literatura
PORTAL KULTURALNY
16 listopada 2010

POPIL, PORUHAL A SMUTNY

Charles Bukowski, pisarz – ikona, guru zapijaczonych, niespełnionych artystów odsłania nieco tajemnice swojego fenomenu w wydanym pośmiertnie zbiorze opowiadań i esejów. Z pewnością warto rzucić na to okiem. Trzeźwym.

wydawnictwo Noir sur Blanc

Na początku z miejsca pozdrawiam wszystkie prostytutki i profesorów uniwersyteckich. Te dwie grupy wyznaczają ekstrema czytelniczego targetu Bukowskiego (jego własne słowa). Uniwersalny, ogólnoludzki przekaz w prostej formie, który może trafić do każdego – to właśnie cechy wspólne Biblii i pisarstwa Amerykanina. No i na tym podobieństwa się chyba kończą. Dalej jest Sodoma i Gomora lub - jak kto woli – życie bez lukru.

Na „Fragmenty winem poplamionego notatnika” składają się oczywiście fragmenty winem poplamionego notatnika, ale też całe mnóstwo smaczków pochodzących z różnych etapów twórczości i życia Bukowskiego zebrane po jego śmierci przez Stephena Calonne’a. Opowiadania pisane dla czasopism pornograficznych sąsiadują tu z esejami teoretyczno-literackimi (owszem, bardzo źle się czuję, określając je w podobny sposób), wprawki do „Zapisków starego świntucha”, czy luźne rozważania o pisarzach, którzy w jakiś sposób ukonstytuowali jego styl. Są tu oczywiście wątki i motywy, które polscy czytelnicy dobrze znają z jego bardziej popularnych dzieł, jak i rzeczy, które mogą pozwolić na lepsze zrozumienie fenomenu pisarstwa autora „Factotum”.

Fragmenty autobiograficzne dotyczące wczesnych lat, które ukształtowały jego nastawienie do świata, czy wtręty o stosunku do kontrkultury – to tylko przykłady momentów, w których oprócz charakterystycznego stylu znajdziemy czytelniejszy przekaz, niekoniecznie ograniczający się do śmieszno-gorzkich historii i anegdot. Z tej okazji można pokusić się o próbę spojrzenia na to, co prezentuje w swoich książkach jako pewną diagnozę, a nie tylko mniej lub bardziej zabawne opisy hulaszczego, półmenelskiego życia.

Przede wszystkim Bukowski zadaje kłam twierdzeniu, że bez pełnego brzucha nie ma filozofii. Jest -  filozofia głodu przesiadującego w bibliotekach pijaka o pustym żołądku. Jeśli jesteś syty, zadowolony, masz stałą pensję, pracę, którą sumiennie wykonujesz, jadasz niedzielne obiadki ze szczęśliwą rodziną – umarłeś. Jesteś chodzącym trupem, który nie doświadcza prawdziwego życia, toczącego się gdzieś na marginesie tego, co społecznie akceptowane. Nie żeby miało ono znowu jakąś szczególną wartość. Jest trochę mniej sztuczne i mniej zakłamane, ale równie paskudne. I tu pojawia się fundamentalny problem odbioru pisarstwa Bukowskiego: hedonista, czy nie-hedonista? Z jednej strony nieprzeliczone ilości używek oraz seks z kobietami pięknymi, takimi sobie lub kobietami, których urody się nie komentuje, a z drugiej - życie na debecie, powybijane zęby i wymiociny. Nie chodzi nawet o to, że są to dwa oblicza (albo konsekwencje) „dobrej zabawy”. Przytoczę tu może słowa pierwszego narkomana III RP, Macieja Maleńczuka: „narkotyków nie bierze się po to, żeby było fajnie”. I chyba taki sam stosunek do używek i innych uciech ma Bukowski. One po prostu są, ani ich nie szuka, ani nie unika. W jego skrajnie naturalistycznym obrazie świata nie spełniają one żadnej funkcji motoru działań, czy celu samego w sobie. Mogą być, co najwyżej środkiem, co więcej nie podlegającym wartościowaniu. Do czego? No właśnie. Przetrwania życia, przeczołgania się przez nie?

Pisarstwo Bukowskiego stylistycznie jest niezwykle jednorodne – proste wyrażenia, dosadny, mięsisty język. Jednak jest w nim pewien dysonans, przynajmniej w moim odczuciu, który wyraźnie widać we „Fragmentach..”. Jeśli chodzi o opowiadania i sposób w jaki opisuje życie swoje, czy swoich bohaterów – to pod powłoką humoru jest wiele goryczy, która nie daje żadnej pociechy. Wszystko jest bez sensu, a jedyne do czego możemy dojść w życiu to bycie dupkiem lub bycie mniejszym dupkiem. Na drugim biegunie znajduje się świat sztuki, który jest właśnie tym miejscem, gdzie rzeczywiście może objawić się wielkość i geniusz. Brzmi znajomo? Bukowski to niemal ucieleśnienie nietzscheańskiego żywiołu dionizyjskiego. Sztuka, w tym wypadku pisarstwo lub poezja miała być dla niego rodzajem ucieczki, przezwyciężeniem marności świata. Alkohol też nim jest, jednak upijanie się nie ma niestety charakteru dyskursywnego. To czysty eskapizm.POPIL, PORUHAL A SMUTNY

Jeśli na czymś zależało Bukowskiemu, to na uznaniu. Dla siebie, dla innych dobrych pisarzy. W pewnym sensie się go doczekał, właściwie jeszcze przed śmiercią, nie jestem jednak pewna, czy jego popularność nie opiera się na dość powierzchownym odbiorze. Ja będę bronić tezy, że bliżej mu do egzystencjalisty niż komendanta melanżu.

Dodatkowe informacje

Autor: Charles Bukowski Tytuł: Fragmenty winem poplamionego notatnika Data wydania: wrzesień 2010 Wydawnictwo: Noir sur Blanc Wydanie: I Przełożył: Robert Sudół Format: 120 x 170 mm Oprawa: broszurowa Cena detaliczna: 29,00 zł

następna
strona
poprzednia
strona
przejdź do strony: 12

Zobacz także