literatura
MAGAZYN KULTURALNY
14 lipca 2013

Przeciw ułatwianiu Gombrowicza

Gombrowicz znaleziony, odcyfrowany, skończony. Każde słowo ciągu zbliża niebezpiecznie do przepaści, nad którą genialną promocję „Kronosa” zbudowało Wydawnictwo Literackie. Dzieło Gombrowicza roztapia się w sloganach wydawniczych, a zaskoczenie treścią zapisków jest czymś, czego czytelnik oczekuje i, tak przygotowany, ostatecznie srodze się zawodzi.

Witold Gombrowicz, Kronos, Wydawnictwo Literackie 2013 - fragment okładki

„Największe wydarzenie literackie XXI wieku” jest podejrzanym hasłem w stosunku do dzieła pisanego w latach 50. i 60. ubiegłego stulecia. Nasuwa się wówczas pytanie: co się stało z literaturą w ciągu tego czasu? Taka ostateczna diagnoza zamyka zresztą drogę do dyskusji, a może być przyczynkiem do jałowych dziennikarskich sporów. Budujące napięcie slogany („owiany legendą”, „ostatnie przesłanie”, „ostatnia prowokacja”) stanowią niemałą zachętę dla niewinnego przyszłego czytelnika „genialnego pisarza”. We wstępie Rita Gombrowicz powołuje się na przedmowę Witolda Gombrowicza z 1957 roku do wydania Dziennika 1953-1956: „Pozostało mi jeszcze coś w zapasie, ale tej reszty – bardziej prywatnej – wolę nie zamieszczać. Nie chcę narażać się na kłopoty. Może kiedyś… Później”. Ten fragment jest też częścią „stawania się legendy prawdą” – wydawca chętnie umieszcza go w materiałach promocyjnych, chcąc stworzyć w odbiorcach rynkowe das Unheimliche. Jest to świetne zagranie Wydawnictwa Literackiego, jednak takie opakowanie jest łatwe do zdarcia i nasuwa szereg wątpliwości.

Przypisy do Kronosa są, oczywiście, kolejnym z elementów kampanii wydawniczej. Wabią czytelników swoją ilością (jest ich ponad tysiąc) i jakością – mają ułatwić czytelnikowi rozeznanie się w tym, o co Gombrowiczowi chodzi albo go doprecyzować. Niekiedy przypisy są czystą księgowością – poprawiają liczbę dni, którą pisarz źle podał lub podają sposób liczenia pięter w Argentynie. Częściej jednak stanowią biogramy postaci wzmiankowanych przez Gombrowicza lub są krótkimi anegdotami, które mają ukontekstowić słowo pisarza. Nie sposób jednak nie przyznać, że to za mało, żeby dostatecznie i ostatecznie poznać Gombrowicza. Trzeba wreszcie przejść do meritum – czy w istocie mamy do czynienia z „dziennikiem intymnym”?

Zapiski obejmują lata 1922-1969, zaczęły być prowadzone równocześnie z Dziennikiem pisanym dla „Kultury” – w 1953 roku. Część notatek sprzed tej daty składa się z zaledwie kilku słów, okres argentyński od 1939 roku jest bardziej rozbudowany. Formą gramatyczną są równoważniki zdań albo zdania pojedyncze, nieskładające się na opis dnia. Gombrowicz pod koniec każdego miesiąca wybierał najważniejsze wydarzenia i wpisywał je do Kronosa; pod koniec każdego roku zdawkowo przedstawiał bilans obejmujący finanse, prestiż, erotykę oraz zdrowie. Przypomnijmy sobie jeden fragment z Dziennika: dotyczy on tego, jaki Gombrowicz jest w swojej „codzienności”. Pisarz zdał krótkie sprawozdanie z tego, jak przebiega mu argentyński dzień („o 3-ej kawa i chlebek z szynką”[1]), wydawałoby się bezrefleksyjnie. Kronos jednak przewyższa ten fragment oszczędnością słowa. Znajdą się tu wprawiające czytelnika w zażenowanie fragmenty dotyczące problemów z zębami, egzemami i innymi, które chętnie podchwycą tabloidy. Zaskoczeniem może się okazać niefrasobliwy i nieemocjonalny stosunek Gombrowicza do kontaktów seksualnych, a rozczarowaniem stosunkowo niewiele uwagi poświęconej sprawom polskiej literatury.

Klementyna Suchanow, jedna z osób opracowujących aparat krytyczny zapisków, przyznała, że dla niej Kronos stanowi „warsztat części pierwszych”, „laboratorium”. Jerzy Jarzębski, pod którego redakcją dokonano redakcji tekstu, uznał Kronosa za kalendarium życia Gombrowicza. To spostrzeżenie jest być może uzasadnione graficznym rozmieszczeniem zapisków przez pisarza. Tableaux zamieszczone w wydaniu przedstawiają różne wersje osi czasu, których transponowanie na tekst ciągły prawdopodobnie prowadzi do zubożenia formalnej strony Kronosa. Z drugiej strony, tekst zbudowany wyłącznie z równoważników zdań i zdań pojedynczych prowadzi do udramatycznienia dzieła. Przeciw ułatwianiu Gombrowicza

Choć Gombrowicz nie ocenia, nie pisze o emocjach, a jedynie rejestruje fakty, to forma przesądza o dramatycznym zmaganiu się pisarza ze swoim losem. Wystarczy przywołać jeden dowolny fragment, by się o tym przekonać: „Inhalacje nie dają rezultatu. 20 III atak astmy – Clinica Modelo – Marlon. Deltizona, tetrafenicol, guaycural. Listy i wycinki. Wzrost sławy”. Jarzębski w Posłowiu do Kronosa zauważa, że Gombrowicz jest w tym przypadku w równym stopniu pisarzem, co i czytelnikiem – notatki są przeznaczone dla niego samego, skrywane były nawet przed Ritą Gombrowicz. Jak każdy pisarz-modernista Gombrowicz był dla siebie najważniejszy, a notatki były sposobem chwytania życia na gorąco. Jednak nie będąc zaznajomionym z Dziennikiem, Ferdydurke czy Ślubem lub korespondencją, nie sposób zrozumieć Kronosa. Przypisy niewiele powiedzą temu, dla kogo „największa sensacja literacka XXI wieku” będzie pierwszą lekturą Gombrowicza. Nie jest to dziennik tout court, ze względu na tytuł można nazwać tekst kroniką. Są dwa dostępne rozumienia tytułu: jest to albo bóg Kronos zjadający swoje dzieci, albo Chronos, personifikacja Czasu, abstrakt. Czytelnikowi pozostawiono nietrudny wybór interpretacji.

W jednym z fragmentów Dziennika Gombrowicz napisał: „Pragnę, ujawniając siebie, przestać być dla was zbyt łatwą zagadką. Wprowadzając was za kulisy mej istoty, zmuszam siebie do wycofywania się w jeszcze dalszą głąb”[2]. Zbyt łatwym byłoby powiedzenie, że publikacja Kronosa jest zdarciem parawanu i ostatecznym odtajnieniem osobowości pisarza. Tego nie dokonała cała dotychczasowa gombrowiczologia, spopularyzowana przez kilka haseł i dziennikowych fragmentów. Pojawiające się niekiedy głosy o wyczerpaniu problemu Gombrowicza niechże ucichną i zajmą się czytaniem Kronosa.


[1] W. Gombrowicz, Dziennik 1953-1956, Kraków 2011, s. 129.

[2] Ibidem, s. 58.

Witold Gombrowicz, Kronos

Wydawnictwo Literackie 2013

cena: 39,90 zł

następna
strona
poprzednia
strona
przejdź do strony: 12

Zobacz także