muzyka
MAGAZYN KULTURALNY
04 czerwca 2015

Keep slipping away

Pamiętacie pierwszy koncert, na który dopadła Was ekscytacja znana wszystkim fanom występów na żywo? Kojarzycie to uczucie, kiedy po spędzeniu kilkudziesięciu minut w zgiełku instrumentów, wyszliście na zewnątrz i wiedzieliście, że Wasze życie właśnie zrobiło salto?

fot. Maria Kordowska, Paryż, kwiecień 2015

Dla mnie takim wydarzeniem był występ nowojorskiego zespołu A Place To Bury Strangers, lata temu w dusznej piwnicy Powiększenia. Jeśli jest więc ktoś, komu można przypisać odpowiedzialność za wszystkie moje koncertowe podboje, to są to właśnie oni.

Od tamtego czasu uważnie śledzę rozwój ich kariery i łapię na regularnie odbywających się w Polsce koncertach. Tym razem udało mi się zobaczyć APTBS w sympatycznym klubie nieopodal paryskiego placu Pigalle. Obyło się bez zaskoczeń - po raz kolejny zmietli publiczność z powierzchni ziemi. Razem z supportującym ich zespołem, zZz, zafundowali nam półtorej godziny zgiełku i tańca w dymie i hipnotyzującym świetle.

Po tym nostalgicznym wstępie, przekazuję na Wasze ręce interaktywną pogadankę z Olivierem Ackermanem, frontmanem jednego z głośniejszych zespołów na globie.

Magazyn: Jak przebiega trasa? I jak to możliwe, że jeszcze nie wpadliście do Polski? Mnóstwo osób niecierpliwie tu na Was czeka!

Olivier Ackermann: Trasa idzie doskonale. Zniszczyliśmy już mnóstwo sprzętu, ale naprawiamy go na bieżąco. Występy były naprawdę dzikie i ekscytujące, a przy okazji trochę eksperymentujemy na scenie. Na pewno przyjedziemy do Polski tej jesieni – to jedno z naszych ulubionych miejsc do grania.

Zagraliście sporo nowych piosenek z „Transfixation”. Publiczność, z tego, co udało mi się zaobserwować, bawiła się świetnie, ale jak to wygląda z Waszej strony? Wolicie grać starsze kawałki, czy jesteście ciekawi, jak nowy materiał sprawdzi się na żywo?

Zmieniamy naszą setlistę z koncertu na koncert i pasuje mi to. Jeśli gramy dużo nowych piosenek jednej nocy, kolejnej pojawi się pewnie więcej tych starszych. Zawsze jest to zupełnie przypadkowa mieszanka tego, co akurat mamy ochotę zagrać danego wieczoru. Lubimy różnorodność i wyzwania i robimy to, żeby podtrzymać nasze zaangażowanie i ekscytację.

Co sądzicie o Waszym nowym albumie? Czy nagrywanie go wyglądało podobnie do poprzednich krążków, czy może zmieniliście w jakiś sposób swoje podejście? I jak udało Wam się skleić taki utwór jak „Deeper”? (Dokładnie tak wyobrażam sobie podkład muzyczny do wybuchu atomowego.)

Myślę, że jak dotąd to nasza najlepsza płyta. Wchodząc do studia, planowaliśmy nagrać ten album tak, aby uchwycić na nim atmosferę panująca w trakcie koncertów A Place To Bury Strangers. Byłem maksymalnie skupiony na technikach nagrywania, uważając, że są kluczem do osiągnięcia takiego efektu, aż do momentu kiedy nagrywając „I Will Die”, uświadomiliśmy sobie coś ważnego. Usiłowaliśmy stworzyć ostateczną wersję tego utworu, ponieważ demo było zupełnie surowe – rejestrowaliśmy je przy użyciu kilku mikrofonów rozstawionych w przypadkowych miejscach w studiu. Próbowaliśmy i próbowaliśmy, ale nie udawało nam się zagrać tego tak, żeby brzmiało lepiej niż miało to miejsce przy pierwszym wykonaniu, które było kompletną improwizacją. To właśnie ta wersja ostatecznie trafiła na płytę. Zdałem sobie sprawę, że wszystkie te lata skupiania się na technikach nagrywania i na tym, jak jeden dźwięk zabrzmi z innym nie są tak istotne, jak zarejestrowanie świetnego wykonania. Więc podążyliśmy tą ścieżką przy nagrywaniu całego krążka. Rejestrując głównie na żywo, staraliśmy się uchwycić coś szczególnego w każdej piosence.

„Deeper” zostało nagrane w norweskim studio ABC w Etne i to właśnie krajobraz i surowość miejsca wpłynęły na to brzmienie. Czuliśmy się odrobinę jakbyśmy żyli w mieście, do którego udałabyś się, gdyby reszta świata wybuchła. Byliśmy z dala od wszystkiego, onieśmieleni wspaniałym otoczeniem.Keep slipping away

Widziałam Was kilka razy, zawsze w niewielkich, ale różniących się od siebie klubach. Czy macie ulubione miejsca, w których czujecie, że atmosfera w trakcie występu jest niezwykła?

(Wybranie się na Wasz gig w warszawskim Powiększeniu było dla mnie najbardziej ekscytującym doświadczeniem koncertowym. Grając w tym małym, dusznym klubie, brzmieliście głośniej i bardziej dziko niż gdziekolwiek indziej.)

To właśnie mi się podoba. Granie w małych klubach, gdzie ludzie wspinają się na siebie.  Lubię być w tłumie z ledwo działającym sprzętem, pokrytym potem Możliwość kurczowego łapania się i obijania o ciała sprawia, że na koncercie można się o wiele lepiej bawić. W niektórych miejscach atmosfera jest lepsza i nie potrafię podać powodów, dlaczego tak się dzieje. Niektóre noce są po prostu bardziej intensywne.

Jeśli już jesteśmy przy miejscach, to chciałabym zapytać o zamknięcie Death by audio. Zdaję sobie sprawę, że to było miejsce dla Was ważne, więc nie będę pytać o nastroje z tym związane. Czy wydaje Ci się, że w niedługim czasie zabraknie przestrzeni dla takich inicjatyw u Was, na Brooklynie? I czy są one ważną częścią życia lokalnej społeczności? Z tego, co wiem, to Death by audio nie jest jedynym tego rodzaju muzycznym miejscem DIY w sąsiedztwie, który musiał zakończyć swoją działalność w ostatnim czasie, a wydaje się, że w Nowym Jorku takie inicjatywy są dość silnie rozwinięte.

Myślę, że potrzeba odwagi, żeby zaryzykować i rozkręcić miejsce, w którym mogą dziać się takie rzeczy. Do wszystkich czytających to: powinniście wspierać sztukę i organizować koncerty i wydarzenia w Waszych domach i magazynach. Uważam, że to jest ważny aspekt życia społecznego, a takie miejsca są zamykane tylko dlatego, że ktoś chce wprowadzić się do luksusowego mieszkania albo po prostu kupić nieruchomość, zarobić. To przykre, kiedy takie inicjatywy są wygaszane, ale na ich miejsce wciąż pojawiają się nowe i zachwyca mnie to, że nadal są osoby, które chcą zaryzykować i tworzyć takie punkty. To wyzwalające uczucie, jeśli masz przestrzeń, w której możesz rozbić młotkiem telewizor o 4 nad ranem, a przy okazji rozwija to kreatywność i twórczość.

Jak natknęliście się na „zZz? Muszę przyznać, że odwalili dobrą robotę. Publika, (w tym my?), była zachwycona. Jak zazwyczaj wybieracie zespoły, które Was supportują? Czy decydujecie samodzielnie i wyszukujecie takie, które, Waszym zdaniem, będą dobrze dopełniać występ APTBS, czy dzieje się to poza Wami?

Graliśmy z nimi kilka razy wcześniej i od samego początku byłem zachwycony. Są fantastycznym zespołem. Staramy się wybierać grupy nas supportujące sami, ale nie zawsze jest to możliwe. Lubię wybierać kapele, które mogą być lepsze od nas, żeby dać ludziom szansę odkrycia czegoś, co uważam za naprawdę świetne.

Jakie zespoły/muzycy ostatnio szczególnie Ci się spodobały? Czy odkryłeś jakąś nową muzykę, która ścięła Cię z nóg?

Myślę, że ostatnim najbardziej fascynującym doświadczeniem był występ the Dreebs kończący ich karierę. Wszyscy powinni do nich napisać z prośbą o skompletowanie składu i pojawienie się w ich rodzinnym mieście. Poza tym, jest całe mnóstwo aktualnie występujących zespołów: Viet Cong, Matchess, Grooms, Pharmakon, zZz, Bambara, Yanatan Gat, Beach Creeps...

A co jeśli chodzi o Twoje muzyczne korzenie? Skąd wzięła się hałaśliwość APTBS?       

Pierwszy raz, kiedy muzyka rozwaliła mnie na kawałki był tuż po tym, jak mój brat zdobył swoje prawo jazdy. Wiózł nas gdzieś i włączył w samochodzie, najgłośniej jak się dało, Minor Threat. Głośniki huczały i brzmiało to, jakbyśmy znaleźli się wewnątrz karabinu maszynowego. Czułem, że jestem w środku czegoś prawdziwego. Doznałem olśnienia. Kilka lat później, kiedy dostałem gitarę elektryczną, sytuacja się powtórzyła. Miałem w domu wzmacniacz, który podkręcałem do takiego poziomu, że głośniki włączały się i wyłączały. To był błogi chaos, wciągnąłem się na zawsze.

Było coś o przeszłości, przejdźmy więc do przyszłości. Jakie są Wasze plany na następne miesiące poza trasą (i odwiedzeniem Polski, jak słyszałam)?

Z pewnością przyjedziemy do Polski. Nie możemy się powstrzymać. Poza tym, planujemy nagrywać w trakcie trasy. Gdy podróżujemy, pojawia się całe mnóstwo świetnych pomysłów i tylko część zachowuje się do naszego powrotu do domu po trasie. Będziemy więc starać się nagrywać w różnych miejscach na świecie, przejeżdżając przez nie. To będzie eksperyment, ale w końcu takie jest życie.

następna
strona
poprzednia
strona
przejdź do strony: 123

Zobacz także