muzyka
MAGAZYN KULTURALNY
18 stycznia 2016

The boys are smelly

Sao Paulo, 14 listopada 2011 roku – członkowie Sonic Youth wychodzą na scenę, by po raz ostatni zagrać siedemdziesięciominutowy set zakończony „Teen Age Riot”.

Kim Gordon, Dziewczyna z zespołu, Wydawnictwo Czarne 2016

Kim Gordon, wokalistka i basistka zespołu, staje pośrodku sceny i jak zawsze porywa publiczność swoim mocnym, charakterystycznym głosem. Nieco ponad godzinę później jedna z legend muzyki gitarowej przechodzi do historii.

Od opisu tego występu Kim rozpoczyna swoją autobiografię, która za niecały miesiąc trafi na sklepowe półki. Jak można się spodziewać, kobieta nie dała się porwać wspominanej chwili, nie popadła w przygnębienie z powodu kończącej się wieloletniej przygody. Nie zachwycił jej też zebrany pod sceną tłum. Stało się tak dlatego, że zespół, który od ponad trzydziestu lat torował drogę całej generacji gitarowych kapel, przestał istnieć z chyba najbardziej prozaicznej przyczyny, jaką można sobie wyobrazić.

Rozstanie z wieloletnim partnerem i jednym z członków Sonic Youth, Thurston’em Moor’em, nie tylko sprawia, że ostatnie momenty wspólnego grania stają się dla Gordon męką, lecz także kładzie się cieniem na całym jej postrzeganiu rzeczywistości, co wyraźnie widać w stworzonym przez nią tekście.

Jeśli jednak myślicie, że autobiografia Kim Gordon od początku do końca skupia się na, przysięgam, niesamowicie przygnębiających opisach rozpadu związku i związanych z tym emocji, to jej nie doceniacie. Przez lata działalności artystycznej zdołała ona bowiem zgromadzić potężną ilość wspomnień, które selektywnie prezentuje w swoim wydawnictwie. Nie zawsze w porządku chronologicznym, czasem urywając opowieść i przenosząc się w miejscach i czasie, ale subtelnie. Wszystkie istotne dla niej wydarzenia umieszcza w naprawdę świetnie wykreowanej przestrzeni, zwracając uwagę na detale – wygląd ludzi i miejsc, zapamiętane zapachy, wrażenia, jakie wywarło na niej otoczenie.

W dbałości o solidne osadzenie czytelnika w przedstawionych realiach, Kim prezentuje całą plejadę nazwisk ze świata muzyki i sztuk pięknych. Nie są one jednak tłem dla jej doświadczeń. Stanowią raczej element migawek z życia towarzyskiego, które prawdopodobnie miały dla niej szczególne znaczenie i przyczyniły do ukształtowania jej jako artystki i kobiety. Opisując swoje spostrzeżenia dotyczące poszczególnych postaci, wokalistka nakreśla ich szybkie, ale dotykające sedna charakterystyki. Wyraźnie widać, do kogo czuje sympatię, a kto nie zdobył jej zaufania (opisy znajomości z Cobainem zmusiły mnie do powrotu do lat gimnazjalnych na dobrych kilka dni).

Jakkolwiek wymagającą rozrywką wydaje się bycie członkiem zespołu, który przez wielu uznawany jest za ikoniczny, to ewidentnie basistce Sonic Youth udało się uniknąć zamknięcia w tej jednej aktywności. Przez dekady działalności grupy Gordon rozwijała swoją działalność na polu sztuk wizualnych (co nadal owocuje wystawami) i poświęcała się życiu rodzinnemu. Doskonałym dowodem na to, jak duży dystans zachowała wobec wizji siebie jako gwiazdy muzyki, jest jej stwierdzenie, że łączenie obowiązków związanych z byciem matką i koncertowaniem na kilku kontynentach nie różni się zasadniczo od problemów każdego rodzica pracującego zawodowo i wychowującego dziecko.

Ważnym elementem autobiografii, a jednocześnie uzasadnieniem dla tytułu, są rozważania Gordon na temat kobiet i kobiecości – zarówno w odniesieniu do niej samej, jak i do innych artystek. Jako jedyna przedstawicielka płci pięknej w zespole i niekoniecznie dziewczęca wokalistka, przedstawia swoje zmagania z wizerunkiem oraz próby zbalansowania tego, jak widzi sama siebie, a jak powinna być postrzegana centralna postać rockowej grupy zdominowanej przez mężczyzn. Przyznaje, że od pewnego momentu zaczęła być świadoma swojej, w pewnym sensie, bardziej uprzywilejowanej, a z drugiej strony obarczonej pewnymi oczekiwaniami pozycji. Podkreśla też, że z perspektywy sceny, wyrażanie kobiecości nie miało nic wspólnego z klasycznymi sposobami jej prezentowania. Odrzucając pewne wzorce zachowań, wskazuje na te, które wydają się jej być właściwymi dla kobiet silnych, a jednocześnie nie przejaskrawionych. Nie można nie wspomnieć tu o Kathleen Hanna (Bikini Kill) i całym ruchu Riot Grrrl, który miał ogromny wpływ na pojawienie się przedstawicielek płci pięknej na zdominowanej przez mężczyzn scenie punk rockowej i który stanowił jedno z głównych źródeł inspiracji wokalistki.The boys are smelly

Jeśli liczyliście na opowieść pełną zwrotów akcji i gwałtownych dramatów z życia Kim Gordon, jednej z najbardziej rozpoznawalnych kobiet w świecie gitarowego grania, po przeczytaniu tej autobiografii prawdopodobnie poczujecie się odrobinę zawiedzeni. Jeśli natomiast jesteście gotowi na poznanie artystki jako pełnowymiarowej postaci, której życie nie kończy i nie zaczyna na byciu ikoną muzyki, to już za kilka tygodni możecie sięgnąć po jej autobiografię i sami przekonać się, kim jest ex-wokalistka Sonic Youth. Musicie jednak wiedzieć, że wycieczka w głąb życia autorki nie zawsze będzie wygodna. Momentami prawdopodobnie zaczniecie się zastanawiać, czy nie doświadczacie zbyt daleko posuniętego emocjonalnego ekshibicjonizmu. Prawdopodobnie byłoby lepiej, gdyby niektóre szczegóły zostały nam oszczędzone, gdybyśmy nie czytali całych rozdziałów poświęconych Gordon jako kobiecie porzuconej i rozgoryczonej. Z drugiej strony jestem przekonana, że jedynym celem wydania tej książki nie było zajęcie kilku godzin potencjalnego czytelnika. Jeśli chcecie zmierzyć się ze swoimi nastoletnimi wyobrażeniami na temat życia członkiń gitarowych kapel, szukajcie polskiego wydania w przekładzie Andrzeja Wojtasika już w połowie marca na sklepowych półkach. DZIEWCZYNA Z ZESPOŁU trafiła do prestiżowej serii amerykańskiej Wydawnictwa Czarne - dołączyła tym samym do Patti Smith, Johnny'ego Casha czy Boba Dylana! 

Kim Gordon, DZIEWCZYNA Z ZESPOŁU

TŁUMACZENIE: Andrzej Wojtasik

seria amerykańska

Wydawnictwo Czarne 2016

następna
strona
poprzednia
strona
przejdź do strony: 12

Zobacz także