sztuka
MAGAZYN KULTURALNY
20 maja 2013

PROFESJONALNY AMATOR, AMATORSKI PROFESJONALISTA

Setki obrazów przewijających się co dzień przez ekrany naszych komputerów, tysiące portali umożliwiających każdemu publikowanie swoich prac, mieszanie się dzieł początkujących fotografów z tymi bardziej zaawansowanych…

I ARTIST. Archiwa i amatorzy : I ARTIST. Archives and amateurs, Jadwiga Wolska, Fotorejestr, z serii portretów mieszkańców Dołęgi, 1900-1925, Fotofestiwal 2013

W dzisiejszych czasach, gdy niemalże każdy ma dostęp do aparatu, a telefony komórkowe samodzielnie robią zdjęcia w trybie „beauty”, trudno sobie wyobrazić,że początkowo fotografia dostępna była tylko dla nielicznych. Trudne techniki wywoływania zdjęć, kosztowne materiały, specjalistyczna obróbka, mała dostępność materiałów powodowały, że zapisywanie obrazów na papierze było przywilejem wybranych. Powoli jednak, w miarę wynajdowania nowych materiałów i metod, coraz więcej ludzi zaczęło chwytać za aparaty. Zmiany dokonało odkrycie Richarda Maddoxa, który w 1871 roku wynalazł suchą płytę bromową, w znaczący sposób przyspieszającą rozwój produkcji odczynników i materiałów fotograficznych.

Najbardziej rewolucyjnym krokiem umożliwiającym rozwój fotografii był jednak wynalazek George’a Eastmana. Zastąpił on płytkę w aparacie fotograficznym taśmą wykonaną z celuloidu. Dzięki temu w 1888 roku amerykańska firma Kodak opracowała pierwszy lekki i prosty w konstrukcji aparat fotograficzny, który początkowo sprzedawano wraz z filmem. Po naświetleniu negatywu należało go odesłać z powrotem do dystrybutora, zgodnie z lansowanym przez Kodaka hasłem „Ty zrób zdjęcie my wykonamy resztę”. Aparat kosztujący 25 dolarów szybko stał się popularny. Jednym z największych sukcesów Eastmana był aparat Box Brownie, wprowadzony na rynek w 1900r. Wykonany z drewna i tektury kosztował tylko 1 dolara.

Wiele sławnych osób zainspirowanych wynalazkiem umożliwiającym robienie zdjęć w swoim prywatnym życiu oddawało się fotografii amatorskiej. Wśród nich znalazł się np. car Rosji Mikołaj II, oraz cała rzesza artystów: Lewis Caroll, Emil Zola, Pierre Bonnard, czy Henri Toulouse-Lautrec. Czas popularyzacji fotografii, obejmujący dwie ostatnie dekady XIX wieku oraz pierwsze lata XX wieku, został okrzyknięty okresem ruchów amatorskich. Wtedy to jeszcze fakt, że niemalże każdy może zając się trudno dostępną dotąd fotografią, zdawał się być czymś niezwykłym.

A jak jest teraz?

Na wystawach, w galeriach coraz częściej pojawiają się prace anonimowych autorów, czasem wręcz ściągnięte z internetu. Artyści „światowego formatu” uciekają od klasycznej estetyki, używając telefonów do fotografowania i umyślnie skłaniając się ku stylistyce fotografii amatorskiej. Czy dziś, jak sugeruje hasło przewodnie tegorocznego Fotofestiwalu w Łodzi, „każdy jest artystą”? Na czym polega różnica między pasjonatem a profesjonalistą, amatorem, a artystą? A może te granice z czasem się zacierają, stając się coraz cięższymi do określenia?

Proponuję, by każdy sam zastanowił się, kogo uważa za fotografa, a kogo za człowieka, który tylko trzyma aparat w ręku. Zanim jednak zaczniemy irytować się na przysłowiowych „nastolatków którzy dostali aparat od tatusia” nie zapominajmy, że część ich zdjęć może mieć za kilkadziesiąt lat cenną wartość dokumentalną. Do dziś przecież znajduje się fotografie w zbiorach „amatorów”, na nowo odkrywając ich wartość. Prace tego rodzaju będziemy mogli oglądać w tym roku Łodzi w ramach bloku „I Artist. Archiwa i amatorzy”, przedstawiającego zbiór starych i amatorskich zdjęć: Fotoautomat, zbiory zFundacjiArcheologia Fotografii Jadwigi Wolskiej i Eberta oraz tzw. blok „Polska Ludowa”. Twórca ostatniego projektu, Jacek Malinowski, zainspirował się archiwum swoich rodziców, odnajdując w nim fotografie zrobione do roku 1989. Zdjęcia są na tyle uniwersalne, że niemalże u każdego wywołają radość i wspomnienia. Jak zauważa: „dzięki konsekwencji fotografa-amatora powstał więc ogromny materiał o niełatwych czasach, który nie jest nacechowany politycznie.”

Centralnym punktem bloku „I Artist. Więcej niż amator” na Festiwalu w Łodzi będzie zaś wystawa zbiorowa przygotowana przez bacznego obserwatora i badacza współczesnej kultury wizualnej – Joana Fontcubertę. Na wystawie zaprezentuje zdjęcia zarówno uznanych artystów, jak i anonimowe prace znalezione w Internecie.PROFESJONALNY AMATOR, AMATORSKI PROFESJONALISTA

Czy rozrastające się w szalonym tempie grono „fotografów amatorów” powinniśmy uznać za zagrożenie, czy też szanse dla fotografii? Niektórzy obwiniają ich o psucie rynku, osłabianie „prestiżu” fotografii, inni zaś widzą w tym zjawisku wiele korzyści. Philip Schuette, prezentujący w ramach Fotofestiwalu cykl Serendigraphy, zwraca uwagę na ciekawe konsekwencję procesu umasowienia i cyfryzacji fotografii. Prezentuje zdjęcia surrealistyczne o małym stopniu prawdopodobieństwa – a jednak prawdziwe. Nie powstały by one gdyby nie fakt, że każdy wokół ciągle „pstryka” zdjęcia.

Myślę, że nie należy zamykać się na fotografię amatorską. Nie powinniśmy skreślać jej z góry. To, co jest jednak niezbędne, to mnóstwo cierpliwości i determinacji, by pośród rzeszy fotografii kolorowego kwiatka o wątpliwej wartości, zaprezentowanego obok tysięcznego zdjęcia ukochanego pieska i zachodu słońca, znaleźć prawdziwe „perełki”. A to nie będzie łatwe… 

następna
strona
poprzednia
strona
przejdź do strony: 12
To jest artykuł z serii Z innej perspektywy

Zobacz także