peryferia
MAGAZYN KULTURALNY
17 lutego 2015

Kerez odkrywca

Ilu odkrywców potrzebuje jeszcze Warszawa, żeby twórcy jej powojennych modernistycznych budynków stali się tak rozpoznawalnymi architektami w stolicy, jak obecnie znani są tu Venturi czy Koolhaas?

Ukryty modernizm. Warszawa według Christiana Kereza, MSN w Warszawie i Wyd. Karakter 2015

Ostatnimi czasy o polskich powojennych budynkach mówi się całkiem dużo. Zazwyczaj ma to miejsce w kontekście wyburzania lub przebudowania obiektu, tak jak było w przypadku Pawilonu Chemii kilka lat temu i całkiem niedawno CDTu (Smyka). W dyskusjach towarzyszących tym wydarzeniom pojawiają się postulaty zachowania budynków. Wydaje się jednak, że argumenty, które wówczas padają, często nie odnoszą się do wartości samej zmienianej architektury, a do tematów pobocznych, niejako podrzędnych wobec całej sprawy. Komentarze bywają nasycone emocjami i wspomnieniami związanymi zarówno z danym miejscem, jak i samym systemem, w ramach którego powstawały powojenne budynki. Problemem utrudniającym docenienie późniejszej architektury jest częsty retoryczny (i ideologiczny) zabieg porównujący Warszawę sprzed wojny ze stolicą po wojnie na niekorzyść tej pierwszej, tak jak miało to niedawno miejsce w wywiadzie z Jarosławem Trybusiem. Ten chwyt uniemożliwia proste przyznanie, że w obu epokach powstawała architektura na miarę swoich czasów (niedawno przecież wystawa w Zachęcie wystawiła laurkę Adolfowi Szyszko-Bohuszowi) i nakazuje dokonać wyboru skażonego sympatiami historyczno-społecznymi.

Książka Ukryty modernizm jest przykładem na to, jak można merytorycznie dyskutować i pokazywać wartość architektury powojennej, a przy tym traktować kontekst polityczny jako rzecz drugoplanową. Jej kolejnym odkrywcą jest szwajcarski architekt, Christian Kerez, który po wygranym konkursie na projekt Muzeum Sztuki Nowoczesnej przegrał ze stołeczną urzędniczą niekompetencją (w wywiadzie z Dorotą Jarecką powiedział, że jego losy to „ostrzeżenie dla każdego architekta, który chce pracować w Polsce”). Mimo że budynek jego pomysłu ostatecznie nie powstał, Christian Kerez wciąż chce opowiadać o budynkach Warszawy. Także i tym razem nie wyraża się bezpośrednio w swoim języku – w książce architekt odpowiada na pytania Jana Strumiłły, młodego polskiego architekta, co jest pewnym ograniczeniem swobodnego wyrażenia myśli. Nie stanowi to jednak wielkiego mankamentu, bo Kerez przedstawia całą gamę argumentów, które sprawiły, że architektura powojennej Warszawy go zauroczyła.

Tym, co łączy Kereza ze stołecznymi architektami, jest konstrukcja. Szwajcar przy różnych okazjach podkreśla wagę współpracy z konstruktorem Josephem Schwartzem, która umożliwia mu poszukiwanie innowacyjnych rozwiązań technicznych i opieranie projektu na ogarniającym całość pomyśle dotyczącym struktury budynku. W wielu rozmowach Kerez mówi, że w czasach inflacji spektakularnych obiektów tworzy się potrzeba budowania architektury „myślącej”, opartej na czytelnej konstrukcji. Okazuje się, że właśnie te elementy odnalazł w architekturze powojennej Warszawy – pragmatyczne rozwiązania budynków, tak cenna dla architekta zewnętrzna prostota oraz wyraźna chęć poszukiwań innowacji są tym, czemu Kerez dał się uwieść. Architekt pomija cały ideologiczny wydźwięk budynków, zauważa innowacyjną inżynierię konstrukcyjną, która w tamtych czasie dawała, jego zdaniem, więcej swobody twórczej niż architektura.

Poza krótkim opisem kilku budynków Kerez odwołuje się także do Warszawy współczesnej. Z żalem czyta się jego słowa o projekcie MSN na Placu Defilad, który miał być „zaprzeczeniem Pałacu Kultury”, prostą horyzontalną budowlą otoczoną pasażami. Dopiero dobrze doświetlone wnętrze miało otwierać rozmaite możliwości wykorzystania budynku. W żadnym razie nie miała to być kolejna krzykliwa architektura, która zdaniem Kereza tylko „zbliżyłaby Muzeum do Pałacu Kultury”.Kerez odkrywca

Zaledwie kilkustronicowy wywiad z architektem jest uzupełniony tekstem Jana Strumiłły, krótko przybliżającym okoliczności przyjazdu Kereza do Warszawy oraz historię stołecznej architektury powojennej. Gros książki stanowią fotografie – zarówno archiwalne, jak i współczesne, wykonane przez Nicoalasa Grospierre'a na potrzeby publikacji (warto przy tym pamiętać, że to Kerez chciał dołączyć dokumentację wizualną do książki; sam rozpoczynał karierę jako fotograf). Końcówka publikacji to biogramy polskich architektów ujęte w kilka słów i kilka przykładowych realizacji. Choć, jak pisał Jan Strumiłło, zaczynają pojawiać się publikacje dotyczące tych twórców (swoich monografii doczekali się Gutt czy Pniewski), to zbiór zamieszczony w książce jest wyraźnie większy, nieobejmujący wszystkich architektów (nie pojawił się choćby Jerzy Sołtan). To tylko oznacza, że Kerez daje wskazówki, gdzie szukać, ale pełne odkrycie Warszawy leży w naszych rękach.

Ukryty modernizm. Warszawa według Christiana Kereza
Tekst: Jan Strumiłło
Fotografie: Nicolas Grospierre oraz zdjęcia archiwalne
Mówi muzeum - seria MSN w Warszawie i Wydawnictwa Karakter
następna
strona
poprzednia
strona
przejdź do strony: 12

Zobacz także