literatura
MAGAZYN KULTURALNY
17 marca 2016

Kompendium Virginii Woolf

„Eseje wybrane” to portret intelektualistki z czasów pierwszej połowy XX wieku. Nieco inny od tego, jaki znaliśmy dotychczas z powieści Virginii Woolf.

Virginia Woolf, Wikimedia Commons

I. 

Susan Sontag w słynnym eseju „Przeciw interpretacji” protestowała przeciwko nadawaniu tekstom i ich autorom konkretnych łatek interpretacyjnych. Sugerowała, aby lektury pozostawić takimi, jakie są, ażeby czytelnik interpretował je samodzielnie, a nie przez pryzmat suplementarnego, zapożyczonego i gotowego odczytania. Już od dawna wiemy, że lektura z tzw. „kluczem” zawęża, a nie poszerza pole literackiej interpretacji. Virginia Woolf – tak samo, jak wielu innych klasyków literatury - również stała się pisarką z "ogonem" interpretacji. Często czyta się jej teksty przez pryzmat biograficznych inklinacji (kobieta = ecriture feminine, feministka = feminizm, samobójstwo = depresja, modernizm = strumień świadomości itp. itd.), które przeważnie odnoszą się do powieści pisarki, a rzadziej do jej tekstów niefabularnych. Tak się jednak składa, że za życia Woolf bardziej znana była jako eseistka, niż jako powieściopisarka. To właśnie zbiory jej eseistyki sprzedawały się w wysokich nakładach, a nie powieści.

II.

Pod koniec zeszłego roku w Karakterze ukazała się obszerna, bo ok. 500-stronnicowa kolekcja esejów Virginii Woolf pt. „Eseje wybrane”. Choć polski czytelnik miał już wcześniej okazję uszczknąć nieco „prób literackich” pisarki przy okazji wydania takich zbiorów, jak „Własny pokój” czy „Trzy Gwinee”, to jednak eseistyka Woolf nie stała się równorzędną dziedziną wobec jej powieściopisarstwa. Warto wspomnieć, że polski, ok. 500-stronnicowy wybór wypada pod kątem ilościowym (i na szczęście tylko pod tym!) blado w kontekście angielskiego, sześciotomowego wydania „Collected Essays”, na które składa się mniej więcej 700 tekstów (!) autorki „Pani Dalloway”. Woolf traktowała eseistykę przede wszystkim jako swoją pracę – spora część tych tekstów była publikowana w prasie na zamówienie. To jednak nie oznacza, że produkowała je taśmowo. Istotniejszy w tych tekstach jest raczej zwrot ku „zwykłemu czytelnikowi”. Czyli komu? Woolf tłumaczy:

Zwykły czytelnik (…) różni się od krytyka i uczonego. Jest słabiej wykształcony, natura nie obdarzyła go nazbyt hojnie. Czyta raczej dla przyjemności niż po to, by przekazywać wiedzę czy korygować cudze sądy. Nade wszystko jednak kieruje się własnym instynktem, (…) bywa niedokładny i powierzchowny, tu złapie jakiś wiersz, tu znów fragment starego mebla (…)

Intuicja i przyjemność – to zatem cechuje „zwykłego czytelnika”, a nie lekturowa kindersztuba. Virginia Woolf byłaby zatem prekursorką myśli, którą kilkadziesiąt lat później rozwinie Susan Sontag – nieważne jest, ile wyniesiesz z tekstu. Najważniejsze jest to, aby czerpać z niego przyjemność.

III.

„Eseje wybrane” zostały poukładane przez redaktorki – Magdę Heydel i Romę Sendykę - według dziesięciu kategorii: czytanie – pisanie – recenzowanie – patrzenie – podróżowanie – Londyn – kobiety – życiopisanie – nieludzkie – życie i śmierć. To  także jest odredakcyjny ukłon w stronę „zwykłego czytelnika”, który może dokonać własnego „wyboru w wyborze” wedle upodobań, lub prostego „widzimisię”. Można doszukać się w tym próby uporządkowania pewnych nieustannie powracających tematów w twórczości Virginii Woolf. Często były one związane z potrzebą zrozumienia transformacji życia codziennego, jaką dyktowało tempo nowoczesności.

Stąd eseje np. o pierwszej podróży samochodem, seansie w kinie, czy stoczniowej architekturze. Te eseje są dowodem na to, jak bardzo pisarka była świadoma swojego sensorum. Stało się ono jedyną drogą do uchwycenia zmian dynamicznej  rzeczywistości, za którą nie nadąży już nigdy więcej tradycyjny logocentryzm.Kompendium Virginii Woolf

IV.

Wydane przez Karakter „Eseje wybrane” to przede wszystkim dobry argument przeciw interpretacjom obrosłym wokół twórczości Woolf. Tym, które wykreowały ponury i melancholijny wizerunek twórczości pisarki naznaczonej piętnem swojej tragicznej biografii (choroba psychiczna i samobójcza śmierć). Sama Woolf by sobie tego nie życzyła – była przeciwniczką autobiografizacji literatury, o czym pisała w tekście „Kobiety i proza literacka”.

V.

„Eseje wybrane” można potraktować jako kompendium świata, w jakim żyła Virginia Woolf – pisarka kipiąca humorem, a zarazem pełna zadumy, pochylająca się nad losem całego świata – od przypadkowo spotkanej kobiety w pociągu („Pan Benett i Pani Brown”), po dogorywającą przy oknie ćmę („Śmierć ćmy”). Tego tomu nie da się jednak zaszufladkować. Mogę jedynie nieśmiało podsumować, że jest to rodzaj „podróży w świat” pewnej znanej pisarki z pierwszej połowy XX wieku podanej w formie przenikliwych „chwil wolności”. Lektura obowiązkowa przede wszystkim dla tych, którzy rozpoczynają swoją przygodę z Virginią Woolf, jak i tych chcących spojrzeć na jedną z najważniejszych pisarek w historii literatury ponownie, bez piętna historycznych etykietek. 

Virginia Woolf, ESEJE WZBRANE

Wybór: Magda Heydel, Roma Sendyka,

przekład: Magda Heydel,

posłowie i opracowanie redakcyjne: Roma Sendyka

Wydawnictwo Karakter 2016

następna
strona
poprzednia
strona
przejdź do strony: 12

Zobacz także