teatr
MAGAZYN KULTURALNY
20 października 2014

Moralitet postmodernistyczny

Co powstaje po włączeniu do spektaklu cytatu „taki mamy klimat”, ice bucket challenge, tematyki problemów globalnych i nierówności społecznych, nagości, wampirów, żartów, patosu – a wszystko w formie wariacji wokół życia i twórczości Piera Paolo Pasoliniego, Oriany Fallaci i Kevina Cartera?

fot. M. Hueckel

„Apokalipsa”: spektakl wyreżyserowany przez Michała Borczucha w Teatrze Nowym. Wizja apokalipsy w przedstawieniu wydaje się ilustrować twierdzenie, że wszystko dąży do entropii. Obrazy stworzone przez reżysera, sposób budowy przedstawienia i środki, które w nim wykorzystuje pozostawiły we mnie poczucie chaosu. Emocje, które reżyser starał się wywołać w widowni, tematy, o których refleksję chciał sprowokować, tracą na sile przez nieład, który staje się dominantą wrażeń oglądającego.

Spektakl Borczucha zbudowany jest wokół trzech głównych wątków – po pierwsze reżysera, poety i pisarza Piera Paolo Pasoliniego, po drugie dziennikarki, zoon politicon, Oriany Fallaci, po trzecie zaś - fotografa Kevina Cartera. Ich biografie służą jako pretekst do krytyki współczesnego świata, anomii społecznej, braku solidarności międzyludzkiej czy niewrażliwości na biedę. Borczuch, nawiązując głównie do biografii i poglądów wymienionych postaci, niekoniecznie zaś do ich twórczości, konfrontuje widza z bohaterami, którzy nie zgadzali się na taki porządek świata. Jednocześnie jednak stawia pytanie o rzeczywiste znaczenie ich artystycznego sprzeciwu. Najwyrazistszym punktem tego wątku spektaklu jest pytanie o etyczny wymiar robienia zdjęcia głodującej dziewczynki, na której śmierć czeka sęp. Czy samo „patrzenie tam, skąd inni odwrócili wzrok” może stanowić usprawiedliwienie dla bezczynności reportażysty?

„Apokalipsa” prowokuje widzów do zastanowienia się nad własnym postępowaniem wobec osób biedniejszych, bezdomnych, słabszych. Ten wątek spektaklu, mimo że jest jednym z ważniejszych w przedstawieniu, w pewien sposób ginie, traci swoją moc oddziaływania. Trudne zagadnienia są bowiem nieustannie przerywane żartobliwymi scenami, zabawą konwencją, demaskowaniem teatralności i rzeczywistości scenicznej. Ostatecznie widz otrzymuje więc sprzeczne sygnały, odnosi wrażenie jakby spektakl, który ogląda, był cały czas w fazie eksperymentów reżysera sprawdzającego reakcję publiczności na dane sceny.

Podobne wrażenie robi również scenografia. Utrzymana jest w ascetycznym stylu, dość duża przestrzeń sceny dzielona jest na różne sposoby dwoma białymi ścianami, których przesunięcia tworzą zarówno pokój, w którym odbywa się wywiad z Pasolinim, jak i mieszkanie Fallaci. Posłużenie się elementami video czy obecność kamery na scenie budzą skojarzenia ze spektaklami Warlikowskiego (miejsce wystawienia spektaklu zobowiązuje?). Inspiracje Warlikowskim są widoczne również w sposobie rozegrania niektórych scen „Apokalipsy”, tak jakby Borczuch próbował opowiedzieć własną historię zaczerpniętym od Warlikowskiego językiem.

Wychodząc z „Apokalipsy”, czułam zawód. Pewnie po części przez fakt, że długo na premierę tego spektaklu czekałam, spodziewałam się zatem naprawdę silnych wrażeń. Tymczasem przedstawienie nie wywołało we mnie emocji. Miałam wrażenie, że Borczuch stworzył coś na kształt moralitetu, w którym punktuje przywary współczesnych społeczeństw. Jego siła oddziaływania miała prawdopodobnie wynikać ze swoistego autorytetu czy dokonań i bezkompromisowej postawy głównych bohaterów spektaklu. Niestety potencjał ten został rozproszony przez chaotyczny charakter opowieści, jej pobieżność, brak głębszego wniknięcia w postacie.

Spektakl jest jednak na swój sposób dobrym odzwierciedleniem współczesnego świata i pozycji jednostki w naszym społeczeństwie. Zagubienie w natłoku bodźców i impulsów, chaos, bezradność, bezczynność wobec nadmiaru możliwości do wyboru, zmęczenie informacyjnym bombardowaniem – temu wszystkiemu trzeba stawić czoła, jeżeli nie chcemy, by nasza apokalipsa była po prostu degradacją, rozpadem, rozkładem ludzkości. Wszystko przecież zmierza do entropii.

„APOKALIPSA"

TEATR NOWY

Reżyseria: Michał Borczuch

Tekst i dramaturgia: Tomasz Śpiewak

Występują: Bartosz Gelner, Marek Kalita, Sebastian Łacz, Marta Ojrzyńska, Piotr Polak, Jacek Poniedziałek, Halina Rasikówna, Krzysztof Zarzecki.

Informacje o spektaklu na stronie Teatru Nowego

następna
strona
poprzednia
strona

Zobacz także