film
MAGAZYN KULTURALNY
02 grudnia 2015

Dheepan, a nie żaden imigrant

Nie chcemy usprawiedliwiać dystrybutora. Po prostu w dzisiejszych czasach, w aktualnej sytuacji na świecie i przy nastrojach panujących obecnie w Polsce tytuł „Imigranci” jest z marketingowego punktu widzenia sensowny. Jednak zaznaczmy na starcie – „Dheepan” to nie jest film o imigrantach.

Imigranci / Dheepan, reż. Jacques Audiard - kadr z filmu

Jacquesa Audiarda pokochaliśmy przede wszystkim za „Proroka” (Grand Prix w Cannes w 2009 roku, nominacja do Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny w 2010 roku – przyp. red.) Jeśli jeszcze nie widzieliście tego filmu - polecamy. Jeśli jeszcze nie widzieliście tego filmu, a choć trochę interesujecie się kinem gangsterskim / psychologicznym / przestępczością zorganizowaną (niepotrzebne skreślić) - obejrzyjcie go koniecznie. Audiard osiągnął w „Proroku” coś wspaniałego - zrobił na wskroś europejski film o bandycie, który napięciem nie odstaje od amerykańskich klasyków, do tego ma psychologiczną głębię i elementy metafizyczne. Po cudownym „Proroku” nakręcił mniej udane „Rust and Bone”, dlatego przed premierą „Dheepana” spore obawy mieszały się z nadzieją na powrót do formy sprzed 5 lat.

"Dheepan to tamilski wojownik ze Sri Lanki. Wojna domowa w jego ojczyźnie dobiega końca... Mężczyzna postanawia uciec i zabrać ze sobą dwie nieznajome - kobietę i małą dziewczynkę - z nadzieją, że pomogą mu uzyskać azyl w Europie. Po przyjeździe do Paryża trójka bohaterów tuła się między jednym a drugim tymczasowym domem. Dheepan znajduje wreszcie zatrudnienie jako dozorca i próbuje zbudować nowe życie swojej „żonie” i „córce”, musi jednak stawić czoła codziennej przemocy, która budzi w nim wojenne instynkty” – taki zarys fabuły serwuje nam dystrybutor. Ciężko zgodzić się z interpretacją, że to, co budzi w głównym bohaterze wojenne instynkty, to codzienna przemoc, z którą spotkał się we Francji. Budzą się w nim podobne instynkty, jakie mogłyby wyjść z Janka z Wrocławia czy Johna z Denver. Tylko wspomnienia ma inne. Dheepan (świetny Jesuthasan Antonythasan)  jest „impregnowany na przemoc” i jedyne, czego pragnie, to pokoju. Jest pokorny i wytrwały. Dopóki nie ucierpi jego godność (i to wcale nie przez Francuzów) i dopóki nie poczuje, że jego bliscy są zagrożeni.

„Dheepan” to film antywojenny, tylko na Audiardowską modłę. Pokazuje, że żadnej przemocy nie da się usprawiedliwić, że każda wojna - czy to konflikt na drugim końcu świata, czy wojna gangów na blokowisku - to cierpienie. Że zwykli ludzie podczas wojny zawsze przegrywają. Oczywiście są w filmie też inne wątki. W dalszym ciągu jednak nie chodzi o imigrantów - Audiard sprawnie i bez przesady pokazuje rzeczy bardzo ważne: że powierzchowna ocena potrafi być zgubna, że na osoby, które spotykamy w życiu często patrzymy „płasko” - nie interesuje nas w ogóle ich historia i ponad wszystkim - że poza wojną najbardziej zgubna jest samotność.

Zaskakuje muzyka, której autorem jest Nicolas Jaar. Zamiast „typowego” Nicolasa, znanego z solowych płyt czy chociażby z projektu Darkside, otrzymujemy ścieżkę idealnie dopasowaną do obrazu. Producent po raz kolejny pokazał swoją wszechstronność.

Znacie to uczucie, gdy jakiś film się zaczyna, a wy już po paru minutach wiecie, że co by się nie wydarzyło, to nie ma opcji żeby wam się nie spodobał? Osoby zafiksowane na punkcie zdjęć i dźwięku „Dheepan” kupią błyskawicznie. Warto zaznaczyć, że to pierwszy długi metraż sfilmowany przez Éponine’a Momenceau. Miłośnicy chłodnego, brutalnego kina, które można interpretować na wiele sposobów, nie będą zawiedzeni. Czapki z głów. 

IMIGRANCI / DHEEPAN, FRANCJA 2015
REŻYSERIA: JACQUES AUDIARD
SCENARIUSZ: Jacques Audiard, Thomas Bidegain, Noé Debré
ZDJĘCIA: Éponine Momenceau
MUZYKA: Nicolas Jaar
MONTAŻ: Juliette Welfling
OBSADA: Jesuthasan Antonythasan, Kalieaswari Srinivasan, Claudine Vinasithamby, Vincent Rottiers, Faouzi Bensaïdi, Marc Zinga
DYSTRYBUTOR: SOLOPAN

następna
strona
poprzednia
strona

Zobacz także