peryferia
MAGAZYN KULTURALNY
21 maja 2014

SZUMIN BEZ ŻARTÓW

Dom własny Oskara Hansena ma szansę stać się jednym z najważniejszych (lub najczęściej cytowanych na Facebooku) polskich domów architektów. Tylko jakim kosztem?

Szumin, fot. Jan Smaga

Można zacząć od paradoksu. Opracowana przez Oskara Hansena koncepcja Formy Otwartej zakłada pełną dowolność kształtowania przestrzeni przez użytkownika. On sam może ustawić ściany według swojego pomysłu, przewiesić balkon albo wreszcie razem z innymi mieszkańcami zdecydować o postawieniu kościoła (wszystkie przypadki odnoszą się do Osiedla Słowackiego w Lublinie). Oczywiście potrzeby zmieniają się w czasie, który weryfikuje niektóre pomysły architektów – przykładem może być kompletnie teraz zapomniany Teatr Formy Otwartej postawiony na wzniesieniu na tyłach tego samego osiedla. Z całej Hansenowskiej koncepcji wyłamuje się jego najcieplejsza realizacja – dom własny w Szuminie. Jak przyznał Igor Hansen przekazujący to miejsce pod pieczę Muzeum Sztuki Nowoczesnej, lepiej, żeby ktoś przypadkowy nie decydował o przekształcaniu szuminowskiego domu. Wydaje się jednak, że właśnie przypadkowość była tym trochę zabawnym, a trochę filozoficznym elementem Formy Otwartej.

Książka prezentowana przez MSN to jednogłosowy pean na cześć domu, do którego dołączono historię losów mieszkań Oskara Hansena. Wydaje się jednak, że jest to książka-katalog, która nie jest przeznaczona dla żadnego konkretnego czytelnika (czy, lepiej powiedzieć, odbiorcy, bowiem gros tej książki stanowią zdjęcia domu). Mimo że mowa jest o architekturze i o doskonale zaprojektowanej przestrzeni, to książka w żadnym razie nie zainteresuje architektów – brakuje choćby tak podstawowego elementu, jakim jest rzut budynku.

Treść ogromnej liczby fotografii oraz podniosły ton eseju ze sobą nie współgrają. Dysonans bierze się z wielkiej powagi Filipa Springera w traktowaniu domu w Szuminie, który na fotografiach przedstawia się - i jest w istocie - o wiele mniej patetyczny. Można powiedzieć, że do opisu tego miejsca bardziej nadaje się anegdota, bo sporo przedmiotów zostało wykonanych, gdy brakowało któregoś z domowników – akurat tego, który by na daną rzecz nie wyraził zgody. Tekst Springera próbuje natomiast obłożyć miejsce zamiast styropianem, to legendą – weźmy szuminowski gołębnik podawany przez Springera jako najlepszy przykład Formy Otwartej, kiedy był to jedynie żart Zofii Hansen. Opis zewnętrznej toalety (z oknem w suficie) jest na tyle kuriozalny, że wart przytoczenia: „Fizjologia nabiera przyjemnej oprawy, łączność z przestrzenią zostaje zachowana nawet tu”. Zofia Hansen natomiast zwykła przytaczać w kontekście tego miejsca słowa Kanta: „Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie”. Okazuje się, że z przestrzenią można też żartować.

Tekst Aleksandry Kędziorek jest streszczeniem tego, co wiadomo już z „Zaczynu” Filipa Springera. Mamy więc opis domów, w których mieszkał Oskar Hansen, z krótką historią każdego etapu. Końcowym jest oczywiście Szumin, prezentowany na fotografiach Jana Smagi. Wszystko to sprawia, że mamy do czynienia z hipsterską propozycją „odczuwania architektury”, w której pozostało niewiele z oryginalnego hansenowskiego ducha. Nie miejsce tu na ocenę samego domu, który poznać będzia miała okazję zaledwie garstka najszybszych zarejestrowanych na oprowadzanie. Całe wydarzenie zaczyna obrastać nieprzyjemną warstwą lansu na architekturę, którą nie do końca się rozumie. Tylko odczuwa.

POLECAMY CYKL WYWIADÓW Z IGOREM HANSENEM

Seria mówi muzeum:

Jan Smaga, Aleksandra Kędziorek, Filip Springer

Dom jako forma otwarta. Szumin Hansenów,

Wydawnictwo Karakter

i Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie 2014

cena: 69 zł

następna
strona
poprzednia
strona

Zobacz także