film
MAGAZYN KULTURALNY
14 sierpnia 2015

Allen konsekwentny do bólu

Wybierając się do kina na nowy film Woody'ego Allena dobrze wiemy, że nie dostaniemy nic więcej niż to, czego już się spodziewamy.

Nierracjonalny mężczyzna, reż. Woody Allen - Kino Świat

Historia prezentuje się następująco: mamy podstarzałego neurotyka z nałogiem, pogrążonego w egzystencjalnej depresji. Mamy również młodą, pełną energii dziewczynę, która wchodzi z butami w życie mężczyzny zafascynowana jego charyzmą i tragizmem tej niemożliwej relacji. Mężczyzna nie za bardzo docenia jej obecność i uczucia, aż w końcu zdarza się pewien incydent, który zmienia jego podejście do świata i życia. Wszystko to otoczone błyskotliwymi, filozoficznymi dialogami i narracją.

Czy to opis niemal każdego filmu Woody’ego Allena? Faktycznie, trudno się oprzeć wrażeniu, że reżyser korzysta cały czas z tych samych środków kreacji i przekazu. Pomimo tego dobrze wiemy, że za rok, kiedy wyjdzie jego kolejny film, wszyscy i tak będziemy chcieli go zobaczyć pomiędzy pracą a obowiązkami rodzinnymi, a z kina wyjdziemy co najmniej usatysfakcjonowani. Na czym polega ten fenomen? Przecież idąc do kina na film Allena dobrze wiemy, że nie dostaniemy nic więcej niż to, czego już się spodziewamy.

Patrząc ogólnie, trzeba przyznać, że każdy jego film opiera się na dwóch mocnych filarach: scenariuszu i kreacjach aktorskich. W pierwszym przypadku mamy podane na tacy świetnie napisane dialogi z niezawodnym czarnym humorem, który zwłaszcza w Polsce jest zawsze przyjmowany z otwartymi ramionami. Jednak scenariusz nie miałby szans, jeśli kwestie w nim zawarte nie zostałyby dostarczone w należyty i charyzmatyczny sposób. Patrząc na filmografię reżysera, trzeba przyznać, że zawsze miał on nosa (a raczej oko) do swojej obsady. I mimo że główny bohater prawie zawsze jest mężczyzną wzorowanym na osobowości samego Allena, to jednak właśnie aktorki od lat stanowią dla niego główne źródło inspiracji.

Sądząc po jego dwóch ostatnich filmach, wygląda na to, że po ponętnej i nie do końca nadającej się na role w typie „dziewczyny z sąsiedztwa” Scarlett Johansson nastał czas bardziej dziewczęcej i świeżej Emmy Stone. Co prawda dwa lata temu Allen postawił na dojrzałą Cate Blanchett w filmie „Blue Jasmine”, gdzie zastąpiła ona znudzonego życiem amanta, co zaowocowało Oscarem i dużym entuzjazmem zarówno ze strony krytyków jak i widowni. Jednak aktorka dojrzała nie ma szans u reżysera na dłuższą metę, w każdym razie nie w roli głównej - w końcu Allen prędzej czy później zawsze powraca do starych schematów i ukazywania relacji pt. zdziwaczały neurotyk vs. młoda idealistka.

W „Nieracjonalnym mężczyźnie” poza Emmą Stone - jedną z najbardziej rozchwytywanych aktorek młodego pokolenia - zobaczymy ostrożnie wybierającego kolejne projekty Joaquina Phoenixa, który w Hollywood jest i zawsze był tym, czym stał się znienacka Mathew McConaughey - aktorem podziwianym, acz konsekwentnie uciekającym od komercyjnych i typowych ról.

Phoenix gra Abe’a, który dostaje nową posadę jako wykładowca filozofii na Uniwersytecie. Wszyscy, od nauczycieli po studentów, zdają się wiedzieć o słabych stronach Abe’a, włącznie z jego problemem alkoholowym, jak również reputacją kobieciarza, jednak wszystko to tylko wzmaga fascynację i ciekawość otoczenia. Jak to zwykle w filmach Allena bywa, wokół Abe’a zaczynają się niemal od razu kręcić kobiety: samotna mężatka Rita oraz jego studentka Jill. W tym miłosnym trójkącie każda z nich daje mężczyźnie coś innego, niewiele dostając w zamian. Rita zawiązuje z nim relację polegającą na kontaktach seksualnych, szukając w Abie ratunku i ucieczki od nieszczęśliwego małżeństwa, natomiast Jill staje się powierniczką pragnącą go uratować przed samym sobą. Abe staje się dla jednej światełkiem w tunelu, a dla drugiej światłem przyciągającym ćmę, która prędzej czy później się na nim sparzy. A wszystko to przyprawione jest motywem kryminalnym, który staje się centrum przemiany głównego bohatera ze starego i zmęczonego życiem w zmotywowanego hedonistę. Ironicznie - jak to u Allena - właśnie ta zmiana postawy prowadzi do jego zguby pod koniec filmu.

Być może ukazywanie relacji międzyludzkich z inteligentnymi dialogami w tle i nieoczywistym zakończeniem jest właśnie tym, co niezmiennie przyciąga nas na filmy Allena. W „Nieracjonalnym mężczyźnie” nie zabraknie filozofowania, analiz i tragikomizmu. Nie można też narzekać na pomysł i kreacje aktorskie. Mimo to nie jest to kolejny „najlepszy film Woody’ego Allena od czasów Vicky Cristina Barcelona”. Mamy raczej do czyniena z kolejnym „typowo dobrym film Woody’ego Allena, po którym nie będziemy żałować wydania pieniędzy na bilet do kina, za to po seansie możemy śmiało o nim zapomnieć i przejść do problemów codziennego życia w trochę lepszym nastroju”.  

następna
strona
poprzednia
strona

Zobacz także