sztuka
MAGAZYN KULTURALNY
02 sierpnia 2014

DZIENNIK Z PODRÓŻY, CZYLI WYPRAWA Z MISTRZEM

Ciemnia fotograficzna w kamperze, mistrz i uczeń, podróż po Polsce. Piotr Stasik, odpowiedzialny za scenariusz, zdjęcia i reżyserię, zaprezentował rok temu kolejny film dokumentalny – „Dziennik z podróży” – z Tadeuszem Rolke i Michałem Gonickim w rolach głównych.

Wyprawa 2012, dzięki uprzejmości autora

O filmie Stasika słyszałam już jakiś czas temu, jednak dopiero niedawno, w upalny dzień, miałam okazję usiąść w jedynym pokoju, w którym temperatura była do zniesienia, włączyć stronę Ninateki i zajadając się niezliczonymi ilościami truskawek, malin i innych „wakacyjnych owoców”, obejrzeć Dziennik z podróży. Trochę mi wstyd, że dopiero teraz, ale wakacje są właśnie od nadrabiania zaległości. Wy też jeszcze możecie je nadrobić!

Nie znajdziecie tu pełnej biografii jednego z głównych bohaterów, wybitnego prekursora polskiej fotografii  reportażowej, Tadeusza Rolke. Jest ona imponująca, momentami smutna i przejmująca (Szare Szeregi, Powstanie, przymusowe roboty, więzienie), i na pewno warta uwagi, ale traficie na nią na wielu portalach związanych z fotografią i sztuką. Najbardziej szczegółową wersję oferuje nam chyba Muzeum Sztuki Nowoczesnej, które w swych zbiorach posiada również archiwum zdjęć Rolkego. Ja skupię się na pewnym epizodzie z jego życia. „W 1949 oblewa maturę i zdaje ją rok później. Razem z przyjaciółmi, Krzysztofem Hirszlem i Andrzejem Nunbergiem, jeździ po Polsce, fotografując miasta i ludzi”. W podróż wyrusza również ponad 60 lat później w towarzystwie Michała Gonickiego, który z czasem staje się jego przyjacielem. Nic zaskakującego, prawda? W końcu takie wyprawy łączą ludzi. A jednak dość nietypowy jest fakt, że między Michałem i panem Rolke jest 70 lat różnicy.

Wiek nie przeszkodził im jednak wsiąść do kampera, przerobionego na ciemnie fotograficzną, i spędzić miesiąc na studiowaniu tajników fotografii oraz poznawaniu siebie nawzajem. Lekko poetycki charakter filmu, spokojny bieg zdarzeń, brak zbędnego patosu i przepiękne kadry sprawiają, że jest idealną propozycją na letnie popołudnie. Sceny bardziej błahe, nieraz zabawne, opowiadające o codzienności w podróży (walka z komarami, scena z szukaniem ładnej dziewczyny) przeplatają się z tymi poważnymi. Żarty, które pojawiają się w filmie wywołają uśmiech na niejednej twarzy.

„T. Rolke: Nie wziąłem szlafroka. Co jest dużym problemem, bo w czym ja pójdę się do tych państwa kąpać?

Michał: W piżamie.

T. Rolke: Piżamie, jakiej piżamie, artyści nie noszą piżam!”

Tadeusz Rolke jednak, prócz przekazywania piętnastolatkowi wiedzy fotograficznej (oglądając film niestety miałam jej niedosyt), przemierzania drogi i żartowania, dzieli się z Michałem czymś znacznie cenniejszym – swoim doświadczeniem życiowym. I tak, czasem bezpośrednio, a czasem gdzieś między wierszami, pojawiają się przemyślenia o chorobie, śmierci, kobietach. Podczas kąpieli w jeziorze Michał dowiaduje się o dawnej nieśmiałości Rolkego w kontaktach z dziewczynami, innym razem dopytuje mistrza „z iloma kobietami byłeś lub prawie byłeś?”, a w międzyczasie na polnych drogach uczy się, jak zmieniać biegi w samochodzie.

Jaki wpływ miała ta wyprawa na uczestnika? Czy szybko zaprzyjaźnił się z Rolke? Udało mi się skontaktować z Michałem i poznać kilka detali z podróży, z jego punktu widzenia.DZIENNIK Z PODRÓŻY, CZYLI WYPRAWA Z MISTRZEM

MAGAZYN: Czy znałeś Tadeusza Rolkego przed wyjazdem? Nie obawiałeś się wyjazdu na miesiąc z mistrzem, pewnej bariery nie do przekroczenia? Przyjaźń, jaka się między Wami nawiązała, jest dość nietypowa, ze względu na różnicę wieku.

MICHAŁ GONICKI: Tadeusza przed naszą podróżą znałem prawie rok. Poznaliśmy się, kiedy po skończeniu szkoły Wajdy szukałem tematu na swój drugi film dokumentalny. Poznał nas nasz wspólny przyjaciel, Piotr Stasik. Na początku to ja stałem za kamerą i przez około 4 miesiące próbowałem zrobić film o mistrzu. Jednak nie podołałem zadaniu, nie miałem dobrego punktu zaczepienia... Podczas tego kręcenia najpierw przeszliśmy na „ty”, a potem stopniowo zaprzyjaźnialiśmy się. Różnica pokoleń nie stanowiła żadnej bariery. W końcu uznałem, że nie ma co dłużej tego ciągnąć i przestałem kręcić, ale nadal spotykaliśmy się jako przyjaciele. Pewnego razu znalazłem gdzieś aparat analogowy i na jednym ze spotkań poprosiłem Tadeusza, żeby pokazał mi, jak takie coś działa. Tadeusz zaczął udzielać mi krótkiego kursu, który dla zabawy nagrał Piotrek Stasik. Stasik pokazał to Tomkowi Wolskiemu, a kilka dni potem dostaliśmy zakaz spotykania się bez ich kamer.

Czy Wasza podróż była wcześniej dokładnie zaplanowana? Jeździliście do konkretnych celów, miejscowości, czy też sama droga była dla Was ważna?

Na początku zrobiliśmy tygodniowy, próbny wyjazd do Kocka, gdzie po raz pierwszy zbudowaliśmy ciemnie w kamperze. Robiliśmy pierwsze zdjęcia i uczyłem się obsługi dwuobiektywowej lustrzanki średnioformatowej – Rolleiflex. Kiedy ten krótki wypad okazał się być udanym, postanowiliśmy, że nasza miesięczna wyprawa jest do zrobienia i zaczęliśmy przygotowania. Od początku planowaliśmy, że skupimy się na zachodniej i zachodnio-południowej Polsce. Na trasie na początku znalazł się Charłub, gdzie zatrzymaliśmy się u naszych znajomych, Bohdana i Kasi. Stamtąd blisko była popegeerowska wieś Włościejewki, gdzie zrobiśmy pierwsze zdjęcia. A potem jechaliśmy przed siebie, gdzie nas droga zaprowadzi.

„Ja nigdy nie rozmawiam, jestem nieśmiały” – to Twoje słowa. Czy taka podróż pozwoliła Ci zwalczyć nieśmiałość?

Tak, bardzo. Nie od razu, ale po jakimś czasie uwolniłem się spod jej ograniczającego ciężaru.

Wielu fotografów ma swoje własne metody, pozwalające im przekonać ludzi do zdjęć. Dwa miesiące temu pisaliśmy o Zofii Rydet, która powiedziała: „Mam stałą swoją manierę wchodzenia do domów. Polega ona na tym, że najpierw pukam. Wydaje mi się to bardzo ważne, bo to jakbym pytała się o zezwolenie. W tym momencie, kiedy wchodzę, pierwsze co robię, to podaję rękę. To jest też bardzo ważny moment. Ten człowiek, jak mu podam rękę, wie, że jestem jego przyjacielem”. Jak Wam udawało się zachęcić ludzi do pozowania?

To zależy od każdego z osobna. Niektórzy widząc, co robimy, sami chcieli być sfotografowani. Większość osób zgadzała się po krótkim streszczeniu projektu i ładnym uśmiechu. Na pewno pomagała nam też obecność kamer. Na filmie oczywiście tego nie widać, ale czasem było nas w sumie pięć osób, a przecież w grupie siła.

Jest w filmie scena, w której stoisz na balkonie i, wyglądając na rynek miasteczka, wołasz przez megafon: „Informuję, że ostatnie odbitki są już do odebrania. Zapraszamy do naszego kampera!”. W filmie widać zaledwie kilka sytuacji, gdy wręczacie ludziom fotografie. Opowiedz, jak zazwyczaj reagowali na zdjęcia?

MG: To nie balkon, a wieża ratusza w Bytomiu Odrzańskim. Nie pamiętam żadnej negatywnej reakcji. Wszyscy zawsze byli zadowoleni, część się wzruszała. Jedna starsza pani pytała się ile ma nam zapłacić. Najwięcej frajdy miały dzieci. Część z nich zapraszałem do ciemni, gdzie obserwowały, jak w kuwecie z jakąś śmierdzącą wodą o temperaturze 20°C na kartce papieru nagle pojawia się zdjęcie.

Po takiej wyprawie i wnikliwym poznaniu pracy na aparatach analogowych, skłaniasz się bardziej ku analogu bądź przeciwnie  cyfrze?

MG: Obecnie fotografuję głównie modę, więc używam cyfry, bo jest znacznie szybsza, a zleceniodawca może na bieżąco podejrzeć efekt mojej pracy. Przymierzam się do zrobienia swojego własnego, modowego projektu i niewykluczone, że będę go realizował właśnie Rolleiem. Technika analogowa zawsze będzie dla mnie ważna, bo to ona jest najczystszą formą sztuki fotografii i w przeciwieństwie do cyfry ma duszę. Jest nią materiał światłoczuły, na którym dzięki tej małej skrzyneczce „piszemy światłem”. Dlatego pozostaję jej wierny chociażby w zdjęciach reportażowych. Wtedy trzeba myśleć nad każdym kadrem, bo klatek ma się tylko 36 a nie 4000 jak na 16GB karcie pamięci.

„– Co może piętnastolatek z tego wszystkiego zrozumieć?

– Może, może bardzo dużo. Gdyby mi mówili takie rzeczy, jak ja miałem piętnaście lat, to byłbym mądrzejszy.”

Czujesz się mądrzejszy? W kilku zdaniach, co dał Ci ten miesiąc?

Przede wszystkim zrozumiałem, jak ważna jest dla mnie przyjaźń Tadeusza i Piotra. Otworzyłem się bardziej na świat i zwalczyłem nieśmiałość.

Co możesz poradzić fotografującym, którzy stawiają pierwsze kroki w dziedzinie fotografii reportażowej i dokumentalnej? Mniej z punktu widzenia technicznego, a bardziej w kwestii kontaktu z fotografowanymi osobami.

Przede wszystkim nie można się wstydzić ani bać. To bardzo duża bariera, żeby podejść i spokojnie porozmawiać z człowiekiem, którego 1/125 sekundy życia zaraz zamknie się w metalowym pudełku. Osoba, którą fotografujemy, nie tylko musi się zgodzić na zdjęcie, ona musi chcieć być fotografowana. Pamiętam, że długo z tym walczyłem. Na początku byłem bardzo stremowany, a ręce ślizgały mi się na aparacie. Jeśli ludzie zobaczą, że nie mamy złych intencji i wzbudzimy ich zaufanie, otworzą się przed nami. Aspekt techniczny jest mniej ważny niż ten psychologiczny, przynajmniej w przypadku zdjęć z naszej wyprawy. To oczy, twarz i ruch ciała mówią wszystko o człowieku. Należy jednak pamiętać o kompozycji, mocnych punktach kadru, o tym, aby żaden element tła nie ucinał głowy naszego bohatera, żeby nie było bałaganu w tle. Tadeusz, Piotrek i wykładowcy w Warszawskiej Szkole Fotografii zawsze powtarzają, aby oglądać zdjęcia światowych mistrzów. I to jest prawda. Nie chodzi o ściąganie pomysłów, ale o nauczenie się, co dobrze wygląda. A z czasem, idąc ulicą, widzi się kadry bez pomocy aparatu. Więc polecam np. Henri Cartier-Bressona, Elliota Erwitta [artykuł w Magazynie], Chrisa Niedenthala i oczywiście Tadeusza Rolke!

Bardzo dziękuję za wywiad.

Tych Czytelników Magazynu, którzy mają coś wspólnego z fotografią czy pisarstwem zachęcam do podobnej wyprawy. Na pewno czegoś Was nauczy. Nie musi być to wyjazd aż takiego kalibru. Czasem wystarczy wnikliwie spojrzeć na miejscowości, które otaczają Warszawę czy Wasze miasto. Jeśli jednak wolicie spędzić wakacje na kanapie bądź w ogródku – zobaczcie chociaż film!

Strona Michała Gonickiego

Archiwum Tadeusza Rolkego

następna
strona
poprzednia
strona
przejdź do strony: 123

Zobacz także