literatura
MAGAZYN KULTURALNY
01 czerwca 2013

Architektura na zaś

Wizjoner, utopista, don Kichot? Filip Springer reportażem „Zaczyn” kreśli heroiczną kreską postać Oskara Hansena. Architekt skandynawskiego pochodzenia, wspierany przez racjonalną żonę, proponował w peerelowskiej Polsce niestandardowe podejście do przestrzeni. Springer dowodzi, że było ono zbyt nowatorskie i zbyt bezinteresowne, by mogło się tu przyjąć.

Zofia i Oskar Hansenowie. Archiwum rodzinne

Kim był Hansen? Springer podaje mnóstwo biograficznych szczegółów, które składają się na wielokulturową tożsamość człowieka (z matki Rosjanki i ojca Norwega), którego młodość przypadła na czas drugiej wojny światowej. To przypadek zdecydował o wyborze studiów na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, które to umożliwiły mu uzyskanie stypendium do Paryża i poznanie tam Corbusiera, Fernanda Legera czy wreszcie Picassa. Hansen potrafił nie zgodzić się z papieżem modernizmu, jednak dopiero po latach zdobył się na skonkretyzowanie zastrzeżeń wobec Corbusiera.

Kariera architekta rozpoczęła się od projektu pominka w Oświęcimiu – wygrawszy wraz z zespołem konkurs, zyskał uznanie i rozgłos w świecie polskiej architektury, jednak koncept ostatecznie nie został zrealizowany. Architekci zaproponowali radykalne rozwiązanie  - przekreślenie terytorium obozu koncentracyjnego pasem asfaltu-drogi, w której zatopiłyby się wszystkie budynki. Początkowe zachwyty artystów i jury konkursu zostały przytłumione krytyką zwracającą uwagę na konceptualizm idei, nadającej się na plakat – wydawało się bowiem, że artyści proponują przekreślenie i zanegowanie nazizmu. Niemożność realizacji czy koślawego zinterpretowania projektu towarzyszyła Oskarowi i Zofii Hansenom już do końca. Springer dość sugestywnie przytacza wypowiedzi krytyków architektury i znawców sztuki jako dowód na nowatorskość podejścia małżeństwa do przestrzeni i budowania, która jednak nie znajdowała zrozumienia – czasem ze względu na zbytnią radykalność koncepcji, a czasem z powodu założenia dobrej natury człowieka.

Oskar Hansen wierzył bowiem, że architekturą jest w stanie oddziaływać na moralność ludzi. Wierzył, że robotnicy po pracy będą chcieli malować i spędzać czas w przestrzeni twórczej. Chciał integrować ludzi poprzez zmuszanie ich do wchodzenia w interakcje. To dlatego osiedle na Przyczółku Grochowskim nie miało żadnych krat, a galeriami można było przejść przez ciągnący się przez ponad półtora kilometra budynek, mijając się z sąsiadami. Forma Otwarta miała zapewnić każdemu mieszkańcowi optymalne warunki do życia, w których każdy czułby się swobodnie i we właściwy sposób poczułby przestrzeń. Fundamentalne pytanie brzmi: czy da się jednak utożsamić z tak liczną zbiorowością? Liczba mieszkańców tego molocha jest szacowana na około 7 tysięcy, składa się z 22 bloków złamanych w ośmiu miejscach. Jedna z niewielu zrealizowanych Hansenowiskich wizji okazała się przekleństwem dwójki architektów. Springer przytacza wypowiedzi mieszkańców osiedla, którzy wyliczają niedogodności towarzyszące ich codziennemu życiu: kuchnia z oknem na korytarz, wywietrzniki przynoszące zapachy cudzych obiadów, mały metraż. Reportażysta pisze tonem usprawiedliwiającym, że Hansenów przy budowie nie było i sporą część decyzji podejmowali sami budowlańcy, a Zofia Hansen po zdaniu sobie sprawy z reakcji ludzi bardzo się kajała. Sam Springer, zbiegiem okoliczności mieszkający na Przyczółku od kilku lat, potwierdza zarzuty stawiane architektom co do niekomfortowych warunków do życia. Zaznacza jednak, że wraz z usunięciem krat na galeriach mieszkańcy już nie unikają wzajemnych spojrzeń.

Springer bardzo podkreśla świadomą decyzję Hansena o pozostaniu w Polsce. Architekt mógł w pewnym momencie zostać asystentem w Royal Insti­tute of British Architects w Londynie. Ten jednak tłumaczył, że w kraju są ruiny i czekają na niego ludzie, nie wiedział tylko, że swoich planów nie będzie mógł zrealizować. Ale czy Linearny System Ciągły mógłby się sprawdzić w jakichkolwiek innych warunkach? Springer podsuwa wypowiedź asystenta Hansena, Grzegorza Kowalskiego: „W pewnym momencie uświadomiłem sobie, że to jest do zrobienia tylko w systemie totalitarnym”. Sam Hansen przyznawał, że jego koncepcje były projektowane i możliwe do zrealizowania właśnie w czasach socjalizmu. Joanna Mytkowska podsuwa wizję architekta przedstawiającego swojeidee (właśnie idee, a nie projekty) inwestorowi, który nic nie rozumie. Springer w ten sposób buduje obraz człowieka niedopasowanego do czasów, bezkompromisowego marzyciela, któremu jednak zdarzały się chwile zawieszenia. Tytuł książki pochodzi bowiem od pewnej odpowiedzi Hansena na atak Marka Budzyńskiego, architekta, który oskarżał Oskara o niemożliwość zrealizowania koncepcji i łudzenia ludzi. Wtedy Hansen stwierdził, że „to po prostu zaczyn”. Jednym z założeń Formy Otwartej był stosunek równości między odbiorcą a artystą – warszawskie Muzuem Sztuki Nowoczesnej stawia sobie za cel rozwijanie tej myśli Hansena. W sposób postulowany przez architekta Muzeum zamierza o nim opowiedzieć na organizowanej przez siebie pierwszej międzynarodowej konferencji, która będzie mieć miejsce 6 i 7 czerwca tego roku w siedzibie na Emilii Plater.Architektura na zaś

Filip Springer publikuje reportaż będący niejako kontynuacją „Źle urodzonych”, opowieści o polskich powojennych realizacjach, które nie zostały wybudowane w słusznym czasie i z dobrych materiałów. „Zaczyn” przedstawia historię architektów urodzonych przed wojną i produkujących swoje koncepcje w czasie odbudowy państwa w duchu socjalistycznym. Autor nie pominął wątku partyjnego w biografii Hansenów – oboje tak wierzyli w słuszność idei socjalistycznej, że w 1980 roku zastanawiają się, czy nie wstąpić do PZPR, by „ratować lewicowość”. Słuszność takiego postępowania chyba została zweryfikowana przez historię – i tę wielką, prowadzącą do obalenia komunizmu, i prywatną – nie pozwalającą na realizację planów. Urok don Kichota polegał przecież na tym, że nigdy nie był traktowany poważnie.

UTOPIA DO ZREALIZOWANIA - wywiad z Filipem Springerem

Zaczyn. O Zofii i Oskarze Hansenach

Wydawnictwo Karakter, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie 2013

seria: mówi muzeum

cena regularna: 49 zł

następna
strona
poprzednia
strona
przejdź do strony: 12

Zobacz także