teatr
MAGAZYN KULTURALNY
24 marca 2015

Święto teatru formy

Teatr Groteska już po raz trzeci zaprosił do wzięcia udziału w festiwalu Materia Prima – Międzynarodowym Festiwalu Teatru Formy. Na krakowskich scenach od 21 do 28 lutego wystąpili nagradzani artyści z różnych zakątków świata, m.in. z Włoch, Izraela, Francji, Niemiec, Rosji, Norwegii. Większość z twórców po raz pierwszy zaprezentowała swoje spektakle polskiej publiczności.

Fot. Emiliano Pellisari, NoGravity Dance Company: Boska Komedia: z Piekła do Nieba (Włochy) - materiały 3. MIĘDZYNARODOWEGO FESTIWALU TEATRU FORMY MATERIA PRIMA

„Chcemy przedstawić publiczności wydarzenia sceniczne, które rzeczywiście są alternatywą dla przeważającej części produkcji teatru dramatycznego. Festiwalowe spektakle rozpięte są z jednej strony pomiędzy jakąś wyrafinowaną senną wizją, rodem z krainy marzeń i wyobraźni, a z drugiej strony potrafią niezwykle dojmująco opowiadać o naszych zmaganiach ze światem i ludzkimi ograniczeniami” – stwierdził w jednym z wywiadów dyrektor Festiwalu Materia Prima – Adolf Weltschek, tłumacząc hasło tegorocznej edycji: „Bieguny kultury”. Dwanaście spektakli, które znalazło się w programie Materia Prima podejmowało nie tylko skrajnie różną tematykę, ale przede wszystkim, jak na święto teatru formy przystało, reprezentowało różnorodne gatunki sztuk, nieraz balansując na ich granicy. W szeroko pojmowanym przez organizatorów pojęciu teatru formy znalazły się między innymi projekty związane z cyrkiem, teatrem tańca, przedmiotu, cieni, lalek czy teatrem plastycznym. „Biegunowość” festiwalu można jednak nie tylko rozpatrywać w płaszczyźnie kulturowej, tematycznej czy formalnej, ale i jakościowej. Obok niesamowicie intrygujących, zachwycających i nowatorskich przedsięwzięć pojawiło się też kilka skrajnie złych i niemal bezwartościowych… Prym zdecydowanie wiedli Francuzi. Tuż za nimi można uplasować niemieckich artystów. Niestety w tym zestawieniu skromna polska reprezentacja wypada niezwykle słabo i zajmuje jedno z ostatnich miejsc w rankingu.

Festiwal otworzył monodram niemieckiej artystki Anny Peschke Ogród Elzy, który nawiązuje do stosunkowo popularnego w kulturze motywu lekarki w obozie koncentracyjnym będącej jednocześnie ucieleśnieniem okrucieństwa i symbolem seksu, obiektem westchnień. Ważnym wydarzeniem tej edycji był niewątpliwie pierwszy w Polsce występ znanego i nagradzanego Norweskiego Narodowego Zespołu Tańca Współczesnego czyli Carte Blanche. Istniejąca od 1989 roku norweska grupa pokazała wyreżyserowany przez hiszpańskiego choreografa Marcosa Murau spektakl Edvard inspirowany życiem i działalnością artystyczną Edwarda Muncha. W pierwszy festiwalowy weekend publiczność została oczarowana również przez Nogravity Dance Company – włoski zespół, który przedstawił taneczną interpretację Boskiej komedii Dantego według pomysłu Emiliano Pellisariego: Boska komedia. Z piekła do nieba.

Kolejne dwa dni festiwalu należały do Antje Töpfer i jej eksperymentalnego spektaklu Pandora Frequenz (Częstotliwość Pandory). Projekt Töpfer i Floriana Feisela niemal zupełnie przyćmił pokazywaną w tych dniach produkcję krakowskiego Teatru Groteska Przemiany (które owszem zaskakiwały, choć niestety negatywnie – naiwną dramaturgią i schematyczną choreografią). Częstotliwość Pandory stanowi swego rodzaju kontynuację działalności niemieckiego surrealisty Hansa Bellmera znanego przede wszystkim z fascynacji naturalnych rozmiarów lalką. W ramach swoich artystycznych poszukiwań rozmontowywał on lalkę na części, by następnie, łącząc w nietypowy sposób poszczególne fragmenty, skomponować z nich nowy organizm, nową jakość. Bellmer wszystkie swoje prace skrupulatnie dokumentował przy pomocy zdjęć i to one właśnie stały się dla twórców głównym materiałem źródłowym i inspiracją.

Już sam podtytuł spektaklu: Sceniczny kolaż ludzkiego ciała sygnalizuje widzowi jego oryginalną formę. Jest to właściwie teatralny asamblaż powstały w wyniku konfrontacji ludzkiego ciała poddanego dekonstrukcji z jego sztuczną reprodukcją w zgeometryzowanej przestrzeni. Scenografię cechuje niezwykła prostota uzyskana dzięki zestawieniu ze sobą kątów prostych drewnianych pudełek i metalowych kul różnej wielkości. W tak wręcz sterylnych warunkach performerka bada kobiecość, usiłuje ją zredefiniować. Odczłowieczając swoje ciało, traktuje je jako potencjalny materiał artystyczny, by odnaleźć w nim na nowo jakiś sens. Przy pomocy metalowych kul, magnesów, a także podwieszonych lin, Töpfer doczepia do siebie fragmenty manekina i tworzy hybrydyczny organizm.Święto teatru formy

Druga połowa festiwalu Materia Prima przebiegała przede wszystkim pod sztandarem francuskich teatrów. Piątego i szóstego dnia Compagnie La Pendue przypomniało tradycję Poliszynela i gatunku teatru lalkowego, który, jak się okazało, mimo upływu czasu, nie starzeje się, a bariera językowa nie jest dla niego żadną przeszkodą.

Pewną dozę czarnego humoru, choć w zupełnie innym wydaniu zaprezentowali także członkowie Compagnie L’immédiat w spektaklu Tu i teraz, który nie sposób określić inaczej niż jako perfekcyjnie zaprogramowany chaos. Początkowo widz może czuć się nieco zdezorientowany, ponieważ scena bardziej przypomina niesprzątany latami magazyn czy wręcz śmietnik. Akrobaci lawirują wśród konstrukcji wyglądających jak przypadkowe rumowiska przedmiotów, w których życie tli się ostatkiem sił. Oczywiście wszystko się wali, sypie, ale na tym właśnie polega urok spektaklu. W każdym momencie może wydarzyć się coś niesamowitego i niespodziewanego, każdy krok może być pierwszym krokiem niesamowitej przygody. Paradoksalna równowaga polega na braku stabilizacji. Twórcy przy pomocy wizualnej hiperboli chcą pokazać sytuację człowieka we współczesnym świecie, w którym panuje powszechny brak równowagi (choć to wcale nie musi być jego wadą). Mimo chaosu, niepowodzeń czy upadków, wszystko w tym spektaklu jest wyrazem pewnego rodzaju optymizmu, niezłomności i potrzeby ciągłej walki, choćby miała oznaczać ona walkę z wiatrakami.

Osobliwie piękny i hipnotyzujący okazał się także spektakl Nie zapomnij mnie będący efektem współpracy Compagnie Philippe Genty (Fancja) i Hint Acting & Theatre Demartment at Nord-Trøndelag University College (Norwegia). Dla Compagnie Philippe Genty był to już drugi występ w Polsce – w 2010 roku w ramach festiwalu zaprezentowali przedstawienie Nieruchomi podróżnicy. Nie zapomnij mnie jest surrealistyczną opowieścią osadzoną w onirycznym zimowym pejzażu. Dziwność wykreowanego świata zostaje uwypuklona przez lalki będące naturalnej wielkości sobowtórami występujących artystów. W pewnych momentach funkcjonują one na scenie jak żywe istoty po to, by po chwili znów stać się zwykłą szmacianą lalką rozrywaną na części przez ciekawskie, niesforne dziecko – granica między materią ożywioną i nieożywioną ulega zatarciu. Intrygującą, a zarazem absurdalną bohaterką zdecydowanie wyróżniającą się na tle innych, jest upersonifikowana szympansica Clarisse. Kluczową, choć drugoplanową jest natomiast postać małej dziewczynki, która w pewien sposób uprawomocnia istnienie tego fantastycznego, baśniowego uniwersum, sugerując jego wyobrażeniowy czy może literacki rodowód. Świat ten zdaje się istnieć też niezależnie, rządząc się własnymi prawami. Nie zapomnij mnie jest również urzekającą muzyką i choreografią opowieścią o relacjach międzyludzkich, poszukiwaniu i utracie miłości.

Najciekawszą francuską produkcją zaprezentowaną w ramach Materia Prima był jednak moim zdaniem Plan B Compagnie 111 i Auréliena Bory’ego. To próba realizacji dziecięcych marzeń w dorosłym, zrutynizowanym świecie „korpoludków”, którą formalnie można umiejscowić gdzieś na granicy teatru i cyrku. Plan B zaskakując różnorodnymi rozwiązaniami, wciąga widza w świat wyobraźni rodzący się w surowej, pozornie niesprzyjającej przestrzeni.

Spektakl rozpoczyna się lirycznym, pełnym tęsknoty gitarowym solo na słabo oświetlonym punktowo proscenium. Liryczne fragmenty skłaniające widza do refleksji będą przeplatać się z pełnymi energii i humoru scenami, dynamizując tym samym tempo przedstawienia. Po muzycznym wstępie zostaje oświetlona cała scena. Jedynym elementem scenografii umieszczonym w centralnym punkcie jest równia pochyła, na szczycie której po lewej stronie stoi mężczyzna garniturze i z aktówką w ręce. Po chwili dołączają do niego pozostali trzej akrobaci-tancerze – wszyscy ubrani są tak samo. W tle na ekranie zostają wyświetlone rzędy cyfr przypominające te z filmu Matrix. Aktorzy zsuwają się po równi pochyłej, tworząc w pojedynkę lub w grupie różne figury. Cezurą tej sceny jest zabieg skanowania podłużną wiązką światła czterech mężczyzn zastygłych w specyficznych pozach.

Warto w tym momencie przyjrzeć się również samej równi pochyłej. Na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się niczym szczególnym, jednak w trakcie rozwoju akcji przekonujemy się, że jest ona płaszczyzną pełną misternie zaplanowanych zapadni i wysuwanych bloków, które wspomagają i urozmaicają choreografię. Staje się ona właściwie główną bohaterką Planu B – to na niej i z jej udziałem będzie się wszystko dziać. Równia pochyła wyznacza również „pion”, w którym poruszają się bohaterowie. Dzięki temu podczas wykonywania akrobacji przypominających parkour została uzyskana iluzja wolniejszego tempa spadania, lotu czy dryfowania. Równia pochyła zostanie później ustawiona w pionie i już jako mur, ściana będzie prowokować gimnastyczne ewolucje. Stałym elementem spektaklu jest motyw zabawy, niewinnej dziecięcej ciekawości w badaniu świata i rywalizacja. Świetnie widać to zwłaszcza w scenach rytmicznych i zręcznościowych gier z małymi piłeczkami.

W ostatniej części spektaklu mur (który wcześniej był równią pochyłą) zostaje ułożony w poziomie. Aktorzy wykonują swoje działania w pozycji leżącej. Wszystko, co robią jest rejestrowane przez umieszczoną nad sceną kamerę i wyświetlane na ekranie. Dopiero na ekranie bezładnie wyglądające z perspektywy publiczności akrobacje nabierają sensu i składają się w obrazy, minietiudy. Oczarowany widz ogląda sceny walki, dryfowanie w stanie nieważkości w kosmosie, latających superbohaterów. Każda minuta tego spektaklu zaskakuje i urzeka.

W ramach festiwalu pokazano również po raz pierwszy w Polsce taneczny spektakl Oni Caroline Finn (Niemcy), lalkową interpretację historii Carmen w wykonaniu rosyjskiego teatru Teremok z Wołogdy oraz przedstawienie Membrana izraelskich artystów – Yaniv Shentser i Meirav ben David. Z trzech wymienionych na chwilę uwagi zasługuje jedynie ostatnie przedstawienie – Membrana. Spektakl, choć może nie zachwycił warstwą wizualną, na którą składał się kalejdoskop barw i cieni, poruszył pięknem wykonywanej na żywo muzyki inspirowanej różnymi kulturami i okresami historycznymi. Twórcy czerpali swe inspiracje między innymi z cywilizacji Bliskiego i Dalekiego Wschodu, Azji i Europy.

Festiwal Materia Prima organizowany przez Teatr Groteska jest niewątpliwie istotnym punktem na kulturalnej mapie Krakowa. Stanowi niepowtarzalną okazję do zapoznania się z działalnością zagranicznych teatrów formy, a przede wszystkim pomaga widzowi kształtować wrażliwość na inne środki teatralnego wyrazu. Program tegorocznej edycji (mimo kilku słabszych pozycji) okazał się niezwykle bogaty i urozmaicony, zarówno pod względem formalnym, jak i tematycznym. Można chyba powiedzieć, że jesteśmy o krok dalej na drodze w poszukiwaniu piękna w teatrze.

MATERIA PRIMA

3. Międzynarodowy Festiwal Teatrów Formy

Teatr Groteska

21-28.02.2015, Kraków

następna
strona
poprzednia
strona
przejdź do strony: 123

Zobacz także