literatura
MAGAZYN KULTURALNY
01 maja 2014

Po rewolucji

„O rewolucji można pisać do momentu rozpoczęcia rewolucji. Potem, w czasie trwania rewolucji, pisanie o niej jest śmieszne, koniunkturalne.” W rozmowie z Magazynem Sierhij Żadan wyjaśnia nam jak możliwa jest sztuka po Majdanie.

Serhij Żadan - Creative Commons

MAGAZYN: Czy po obecnych wydarzeniach na Ukrainie chciałbyś coś zmienić w swoich książkach napisanych po Pomarańczowej Rewolucji?

Serhij Żadan: Po Pomarańczowej Rewolucji napisałem Anarchy in Ukr. To było dziesięć lat temu. Pisałem ją tutaj w Warszawie. Było tam dużo post-rewolucyjnego sceptycyzmu. Obserwowałem wtedy co się dzieje z władzą, jak jest dzielona między polityków. W tym momencie nie chciałbym pisać Hymnu demokratycznej młodzieży czy Anarchy. Chciałbym napisać coś innego właśnie dlatego, że ta ostatnia rewolucja była bardzo inna niż poprzednia – nie była rewolucją partyjną, nie była rewolucją polityków, nie była też rewolucją opozycji. Ostatnie wydarzenia można nazwać rewolucją społeczeństwa. To bardzo ważne, ponieważ była czymś zupełnie nowym dla Ukrainy. Polegało to na tym, że zawiązało się bardzo wiele różnych inicjatyw, które nie posiadają żadnych związków z opozycją, politykami, z Vitalijem Kliczko czy Jaceniukiem. Powstaje w tej chwili dla nas nowa perspektywa. Mam nadzieję, że ten ruch społecznego wniesie nową jakość do ukraińskiej polityki.

Jeżeli teraz pisałbyś książkę dotyczącą ostatnich wydarzeń, to czy można by je opisywać z ironicznej perspektywy, tak jak zrobiłeś to w Hymnie Demokratycznej Młodzieży?

Nie chcę pisać o rewolucji, bo byłoby to bardzo nieodpowiednie ze względu na wszystkie ofiary, tych wszystkich ludzi, którzy zostali zabici czy pobici w Kijowie, Charkowie czy Doniecku. Rozumiem też, że jeżeli pisze się o czymś z patosem, istnieje duże prawdopodobieństwo, że powstanie coś okropnego. W obawie przed tym wolę nie pisać prozy o rewolucji. Tworzyłem natomiast trochę esejów o Majdanie. Niedługo ze znajomymi wydajemy antologię tekstów o EuroMajdanie, która będzie miała premierę w Niemczech, potem ma być wydana w Polsce. Moja następna książka już nie będzie o Majdanie.

Czy wydarzenia, które się teraz dzieją, będą miały jakiś wpływ na twórczość?

Oczywiście. Wszystko, w czym bierze się udział, znajduje potem miejsce w poezji i prozie, jednak nie zamierzam pisać wierszy rewolucyjnych o Majdanie, bo wydaje mi się to trochę śmieszne. Razem z kolegami trzy miesiące temu współorganizowaliśmy charkowski Majdan. Tam przebywali różni poeci i poetki, którzy potem pisali coś o Ukrainie, ale zazwyczaj było to okropne. Te utwory były patetyczne, patriotyczne, natomiast z perspektywy literackiej były one po prostu tragiczne.

To w jaki sposób należy pisać o rewolucji?

O rewolucji można pisać do momentu rozpoczęcia rewolucji. Potem, w czasie trwania rewolucji, pisanie o niej jest śmieszne, koniunkturalne. Pisałem o rewolucji przez ostatnie dziesięć lat i właściwie wszystko, co chciałem napisać o niej, już napisałem.

Czy w dyskursie publicznym, który obecnie jest zajęty polityką, wyborami, Rosją, powinno być miejsce na mówienie o literaturze i sztuce?

Myślę, że tak. Jest miejsce i do tego czasu, gdy nie ma wojny, powinni mówić artyści i intelektualiści. Jestem o tym przekonany. Teraz razem z kolegami będziemy robić projekty artystyczne na wschodzie Ukrainy, bo w tym momencie jest to bardzo ważne. Odbywają się tam teraz prorosyjskie, separatystyczne demonstracje i dlatego należy zademonstrować, że wschód Ukrainy to część całego kraju, całej Ukrainy.Po rewolucji

Czy podziały polityczne wpływają na podziały kulturowe na wschodzie Ukrainy?

Nie. Wszyscy artyści są za Ukrainą, są proukraińscy. Istnieją oczywiście pisarze i intelektualiści, którzy sympatyzują z Rosją, ale to bardzo marginalne grupy. Większość intelektualistów była na Majdanie i opisywała wydarzenia z nim związane.

Skąd się bierze ta jedność artystów ukraińskich?

Wzięła się z tego, że wszyscy zrozumieli, że wróg jest jeden i jest nim Putin. W tych trudnych chwilach ważne jest, abyśmy wszyscy byli razem, bo inaczej możemy stracić nasz kraj, możemy stracić pół Ukrainy. Gdy zagrożenie minie, będziemy mogli kłócić się i spierać. Teraz potrzebujemy tej jedności jak nigdy dotąd.

Czy rzeczywiście nie ma żadnych podziałów między wami?

Ostatnimi czasy nie ma. Ta ukraińska rewolucja to bardzo ciekawy i paradoksalny czas. Na Majdanie stali obok siebie anarchiści, marksiści, nacjonaliści – razem. Bo wtedy na Majdanie mieli jednego wroga – Janukowycza i jego reżim. Teraz mamy innego wroga – Putina i jego reżim. To samo jest w środowisku twórców. Wszystkie konflikty zostały zostawione na przyszłość, kiedy to sytuacja się już uspokoi.

Jak doszło do ostatnich wydarzeń? Jak to się stało, że idee proponowane przez intelektualistów zostały przyswojone przez resztę społeczeństwa?

Intelektualiści ukraińscy należą do awangardy, ale oni zawsze byli z ludźmi, którzy chodzili na demonstracje. Intelektualiści są teraz solidarnie razem ze społeczeństwem. Wszyscy razem się trzymamy. Nie chodzi o to, że intelektualiści są guru – mówią coś, na co inni tylko reagują. Wszyscy są razem – po prostu szło się na Majdan w Kijowie i spotykało się w nocy Jurija Andruchowycza, który ogrzewał sobie ręce, albo jakiegoś muzyka, lub malarza. Na pewno nie jest tak, że intelektualiści mają wyższą pozycję i proponują jakieś idee, a reszta się do nich bezkrytycznie przystosowuje.

Jak oceniasz postawy zachodnich intelektualistów wobec tego, co się dzieje na Ukrainie?

No właśnie nie słyszałem tak wielu głosów zachodnich intelektualistów. Czytałem na przykład tekst Andrzeja Stasiuka. To oczywiste, że taki gest nie ma praktycznie żadnego znaczenia, ale znaczenie emocjonalne jest ogromne. Kiedy zaczęła się walka w Kijowie na ulicy Hruszewskiego, było trochę listów wsparcia dla Ukrainy – między innymi od Herty Muller i Martina Pollacka, także od rosyjskich kolegów.  

Czy nie ma w mediach wojny między kulturą rosyjską a ukraińską? Media, które są we wschodniej części Ukrainy są często rosyjskie, nadające po rosyjsku.

To tak, ale media i telewizja to nie jest kultura, to jest propaganda. Między kulturami wojny nie może być, bo jestem przekonany o tym, że w Rosji jest wiele ludzi, którzy tak samo występują przeciwko Putinowi i jego agresywnej polityce, w tym okupacji Krymu. Myślę, że musimy utrzymywać kontakty z tymi rosyjskimi intelektualistami.

Czy czujecie zagrożenie wojną?

Wojna jest bardzo realna. Nie jestem obywatelem łaknącym militarnych rozwiązań: „Tak, wojna jest dobra, my tym Rosjanom pokażemy”. To głupota, dlatego że wojna to zawsze dramat i tragedia. To nie wynika ze strachu, to jest coś innego – trwoga i poczucie odpowiedzialności za los swojego kraju, swojej ojczyzny. Wiem, że to brzmi patetycznie, ale tak wygląda teraźniejszość.

Co w przypadku wojny mają zrobić osoby takie jak ty?

Bardzo trudno o tym mówić. Ale dla przykładu: pisałem niedawno do swojego kolegi z Charkowa i pytałem go, jak wygląda tam sytuacja. Mówił, że wielu jego kolegów jest już w wojsku, zostali zmobilizowani. Reagują na to bardzo spokojnie. Dla wielu Ukraińców normalnym jest zastanawianie się, co zrobić dla armii. Mamy taki projekt z charkowskim zespołem Sabaki w kosmosie – chcemy zrobić koncert w barzeStudio we wrześniu.  Nie wiem… czy to dobry pomysł, żeby robić w tym klubie?

Nienajgorszy. A co teraz robisz w Warszawie?

Ja byłem w szpitalu. W Charkowie pierwszego marca był konflikt – była wtedy masakra, w trakcie której tratowano ludzi, ponad setka została ranna. Ja dostałem po głowie i musiałem dostać się do szpitala.  

A jacy są twoi ulubieni polscy pisarze?

Lubię na przykład Marcina Świetlickiego. Z kolegami w Charkowie przetłumaczyliśmy jego książkę na ukraiński. Z zespołem śpiewam teraz jedną z piosenek Świetlików, cover Iggy'ego Popa, Chcę być twoim psem. Myśmy z tego zrobili swój cover, ale śpiewamy go po polsku, w tłumaczeniu Świetlickiego. 

Bardzo lubię Stasiuka, to mój kolega, bardzo mi się podoba to, co pisze.  Tłumaczyłem wielu polskich autorów, na przykład Jacka Podsiadłę. Ostatnio zacząłem tłumaczyć pisarza stalinistę, Władysława Broniewskiego. On był dobrym poetą.

Jeszcze wracając do spraw na Ukrainie, jak odnosisz się do Prawego Sektora?

Nie za bardzo wiem, co tam jest. Kontaktowałem się z charkowskim Prawym Sektorem, dlatego że wiele osób to po prostu kibice charkowskiego Ultrasu. A co za nimi stoi, kto jest ich Führerem, tego nie wiem. Widzę też, że Prawy Sektor i Partia Swoboda stają się argumentami przeciw ukraińskiej rewolucji. Zawsze się z tym stykam. Miałem spotkanie w Warszawie i było kilka osób, które twierdziły, że cała rewolucja była finansowana przez NATO i Amerykę. Najgorsze jest to, że mówi tak europejska lewica. I tu, i w Niemczech, i we Francji. Ten antyukraiński pogląd jest na korzyść Putina. I to jest najgorsze – komuniści i marksiści z Europy są sojusznikami Putina. To oksymoron.

następna
strona
poprzednia
strona
przejdź do strony: 123

Zobacz także