sztuka
MAGAZYN KULTURALNY
23 lutego 2016

Malarskie odyseje

Tsunami, Ocean, Night Forrest, Cities – to tylko kilka tytułów malarskich serii tworzonych przez Justynę Pennards-Sycz – polską artystkę mieszkającą na stałe w Holandii.

NY Night, Justyna Pennards-Sycz

Malarka ukończyła utrechcką Akademię Sztuk Pięknych – interdyscyplinarną uczelnię, kształcącą w zakresie sztuk wizualnych, teatralnych, muzycznych oraz mediów kreatywnych. Od roku 2000 konsekwentnie rozwija swój malarski warsztat, waloryzując tradycyjne rozwiązania formalne i wzbogacając je o subiektywnie zinterpretowaną estetykę bliską abstrakcji.

W wielkoformatowych, barwnych płótnach Pennards-Sycz doszukać się można jednak licznych fascynacji bardziej nowoczesnymi gatunkami malarskimi, takimi jak neoekspresjonizm, action painting, czy nawet pop art. Świadczy o tym chociażby jej silne przywiązanie do koloru, pozornie spontanicznego sposobu opracowania kompozycji oraz efekt dynamiki osiągnięty dzięki kontrastom barwnym i strukturalnym. Pennards-Sycz zaprzecza jednak czysto wrażeniowej identyfikacji jej prac, które są – jak mówi – efektem długiego namysłu, wiedzy teoretycznej i mozolnej, fizycznej pracy. Przywiązanie do barwnych walorów płótna, wyraźne w działalności artystki, pozwala widzieć w niej kontynuatorkę postmodernistycznych eksperymentatorów bawiących się malarskim medium i badających jego granice. Pennards-Sycz, mimo rzekomej twórczej spontaniczności i lekkości przekazu, próbuje zachęcić widza do odnalezienia w jej realizacjach znaczenia głębszego, niż tylko artystyczna zabawa formą. Powracanie do uniwersalnych motywów, takich jak woda, światło, przestrzeń, czy miejska weduta, które są głównym tematem wymienionych na początku serii malarskich, jest świadectwem ciągłego dążenia przez artystkę do nadania kompozycjom wymiaru symbolicznego.

Cykle obrazów tworzonych przez Pennards-Sycz głównie w technice akrylu na płótnie, są także zapisem jej wspomnień z odbytych podróży. „Ocean” stworzony pomiędzy 2012 i 2015 rokiem jest inspirowany kulturą i krajobrazem Japonii. Czerpie zarówno z powszechnego tam umiłowania minimalizmu jak i rozdygotanego pejzażu łańcucha japońskich wysp. Malowane w tym samym okresie płótna z serii „Cities” (2011-2015) są z kolei rodzajem wizualnej apoteozy dorobku współczesnej cywilizacji. Masywne, betonowe bryły, szklane architektoniczne detale, neonowe światła, miejski gwar, kakofonia kolorów, konstrukcji i struktur – wszystko to Pennards-Sycz przekłada na język malarski, pragnąc oddać w swoich płótnach wrażenie, którego doświadczamy w przestrzeniach wielkich metropolii. Seria tych prac była zresztą – na co jednoznacznie wskazują tytuły poszczególnych obrazów – inspirowana wielkomiejską atmosferą Nowego Jorku. W kilku kompozycjach z powtarzającym się tytułem „NY rain” czy „NY night” z łatwością rozpoznajemy charakterystyczne dla tego miasta, nieco stroboskopowe światło, dominujące w miejskim krajobrazie  drapacze chmur oraz wiarygodnie oddane poczucie zamknięcia.

Przedstawienia metropolii w obrazach Pennards-Sycz nie są jednak krytyką betonowych dżungli, raczej próbą zmierzenia się z zagadnieniem braku przestrzeni, statyczności i monumentalności. Sycz zdaje się być zafascynowana miejskim pejzażem w równym stopniu, co łagodnością i bezkresnością sfery przyrody, którą odtwarza we wspomnianej już serii „Ocean”. Dzięki temu malarka, która stale balansuje na granicy różnych stylistyk, rozpiętych pomiędzy abstrakcją, figuracją i formami organicznymi, z niebywałą wprawą osiąga ostatecznie upragnioną harmonię stanowiącą sedno jej bogatego malarskiego dorobku.

następna
strona
poprzednia
strona

Zobacz także