teatr
MAGAZYN KULTURALNY
27 stycznia 2013

Co z tym światem?

W kontekście niedawno przeżytego przez nas końca świata, spektakl Sceny Współczesnej „Historia Świata w nieco skróconej wersji” może ciut ostudzić społeczną panikę. A nawet więcej - wylać na nas kubeł zimnej wody, ośmieszając niektóre z naszych przekonań, obaw i przyzwyczajeń.

Założenie sztuki jest takie: Skoro świat ma się skończyć, warto by podsumować jego historię, szczególnie skupiając się na ostatnim tysiącleciu. Jak? Robiąc szybki przekrój przez epoki, w nieco musicalowej formie, z wyraźnymi wpływami perspektywy człowieka współczesnego. Po co? Gdyż może to być doskonałym pretekstem do ukazania naszego stereotypowego myślenia na temat przeszłości. Zresztą, nie tylko przeszłości. Zdystansowane spojrzenie na niektóre historyczne odkrycia czy tendencje nie tylko śmieszy do łez, ale i zaskakuje. Gry skojarzeń, zabawa konwencją i kontrowersyjne tematy współczesnego świata w zderzeniu z na pozór zupełnie niepowiązaną przeszłością, tworzą ciekawą mieszankę zagadnień „do przemyślenia”. Bo, prawdę mówiąc, czy wiele się na tym świecie zmieniło? Dostaniemy na to pytanie dosyć jednoznaczną odpowiedź.
Słowo "dystans" jest tu kluczowe - bez dystansu takie zjawisko jak tańcząca hip-hop Maria Skłodowska-Curie czy też śpiewający o miłości Hitler może nie tyle śmieszyć i zaskakiwać, co gorszyć. Należy więc spojrzeć na całą sztukę z przymrużeniem oka, gdyż jak sądzę z przymrużeniem oka została stworzona. Lecz przy okazji jest wnikliwą krytyką - w ironiczny, czasem wręcz szyderczy sposób odsłania ludzkie uprzedzenia i przyzwyczajenia oraz kpi z ograniczeń naszych przekonań.
Szczególne uznanie należy się jednak głównym bohaterom spektaklu: Jarosław Domin, Łukasz Matecki, Marcin Piejaś - trzech aktorów, trzy rożne osobowości, idealnie zgrany zespół. Panowie nie dość, że potrafią doskonale współpracować, to do tego ich rola nie polega tylko na zmianie charakteryzacji i mechanicznym powtarzaniu (lub wyśpiewaniu) tekstu scenariusza. To oni tworzą klimat całego spektaklu, który bez ich charyzmy i entuzjazmu zapewne straciłby wiele ze swojego uroku. Widz jest przez nich traktowany indywidualnie, jako uczestnik przedstawienia, a nie jedynie bierny obserwator – jego zaangażowanie jest tutaj odpowiedzią na zaangażowanie aktorów. A jest ono wielkie, o czym świadczy chęć publiczności do interakcji i czynnego udziału w tworzeniu spektaklu, która sprawia, że każdy następny występ jest inny i niepowtarzalny.
Jak w takim razie nazwać sztukę? Komedią? Parodią? Satyrą? Myślę, że można do niej podejść od wielu stron. Jest to dobrze napisana i dobrze przedstawiona rozprawa na temat miejsca człowieka w historii i... miejsca historii w człowieku. Ale przede wszystkim to świetna rozrywka. Nieustające salwy śmiechu na widowni i długie, gorące oklaski mówią chyba same za siebie.      
Scenariusz i Reżyseria: Włodzimierz Kaczkowski
Bilety: 30 - 40 zł
następna
strona
poprzednia
strona

Zobacz także