peryferia
MAGAZYN KULTURALNY
08 sierpnia 2014

ARCHITEKTURA OBJAŚNIEŃ

Silny głos kuratorski i teatralna ekspozycja sprawiają, że projekty Adolfa Szyszko-Bohusza zostają wychwaszczone z kontekstu historycznego i przesadzone we współczesną dominującą narrację krytycznie odnoszącą się do dwudziestolecia międzywojennego.

Wystawa Monument. Architektura Adolfa Szyszko-Bohusza, Zachęta, 17.06.2014 - 24.08.2014 fot. Marek Krzyżanek

Wystawa Monument. Architektura Adolfa Szyszko-Bohusza dostępna w Zachęcie, a wcześniej w Krakowie, jest autokomentarzem kuratorów – Instytutu Architektury – do przygotowanego przez nich ekspozycji „Figury niemożliwe” w pawilonie na weneckim Biennale. Jest ona przewrotną odpowiedzią na narzucony przez Rema Koolhaasa, tegorocznego kuratora Biennale, temat „wchłaniania nowoczesności” (‘absorbing modernity’) – polscy twórcy zreplikowali bowiem monumentalny nagrobek Józefa Piłsudskiego. Baldachim niemal lewituje i, co ważne, pomnik w rzeczywistości składa się ze spoliów: elementy kamienne pochodzą z cokołu rzeźby Bismarcka, kolumny uratowano z cerkwi na placu Saskim, a kapitele odlano z austriackiej broni. Dzięki temu powielenie nagrobka zdejmuje z niego ciężką i historyczną symbolikę wymagającą objaśnień. 

Wszystkie te elementy rzucają cień podejrzanego kontekstu na wystawę w Zachęcie. Adolf Szyszko-Bohusz, który zaprojektował nagrobek Piłudskiego, jest przedstawiony jako jeden z wyrazicieli sanacyjnego porządku, dla którego chętnie buduje oficjalną oprawę. Architektura staje się w tym przypadku scenografią dla władzy. Opis kuratorski towarzyszący fotografiom, kolażom i makietom nie daje oddechu, ale narzuca krytyczną wobec prezentowanych prac i czasów piłsudskizmu narrację, przy tym mocno podkreślając oddanie architekta Piłsudskiemu i jego polityce. Jest to o tyle ciekawe, że w wyraźnie eksponowanych na wystawie cytatach Szyszko-Bohusza podejmuje on wyzwanie „niebanalnego małpowania form” i poszukiwania konkretnych architektonicznych rozwiązań wyrażających ducha czasu. 

Wydaje się więc, że Szyszko-Bohusz i kuratorzy mówią o czymś zupełnie innym – współcześni krytykują raczej ogólny duch czasu dwudziestolecia, natomiast bohater wystawy starał się dla tego ducha znaleźć architektoniczną interpretację. To rozminięcie negatywnie wartościuje prace Szyszko-Bohusza, który raczej nie chciał kształtować ducha epoki, tylko go wyrazić. Kuriozalne wydaje się przy tym porównanie piłsudskizmu do faszyzmu poczynione przez Lwa Trockiego i przywołane w opisie krakowskiej wystawy. Pomijając reputację autora porównania, jeśli nad prezentowanymi pracami wisi chmura tak skompromitowanego kontekstu, to ich odczytanie będzie się odbywało w kwaśnym deszczu zniesmaczenia.

Warto zobaczyć wystawę dla jej projektu ekspozycji, którym zajęli się JEMS Architekci. Już od wejścia zawartość sal zaskakuje. Na ścianę na wprost drzwi do pierwszego, ostro oświetlonego pomieszczenia  nałożony jest kolaż z głową zmarłego Piłsudskiego, a wokół jej osi ustawiono półokrągłe stelaże ze sklejki, nawiązujące do kościelnych apsyd. Na nich zostały zawieszone zdjęcia z pogrzebu Marszałka. Na ścianach wiszą zdjęcia nagrobków zaprojektowanych przez Szyszko-Bohusza dla przedstawicieli polskich elit,a dodatkowo ściszone rozmowy i odgłosy kroków nieco sakralizują zwykłą przestrzeń galerii. Przejście do kolejnych sal to wejście do teatralnego półmroku, w którym bardzo łatwo zarzucić Bohuszowi projektowanie widowiska dla władzy i zapominanie o grupach innych niż elity. Na tej samej wystawie można się jednak dowiedzieć, że architekt odpowiadał także za przebudowę narodowych dóbr wspólnych, takich jak Zamek Królewski czy Wawel. Mimo to, modernizm w jego wydaniu jest w interpretacji kuratorskiej ekskluzywną formą służącą tworzeniu iluzji postępu i dobrobytu. Elegancka i scenograficznie opracowana ekspozycja wystawy podkreśla elitarny charakter do dziś stojących budynków, silnie zakotwiczonych w świadomości wszystkich mieszkańców Krakowa czy Wisły. 

Opis kuratorski wystawy podaje w wątpliwość nowoczesny charakter budynków Adolfa Szyszko-Bohusza, bo wiąże go jednoznacznie z sanacyjnym porządkiem. Jednocześnie jednak dochodzi do kontestacji ówczesnego systemu politycznego i społecznego, wydobywa się z niego dwuznaczności interpretowane na niekorzyść tamtych czasów – choć nie padają żadne konkretne zarzuty, dwudziestolecie międzywojenne zostaje określone jako nieudany projekt zjednoczenia różnorodnych kultur i iluzyjnie budowanie dobrobytu. Tym samym bardziej niż o Szyszko-Bohuszu, wystawa opowiada o nas współczesnych, którzy z niechęcią odnoszą się do publicznych przejawów władzy. Być może potwierdzeniem tej tezy jest spór z przechyleniem na „nie”, by odbudować Pałac Saski. Jak wynika z wystawy, do budowania (czy burzenia) monumentalnych gmachów potrzebny jest silny zwrot polityczny w państwie. Kontestacja i udramatycznianie budują tylko dystans, powielając przy tym obecnie dominującą opinię o złych czasach dwudziestolecia.ARCHITEKTURA OBJAŚNIEŃ

następna
strona
poprzednia
strona
przejdź do strony: 12

Zobacz także