film
MAGAZYN KULTURALNY
09 października 2015

Słowo na festiwal

Wystartował 31. Warszawski Festiwal Filmowy. Udało nam się porozmawiać ze Stefanem Laudynem. Oto WFF w oczach jego organizatora. Do zobaczenia na seansach!

Stefan Laudyn, materiały prasowe 31. WFF

Od 1991 roku prowadzi Pan WFF. Jeśli spojrzeć na pierwsze edycje Festiwalu i te ostatnie, jakie największe różnice przychodzą Panu do głowy?

Od początku WFF był owocem pasji i wielkiej zespołowej pracy. Po wielu latach mamy dostęp do najnowszych filmów, a do Warszawy przyjeżdżają ich twórcy. Filmy z naszego programu są potem zapraszane na inne festiwale, a część z nich trafia do dystrybucji.

Jeździ Pan po świecie, odwiedza różne festiwale. Co wyróżnia WFF na tle innych filmowych imprez?

Staramy się, żeby stale rozwijający się WFF nie tracił cech niedużego, kameralnego festiwalu. Uwielbiam festiwale, gdzie dobrze się czuję, gdzie organizatorzy dają mi do zrozumienia, że się cieszą z powodu mojego przyjazdu. Zależy mi, żeby tak się czuli w Warszawie nasi goście.

Jak zawsze, przy tegorocznej edycji dokonaliście Państwo dokładnej selekcji filmów, tak aby widzowie mieli okazję odkryć ciekawych twórców z całego świata i zobaczyć filmy, do których w innym przypadku nie udałoby się im dotrzeć. Które tegoroczne propozycje widzowie szczególnie docenią? Czy są jakieś konkretne typy filmów, z którymi polska publiczność zdaje się nieco bardziej utożsamiać?

Nie mam pojęcia. Chyba powinna Pani zadać to pytanie widzom WFF, ale po festiwalu.

Czym - według Pana - jest WFF dla polskiej kultury? Jakie role spełnia?

WFF i towarzyszące mu Targi CentEast są oknem na świat dla polskiego kina. Dajemy polskim widzom, w tym polskim filmowcom, możliwość kontaktu z najlepszymi i najnowszymi filmami z całego świata. Na WFF przyjeżdża co roku kilkuset zagranicznych filmowców - reżyserów, producentów, aktorów, dystrybutorów, agentów sprzedaży, selekcjonerów festiwalowych. Powtarzam od lat polskim filmowcom, że podczas WFF w swoim rodzinnym mieście Warszawie mogą spotkać tych samych ludzi z branży filmowej, którzy potem nie będą mieli dla nich czasu na targach w Cannes czy Berlinie.

Jakie polskie filmy z ostatnich lat przypadły Panu szczególnie do gustu? Widać wyraźną zmianę na lepsze w polskiej kinematografi?

Zwykle każdego roku pojawia się w Polsce kilka interesujących filmów. Bywają rzecz jasna lata nieco lepsze i nieco gorsze, ale nawet w dość kiepskich latach 90-tych powstawały fantastyczne filmy Kolskiego czy Kędzierzawskiej. Ważne jest, żeby istniejący system finansowania wspomagał te najlepsze. Ostatnio twórcy Idy osiągnęli fenomenalny sukces. Ogromnie się z niego cieszę, zwłaszcza, że mamy w tym sukcesie swój drobny udział, bo dyrektor festiwalu z Toronto, gdzie Ida rozpoczęła swoją drogę do Oscara, obejrzał film na organizowanych przez nas Pokazach Warszawskich.

Dziękujęmy za rozmowę i życzymy, by WFF ugruntowywał swoją pozycję na festiwalowej mapie świata!

PROGRAM 31. WARSZAWSKIEGO FESTIWALU FILMOWEGO

następna
strona
poprzednia
strona

Zobacz także