literatura
MAGAZYN KULTURALNY
11 kwietnia 2014

DZIECIĘCA IGRASZKA

Kanapki z hajsem czy zupa z dzieciaka? O głodzie Doroty Masłowskiej.

Dorota Masłowska, "Jak zostałam wiedźmą", Wyd. Literackie 2014

Autorka zbiera wcielenia jak muszelki z plaży – ostatnimi czasy weszła w rolę polskiej popstar z lat dziewięćdziesiątych i ironicznie śpiewała o „kanapkach z hajsem”. Koncert Mister D., bo taki pseudonim przyjęła pisarka, nabił barStudio po brzegi, ostatecznie potwierdzając sukces dystansowania się do ironicznego wcielenia. (patrz: art. #społeczeństwo #niemiłe) Wydarzenie to byłoby zupełnie pozbawione znaczenia, gdyby nie zbiegało się w czasie z wydaniem książki dla dzieci (podtytuł adresuje tekst też do dorosłych) autorstwa Masłowskiej. Mister D. rzuca światło na „opowieść autobiograficzną”, ale bynajmniej nie nadaje to muzyce sensu.

Jak zostałam wiedźmą. Opowieść autobiograficzna dla dorosłych i dzieci to książka, która prawdopodobnie przeszłaby bez echa jak większość książek dla dzieci, gdyby na okładce nie było nazwiska Masłowskiej i gdyby czytać ją jak wszystkie pozycje dla młodszych. Nie bez znaczenia jest też to, że w maju Agnieszka Glińska przeniesie opowieść na deski warszawskiego Teatru Studio.  Autorem muzyki do spektaklu jest Wojciech Waglewski. Innymi słowy, przy odrobinie chęci odbiegającego od powszechnego odczytania książki, Jak zostałam wiedźmą można uznać za nadchodzący sukces Masłowskiej.

Można też odejść od prowokującego podtytułu określającego target książki jako dorosłych i dzieci, czyli plasującego treść na polskiej półce tekstów do czytania przed snem małym córkom i synkom. Warto odczytać go jako próbę poszukiwania języka, w którym można wypowiedzieć doświadczenie pisarki-matki. Polska literatura takie próby już zna (choćby Justyna Bargielska i jej Małe lisy), choć w niewielkiej ilości – matki-literatki niechętnie podejmują się przełożenia macierzyńskich doświadczeń na teksty prozatorskie czy poetyckie, to raczej publicystyka jest dominującą formą przekazania swoich socjalnych trosk. Masłowskiej trzeba oddać oryginalność formalną – opowiada o tym, jak czasem nienawidzi dzieci, w bajce dla dzieci. Stąd można traktować jej książkę jak ironiczną próbę wykorzystania oklepanych środków służących radości dzieci (czyli rymów, ilustracji, postaci wiedźmy) do pokazania frustracji matki. Choć na pierwsze przeczytanie taki zabieg wydaje się infantylny, tak samo zresztą jak płyta Społeczeństwo jest niemiłe, to pewna lekkość żartu Masłowskiej powoduje, że czytelnik ma momenty wybaczenia dla niektórych żartów pisarki.

Książka to opowieść o wiedźmie, która na scenie teatralnej opowiada o swoim głodzie. Ten głód jest nie byle jaki – można go zaspokoić, jedząc tylko bardzo złe dzieci, dobre powodują okropne zatrucie. Za pomocą bachorołapu będzie próbować ugotować zupę z grającego na ajfonie chłopca, a do pomocy wykorzysta dobrą dziewczynkę (co za okropnie tradycyjne przydzielenie cech!). To poziom bajkowy. Autobiografia zaczyna się tam, gdzie pojawiają się współczesne kłopoty mamy ze swoim nie do końca posłusznym dzieckiem. Ciekawe jest, jak Masłowska radzi sobie ze swoją frustracją i jak ona może być przedmiotem ironicznego opisania, w dodatku frustracji poprawnie zilustrowanej i zaraz przecież odegranej na scenie. W kontekście raka groteski ogarniającego polską literaturę, tekst Masłowskiej jest doraźnym, ale i pogodnie pesymistycznym lekarstwem. Zwłaszcza, że autorka ulega urokom bajki i wprowadza do tekstu dydaktyczny ton o złu konsumpcjonizmu, które cichym szeptem zachęca telewidzów: „kupić kupić kupić”. Ten infantylny krok połączony z niezbyt smacznymi gdzieniegdzie żartami konsternuje czytelnika dobrej woli.

Jak zostałam wiedźmą może być odczytana jako śmiech z tych wszystkich, którzy na serio wzięli do siebie bezwzględny nakaz krytyki rzeczywistości Polski B – Masłowska schodzi w skalę mikroproblemów, które bajecznie opisuje. Być może to wyraz przekonania o wyczerpaniu się formuły groteski na opis rzeczywistości, która w polskich realiach jest rozpięta od Bałtyku do Tatr, z koniecznym uwzględnieniem polityki. Może trzeba sięgać po coś bliżej i w miarę twórczo to opracować. Masłowska nie stworzyła nowego Mikołajka i trudno jej się mierzyć z pisarzami dla dzieci, ale przecież nie o to chodzi – chodzi o zabawę, homo ludens.DZIECIĘCA IGRASZKA

Dorota Masłowska, Jak zostałam wiedźmą. Opowieść autobiograficzna dla dorosłych i dzieci

Wydawnictwo Literackie 2014

Premiera: maj 2014

Jak zostałam wiedźmą, reż. Agnieszka Glińska

- premiera 25 maja, Teatr Studio

następna
strona
poprzednia
strona
przejdź do strony: 12

Zobacz także