sztuka
MAGAZYN KULTURALNY
19 listopada 2015

Polska jaka jest, każdy widzi

Wkrótce zapadniemy w zbiorowy zimowy sen, a kłótnie o polskość, historię i ekonomię ustąpią miejsca kłótniom o wielkość szopki, wysokość choinki i najlepszy przepis na piernik. Warto skorzystać z tych resztek politycznej świadomości i wybrać się ze znajomymi i rodziną na wystawę „Zofia Rydet. Zapis, 1978-1990” do warszawskiego Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

ZOFIA RYDET. ZAPIS, 1978-1990 MSN w Warszawie

Należy zastrzec od razu, że „Zapis” nie jest wcale wystawą wybitną i pod kątem ekspozycji wypada dość blado, szczególnie na tle innych niedawnych przedsięwzięć Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Brakuje tu rozmachu „Warszawy w budowie” czy konceptualnego zamysłu „Andrzeja Wróblewskiego: Recto/verso”. Mimo to „Zapis” pozostaje jedną z najważniejszych warszawskich wystaw ostatnich miesięcy. Dlaczego? Ponieważ stawia nas oko w oko z takim obliczem Polski, o którym na co dzień wolimy nie pamiętać.

Polska z fotografii Rydet nie jest ani Polską heroiczną, ani Polską nowoczesną. Brak w niej opowieści o świetlanej przeszłości. Brak w niej narzekania na dzisiejsze warunki. Brak w niej zachwytu nad przyszłymi triumfami czy strachu przed nadchodzącą zagładą. Na zdjęciach są za to klepiska, garnki, pościele, piece kaflowe, dewocjonalia, landszafty, figurki Jana Pawła II i naścienne dywaniki z wizerunkiem Johna F. Kennedy'ego. Obok prezydentów i papieży na zdjęciach Rydet są jednak przede wszystkim zwykli Polacy w swoich zwykłych domach. Biedni i średni, wykształceni i niewykształceni, grubi i chudzi, starzy i młodzi, brudni i czyści, szczęśliwi i nieszczęśliwi, bosi i tacy w swoim najlepszym, odświętnym obuwiu. Rydet fotografowała ich wszystkich, od Podhala aż po Suwałki. Nieprzypadkowo swój najsłynniejszy, składający się z kilkunastu tysięcy negatywów cykl nazywała „Zapisem socjologicznym”. Chciała uchwycić Polskę – a szczególnie polską wieś – taką, jaką znała, zanim ta nieuchronnie przeminęła w toku modernizacji, a później transformacji ustrojowej.

A przecież Polska, polskość i Polacy to tylko jeden z wielu tematów, który można wybrać z bogatego portfolio Rydet. Na samej wystawie większość z tych wątków jest zaledwie zaznaczona, jednak dla co bardziej dociekliwych Muzeum przygotowało szereg tematycznych warsztatów i spotkań kuratorskich poświęconych konkretnym tropom w sztuce Rydet oraz namysłowi nad współczesnym odbiorem jej prac.

Bo spuścizna Rydet wciąż może budzić kontrowersje – nie tylko ze względu na swoją tematykę, ale także przez metodę pracy fotografki. Oto, jak opisywała ją sama Rydet:

Pukam do drzwi, mówię „dzień dobry” i podaję rękę. Wchodząc do mieszkania, bacznie rozglądam się i od razu widzę coś pięknego, coś szczególnego, i to chwalę. Właściciel jest tym ujęty, że mnie się to podoba, ja wtedy robię pierwsze zdjęcie. Każdy ma w swym mieszkaniu coś, co jest dla niego najdroższe. Jeśli mnie się uda to zauważyć, to ten człowiek zaraz mi ulega. Ja właśnie ten moment wykorzystuję. (...) Wiem, że niektórzy uważają, że jestem obłudna, wyrachowana, mówiąc tym ludziom, że są piękni. Ale ja naprawdę w każdym człowieku widzę coś interesującego, pięknego, urzeka mnie w nim coś, co warte jest ocalenia – zwłaszcza te cudowne opowieści ludzkie, których wysłuchuję w czasie tych wizyt.

Czy podejście Rydet było etyczne? Czy fotografka wykorzystywała portretowanych przez siebie ludzi? Czy może przeciwnie, zauważyła tych, których nikt inny nie chciał dostrzec? Czy uwieczniona przez nią wizja czyjegoś życia w jakikolwiek sposób oddawała rzeczywistość tego człowieka? Czy autentyczność prac Rydet jest w ogóle ważna? Gdzie przebiega w nich granica pomiędzy reportażem a sztuką, między zaangażowanym świadectwem a wsobnym dziełem artystki? To zaledwie garść pytań, które rodzą się w głowie podczas zwiedzania wystawy. Dlatego naprawdę warto wybrać się na „Zofię Rydet. Zapis, 1978-1990” zanim nadmiar świątecznego maku skutecznie uśpi naszą czujność.

Fotografie z cyklu „Zapis socjologiczny” można oglądać także w wirtualnym archiwum artystki pod adresem  www.zofiarydet.com/pl

następna
strona
poprzednia
strona

Zobacz także