literatura
MAGAZYN KULTURALNY
11 listopada 2015

Nie dajmy się wybielić

Kącki bije w twarz, daje fangę w nos i kopa w brzuch jak najlepsi kibole Jagiellonii Białystok. Historia, którą kreśli nie daje spokoju. Pełna jest czarnych (właściwie ultrabiałych) charakterów. Tym, którzy się wyłamują, szybko pokazuje się miejsce w szeregu.

Marcin Kącki, Białystok, Wydawnictwo Czarne 2015

Białystok u Kąckiego staje się soczewką skupiającą wszystko to, co okazjonalnie pojawiające się w mediach nie robi tak dużego wrażenia – rasizm, antysemityzm, mowę nienawiści, błędnie rozumiany patriotyzm, opresyjne prowadzenie „jedynej słusznej” narracji kościelnej. Zebrane w jednym mieście i jednej książce daje otrzeźwienie – ku przestrodze.

Białystok. Biała siła, czarna pamięć to zbiór reportaży ze stolicy Podlasia. Białystok -  niegdyś zagłębie wielokulturowości, dźwięczące wielością języków i dialektów, uduchowione różnorodnością wyznań i tradycji, dziś wyrósł na stolicę Polski skinowskiej, nietolerancyjnej, zanurzonej w płytko rozumianym chrześcijańskim obrządku. Kącki wciąż zestawia ze sobą te dwa obrazy, stawiając pytania, jak doszło do takiej zmiany. Na całe szczęście nie sili się na tanią publicystykę i znalezienie odpowiedzi pozostawia czytelnikowi.

Kącki opisuje historię Białegostoku przez pamięć współczesnych. Pamięć, która jest jak czarna dziura, która wchłonęła podlaskich Żydów, Litwinów, Ukraińców, zabierając tym samym potężny kawałek tożsamości miasta i regionu. To, co trudne postanowiono przemilczeć, zakryć tak jak macewy piętrzące się pod jednym z pagórków w środku miasta lub zastąpić nowymi bohaterami, Żołnierzami Wyklętymi, księdzem Michałem Sopoćko, nielegalnie doczepionym do jednego z pomników hasłem „Bóg, Honor, Ojczyzna”. A jednak to, co ukryte wybija. Niezałatwione sprawy z historią wracają pod postacią dzisiejszej nietolerancji i strachu zamienionego w agresję wobec wszystkich, którzy są obcy, wobec wszystkich tych, którzy jak dybuk mogą wrócić, zapukać do drzwi, powiedzieć "To my Wasi sąsiedzi, dlaczego udajecie, że nas nie znacie?"

Czarna pamięć zostaje dopełniona przez drugi człon podtytułu książki – białą siłę. I nie chodzi tu tylko o obecne na koszulkach białostockich skinów hasło „white power”. Władza, prokuratura, biznes, środowisko naukowe, eleganckie małżeństwo na niedzielnym spacerze, kibole Jagiellonii - każdy mniej lub bardziej jest w niej zanurzony. Każe ona podpalać drzwi sąsiadom o odmiennym kolorze skóry; malować swastyki na ścianach budynków, a później ich autorów uniewinniać, powołując się na stwierdzenie, iż są one symbolem szczęścia; wypisywać antysemickie komentarze w internecie; niby delikatnie sugerować, że warsztaty antydyskryminacyjne nie są w białostockich szkołach mile widziane. Część odpowiedzialności za te zdarzenia można zrzucić na głupotę, niewiedzę, strach chowany za agresją. Jednak Kącki rzuca światło na sieć zależności polityczno-towarzyskich oplatającą miasto – ludzi wykształconych, obytych, którzy czasem z równie dużą zaciekłością co bojówkarze Jagiellonii bronią, by Białystok pozostał prawdziwie biały. To przeraża najbardziej.

Bez histerii - Białystok. Biała siła, czarna pamięć to książka skrojona na obecny czas - panujące od niedawna przyzwolenie na nacjonalistyczne, faszyzujące hasła w przestrzeni publicznej, Ruch Narodowy zasiadający w sejmowych ławach, jasno określony światopoglądowo rząd – to wszystko niebezpiecznie zbliża do historii opisanej przez Kąckiego. Przeczytanie jej otrzeźwia, wybudza ze spokojnej obserwacji rzeczywistości, wyczula na małe gesty i słowa. W tym jej siła – nie do końca biała – i dobrze.

Marcin Kącki, Białystok. Biała siła, czarna pamięć

Wydawnictwo Czarne 2015

następna
strona
poprzednia
strona

Zobacz także