sztuka
MAGAZYN KULTURALNY
25 września 2015

Kościół DIY

W ramach odbywającego się po raz kolejny festiwalu Art &Science Meeting poświęconego związkom nauki i sztuki, na tegorocznej edycji zaprezentowano jedno z najsławniejszych współcześnie nazwisk. W CSW Łaźnia do 27 września można oglądać wystawę Damiena Hirsta.

ŁAŹNIA 1, DAMIEN HIRST – NEW RELIGION

Artysta wywodzi się z popularnego ugrupowania twórców brytyjskich, którzy z rozmachem w latach 90. przejęli stery popkultury na Wyspach, znanego pod nazwą Young British Artists. To Hirst był jednym z przywódców YBA, dzięki któremu zaczęto ogranizować coraz częściej wystawy i faktycznie zarabiać na sztuce w czasach, kiedy Wielka Brytania pogrążona była w recesji. To on najlepiej wie, jak dobrze spieniężyć swój talent (zresztą nie wstydzi się do tego przyznać). Damien Hirst znany jest przede wszystkim z zatapania przepołowionych ciał zwierząt w szklanych akwariach z formaldehydem, malowania kolorowych kompozycji z kropek oraz stworzenia najdroższej istniejącej na świecie czaszki, bo całkowicie pokrytej brylantami.

W Gdańsku jednak nie zobaczymy żadnego ze spektakularnych dzieł artysty. Łaźnia prezentuje kolekcję prac o tytule New Religion pochądzącą ze zbiorów Paul Stolper Gallery w Londynie. Ekspozycja została przemyślana i zaaranżowana w całej przestrzeni jednej galerii na kształt nowoczesnej kaplicy. Zobaczymy w niej czterdzieści cztery sitodruki i cztery rzeźby.

W New Religion Damien Hirst analizuje kondycję współczesnej wiary. Stawia znak równości pomiędzy medycyną a religią, zastanawiając się jednocześnie, dlaczego sztuka – mimo wielu do nich podobieństw - dalej nie stoi na równi. Dawna siła religii jako remedium mającego stanowić rozwiązanie wszystkich ludzkich problemów zastąpiona została, według Hirsta, wiarą w cudotwórcze działanie medycyny. Artysta tłumaczy wizualny język kościoła na estetykę medyczną. I tak w nowoczesnej, białej kaplicy mamy stacje drogi krzyżowej, wykres kołowy precezyjnie pokazujący zawartość Trójcy Świętej (każda z części po 33,3 %), ogromny krucyfiks w konwencji witrażu, zbudowany ze zdjęć dokumentujących operacje i rany – które pojawiają się w tych samych miejscach, co u Chrystusa. W Kaplicy znajdzie się też oczywiście ołtarz zastawiony hirstowskimi naczyniami liturgicznymi – srebrnym odlewem czaszki dwunastolatka, srebrnym sercem, poprzebijanym żyletkami i igłami, krucyfiksem inkrustowanym kolorowymi pigułkami oraz moim faworytem, wielokrotnie przeskalowaną marmurową wersją paracetamolu. Środek pomieszczenia zajmuje duża, elegancka skrzynia przypominająca bądź to torbę lekarską, bądź torbę księdza, który jedzie do wiernego z ostatnim namaszczeniem – obie skrywają tajemnicze precjoza. Pudełko Hirsta ma w środku dokładnie oznaczone miejsca przechowywania poszczególnych elementów, to w niej można schować wszystkie dzieła z wystawy. Bardzo przydatny do odczytania postaci twórcy jest film otwierający ekspozycję. Stanowi bazę wiedzy o jego twórczości i z pewnością przydaje się nowemu widzowi, ale i dla tych już obytych stanowi dobrą rozrywkę.

Bo Hirst zawsze ironizuje. Widać to już przy okazji New Religion, gdzie z jednej strony filozofuje i stara się dociec życiowej prawdy poprzez sztukę -  jedyną dla niego drogę poznania, z drugiej mówi, że napędza pracę swojej maszynki do pieniędzy. A my dajemy się w to złapać. Warto przeczytać również wywiad zamieszczony w małym katalogu do wystawy, gdzie otwarcie przyznaje, jak luźne podejście ma do swojej pracy. Niezrozumiałe połączenia leków z postaciami biblijnymi nie znajdą swojego uzasadnienia nawet w słowach autora, Hirst po prostu nie zna przeznaczenia większości z nich. Obecny w Gdańsku zestaw jest jednym z trzynastu wyprodukowanych z myślą o późniejszej sprzedaży. Na kanwie logotypu przedsiębiorstwa farmaceutycznego Bayer Hirst stworzył własny znak firmujący wystawę. Po obejrzeniu New Religion mam wrażenie, że Brytyjczyk stworzył nic innego, jak idealny pastisz katolicyzmu, pod powłoką którego może kryć się jakaś idea. Nie wiadomo jednak, który kierunek myślenia obrać, bo ciągle dostajemy pstryczka w nos.

Na wystawie nie zobaczymy fajerwerków przeważnie kojarzących się z tym nazwiskiem. Można się trochę pośmiać, przestraszyć czy poczuć obrażonym. Na pewno należy mieć do niej odpowiedni dystans. Może po prostu warto iść na Hirsta, bo żadna indywidualna wystawa tego szarlatana sztuki nie majaczy nigdzie na polskim horyzoncie.

DAMIEN HIRST – NEW RELIGION

24.07-27.09.2015

ul.Jaskółcza 1, Gdańsk - DOLNE MIASTO

Kurator: Anna Szynwelska

Współpraca: Paul Stolper, Linsey Young

następna
strona
poprzednia
strona

Zobacz także