peryferia
MAGAZYN KULTURALNY
21 listopada 2014

BEDEKER ARCHITEKTURY

Polskiemu rynkowi książki ciągle brakuje dobrych pozycji o architekturze. Czym dla polskich czytelników jest najnowszy tekst Witolda Rybczyńskiego?

Witold Rybczyński, Jak działa architektura. Przybornik humanisty, Tłum.: Karolina Kopczyńska, Projekt graficzny: Przemek Dębowski, Karakter 2014

Początek książki Jak działa architektura. Przybornik humanisty zapowiadał się obiecująco. Spis treści jest praktyczną strukturą, na którą składają się rozdziały opisujące poszczególne elementy budynków i tematy z nimi związane (jak styl czy otoczenie). W rozdziale wprowadzającym  autor często odnosi się do europejskich architektów, także współczesnych teoretyków, oraz pisze kilka zwodniczo uwodzących zdań. Jednak na samym końcu wstępu stawia książce za cel zrozumienie sedna architektury i tym samym sprowadza rzecz do popularnonaukowego przewodnika, co potwierdza dalej prowadzona narracja. Przybornik humanisty brzmi mniej więcej tak samo zabawnie, co Niezbędnik Inteligenta wydawany przez tygodnik „Polityka” - tak jakby humanistą czy inteligentem dałoby się oficjalnie zostać po przeczytaniu kilku wyselekcjonowanych tekstów. Wydaje się jednak, że w przeciwieństwie do tej ostatniej pozycji, książka architekta nie aspiruje do bycia czymś więcej niż bedekerem. W tym aspekcie oraz w chęci działania popularyzatorskiego (mocno jednak ograniczonego) można widzieć jej atuty.

Nie ma co się oszukiwać – książka Rybczyńskiego, amerykańskiego architekta i pisarza, jest zakotwiczona w zupełnie innym niż europejskie poczuciu estetyki. Dużo uwagi autor poświęca także swoim projektom i omówieniom swojego poczucia smaku, przyznając się między innymi do gustowania w nieco pluszowych wnętrzach. Gros przykładów w książce stanowią przykłady architektury amerykańskiej – zbudowanej w Stanach Zjednoczonych lub przez architektów stamtąd pochodzących. Jako że autor deklaruje duże przywiązanie do historii dziedziny, a także duży nacisk kładzie na wzajemne powiązania między architekturą różnych epok, pojawiają się także przykłady budynków z okresu starożytności czy renesansu, głównie jednak dla zobrazowania amerykańskiej odmiany neoklasycyzmu czy prób jego przełamania. Współcześni architekci, którzy wielokrotnie są w książce wymieniani, to przede wszystkim Frank Gehry (z dużą dozą aprobaty i zrozumienia dla jego ekstrawaganckich projektów), Robert Venturi, Richard Rogers czy Robert A.M. Stern – ten dobór wskazuje na ciążenie ku pewnej eklektycznej estetyce, na której trudno uczyć się uniwersalnych, zawsze sprawdzalnych zasad. Mimo to w projektach wymienionych architektów Rybczyński widzi nie tylko doskonałe rozwiązania techniczne (które mają dla niego bardzo duże znaczenie), ale również utrzymanie w zachwycającej estetyce.

Oczywiście Rybczyński sygnalizuje także problemy wykraczające poza styl czy manierę uprawiania architektury. Przede wszystkim wskazuje, jak ważny jest rzut budynku będący zapisem trójwymiarowej struktury (choć sam ostatecznie to zdanie podważa, odnosząc się do projektów współczesnych amerykańskich architektów) oraz główny pomysł. W dobrych budynkach to jedna idea organizuje całość, a jej pochwycenie pozwala zrozumieć „jak działa architektura” na najbardziej podstawowym poziomie. Rybczyński wskazuje też, że architektura w dużej mierze rodzi się z ograniczeń – najlepsze ich wykorzystanie to często sekret projektowania. Same w sobie ograniczenia stanowią odzwierciedlenie obecnego stanu społeczeństwa – jego możliwości technicznych, finansowych, ideologicznych czy wreszcie samego zapotrzebowania na określone budynki. Te oraz inne wątki są jednak ledwie przez Rybczyńskiego sygnalizowane, komentowane często cytatami innych architektów, co rodzi wrażenie powierzchowności i pobieżnej refleksji, z czego budynek wynika. Kłóci się to nieco z deklarowanym przez autora przywiązaniem do historii.

Wszystko to sprawia, że książka może zostać zaliczona do tych z gatunku przystępnych jak dzieło popularnonaukowe – jak większość ogólnodostępnych w Polsce (przetłumaczonych) książek o architekturze. Z piętnem autorskiego gustu może to być przewodnik po znanych amerykańskich nazwiskach architektów, którzy dobrze technicznie zaprojektowaną stronę budynku połączyli z efektownością. Szczęśliwie, sporadycznie pojawiają się również nazwiska szwajcarskich architektów (Zumthora, Herzoga i de Meurona), jednak europejskiemu czytelnikowi to nie wystarczy. Na osłodę warto jednak wspomnieć o projekcie graficznym książki, o który zadbała rozpoznawalna już ręka Przemka Dębowskiego. Przejrzyście zorganizowana treść wzbogacona licznymi ilustracjami oraz „techniczna” okładka przyciągnęły już uwagę jury konkursu „Pióro Fredry”, które wybierze na początku grudnia najpiękniejszą książkę roku. BEDEKER ARCHITEKTURY

Witold Rybczyński, Jak działa architektura. Przybornik humanisty

Tłumaczenie: Karolina Kopczyńska

Wydawnictwo Karakter 2014

następna
strona
poprzednia
strona
przejdź do strony: 12

Zobacz także