film
MAGAZYN KULTURALNY
08 lutego 2016

NIE MA DOBREGO WYBORU

Od 16 stycznia na TVP Kultura polscy widzowie mogą oglądać „Utopię” - kultową produkcję Channel 4. Opinie na temat serialu brzmią prawie jak śpiew wyznawców tajemniczej sekty. Na czym polega jego siła?

materiały prasowe

W serialu „Utopia” nie ma złych ludzi. Są za to wszelakie formy agresji i odrażających zachowań - zdrady, morderstwa, tortury, przemoc wobec dzieci... Świat filmów przyzwyczaił nas do myślenia, że w życiu możemy dokonywać dwóch rodzajów wyboru - dobrego albo złego. I że ludzie, którzy robią rzeczy złe, dokonali złego wyboru. I najczęściej też są źli. Czasami w ambitniejszych działach są trochę dobrzy, a trochę źli. Twórca serialu, Dennis Kelly, zabiera nas z tej bezpiecznej bajki wprost do świata, w którym nigdy nie możesz zdecydować dobrze.

Akcja skupia się dookoła komiksu o naukowcu, który zawarł pakt z diabłem. Komiks jest w posiadaniu grupy ludzi, którzy wierzą, że treści zapisane w nim są prawdziwe. Chce im go odebrać tajna organizacja „Sieć”, posiadająca wpływy na najwyższych szczeblach władzy w Wielkiej Brytanii i nie tylko. Intryga jest pełna zwrotów akcji i zupełnie niespodziewanych rozwiązań. Ale nie gubimy się - wszystkie, nawet pozornie szalone ruchy, okazują się w ogólnym rozrachunku częścią precyzyjnej, logicznej operacji.

Kolejnym elementem, który urzeka, jest brak patosu zastąpiony poczuciem humoru. Komizm nie wynika jedynie z dialogów lub sytuacji. Budują go również kontrasty, na których właściwie cały serial się opiera. Zamiast przypisanych gatunkowi mroku i „budującej napięcie” muzyki - nienaturalnie jaskrawe, plastikowe kolorki i dziwne, elektroniczne melodie. Zamiast szlachetnego głównego bohatera - egoiści skoncentrowani na swoich problemach, zamiast wroga dążącego do zła - idealiści poświęcający życie dla ludzkości.

Każda z postaci, która przewija się przez ekran dłużej niż 2 sceny jest jakaś. I to w bardzo wyrazisty, wręcz komiksowy sposób. Ale pomimo tego przerysowania, jesteśmy w stanie się z nimi utożsamiać. Z każdą ze stron. Chociaż, jak nieustannie przypominają nam bohaterowie serialu – „tutaj stron nie ma”. Zarówno protagoniści, jak i antagoniści, dokonują trudnych i nieoczywistych wyborów. Łamią wszelkie możliwe zasady moralne i okrutnie krzywdzą innych. Ale autorzy nie oceniają, czy ich wybory są słuszne czy nie. Na jak wiele możemy sobie pozwolić, gdy ratujemy swoje życie? Na jak wiele, gdy ratujemy swoją rodzinę? Na jak wiele, gdy ratujemy świat? Pytanie pozostają otwarte.

Dzisiaj możemy wybrać wszystko na 10 tysięcy sposobów. Ci troszkę starsi czują się troszkę lepsi, bo oni tak nie mieli i poznali prawdziwe życie. Ci troszkę młodsi są troszkę zmęczeni i czasami zawieszają się na 10 minut nad półką z tik-takami w ataku konsumpcyjnej paniki.  Sparaliżowani strachem, że wybiorą źle. Towarzyszy nam nieustanny niepokój - za każdą rzeczą, na którą się zdecydowaliśmy, stoi inna, którą odrzuciliśmy. Internet, social media, strefa Schengen i fabryki w Azji sprawiają, że liczba możliwości w każdej dziedzinie życia i konsumpcji jest nieograniczona. Bo wraz z towarami spływają też do naszej świadomości inne systemy wartości, inne kultury sprawiające, że tradycja nie określa jednoznacznie, co jest słuszne. Z drugiej strony, może taki relatywizm moralny jest ucieczką przed odpowiedzialnością?  Na razie pozostaje nam tylko popłakać, że Channel 4 z powodu początkowego braku oglądalności zrezygnowało z produkcji 3 sezonu. Odpowiedzi nie będzie.

następna
strona
poprzednia
strona

Zobacz także