rozważań jest chłód, ale praca, o której chcę wspomnieć, pozornie nie ma z nim nic wspólnego. Latem ubiegłego roku w warszawskiej Zachęcie Katarzyna Krakowiak zrealizowała Powstanie i upadek powietrza. Instalacja ta była monumentalna i odwoływała się do historii budynku i teorii architektury. Odwołanie to było możliwe dzięki zwróceniu uwagi na dźwięki wydobywające się z niedostępnych zakamarków galerii, ale także odcięciu starej części galerii od tej postmodernistycznej, w której można było „oglądać” realizacje. Mimo że dźwięk odgrywa w niej znaczącą rolę, dla mnie najważniejsze było doświadczenie chłodu, które potęgowało wręcz sakralny odbiór. Praca bowiem błyskawicznie skojarzyła mi się z przestrzeniami kościelnymi, w których chłód jest pierwszym uczuciem, które nas dotyka i w jakiś sposób potęguje boską niedostępność. Pokrycie ścian i podłóg cienką warstwą betonu oraz odsłonięcie świetlika dodatkowo podbijało to wrażenie. Zamiast więc skupić się na szmerach i dźwiękach które trudno było rozszyfrować, doświadczałam chłodnego uczucia sakralizacji w środku lata w samym środku miasta. (K.D.)

następna
strona
poprzednia
strona
przejdź do strony: 123
Olbrycht Olbrycht
Redaktor działu "Sztuka"

Zobacz także