muzyka
MAGAZYN KULTURALNY
16 maja 2015

Historia zdjęcia z pewnego spotkania

Co mają wielcy muzycy do powiedzenia po 30 latach, od czasu pewnego wydarzenia w Harlemie? Czy w licznych wspomnieniach ze swoich estradowych lat pamiętają ten sierpniowy dzień?

A Great Day in Harlem, Wikimedia Commons

Fotografia od swoich początków budziła w ludziach podziw. Już Baudelaire narzekał na nią, chociaż nie przypuszczał, że kilkadziesiąt lat po jego krytyce sztuki nowoczesnej te migawki codzienności uchwycone na materii będą świadectwem istnienia pewnych wydarzeń. Fotografia po to nam służy. Ona przypomina, a może czasami tylko daje pewne tropy na temat tego, co się działo z nami, kiedy byliśmy młodsi. Zastygają na zdjęciach osoby, które znaliśmy, które ceniliśmy, a przede wszystkim ci, których już nie ma. Może właśnie dlatego temat, jakim jest fotografia i jej możliwość pamiętania, pojawił się w dokumencie Jean Bach.

Film A Great Day in Harlem należy do dokumentów dosyć osobliwych. Przez cały niemalże film mamy do czynienia ze wspomnieniami sławnych muzyków jazzowych, którzy natrętnie patrzą się w zdjęcie Arta Kane’a. Niewątpliwie fotografia obejmująca 57 artystów, a raczej gigantów kultury mających wpływ na świadomość muzyczną Ameryki lat 50. robi wrażenie. Zdjęcie pt. A Great Day in Harlem zostało wykonane w Nowym Jorku dnia 12 sierpnia roku 1958 pomiędzy alejami Harlemu. Art Kane dopiero zaczął swoją pracę jako fotograf do magazynu Esquire i miał tego dnia przeprowadzić operację bardzo trudną. Miał pokierować 57 muzykami tak, by zmieścili się w kadrze. Cóż, zdjęcia przełomowe często są naznaczone piętnem stresu i mordęgi. Dokument Bach fantastycznie pokazuje, jak można uprzykrzyć życie fotografa, który ma pracę do wykonania, chociaż sam Kane wiedział, dlaczego muzycy nie potrafią współpracować. Oni byli pierwszy raz stłoczeni w jednym miejscu, w tym samym czasie i nie musieli grać ze sobą. Mogli pogadać.

Narracja tej impresji o muzykach, których do dnia dzisiejszego kojarzymy, takich jak Thelonious Monk, Count Basie, Mary Lou Williams, Charles Mingus zostaje opowiedziana przez pryzmat fotografii. Jest ona pretekstem do snucia opowieści o czasach bezpowrotnie utraconych i o ludziach, którzy odeszli. O tych muzykach nie tylko mówi obraz, ale także ich znajomi. Bach stawia przed Gillespiem, Mulliganem i Rollinsem słynne zdjęcie i pyta: co się wtedy działo? Co pamiętasz z tego dnia? Odpowiedzi muzyków są lapidarne, krótkie i nie skupiają się na rzeczach ważnych. Jeden z nich zapamiętał, jak tego dnia był ubrany Monk. Drugi pamięta, że Basie nie wiedział, jak się ustawić i usiadł koło miejscowych dzieci, na ulicy. Niektórzy pamiętali, kto jeszcze robił zdjęcia. Pomocnik Kane’a zapamiętał, że źle włożył film do aparatu. To tylko urywki pamięci, które Bach zakonserwowała w swoim dokumencie. Jest to niestety obrazek smutny. Zdjęcie zrobione w latach 50 i skonfrontowane z osobami już nieco starszymi ukazuje, jak bardzo się zmieniamy. Rollins, Mulligan, Gillespie nie mają ciemnych włosów, a są siwi. Nie mają tyle wigoru co kilkadziesiąt lat wcześniej. Są lekko zgarbieni, a w ich oczach widać refleksję, a nie iskrę szaleństwa; tego, które przypisujemy całej Ameryce w tamtych latach. Zmienia się nie tylko wygląd, a sama pamięć o tym słynnym dniu. Narratorzy muszą zastanowić się, zatrzymać myśl na tym wydarzeniu, by coś o nim powiedzieć. To nie jest opowieść ciągła i linearna, ale właśnie pokawałkowana i posegregowana w momenty ważne dla wspominających. Praca pamięci jest tu ukazana ze szczególną starannością.

Dzieło Jean Bach nie jest znane szeroko w naszym kraju, a szkoda. Jasne, jest to film z lat 90. i widać to w całej jego estetyce. Trochę trąci myszką i sztucznością, ale ten dokument to prawdziwa gratka dla fanów jazzu, czy to dla tych co się go zaczynają uczyć, czy dla starych wyjadaczy znających tysiące nazwisk. W tym filmie nie chodzi o sławne postaci i o ich życie intymne, a właśnie o codzienne sprawy i drobiazgi, które mogłyby zostać zapomniane. Zresztą sama fotografia A Great Day in Harlem jest dokładnie analizowana i oglądana wraz z  innymi zdjęciami wykonanymi tamtego dnia, a te obrazy-rarytasy zauroczą każdego fascynata jazzu.

następna
strona
poprzednia
strona

Zobacz także