literatura
MAGAZYN KULTURALNY
22 lutego 2016

POD SZTANDAREM NIEBA

Według Katarzyny Surmiak-Domańskiej, Jon Krakauer pokazuje, jak wiara miesza się z wyrachowaniem, a cynizm płynnie przechodzi w mistycyzm i w fanatyzm. To opowieść nie tylko o mormonach, nie tylko o Ameryce. Zapraszamy do lektury fragmentu książki „Pod sztandarem nieba”. Kolejna premiera w serii amerykańskiej Wydawnictwa Czarne obok której nie można przejść obojętnie!

materiały prasowe

W Nauvoo, bezpiecznej przystani, kościelnym państwie-mieście, wyznawcy Josepha Smitha podjęli wiele ważnych decyzji i szukali odpowiedzi na pytanie, jak służyć Bogu. […] Smith zaś utwierdzał ich w błogim przekonaniu, że są ludem wybranym […].

Jak to często bywa w podobnych sytuacjach, zła szukano w innych. […] W Nauvoo niewinne Boże dzieci umocniły swą tożsamość. Jej podstawowy składnik stanowiła walka z szatanem, który rzekomo podporządkował sobie większość Amerykanów.

Oczywiście w przypadku takich dychotomicznych mitów problem tkwi w tym, że wina i niewinność stają się kwestią wiary, nie zaś rozumu i empirycznego wnioskowania. - John E. Hallwas, Roger D. Launius, Cultures in Conflict

To Bernard Brady, biznesmen z Utah, udziałowiec Dream Mine, poznał ze sobą proroka Oniasza i braci Lafferty (oprócz Allena). Stało się to pewnego rześkiego wieczora pod koniec 1983 roku. Wszyscy obecni od razu pojęli wagę wydarzenia. Między prorokiem i braćmi natychmiast zawiązała się nić porozumienia. Oniasz wspomina, jak rozmawiali w podnieceniu „aż do białego rana”. Pijani poczuciem wybraństwa, uwierzyli, że jest im pisane wspólnie zmienić bieg dziejów.

– Pięciu braci z podnieceniem uświadomiło sobie, że właśnie otrzymaliśmy przykazanie od Pana, aby przekazać treść trzech rozdziałów Księgi Oniasza do władz wszystkich dystryktów i zborów Kościoła LDS.[1] – Miał na myśli objawienie z 26 listopada tamtego roku. Bóg zażyczył sobie, żeby Oniasz „przygotował broszury i rozesłał je prezydentom palików i biskupom Mego Kościoła” – czyli Kościoła LDS. Na treść owych broszur składały się fragmenty z rozmaitych dawniejszych objawień Oniasza, dotyczących grzechu cudzołóstwa. Wszyscy mormońscy przywódcy, od proroka w Salt Lake City aż po biskupa każdej gminy, mieli się ponadto dowiedzieć, że Bogu zdecydowanie nie podoba się sposób, w jaki poczynają sobie z prawdziwym Kościołem Chrystusa.

Stwórca był szczególnie zły, że mormońscy przywódcy bezczelnie lekceważą święte przykazanie, powierzone ongiś Josephowi Smithowi. Mało tego, wspierają rząd w walce z wielożeństwem. Niewiele gorszy, z perspektywy Oniasza, był fakt, że w roku 1978 prezydent Kościoła LDS Spencer W. Kimball dopuścił się bluźnierstwa, ogłosił bowiem, iż czarni mogą pełnić funkcje kapłańskie. Co prawda wiele osób spoza Kościoła pochwalało tę zmianę kursu, ale Bóg miał inne zdanie: powiedział Oniaszowi, że czarni to podludzie, „zwierzęta polne, ze wszystkich zwierząt najmądrzejsze, niczym człowiek chodzą bowiem na dwóch nogach i mową są obdarzone”[2].

Jeśli zresztą wierzyć prorokowi, Stwórca bynajmniej na tym nie poprzestał:

Oto powiadam ci: nigdym nie przykazał Memu Kościołowi i nigdy nie przykażę […], ażeby synowie Chama, nawet Murzyni, święte Me Kapłaństwo otrzymywali […].

I czyż nie mówiłem Memu słudze, Josephowi Smithowi, a nawet i tobie, że żaden członek owej rasy kapłaństwa otrzymać nie może, gdyż potomstwo Kaina nie może stać na równi z potomstwem Abla?POD SZTANDAREM NIEBA

Od Szatana to bowiem czarna rasa się wywodzi. On to przyszedł do Kaina, gdy Bóg Kainowi zdolność płodzenia potomstwa odebrał, i nauczył go, jak nasienie swe zwierzęciu przekazywać i jak nasienie różnych zwierząt mieszać. Tak właśnie Szatan zgniliznę szerzył wśród istot Bożych.

Dlatego potop nawiedził ziemię, by zmieść z jej powierzchni wszelkie odrażające stworzenia, które Kain uczynił. […]

Kościół Mój przez Szatana jest przeniknięty. I zawładnąć nim Szatan próbuje.

Lecz ci, co cześć mu oddają, wkrótce za grzechy swe zapłacą, nie pozwolę bowiem, by szydzono ze Mnie, ani Kościoła Mojego, i wkrótce Kościół oczyszczony zostanie ogniem, a Ja ujawnię tych, co twierdzą, że Mnie znają, a nie znają Mnie.

Bóg powierzył Oniaszowi misję „oczyszczenia Mego domu z brudu” i sprowadzenia mormonizmu na właściwą ścieżkę.

[Oniasza] Mym Duchem natchnę i występnych on ujawni, i nie ostaną się występni, i w gniewie zgrzytać będą zębami, aż własny gniew ich pożre.

Bo ja jestem Pan Bóg Wszechmogący i nikt nie będzie kpił z Mego Słowa. […] A  ileż zgiełku, ileż krzyku czynić będą, gdy upadek ich nastąpi […].

A sługa Mój [Oniasz], którym teraz gardzą, Ducha Mego otrzyma i on stanie się ogniem, który ich pochłonie, i słowa, które napisze, odsłonią niejeden grzech i do upadku doprowadzą grzeszników, co skruchy nie znają.

Oniasz wysłał swoją broszurę przywódcom Kościoła LDS, bo pragnął dać im wybór: albo przyznają się do błędów i przekażą władzę wybranemu przez Pana prorokowi, „jednemu potężnemu i silnemu”, albo zaznają gniewu Bożego. Osoba z zewnątrz mogłaby uznać to za dowód zdumiewającej pychy i naiwności. Na braciach Lafferty broszura zrobiła jednak kolosalne wrażenie. Prawda została wydobyta na światło dzienne. Uznali, że w osobie Oniasza znaleźli arcyważnego sojusznika w walce o przywrócenie porządku w Kościele Josepha Smitha i przygotowanie ludzkości na powtórne przyjście Chrystusa.

Oniasz był równie zachwycony braćmi. Liczył, że z ich pomocą zdoła rozwinąć Szkołę Proroków. Bracia włożyli więc całą swą nieprzeciętną energię w żmudną pracę, polegającą na drukowaniu i składaniu przeszło piętnastu tysięcy egzemplarzy broszury, następnie zaś wkładaniu ich do kopert, adresowaniu i wysyłaniu do mormońskich przywódców w całej Ameryce.

– Istny cud – opowiada Oniasz. – Zadanie, które zajęłoby nam wiele miesięcy, gdybyśmy wykonywali je w czasie wolnym, zabrało ledwie kilkanaście dni, bo pracowali na okrągło, dwadzieścia cztery godziny na dobę.

Już na początku roku 1984 nowo utworzona Szkoła Proroków odbywała cotygodniowe spotkania w  domu Claudine Lafferty. Dzięki entuzjazmowi pięciu braci całe przedsięwzięcie szybko nabierało tempa. Oniasz doceniał ich wkład. Miał wrażenie, że zesłały mu ich niebiosa.


[1] Księga Oniasza to inny tytuł Drugiej Księgi Przykazań. Kościół LDS składa się z dystryktów czy też okręgów, z których każdy liczy sobie około trzech tysięcy członków. Jest to odpowiednik diecezji w Kościele katolickim. Dystrykt dzieli się na zbory (gminy); z reguły w skład jednego dystryktu wchodzi od pięciu do dwunastu zborów.

[2] W mormonizmie wszyscy godni tego zaszczytu mężczyźni otrzymują kapłaństwo w wieku dwunastu lat. Wiąże się to ze ściśle określonymi obowiązkami i przywilejami. Kapłaństwo uchodzi, rzecz jasna, za wielki honor. Przed rokiem 1978 czarnym odmawiano prawa do kapłaństwa, co tłumaczy, dlaczego tak trudno spotkać czarnego mormona. Kobiety (wszelkich ras) po dziś dzień nie mogą pełnić w Kościele funkcji kapłańskich.

Jon Krakauer, POD SZTANDAREM NIEBA. WIARA, KTÓRA ZABIJA

Przekład: Jan Dzierzgowski

Wydawnictwo Czarne 2016

Seria Amerykańska

następna
strona
poprzednia
strona
przejdź do strony: 123
To jest artykuł z serii CZYTELNIA MAGAZYNU

Zobacz także