Rzut okiem
MAGAZYN KULTURALNY

Rzut okiem

American dream lat 90. W styczniu zeszłego roku Maciej Bochniak i Mateusz Kościukiewicz zaczęli tworzyć scenariusz do filmu o fenomenie disco polo, a już w grudniu film był zmontowany. Efekt końcowy będzie można zobaczyć w kinach 27 lutego. Koncepcją na stworzenie obrazu miało być odrealnienie i przerysowanie oraz potraktowanie postaci w sposób komiksowy. Zamiarem reżysera i współautora scenariusza Macieja Bochniaka nie było atakowanie i wyśmiewanie się z muzyki i kultury disco – polo, chciał pokazać, że dla ówczesnego społeczeństwa w dobie rodzącego się kapitalizmu był to pewnego rodzaju american dream, który chciał odtworzyć na ekranie. Charakter filmu (choć to często mylne) widoczny jest już na plakacie - widzimy kicz, karykaturę i amerykańską flagę. Historie zawarte w „Disco polo” bazują na autentycznych wydarzeniach, z którymi reżyser zapoznawał się podczas kręcenia dokumentu „Miliard szczęśliwych ludzi” o podróży jednego z topowych zespołów tego nurtu - Bayer Full do Chin z zamiarem podbicia tamtego rynku. To wtedy, mimo odmiennych prywatnych upodobaniach muzycznych, zafascynował się disco polo i po udanym projekcie w koprodukcji z HBO postanowił kontynuować ten temat w pełnometrażowej fabule. W głównych rolach w filmie zobaczymy Dawida Ogrodnika, którego postać miała być pierwotnie grana przez Kościukiewicza, Tomasza Kota, Piotra Głowackiego i Joannę Kulig, a także najjaśniej świecące gwiazdy współczesnej sceny disco polo – Tomasza Niecika oraz Radosława Liszewskiego, lidera zespołu Weekend. Producentem jest Alvernia Studios - największe studio filmowe w Polsce, gdzie powstały takie obrazy jak „Essential Killing” Skolimowskiego czy „Gorejący krzew” Holland. Fenomen disco polo, który narodził się w latach 90. i coniedzielne emisje Disco Relax na Polsacie, do których oglądania znaczna część wstydzi się przyznać, nadal funkcjonuje. Odradzający się wielki biznes tej muzyki znajduje nadal wielu odbiorców. Telwizja Polo TV, radio i masa koncertów w klubach i na festynach pokazują, że mit disco polo jest nadal żywy. Jak ukazał go Maciej Bochniak w swoim filmie przekonamy się już niebawem, nie wstydźcie się i idźcie do kin!
K [link]


Złote Globy rozdane zgodnie z przewidywaniami, a „Ida” oddala się od statuetki Oscara.
Nagrodę za najlepszy film zagraniczny otrzymał rosyjski „Lewiatan” Andrieja Zwagincewa, bezsprzecznie najmocniejszy konkurent polskiej produkcji o nagrodę Akademii. Nadzieja umiera ostatnia ale warto pamiętać, że Złote Globy często wskazują prawdziwych faworytów walki o najważniejsze trofeum filmowe. W tym roku odbyło się bez większych niespodzianek chociaż zwycięstwo „Birdmana” nad „Zaginioną dziewczyną” w starciu o najlepszy scenariusz oraz porażka „LEGO: Przygody” z „Jak wytresować smoka 2” są na pewno dyskusyjnymi werdyktami. Zasłużone trzy nagrody za najlepszy film dramatyczny, najlepszą reżyserię oraz najlepszego aktorkę drugoplanową otrzymało imponujące, nowatorskie dzieło Richarda Linklatera „Boyhood". Największym przegranym gali w Beverly Hills jest za to „Gra Tajemnic”. Mimo pięciu nominacji wojenny dramat z Benedictem Cumberbatchem w roli głównej nie otrzymał ani jednej statuetki. AN [link]


Reakcja francuskich mediów na ukazanie się najnowszej powieści Michela Houellebecqa 'Soumission' była prawdziwym wydarzeniem.
Dzień przed publikacją autor był na ustach wszystkich liczących się programów telewizyjnych, audycji radiowych, stronach gazet oraz niezliczonej ilości internetowych wypowiedzi. Nikt jednak nie spodziewał się jak środowe wydarzenia w redakcji paryskiego tygodnika „Charlie Hebdo" zmienią kontekst najnowszej powieści kontrowersyjnego twórcy. Houellebecq nie raz wyrażał swoje mocno antymuzułmańskie poglądy, stwierdzał, że Koran jest najgłupszą książką jaką czytał, koniec końców był oskarżany o szerzenie nienawiści na tle rasowym. 'Soumission' oraz wypowiedzi autora wokół książki były pewnym przełamaniem jego wizerunku. Sama powieść snuje wizję roku 2022, w którym rządy, w zniszczonej przez obecnego prezydenta Francji, przejmuje partia islamska, dopuszczająca możliwość poligamii, a Sorbonę przekształcająca w Uniwersytet Islamski. Houellebecq w czasie promocji wycofywał swoje poprzednie opinie o muzułmanach, wskazywał na brak ich politycznej reprezentacji. Pytanie brzmi na ile literatura mogła mieć albo będzie miała wpływ na rzeczywistość? Patrząc na to, że 'Soumission' weszła na rynek w dniu zamachu mało prawdopodobna jest jej rola w inspiracji działań terrorystów, a cały splot wydarzeń musimy uznać za nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Promocja książki została przerwana, a sam autor wyjechał z Paryża, pragmatycznie jednak możemy stwierdzić, że żadne dalsze marketingowe działania nie będą 'Soumission' potrzebne, los sprawił, że będzie o niej nieustannie głośno. MG [link]


Z radością przyjęliśmy informacje o sukcesach polskiego ilustratora Bartosza Kosowskiego.
Tworzący w Łodzi artysta został nagrodzony prestiżowymi, dwoma złotymi medalami z rąk Stowarzyszenia Ilustratorów w Los Angeles. Wyróżnione zostały dwie prace Kosowskiego - plakat do filmu „Lolita” w reż. Stanleya Kubricka, będący jedną z lepszych graficznych interpretacji dzieła jaką widzieliśmy, oraz portret Władimira Putina w wojskowej kominiarce. Obie ilustracje są na najwyższym poziomie, zarówno jeśli chodzi o koncept jak i samą kreskę, nie dziwi więc sukces ich autora. My czekamy na więcej wyróżnień dla polskich ilustratorów, w tej dziedzinie mamy czym się pochwalić! Polecamy zajrzeć na stronę artysty: bartoszkosowski.bigcartel.com... MG [link]


Uwaga, młodzi muzycy.
Macie kolejną szansę, by dać o sobie usłyszeć. Zgłoszenia do trzeciej edycji programu „Stage4YOU na UW. Czas na Muzykę” trwają w najlepsze. Akcja ma na celu promocję twórczości młodych artystów z całej Polski. Aby wziąć w niej udział wystarczy wysłać swoje zgłoszenie na stage4you@uniwerek.tv, najpóźniej do 4 stycznia. Czy warto? Jak zwykle w wypadku tego typu inicjatyw, jak najbardziej. Nagrodą dla zwycięzcy, który zostanie wyłoniony w internetowym głosowaniu, będzie możliwość nagrania albumu w profesjonalnym studiu oraz występ na Juwenaliach. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat programu i przeczytać jego regulamin, zajrzyjcie na: uniwerek.tv... Przyznajemy - początek nowego roku to dobry „Czas na muzykę”. [link]


Wybieramy najlepszą polską okładkę 2014.
Blogi Okładki.net i Decybele Dizajnu po raz drugi dają nam możliwość wyboru najlepszych okładek ozdabiających płyty polskich wykonawców. Tegoroczna edycja plebiscytu Cover awArts rozpoczęła się 9 grudnia. W eliminacjach zostało wyłonionych sześćdziesiąt ilustracji. Ich los jest teraz w rękach słuchaczy. Na okładki albumów, które najbardziej przypadły Wam do gustu, możecie zagłosować na stronie coverawarts.com... Tam też zostaną ogłoszone oficjalne wyniki i zamieszczone dodatkowe informacje na temat zwycięskich prac. Rozwiązanie konkursu przewidziane jest na początek nowego roku. Choć zadanie nie jest łatwe (każdy otrzymuje dziesięć głosów do wykorzystania), gorąco zachęcamy do wzięcia udziału w plebiscycie! [link]


W tym roku Mikołaj przyszedł wcześniej – singiel od Modest Mouse już do odsłuchu! „Lampshades on fire”, zapowiedziany tajemniczym zdjęciem na Instagramie i wysłany pocztą do najwierniejszych fanów, pojawił się właśnie w sieci.
Zapowiada on długo wyczekiwaną płytę zespołu, „Strangers to Ourselves”, która trafi na sklepowe półki już 3 marca. Pojawienie się zdjęcia płyty z umieszczonym na niej tytułem wywołało żywe reakcje wśród fanów. Wielu wierzyło, że w końcu, po siedmiu latach od wydania ostatniego studyjnego albumu – „We were dead before the ship even sank” – Modest Mouse uraczy nas nowymi dźwiękami. Znalazła się też grupa, która (słusznie zresztą) zauważyła, że utwór „Lampshades on fire” grany jest przez chłopaków z MM już od kilku ładnych lat na ich rzadziej lub częściej dawanych koncertach. Po kilku dniach niepewności wszyscy mogli odetchnąć – już wkrótce posłuchamy kolejnego LP grupy, o którym na pewno marzyli fani zawiedzeni odwołaniem trasy koncertowej w 2013 roku. Zarówno singiel, jak i tytuł płyty doskonale wpisują się w całą twórczość Modest Mouse, co daje nadzieję na pojawienie się kolejnego dobrego albumu chłopaków z Issaquah, a także winduje ich na szczyt listy najbardziej wyczekiwanych artystów nadchodzącego sezonu festiwalowego. Tymczasem zalecamy przetrwanie zimy przy dźwiękach starych płyt zespołu – z pewnością uczynią ją bardziej znośną. www.thecurrent.org... [link]


Live In Studio zaprasza młodych muzyków na nagrania.
Projekt zwracający się ku początkującym, niezależnym wykonawcom po raz drugi zachęca do wspólnego odkrywania autentyczności w muzyce. Ideą akcji jest wspieranie utalentowanych, debiutujących twórców i dostarczanie słuchaczom świeżego, wartościowego materiału stanowiącego nić porozumienia miedzy obiema stronami. Live In Studio to cykl spotkań w studiu nagraniowym, w wyniku których młodzi twórcy otrzymują własne, profesjonalne nagrania video i audio ułatwiające im stawianie pierwszych kroków w świecie muzyki. Każdy z koncertów będzie transmitowany na żywo na kanale YouTube. Ponadto, studio jest w stanie pomieścić 15 osób, które będą miały okazję przyjrzeć się pracy artystów od kuchni. W poprzedniej edycji wzięli udział między innymi Kari, Skowyt, Dorota Miśkiewicz i Tides From Nebula. Pierwszy z pięciu naborów, które wyłonią kolejne talenty, trwa. Organizatorzy czekają na Wasze zgłoszenia do 15 grudnia - wybrany zespół bądź wykonawca zagra już 13 stycznia 2015 roku! Koncerty będą odbywać się raz w miesiącu w okresie od stycznia do maja. Inicjatorem projektu jest Fundacja na rzecz Autentyczności w Muzyce: www.fundacjafam.pl. Formularz zgłoszeniowy znajdziecie tutaj: goo.gl... [link]


12 grudnia swoją premierę miała debiutancka płyta projektu Małe Miasta.
To zespół, w którym w wielu zaczęło pokładać nadzieje. Jeśli jeszcze nie słuchaliście tego, co mają nam do zaoferowania dwaj młodzi producenci wchodzący w skład grupy, macie wspaniałą okazję, żeby nadrobić zaległości. Muzyka Mateusza Holaka oraz Mateusza Gudela to mieszanka śmiałej elektroniki, hip hopu i eksperymentalnego R&B. Refleksyjne teksty pasujące do mglistego wokalu włożone między nieszablonowe kompozycje składają się na odważną propozycję dla tych, którzy szukają w muzyce rozwiązań świeżych i nowatorskich. Twórczości Małych Miast towarzyszą ciekawe grafiki, a także animacje przygotowywane przez samych panów. Ich album to wypadkowa autentycznego talentu, ogromnego potencjału, a także, jak sami przyznają, ciężkiej pracy. Na „MM” usłyszymy artystów, którzy zaangażowali się w projekt po usłyszeniu własnych utworów sprawnie zremisowanych przez Gudela i Holaka. Będą to Ten Typ Mes, W.E.N.A., ABEL i Klaudia Szafrańska z XXANAXX. Nie należy zwlekać z zakupem, płyta została bowiem wydana w ilości 500 sztuk. Szczerze polecamy! [link]


Coming Out 2014 dobiega końca.
Jeśli dotychczas nie zdołaliście obejrzeć wystawy w kamienicy Raczyńskiego, musicie się pospieszyć – koniec już w tę niedzielę o 20.00. Coming Out – Najlepsze Dyplomy ASP odbywa się już po raz 6. Pomysł na wystawę prac absolwentów Akademii narodził się w 2009 r. w głowie prof. Pawła Nowaka, z kolei Paweł Nocuń z Wydziału Malarstwa rozwinął go i nadał mu kształt, który w prawie niezmienionej formule realizowany jest co roku pod koniec listopada. Promocja młodych dyplomantów, pokazanie ich światu w przestrzeni już nieakademickiej – takie idee przyświecają organizatorom wystawy, która z roku na rok staje się coraz głośniejsza, a jej uczestnicy mogą liczyć na zainteresowanie ze strony różnych instytucji, w tym zagranicznych. Na zeszłorocznej wystawie najlepszych dyplomów europejskich akademii plastycznych w Glasgow wystąpiła trójka bohaterów Coming Out 2013 – A. Janisch, N. Woroniecka i A. Siekierwska. Jak potoczą się losy tegorocznych absolwentów? Zobaczcie wystawę i oceńcie ich szanse sami. Nam podobała się bardzo. Pełna recenzja: mgzn.pl... SO [link]


Filmowe universum DC Comics w 2016 roku wzbogaci się o grupę wyjętych spod prawa, szemranych herosów, którzy w zamian za ułaskawienie podejmą się tajemniczej, samobójczej misji.
Krążące od dłuższego czasu pogłoski dotyczące obsady produkcji Warner Bros „Suicide Squat” zostały oficjalnie potwierdzone, a fani produkcji o superbohaterach mogą w końcu odetchnąć z...rozczarowania?
W rolach głównych wystąpią m.in. Will Smith ( Deadshot), Tom Hardy (Rick Flagg), Margot Robbie (Harley Quinn) czy Cara Delevingne (Enchantress). Trudno domyślić się, jaka motywacja stała za wyborem takiej ekipy filmowej. Na tym tle angaż Jareda Leto jako odtwórcy roli Jockera wydaje się jedyną pozytywną decyzją dotyczącą „Suicide Squat”. Aktor znany jest ze swoich ryzykownych, kontrowersyjnych wyborów, a po brawurowej roli w „Dallas Buyers Club” istnieje spora szansa, że poradzi sobie z kolejnym wyzwaniem – zmierzeniem się z legendą Heatha Ledgera.
Pozostali członkowie ekipy to już raczej seria przypadkowych nazwisk, spośród których trudno wybrać najsłabszy element. Will Smith, specjalista od wysokobudżetowych filmów akcji z (co najwyżej) średniej półki? Margot Robbie, która jak na razie zasłynęła rolą ładnego dodatku do ociekającego bogactwem życia Jordana Belforta z „Wilka z Wall Street”? A może modelka, której nazwisko gwarantuje nastoletnich widzów?
DC Comics po raz kolejny trafia na oślą ławkę w szkole Marvela, bo to ten ostatni narzuca standardy konstruowania komiksowego universum na ekranach światowych kin. Pierwszym znakiem, że wytwórnia Warner Bros nie ma pomysłu na swoich komiksowych bohaterów, była nietrafiona decyzji o angażu Bena Afflecka do superprodukcji „Batman vs Superman”. Dzisiejsze informacje nie zapowiadają, aby w tej kwestii miało coś się w najbliższym czasie zmienić.
SB [link]


Łona, Webber i The Pimps 4 grudnia w 1500m2.
Jakiś miesiąc temu moja facebookowa tablica zwariowała. No, nie dosłownie. Wszystko działało sprawnie, a posty moich znajomych ładowały się poprawnie. Podobnie jak spam ze stron, które kiedyś z jakiegoś powodu polubiłem. Kilkudziesięciu (serio, na bank ponad dwudziestu!) moich znajomych udostępniło jeden link. Z reguły jeden link udostępnia kilka osób, a nie całe tłumy, od prawa do lewa, od fanów ciężkiego brzmienia, poprzez fanów tego co znajduje się na listach przebojów, aż po fanów awangardowego, hipsterskiego grania. Wtedy dowiedziałem się, że Łona i Webber wrócili po trzyletniej przerwie z singlem „Wyślij sobie pocztówkę”. Wydali go nie byle jak, ponieważ w formie winylowej pocztówki dźwiękowej. Taki nośnik to rarytas i prawdziwa gratka dla wszystkich, którym pocą się ręce za każdym razem, gdy przekraczają progi sklepu z płytami. Istnieje spora szansa, że takiej pocztówki jeszcze nie macie – to pierwsza od wielu lat dźwiękowa karta pocztowa, która ukazała się na polskim rynku. Jeśli jednak nie jesteście zwolennikami tak cudownych rozwiązań, możecie usłyszeć pocztówkę Łony i Webbera na żywo. Panowie wrócili do koncertowania w towarzystwie muzyków z The Pimps. Możemy spodziewać się sporej dawki nowego materiału – w końcu kolejny album już wkrótce. Mnie na koncercie nie zabraknie, bo też trochę zwariowałem na punkcie ich nowego singla. I tak, ja również udostępniłem go na swojej tablicy, a co! [link]


Sputnik odleciał po raz ósmy.
Dobiegła końca warszawska odsłona 8. Sputnika nad Polską. Cieszy fakt, że mimo napiętej sytuacji międzynarodowej i walk – tych zbrojnych, prowadzonych na wschodzie Ukrainy i tych gospodarczych, na sankcje, udało się zorganizować w Polsce przegląd filmów rosyjskich. Cieszy tym bardziej, że poziom prezentowanych filmów był bardzo wysoki. Dominowało kino odważne, wyraziste i poruszające istotne, aktualne problemy – zarówno egzystencjalne, społeczne, jaki i polityczne. Zwyciężył film „Jak mam na imię”, debiut Niginy Sajfułłajewej, który jury doceniło „za lekkość i bezpretensjonalność formy oraz psychologiczną wiarygodność postaci poszukujących własnych korzeni”. Drugie miejsce zajął „Dureń” Jurija Bykowa, którego wcześniejszy film, „Major”, wyróżniono na ubiegłorocznym Sputniku tą samą nagrodą. „Dureń” otrzymał także nagrodę publiczności. Jego twórca operuje stylistyką, która kojarzy się z filmami Smarzowskiego – w dosadny, naturalistyczny sposób ukazuje ludzkie słabości i niemoc, nieuchronnie prowadzące do katastrofy . Trzecie miejsca zajęła „Gwiazda” Anny Melikian, pokazywana niedawno podczas Warszawskiego Festiwalu Filmowego. To film o umowności i niestałości ról społecznych oraz konsekwencjach rozbuchanego konsumpcjonizmu. Splątują się w tu losy członków bogatej rodziny i pozbawionej talentu początkującej aktorki, zbierającej pieniądze na kolejne operacje plastyczne. Nie zapomniano o najnowszym dziele Andrieja Konczałowskiego , „Białych nocach listonosza Aleksieja Triapicyna”, za które reżyser otrzymał wyróżnienie. Konczałowski nazywa swoje dzieło postdokumentem, ponieważ występują w nim niemal wyłącznie naturszczycy, wybrani po siedmiomiesięcznych poszukiwaniach odpowiednich osób na głębokiej rosyjskiej prowincji. Aktorzy grają tu siebie i wygłaszają w większości zaimprowizowane dialogi, a reżyser – dzięki umiejętnemu sportretowaniu bohaterów nadaje ich codzienności rys metafizyczny i liryczny. Wyróżniono również „Próbę” Aleksandra Kotta, „Biały mech” Władimira Tumajewa i „Jeszcze jeden rok” Oksany Byczkowej. Podczas ceremonii zamknięcia festiwalu wystąpił znakomity kompozytor i muzyk Filip Wejs – autor ścieżki dźwiękowej do „Filmu o Aleksiejewie” Michaiła Segała. KO [link]

Już niedługo dowiemy się więcej na temat Scjentologii i tego, dlaczego wzbudza tak wielkie kontrowersje. Wydawnictwo Czarne zapowiedziało na początek przyszłego roku premierę książki Lawrence'a Wrighta "Droga do wyzwolenia", która opowiada o historii i praktykach młodego wyznania Scjentologicznego. Założona w latach pięćdziesiątych religia szybko zdobyła miano oficjalnej i przez ostatnie pół wieku wzbudza kontrowersje, w które zamieszane są miliony dolarów i wielkie nazwiska Hollywood. Publikacja Wrighta odbiła się szerokim echem w całych Stanach Zjednoczonych, zdobywając wiele nagród i podbijając szczyty popularności. Dzięki temu w przyszłym roku nie tylko będziemy mogli przeczytać ją w tłumaczeniu, ale także obejrzeć film produkowany przez telewizję HBO. Wygląda na to, że temat Scjentologii pojawi się w Polsce dzięki kilku mediom na raz, co z pewnością przyciągnie znane z Ameryki kontrowersje. Dyskutować na pewno będzie o czym! M [link]


Alkopoligamiczne zmiany.
W Alkopoligamii nastały jesienne porządki. Zaczęło się od pożegnań. Najpierw, jeszcze przed jesienią, odeszła raperka WdoWa, później opuszczenie ekipy ogłosił Theodor. W ich miejsce, jako pierwszy, pojawił się producent i raper, którego można skojarzyć z ostatnim albumem Mesa, „Trzeba było zostać dresiarzem”. Mowa tu o R.A.U., który został oficjalnie zaprezentowany we wrześniu. Wstyd przyznać, że sprawdziłem jego twórczość dopiero po przeczytaniu informacji na temat przyjęcia go do drużyny Alkopoligamii, ale jak to mówią – lepiej późno niż wcale. Twórczość tę cechują charakterystyczne bity i pomysłowe zwrotki zarapowane w leniwym stylu, które zaskoczą i oczarują niejednego słuchacza. Po chwili przerwy fejsbukowa strona wytwórni znów zwróciła na siebie uwagę, ogłaszając kolejnych, nowo przyjętych muzyków. Byli nimi związany z ekipą nie od dziś producent Szogun i chyba największe zaskoczenie – Małe Miasta. Jest to duet, który rozpoczął swoją działalność niedawno. Ich pierwszy singiel ukazał się w maju tego roku, ale tworzących go Mateusza Gudla i Mateusza Holaka nie można nazwać żółtodziobami. Pierwszy wyprodukował album Abla „Ostatni Sarmata”, a drugi z nich może pochwalić się byciem frontmanem w zespole Kumka Olik. Młodzi muzycy stawiają na elektroniczne podkłady, gitarowe wstawki i śpiew przeplatany rapem. W efekcie otrzymujemy od nich ostatnio bardzo popularne, alternatywne R&B w polskim wydaniu. Jak podaje szef wytwórni, najnowsze nabytki będziemy mogli wkrótce usłyszeć na dwóch albumach. Szogun i R.A.U zajęli się muzyczną stroną kontynuacji zeszłorocznego projektu Młodych Żbików, „Klasera Vol. 2”. Jego premiera przewidziana jest na 1 grudnia, a preorder edycji vinylowej można już zamawiać. Natomiast Małe Miasta zadebiutują swoim długogrającym krążkiem jeszcze w tym roku. Dokładna data premiery nie została ujawniona, ale pierwszy singiel promujący płytę jest już dostępny do odsłuchu. Potencjał tych artystów tkwi w oryginalności, której na polskiej scenie muzycznej jest jak na lekarstwo. Nie pozostaje więc nic innego jak trzymać za nich kciuki i śledzić ich poczynania na kanale YouTube wytwórni. Warto również przypomnieć o urodzinach Alkopoligamii, które już 6 grudnia w Cafe Kulturalna! [link]


Urzekający Low Roar w klubie Pod Minogą.
W tym samym czasie, gdy Morrissey pozostawił zdezorientowanych słuchaczy pod sceną stołecznej Stodoły, w poznańskim klubie Pod Minogą publiczność została oczarowana dźwiękami prosto z Islandii. Ryan Karazija, znany pod pseudonimem Low Roar, po raz kolejny zahipnotyzował polską publiczność, grając podczas ubiegłotygodniowego występu kompilację piosenek ze swoich obu płyt. Koncertowe aranżacje melancholijnych utworów Ryan’a zachwyciły zgromadzony w klubie tłum, co potwierdziły entuzjastyczne oklaski. Świetnie zabrzmiały mocno elektroniczne utwory Low Roar’a, szczególnie „I’ll keep coming” zagrany z potężną dawką bitów wygenerowaną przez zespół akompaniujący artyście. Nie mniejszego wzruszenia dostarczyły piosenki akustyczne, takie jak ukochane przez wielu „The Dreamer”. Nie bez znaczenia dla magicznej atmosfery wydarzenia pozostała z pewnością lokalizacja koncertu – klimatyczna Minoga jest stworzona do goszczenia tego typu artystów. Trzeba także wspomnieć o tegorocznym debiutancie, Danielu Spaleniaku, który wystąpił przed gwiazdą wieczoru, prezentując fragment swojej obiecującej pierwszej płyty „Dreamers” i przygotowując publikę na występ Low Roar’a. Kto jeszcze nie miał okazji słyszeć go na żywo, niech koniecznie śledzi koncertowe ogłoszenia. Muzyk najwyraźniej lubi wracać do Polski. [link]


Bob Dylan i Johnny Cash odwiedzili "Pardon, To Tu".
Obaj panowie uznawani są za jedne z największych gwiazd nowoczesnej muzyki, jednak tym razem występowali głównie jako literaci i twórcy książek o własnych żywotach. Wokół książek Dylana i Casha wydanych przez Wydawnictwo Czarne dyskutowali Małgorzata Büthner-Zawadzka, Szymon Kloska i Marcin Sendecki. Podczas rozmowy poruszali się na granicach literatury i muzyki, legend i prawdy o artystach, a także o ich odbiorze we współczesnej Polsce. Od czasów pirackich kaset z dziesiątej ręki, które przepływały do kraju kilkadziesiąt lat temu wiele się zmieniło, czego ostatnim wyrazem są z pewnością premiery autobiografii muzyków. Książki nie są nowe, ale są potrzebne i nadal czytane - dowodem tłumy na spotkaniu. Mimo iż Johnny Cash nie żyje już sporo lat, mimo że Bob Dylan nadal nie dostał Nobla, ich muzyka cały czas rozbrzmiewa i wiele osób chce ją zgłębiać. Także za pośrednictwem literatury. M [link]


Scenograf „Ziemi obiecanej” nie żyje.
Tadeusz Kosarewicz, legenda polskiej scenografii filmowej zmarł 24 listopada w wieku 81 lat. Urodzony w Łukowcu na kresach wschodnich w 1950 roku przeprowadził się do Wrocławia, gdzie na tamtejszej politechnice studiował na Wydziale Budownictwa. Nigdy nie był zafascynowany kinem, lecz kiedy został kierownikiem Wydziału Budowy Dekoracji we wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych, postanowił, że scenografia będzie jego sposobem na życie. Fachu uczył się pracując przy filmie Wojciecha Jerzego Hasa „Rękopis znaleziony w Saragossie” oraz od swojego mistrza Jana Grandysa. Swój samodzielny scenograficzny debiut odbył pracując przy obrazie „Jutro Meksyk” Ścibora – Rylskiego. Jego scenografie widoczne są w „Wielkim Szu” Chęcińskiego, „Personelu” Kieślowskiego czy „Zemście” Wajdy, za którą dostał nominację do Orła. Waldemar Krzystek angażował go do wszystkich swoich filmów od „W zawieszeniu” po „80 milionów”. Sam Kosarewicz zaznaczał, że „Scenografia musi być służebna wobec filmu”, a „scenograf nie może zachwycać widzów dekoracjami". To było z pewnością jedno z najbardziej zasłużonych nazwisk polskiej scenografii.

Ceremonia pogrzebowa odbędzie się 29 listopada 2014 o godz. 11.00 na Cmentarzu Grabiszyńskim we Wrocławiu.
K [link]

Legendarny już niemiecki publicysta Gunter Wallraff zajmujący się reportażem zaangażowanym nie ustaje w działaniach na rzecz praw pracowników. Tym razem przyczynił się do zamknięcia 89 filii sieci Burger King z powodu fatalnych warunków higienicznych oraz nieprzestrzegania umów pracowniczych. Wallraff od lat końca lat sześćdziesiątych zajmuje się śledztwami dziennikarskimi. Jego ulubioną metodą jest wchodzenie w role przedstawicieli dyskryminowanych grup a następnie demaskowanie mechanizmów, które stoją za dyskryminacją i wyzyskiem za pomocą publikacji. Świat, który ujawnia się dzięki działaniom Wallraffa daleki jest od ideału. Niestety, jak pokazuje sytuacja zaistniała w Burger Kingach, mimo doraźnej skuteczności akcji dziennikarza, system nadal pozostaje niezmieniony a świat pełen wyzysku. Nawet w często idealizowanych przez swoich wschodnich sąsiadów Niemczech. ZB [link]


Długa droga do dobra.
Zakończyły się zdjęcia do filmu „Sprawiedliwy” Michała Szczerbica – scenarzysty „Róży” i producenta „Jasminum”. W filmie tym twórca wplótł wątki biograficzne swojej rodziny. Obraz traktuje o długiej drodze do sprawiedliwości i dobra, jaką w wojennej zawierusze przebędzie uważany za mruka i dziwaka Pajtek (Jacek Braciak)
i 6 – letnia, osierocona dziewczynka Hania (Ewelina Zawistowska).
Więź jaka połączy te dwie postaci, pozwoli im przetrwać okrucieństwo wojny, samotność i ludzką zawiść. Na ekranie zobaczymy znane nazwiska polskiego kina jak Beata Tyszkiewicz, Urszula Grabowska, Jan Wieczorkowski, Maja Komorowska czy Aleksandra Hamkało. Za zdjęcia odpowiedzialny jest Jacek Petrycki, operator „Czarnego Czwartku. Janek Wiśniewski padł„ oraz „Dzwonów wojny”. Producentem filmu jest WFDiF w Warszawie, a premiera „Sprawiedliwego” przewidziana jest na drugą połowę przyszłego roku.
K [link]

Strona 6 z 55
| 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |