literatura
MAGAZYN KULTURALNY
20 czerwca 2014

MNIEJ NIŻ HISTORIA

Historia i pamięć, pomniki i pamiątki – Petersburg Brodskiego z dwóch perspektyw.

Dyptyk petersburski nie został zaplanowany przez Brodskiego – dwa eseje pochodzą ze zbioru tekstów ułożonych przez autora Mniej niż ktoś, o którym mówi się, że przyniósł pisarzowi Nobla. Zestawienie wyłącznie Przewodnika po przemianowanym mieście i W półtora pokoju wyostrza akcenty, które w zbiorze nie były na pierwszym planie. Brodski zdaje się bowiem mówić, że z wydarzeń z przeszłości tradycyjnie wydziela się historię, z materialnym nośnikiem w postaci pomników, oraz pamięć materializującą się w sentymentalnych pamiątkach. Pierwsza odnosi się do ludzkości, rosyjskości, wielkich abstrakcyjnych pojęć, których ofiarami stają się anonimowe miliony, a druga dotyczy wymiaru prywatnego, który jeśli nie zostanie zapisany, to całkiem zginie. Zarówno o historii, jak i o pamięci, Brodski nie zamierza pisać z tradycyjną powagą – zamiast tego wybiera anegdotę, która z pierwszej potrafi zdjąć mocarstwową i tyrańską patynę, a z drugiej sentymentalny zapaszek i roztkliwienie.

Ledwie 4,5 kilometra dzieli od siebie dwa petersburskie pomniki stojące po dwóch stronach Newy: Spiżowego Jeźdźca, Piotra Wielkiego, i Lenina bezgłośnie deklamującego z pancernego samochodu. Dla Brodskiego obie postaci wiążą się z tyrańskim i absurdalnym reformowaniem kraju, z historią tratującą humanizm. Car, chcący wybudować stolicę nad morzem wpuszczającym zimny wiatr, przebywał wiele lat na Zachodzie, gdzie zachorował na europejskość. Piotr I nie chciał naśladować Europy tylko pragnął, żeby Rosja nią była. Dla realizacji tego pragnienia pośrednio skazał na śmierć dziesiątki tysięcy budujących Sankt Petersburg w deltach Newy.

Architektura Petersburga zaprojektowana przez specjalnie zaproszonych do tego europejskich artystów stała się rosyjska przez doprowadzenie do karykatury tego, co za normalne uznawano w Starym Świecie. Skoro więc sama przestrzeń rosyjskiej dawnej stolicy była krzywym zwierciadłem europejskości, to musiała ona znaleźć swój opis w lubujących się w kontrastach powieściach rosyjskich literatów obnoszących to zwierciadło po mieście. Brodski właściwie łączy narodziny rosyjskiej literatury z założeniem Petersburga – bohaterowie, których znamy dzięki Dostojewskiemu czy Gogolowi to nędzni studenci albo wyszydzani urzędnicy, którzy intensywnie kontrastują z przepychem i blichtrem petersburskiej architektury.

Historia postaci pomnikowych to dla Brodskiego naciąganie prawdy – pisarz ironizuje wobec Wielkiej Rewolucji i z dystansem opowiada o przyjeździe na Dworzec Finlandzki Lenina, także przebywającego długie lata na Zachodzie.  Sugeruje więc, że ci rosyjscy „spiżowcy” stoją na cokołach głównie dzięki zapatrzeniu się na Europę, której karykaturalną wersję przenieśli na rosyjski grunt i która musiała wiązać się z wynaturzeniem. W swoim najsłynniejszym eseju, Znaku wodnym, Brodski pisze: „Tyrania rzadko bywa synonimem znania się na czymś”, co oddaje stosunek pisarza do zmian wprowadzonych w Związku Radzieckim po rewolucji. Polityka prowadzona przez bolszewików oznaczała tyranizację codzienności – Brodski wraz z rodzicami musiał pogodzić się z nowymi warunkami mieszkaniowymi, które oznaczały ściśnienie w „półtora pokoju”. Nie chodzi jednak o opis uciążliwości systemowych, które mają charakter kronikarski, ale o fundamentalne sprawy wolności. Brodski nieprzypadkowo napisał drugi z tych esejów po angielsku – uznał, że tekst opowiadający o jego rodzicach musi być w innym języku niż rosyjski. Pisanie o ludziach zniewolonych w dorosłym życiu w języku tyrana oznaczałoby przypieczętowanie tego losu. Poprzez anegdotyczny opis klitkowego życia głównie rodziców, ale i własnego, Brodski okazuje szacunek ludzkiej pamięci, chowającej się w zwykłych przedmiotach lub co najwyżej mieszkaniach, zajmowanych potem przez następnych ludzi. To, co interesuje pisarza, to mniej niż historia.

Dyptyk petersburski ma w sobie o wiele więcej wątków, które łączą autorskie skojarzenia. Im mniej się współcześnie czyta, tym bardziej powinno się doceniać skondensowane myśli, których pod dostatkiem oferuje martwy Brodski.

następna
strona
poprzednia
strona

Zobacz także