literatura
MAGAZYN KULTURALNY
01 maja 2016

Drugi obieg 2.0

„Barłogu literackiego” - nowego programu Sylwii Chutnik i Karoliny Sulej - próżno szukać skacząc po telewizyjnych kanałach. Publicystki przeniosły się do internetu, tym samym dołączając do coraz dłuższej i bogatszej listy formatów znanych z tradycyjnych mediów odtworzonych na YouTubie.

Łóżko, stosy książek, szlafroki, rysowane flamastrami papierowe plansze zapowiadające kolejne kąciki i części programu – tak właśnie wygląda „Barłóg literacki”. W tym sztafażu Sylwia Chutnik i Karolina Sulej występują z, jak same mówią, nachalną promocją czytelnictwa. Ich rozmowy o książkach mogliśmy śledzić  w nieobecnym już na TVP Kultura programie „Cappuccino z książką” i cotygodniowych recenzjach dla „Wysokich Obcasów”. YouTube'owy debiut dziewczyn polega mniej więcej na tym samym – każda z nich opowiada o jednej książce, którą ostatnio przeczytała, i którą poleca. Do tego multiplikujące się z odcinka na odcinek kąciki – poezji (czasem mocno nieoczywistej!), skarbów z papiernika, książek osobliwych. Całość wypada dość nonszalancko, co działa jednak jak najbardziej na plus. Techniczne niedopracowanie i niewymuszona atmosfera kontrastują nie tylko z telewizyjnymi podobnymi formatami, ale też z filmikami profesjonalnych YouTube'rów.

„Barłóg literacki” nie jest jedynym przykładem tworzenia przez osoby znane z tradycyjnych mediów własnej niszy na YouTubie. Tradycyjna sekwencja kariery, która jednak do tej pory prowadziła raczejz internetu do głównego obiegu, zostaje co raz częściej odwrócona. I tak kolejną twarzą z telewizji mówiącą o książkach na YouTubie jest Anna Dziewit-Meller ze swoim programem „Bukbuk”. Dziennikarka i pisarka regularnie publikuje na nim swoje rozmowy z pisarzami (ale nie tylko) o ich najnowszych powieściach, świecie literackim. I chociaż realizacja jest tu bardziej dopracowana niż w „Barłogu literackim” i samą formą filmiki przypominają bardziej telewizyjne felietony, to jasno widać, że wszystko dzieje się tam z pomysłu Dziewit-Meller.

Na pewno na własnych zasadach kręcone są też odcinki „Tropem Wajraka”. Adam Wajrak z jednej strony jak w klasycznym programie przyrodniczym chodzi po Puszczy Białowieskiej i pokazuje zwierzęta, z drugiej tłumaczy o co chodzi w rozstrzygającym się właśnie konflikcie o jej wycinkę. Często nie szczędząc słów jasno wyraża co myśli o decyzjach Ministra Szyszko, zestawiając obrazy fragmentów lasów po wycince, z wyschniętym, jednak nadal działającym w ekosystemie drzewostanem. Trudno sobie wyobrazić, żeby takie słowa i obrazki mogły pojawić się obecnie w publicznej telewizji, w której przecież Adam Wajrak miał swój własny program „Wajrak na tropie”. „Tropem Wajraka” nie bawi się w neutralność i staje się swoistą „tubą propagandową” głosu broniącego puszczy, trzeba przyznać, że o wiele bardziej przekonującą i zręczniej zrealizowaną niż materiały drugiej strony.

Co ciekawe przejście na YouTube dotyczy nie tylko postaci i formatów telewizyjnych, ale i radiowych. Po głośnym zdjęciu z anteny Pierwszego Radia audycji „Sterniczki” zaczęto ją z pomocą Krytyki Politycznej publikować w internecie. I tak jedno z niewielu miejsc w polskich mediach, gdzie głos został oddany kobietom udało się zachować.

Na przykłady te można oczywiście patrzeć jak na jednostkowe przypadki, jednak ich natężenie w ostatnich tygodniach może wskazywać na szersze zjawisko. Telewizja, z jednej strony ta prowadzona przez nowych dyrektorów i prezesów kierujących się dość wąską wizją świata, z drugiej podporządkowana reklamodawcom i wskaźnikom oglądalności, wypycha wielu ze swojej ramówki. Z drugiej strony mamy YouTube, medium nieograniczone, czekające wciąż na nowe, zapewniające niezależność i tworzenie na własnych zasadach. Nietrudno więc zrozumieć, że Ci, dla których zabrakło miejsca w tradycyjnie rozumianym głównym obiegu, tworzą własną niszę w internecie. Tym samym zamieniają platformę video kojarzoną głównie z „makijażowymi tutorialami” i śmiesznymi filmikami, w miejsce o iście kontrkulturowym, drugoobiegowym potencjale.Drugi obieg 2.0

I chociaż wizje i głosy mówiące o dziennikarzach, aktorach (wstawić dowolne) wyklętych są jeszcze na wyrost, to z uwagą warto śledzić aktywność tych, którzy już postanowili zacząć  tworzyć w wirtualnej przestrzeni. Pewnie przez wiele lat śmierć telewizji będzie jeszcze niespełnionym marzeniem futurologów, jednak w pokoleniu, w którym używanie pilota już dawno zastąpiło wodzenie palcem po dotykowym ekranie telefonu, może okazać się, że to YouTube'owe formaty kulturalne, literackie, przyrodnicze, publicystyczne mają co raz silniejszy głos.

następna
strona
poprzednia
strona
przejdź do strony: 12

Zobacz także