muzyka
MAGAZYN KULTURALNY
05 listopada 2015

Lepiej późno niż wcale #1

Czyli piątka artystów, których trzeba poznać, zanim przyjadą do Polski na letnie festiwale.

1. Vic Mensa 

Pochodzący z Chicago 22-letni raper zdążył już narobić wokół siebie sporego szumu. Najpierw za sprawą gościnnego występu u boku Sia w intrygującym singlu Kanye Westa "Wolves", później jego talent zauważył sam Jay Z. Zachwycony ubiegłorocznym freshmanem XXL'a postanowił zakontraktować go w swojej wytwórni. Choć zapowiadana płyta jeszcze nie ujrzała światła dziennego, do tej pory mogliśmy dać się ponieść potężnemu "U mad" (tym razem z gościnnym udziałem Westa) i delikatnie popląsać przy elektronicznym "Down on my luck".  Z czym możemy kojarzyć Vica? Z niepodrabialną stylówką, zarówno tą modową, jak i liryczną oraz umiejętnościami, które pozwalają mu znaleźć się w przeróżnych klimatach. Sprawdził się w soulowym zespole (Kids These Days), na agresywnych, nowoczesnych podkładach, jak i tych bardziej tradycyjnych (jego jedyny mixtape INNATAPE). Nie pozostaje więc nic innego, tylko czekać na legalny debiut i pierwszy koncert w Polsce.

 2. Cosmo Sheldrake 

25-letni Brytyjski ekscentryk, multiinstrumentalista, wokalista, nauczyciel, kompozytor soundtracków i filantrop. To tylko część słów, jakimi moglibyśmy określić tego wyjątkowego artystę. Jak dotychczas wydał jedną EP "Pelicans we". Miesza na niej elektronikę i folk. Swoje kawałki tworzy z pomocą loopera, różnych dziwnych instrumentów i swoich oryginalnych pomysłów. Fantastycznie odnajduje w nich równowagę między rytmem a melodią. Jego ciepłe i przyjemne, a jednocześnie oryginalne brzmienia oraz charakterystyczny wokal urzekają i powodują, że do płyty chce się wracać. 

3. Battles 

Trio z Nowego Jorku posiada nieco więcej doświadczenia na scenie od pozostałych. 18 września tego roku wydali swój trzeci długogrający album "La Di Da Di" w klimacie rocka eksperymentalnego. Oczywistym jest, że takie brzmienia nie trafiają do każdego, lecz nie można odmówić im niesamowitej energii. Mięsiste bębny Johna Staniera rozwalają głośniki, a klawisze Iana Williamsa oraz gitara Dave'a Konopki wytwarzają odjechane dźwięki. Warto wspomnieć też o teledyskach ozdabiających ich utwory. Ich nieszablonowość oraz świetne wykonanie rozkładają na łopatki i są nieodłącznym elementem twórczości. Te wszystkie elementy składają się na niepowtarzalność zespołu, którego koncertu nie można przeoczyć.

4. The Big Moon 

To rockowy gang złożony z czterech dziewczyn, brudne riffy, podejrzane londyńskie lokale i chwytliwe refreny. Choć grają ze sobą tylko rok, czuć między nimi niebywałą chemię, a na scenie czują się jak ryby w wodzie. Na debiutancki album będziemy musieli jeszcze poczekać, ale już teraz możemy docenić zespół dzięki czterem wydanym singlom. Dwa pierwsze (Sucker i Eureka Moment) cechowała zadziorność i mocne, grunge'owe łupnięcie. Dwa kolejne (The Road, Nothing Without You) są już spokojniejsze, nieco pop–rockowe (nie bójcie się, bardziej w wersji retro niż Avril Lavigne), co wcale nie pozbawia ich młodzieńczego pazura i charakterystycznego brzmienia. Co prawda dotychczas nie zagrały wielu koncertów, a charakter większości z nich był raczej towarzyski niż estradowy. Mimo to wydają się bardzo dobrze przygotowane na zetknięcie się z polską publiką, a ich występ może okazać się festiwalową niespodzianką. 

5. RauryLepiej późno niż wcale #1

Ma dopiero 18 lat, pochodzi z Atlanty i dla wielu może być sporym zaskoczeniem. Kiedy większość artystów z jego rodzinnego miasta buja głową do trapowych cykaczy, mieszając kodeinę w kubku, on biega w kapeluszu po ulicach, śpiewając o miłości i snując marzenia o pozostaniu wielkim aktywistą. Przez jego młody wiek zdarzają mu się trochę zbyt szczeniackie linijki i mało ciekawe aranże, dlatego trzeba dać mu czas, aby nabrał charyzmy, doświadczenia i wypracował swój styl. Jednakże potencjał, który ukazuje już teraz, pozwolił mu dograć się na płytę Joey'a Badassa, nagrać soundtrack do najnowszych Igrzysk Śmierci, zostać tegorocznym freshmanem XXL'a i kumplować się z legendą - Andre3000 z Outkast. W tym roku wydał swoją pierwszą płytę – All We Need, na którą udało mu sią zaprosić m. in. RZA (tak, to ten gość z Wu–Tang Clanu) i Toma Morello. W swoich utworach przeplata soul, R&B, indie oraz folk. Mieszanka tak różnych stylistyk na żywo może okazać się wybuchowa. 

Aby ułatwić wam poznanie twórczości wymienionych artystów, przygotowaliśmy playlistę na Spotify. Miłego odsłuchu! >>> SPOTIFY: Lepiej późno niż wcale #1

następna
strona
poprzednia
strona
przejdź do strony: 12

Zobacz także