literatura
MAGAZYN KULTURALNY
02 września 2015

PUSTKI SZALEŃCÓW

Rok 1785, Paryż, zgnilizna monarchii Ludwika XVI uosabia się w uwierającym sąsiedztwie Cmentarza Niewiniątek, miejsca prawdziwie francuskiego. Z powodu zabójczego fetoru król decyduje o całkowitym zniszczeniu miejsca pochówku kilku pokoleń. Wyznacza do tego inżyniera Jean-Baptiste'a.

Andrew Miller, Oczyszczenie, Znak literanova 2014

Andrew Miller w „Oczyszczeniu” snuje fikcyjne losy cmentarza, który urasta do miana metaforycznego rozkładu państwa francuskiego w kształcie zastanym przed rokiem 1789. Młody inżynier, oprócz selektywnego usuwania szczątek, przyczynia się w sferze symbolicznej również do procesu zapominania. Dodatkowo organista sąsiadującego kościoła wciąga Jean-Baptiste'a w działania rewolucyjne, ograniczające się w głównej mierze do pisania wywrotowych haseł na murach pobliskich kamienic czy zmiany ubioru, która była jawną kontestacją przyszłości.

Ale to, co najciekawsze, kryje się pod gęstą narracją i losami bohaterów, a właściwie mogłoby się kryć, gdyby nie tak znikome wzmianki o tle historycznym, o zhierarchizowanym świecie, w którym Wersal stawał się złotą klatką nie ze względu na przymus zewnętrzny przebywania w jego murach, a wewnętrzne zniewolenie, z którym wiązał się prestiż jednostki (dużo z perspektywy socjologicznej pisze o tym Norbert Elias). Dwukrotna wizyta Jean-Baptiste'a w pałacu króla staje się swoistą ramą opowieści, która niestety kończy się nadzwyczaj przewidywalnie. Warto zaznaczyć, że osoba Ludwika XVI istnieje jedynie w mowie poddanych, a on sam nie pojawia się wcale.

Porównywana do „Pachnidła” powieść Millera faktycznie jest stylizowana na mglistą niepewność snutą przez Patricka Suskinda, która ma czytelnika zachłysnąć atmosferą paryskiego życia. Z tym zastrzeżeniem, że jest znacznie gorszą kopią. Główną zmorą autora staje się nie tyle ubogi język, a kryminalno-sensacyjny ton opowieści, który ma się nijak do ciekawie sportretowanego społeczeństwa francuskiego tamtych lat. Sama historia jest niezmiernie intrygująca, niestety forma urasta do uciążliwego balastu, którego ciężar trudno unieść.

I jeszcze pustki robotników-szaleńców, właściwych bohaterów powieści, którzy wraz z zaangażowaniem w sprawę tracą zmysły, a ich życie staje się bezkreśnie pustą drogą w przestrzeń. Oni sami stanowią społeczny brak, margines niegodny uwagi.

Andrew Miller, Oczyszczenie

Tłumaczenie: Michał Kłobukowski

Znak Literanova 2014

następna
strona
poprzednia
strona

Zobacz także