film
MAGAZYN KULTURALNY
13 listopada 2015

KOBIETOM NIE WYPADA KRZYCZEĆ

Sarah Gavron, nieznana wcześniej szerszej publiczności reżyserka bierze na warsztat historię brytyjskich sufrażystek, ruchu oddolnego, który na przełomie XIX i XX wieku walczył słowem i czynem o prawa wyborcze kobiet. Ich determinacja, skłonność do porzucenia przypisanych im od urodzenia ról społecznych, w końcu kontestacja patriarchalnego dyskursu publicznego aż prosiła się o sfilmowanie.

Sufrażystka, reż. Sarah Gavron

Dostajemy produkt właściwie skazany na sukces. Gwiazdorska obsada niejednego już kinowego gniota uratowała przed śmiesznie niską frekwencją na widowni (w przypadku „Sufrażystki” Meryl Streep, Helen Bonham Carter, Carey Mulligan).

Z obrazem Gavron jest trochę inaczej, co nie oznacza, że sięga on wyżyn artystycznych. „Sufrażystka” to poprawne kino edukacyjne. Przykre to czasy, kiedy szkoła milczy na tematy dotyczące ponad połowy społeczeństwa światowego, a osoba Emmeline Pankhurst cokolwiek mówi raczej nielicznym. Należy się cieszyć, że Sarah Gavron nadaje ówcześnie szkalowanym, a dzisiaj zapomnianym nazwiska, a ich krzyk w końcu staje się słyszalny. Porządnie nakreślona klaustrofobiczna aura tamtych czasów zdaje się uwiarygadniać motywacje aktywnych politycznie kobiet.

Reżyserka przez życie codzienne robotnicy – Maud Watts – pokazuje społeczną niemożność wyłamania się ze schematu praczki, pracującej dłużej niż mężczyzna o 1/3 wymiaru godzinowego, a przy tym zarabiającą zaledwie 60% pensji przysługującej męskim robotnikom. Dodatkowo prowadzenie domu, opieka nad dziećmi, większa skłonność do zachorowań ze względu na wycieńczenie organizmu licznymi ciążami i toksyny wypełniające przestrzeń fabryczną, wreszcie molestowanie seksualne w miejscu pracy. Wszystko  to stawia kobiety w sposób oczywisty w roli ofiary dzikiego kapitalizmu spotęgowanego patriarchalnym przeświadczeniem o wyższości mężczyzn nad płcią przeciwną. Rozwiązania prawne nie zapewniały kobietom możliwości rozporządzania swoim majątkiem. Prawo do dzieci miał jedynie ojciec. Obecnie tego typu rozwiązania mogą budzić niezgodę, niezgoda zrodziła się również w rękach i gardłach tysięcy wyciszanych przez lata kobiet.

I wydaje się, że wszystko powinno grać, w końcu samogrającej historii wystarczy dać jedynie trochę oddechu. Niestety Sarah Gavron szuka sensacji i znajduje ją w osobie przenikliwego śledczego. To jego poczynania mają nadać nastawionej na wzruszenie opowieści dynamizmu. Połowiczny sukces, bo gdzieś w połowie filmu akcja gaśnie, co potęguje równoczesne zniecierpliwienie – widz doskonale wie, że walczące wywalczyły co chciały. Zaskoczyć mogła jedynie wysoka cena, jaką poniosły. Dodatkowo kino sensacyjne prowadzi często do uproszczeń na wielu polach. W „Sufrażystce” ich lista jest długa, a dotyczą przede wszystkim samej historii kobiecego ruchu oddolnego. Założenie, że sufrażystki były grupą homogeniczną światopoglądowo wydaje się naiwne. W rzeczywistości konstytucjonalistki z NUWSS (The National Union of Women's Suffrage Societies) zwalczały się w słownych potyczkach z aktywistkami z WSPU (Women's Social and Political Union), a w samym WSPU doszło do rozłamu na frakcję umiarkowaną, jak Liga Wolności Kobiet, i bardziej radykalną, która odpowiadała za wszelkie siłowe działania w ramach przestrzeni publicznej. Emmeline Pankhurst wbrew odczuciu, jakie można wynieść po seansie, nie była przez wszystkie działaczki wielbiona, a młodsze pokolenie sufrażystek wręcz uważało ją za zbyt zachowawczą i podważało jej rolę w walce o prawa wyborcze kobiet. Zainteresowane i zainteresowanych całą sprawą odsyłam do dokumentu „Sufrażystki. Ani służące, ani prostytutki” Michela Dominiciego.

Sarah Gavron kończy „Sufrażystkę” długą listą państw, które przyznały prawo wyborcze kobietom, Arabia Saudyjska do dzisiaj zwleka z decyzją. Zgrabna to klamra, ale można odnieść wrażenie, że bardzo zachowawcza. Bo czy nie jest to nic innego jak unik maskujący fakt, że bierne i czynne prawo wyborcze nie przyczyni się do zmiany praktyk społecznych w momencie jego wprowadzenia? Tym samym twórcy zdają się podważać sensowność istnienia ruchu feministycznego. Ale czy rzeczywiście dzisiaj kobietom wypada krzyczeć?

Sufrażystka, Wielka Brytania 2015
Reżyseria: Sarah Gavron
Scenariusz: Abi Morgan
Zdjęcia: Eduard Grau
Muzyka: Alexandre Desplat
Montaż: Barney Pilling
Scenografia: Alice Normington, Barbara Herman-Skelding, Choi Ho Man, Jonathan Houlding
Obsada: Carey Mulligan, Helena Bonham Carter, Meryl Streep, Brendan Gleeson, Ben Wishaw
następna
strona
poprzednia
strona

Zobacz także