Rzut okiem
MAGAZYN KULTURALNY

Rzut okiem


Już w najbliższy weekend w Krakowie startuje kolejna edycja Travenaliów – studenckiego festiwalu podróżników.

Travanalia, znane ze swojego niekomercyjnego charakteru, są wydarzeniem powstałym z inicjatywy studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego niedawno, bo w 2010 roku, jednak odwołującym się do tradycji spotkań podróżniczych znanych w Krakowie jeszcze za czasów, gdy otrzymanie paszportu należało do rzeczy prawie niemożliwych. Obecnie Travenalia to dwa dni głównie wykładów, spotkań i slajdowisk, choć na uczestników festiwalu czekają także inne atrakcje o tematyce podróżniczej.
W tym roku w Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego wyruszymy w podróż po całym świecie: od Oceanii, Afryki, szeroko pojętej Azji, poprzez Kaukaz, europejskie Alpy aż do Ameryki, z czego do tej ostatniej wybierzemy się kajakiem wraz z Aleksandrem Dobą, który ostatnio zasłynął swoją transatlantycką wyprawą. Będziemy mieli także okazję przemierzyć trochę świata na rowerze, nogach, motocyklem, starym busem, a nawet na nartach. Wszystko to nie zajmie więcej niż dwa dni (25, 26 października), a co więcej, będzie całkowicie za darmo.
Całkowity program Travenaliów dostępny na oficjalnej stronie festiwalu: http://travenalia.pl... JB [link]


Nowe wydawnictwo od Marka Lanegana - Phantom Radio - już na sklepowych półkach! Oczekiwanie na lutowe występy byłego wokalisty Screaming Trees umili nam jego nowy krążek wyprodukowany przez Allain’a Johannes’a.
Zawierająca 10 lub 15 ścieżek (w zależności od wybranej wersji) płyta jest drugim solowym LP wydanym przez Lanegana po siedmioletniej przerwie. Kontynuując przemycanie do swojej twórczości muzyki elektronicznej, artysta wprowadza w Phantom Radio pewne innowacje – duży udział w tworzeniu dźwięków zarejestrowanych na płycie miała aplikacja FunkBox. Przy jej użyciu zdołał skomponować sekcję perkusyjną do kilku utworów. Lenegan, działający na scenie muzycznej od lat 80., w ostatnim czasie współpracował z wieloma uznanymi muzykami, w tym z Isobell Campbell (Belle & Sebastian) i Moby’m. Tworzył także trzony takich zespołów, jak Queens of the Stone Age czy The Gutter Twins. Zarówno te projekty, jak i poprzednie solowe albumy artysty sprawiają, że Phantom Radio musi zmierzyć się z naprawdę wysoko postawioną poprzeczką. Czy wydawnictwo broni się na tle całego dorobku legendy grunge’u? Oceńcie sami. W razie rozczarowania możecie wrócić do starego materiału albo wybrać się na jeden z dwóch koncertów, które odbędą się zimą w Polsce. Głęboki, hipnotyzujący głos Lanegana z pewnością Was nie zawiedzie. [link]


„Fotograf” Waldemara Krzystka zakończył Warszawski Festiwal Filmowy.
Thriller o seryjnym mordercy z Moskwy, który mówi głosami obcych ludzi, trzyma w napięciu do samego końca, bazując raczej na psychologicznych trikach, niż sensacji. Dwójka głównych bohaterów – Major Lebiadkin (Alexander Baluev) oraz policjantka Natasza (Tatyana Arntgolts) – rozpoczyna wspólnie śledztwo w sprawie nieuchwytnego zabójcy zwanego „Fotografem”. Na wzór procedur policyjnych, umieszcza on przy zwłokach swoich ofiar tabliczki z numerami. Historia toczy się dwutorowo – za czasów dzieciństwa poszukiwanego oraz współcześnie. Ślady prowadzą z Moskwy do Legnicy, gdzie w latach 70. stacjonowali radzieccy żołnierze, co stanowi pretekst do ukazania prawdy o okresie, który reżyser pamięta jeszcze z czasów młodości. Nie bez powodu thriller twórcy „Małej Moskwy” po pierwszym pokazie został okrzyknięty jako antyrosyjski. Na pierwszy plan wysuwa się jednak swoista gra sił pomiędzy Nataszą i jej przełożonym oraz relacje małego Koli z rodzicami. Reżyser skupia się na przyczynach i następstwach patologii, rozpatrując zagadnienia destrukcyjnych stosunków rodzinnych na różnych płaszczyznach. Na festiwalu w Gdyni film nie został doceniony w konkursie głównym, otrzymał jednak statuetką za najlepszą drugoplanową rolę kobiecą dla Eleny Babenko, która wcieliła się w apodyktyczną matkę mordercy. Na ekranach polskich kin „Fotograf” ukaże się dopiero w marcu przyszłego roku. AC [link]


Kolejny, trzydziesty już, Warszawski Festiwal Filmowy za nami.
W sobotę, 18 października ogłoszono zwycięzców poszczególnych sekcji. W najbardziej prestiżowym Konkursie Międzynarodowym nagrodę za najlepszy film otrzymał „Trumna w górach” („The Coffin in the Mountain”/„Binguan”), debiutanckie dzieło chińskiego reżysera Xina Yukuna, które było już pokazywane na festiwalu w Wenecji. Ta kryminalna historia o trójce bohaterów, których połączyło przypadkowe zabójstwo, urzekła jurorów „wielowymiarowością narracji i subtelnością w posługiwaniu się czarnym humorem”. Za najlepszą reżyserię nagrodzono „Takie są zasady” („These Are the Rules”/„Takva su pravila”), doświadczonego chorwackiego twórcy, Ognjena Sviličicia. Jego wcześniejszy film, "Oprosti za kung fu", otrzymał Grand Prix na Warszawskim Festiwalu Filmowym w 2005 roku, a kolejny, "Armin", był najczęściej nagradzanym filmem w historii chorwackiej kinematografii. „Takie są zasady” to dramat społeczny, w którym prosta rodzina w wyniku brutalnej napaści na jednego z jej członków musi zmierzyć się z niemocą państwa i walczyć o sprawiedliwość na własną rękę. Specjalną Nagrodę Jury otrzymali aktorzy z hiszpańskiego „Carmina i Amen” („Carmina y Amen”), którzy wykazali się „znakomitymi umiejętnościami w bardzo trudnej grze w czarnej komedii”. Akcja całego filmu koncentruje się wokół Carminy, postawnej, gruboskórnej i niewolnej od nałogów kobiety, która postanawia przedłużyć formalnie życie zmarłego męża, gdyż liczy na otrzymanie należnych mu pieniędzy, których data wypłaty przypadała dwa dni po jego zgonie. W Konkursie Międzynarodowym było kilka filmów nieudanych, zbyt zachowawczych, m.in. kanadyjski „Feliks i Meira” czy ukraiński „Przewodnik”. Były też pozycje kuriozalne, jak „Moja syrenka, moja Lorelei”, „Sprawiedliwość” , czy też jedyny reprezentant polskiej kinematografii, „Serce, Serduszko i wyprawa na koniec świata”. Niedocenione przez jury, ale godne uwagi były za to „Szef, anatomia przestępstwa” (nagroda publiczności na niedawno zakończonym festiwalu w Busan), singapurski „Unlucky Plaza” Kena Kweka, poruszającego się z powodzeniem w estetyce bliskiej twórczości Quentinem Tarantino, czy też indyjskie, minimalistyczne „Oczekiwanie”. W Plebiscycie Publiczności 30. WFF, odbywającym się po raz dwudziesty ósmy, w kategorii filmów fabularnych nagrodzona została produkcja nowozelandzka „Co robimy w ukryciu" / (What We Do in the Shadows), reż. Jemaine Clement, Taika Waititi. KO [link]


Wreszcie doczekaliśmy się filmowego portretu Susan Sontag, wybitnej amerykańskiej pisarki. Jedna z najważniejszych i najbardziej wpływowych intelektualistek XX wieku wciąż fascynuje zarówno odważnymi i przełomowymi ideami zawartymi w tekstach, jak również swoją osobowością i biografią.
Niedawno, dzięki wydawnictwu Karakter, otrzymaliśmy nowe wydania esejów Sontag, opublikowane zostały także już dwa tomy jej dzienników. Teraz możemy wzbogacić swoją wiedzę dzięki filmowi dokumentalnemu „W sprawie Susan Sontag”, pokazanemu w sekcji Odkrycia Warszawskiego Festiwalu Filmowego. W ostatnim czasie to kolejny obraz poświęcony wybitnemu intelektualiście, obok „Czy Noam Chomsky jest wysoki czy szczęśliwy?” i „Porwania Michela Houellebecqa”. W odróżnieniu od wymienionych dzieł, łamiących reguły tradycyjnego dokumentu, w przypadku „W sprawie Susan Sontag” mamy do czynienia z typową filmową biografią, gdzie przestawiono życie i twórczość bohaterki. A były to życie i twórczość wyjątkowe. W wieku piętnastu lat Sontag rozpoczęła studia na Uniwersytecie Kalifornijskim, mając siedemnaście – wzięła ślub z wykładowcą uniwersyteckim, Philipem Rieffem, a dziewiętnaście – urodziła dziecko, Davida Rieffa. Nieustannie głodna wiedzy, zaintrygowana wieloma aspektami współczesnej kultury, w swojej twórczości eseistycznej zajmowała się m.in. przemianami obyczajowymi, fotografią, prawami człowieka, polityką międzynarodową i sytuacją chorych. Starała się być w centrum wydarzeń – odwiedzała Wietnam i Sarajewo w czasie prowadzonych tam konfliktów zbrojnych, zabierała głos w ważnych debatach i nie bała się przy tym wygłaszać sądów kontrowersyjnych, idących pod prąd opinii publicznej. Wszystko to zobaczymy w filmie. Ukazane zostały w nim kolejne etapy w życiu pisarki, przywołane jej najważniejsze dzieła. Zobaczymy fragmenty wywiadów oraz ciekawe i zabawne wypowiedzi jej przyjaciół i partnerów, m.in. jej największej miłości życia, słynnej fotografki Annie Leibovitz. KO [link]


TOTART na Warszawskim Festiwalu Filmowym. W ramach Konkursu Filmów Dokumentalnych na Warszawskim Festiwalu Filmowym odbyła się premiera filmu Bartka Paducha „TOTART, czyli odzyskiwanie rozumu”.
Poznamy w nim historię legendarnej grupy, a właściwie bojówki artystycznej, działającej na przełomie lat 80. i 90. Tworzyli ją młodzi gniewni artyści z Trójmiasta, m.in. Tymon Tymański, Darek „Brzóska” Brzóskiewicz, Paweł „Paulus” Mazur czy Paweł „Konjo” Konnak. Ich nieformalnym przywódcą i ideologiem był Zbigniew Sajnóg, który jak sam twierdził, uprawiał poezję o 200 lat wyprzedzającą swoje czasy. Autor wygłaszanych publicznie manifestów, piętnujących zgniliznę moralną cywilizacji, twórca własnej koncepcji Sonetów Totalnych oraz współtwórca programu artystycznego Dzyndzy-Lyndzy. Po upadku komunizmu, w przeciwieństwie do większości kolegów z TOTART-u, którzy szli na większe bądź mniejsze kompromisy artystyczne, nie mógł odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Popadł w schizofrenię, wstąpił do sekty Niebo, by ostatecznie w 1996 roku popełnić samobójstwo. To na jego mrocznej i nietuzinkowej postaci koncentruje się reżyser filmu. Jak to w dokumencie, archiwalne zapisy wideo performance’ów i koncertów przeplatane są wypowiedziami artystów, którzy wracają do miejsc związanych z TOTART-em. Wszystko podane jest w nieco zgrzebnej i surrealistycznej formie, nawet współczesne ujęcia są postarzane za pomocą filtrów, ale taka konwencja dobrze współgra z duchem prezentowanej grupy artystycznej. Charyzma, pomysłowość i poczucie humoru jej członków oraz ciężka praca reżysera włożona w zebranie ich rozproszonego dorobku sprawiają, że otrzymujemy pasjonujący dokument o jednym z najciekawszych zjawisk w polskiej kulturze XX wieku. Film można jeszcze zobaczyć na festiwalu 19 października, a od 21 listopada wejdzie on do repertuaru kin studyjnych.
KO [link]


„Polskie gówno” – to nie żaden shit, to prawda powiedziana „prosto w ryj”.
Tymon Tymański i Grzegorz Jankowski bez zbędnych ceregieli odsłaniają żenujące kulisy polskiego show biznesu. Momentami jest niezręcznie, momentami obrzydliwie, ale wydaje się, że taki był właśnie zamysł twórców – totalna degrengolada. Niezależny band z Pruszcza Gdańskiego wyrusza w trasę ze swoi nowym menedżerem, który obiecuje zespołowi wydanie pierwszej płyty. Koncertując w różnych miastach członkowie Tranzystorów poznają byłe gwiazdy polskiej estrady, dla których gra na juwenaliach, występy w ramach dni miasta czy jurorowanie w kolejnych talent show to chleb powszedni. W końcu czego nie robi się dla kasy? Żeby osiągnąć sukces wystarczy paść na kolana i zrobić dobrze bożkowi „Szołbizu”. Film w konwencji mockumentu nawiązuje do wydarzeń lat 60-80. XX wieku, dosłownie i w przenośni wprowadzając widzów w stan psychodelii. Jako, że mamy do czynienia z musicalem, można zobaczyć tutaj śpiewającego Mariana Dziędziela i Arka Jakubika, a także Leszka Możdżera w roli garbatego kamerdynera czy fenomenalnego Grzegorza Halamę jako „menago”, który na każdym koncercie zalicza inną panienkę. Po pokazie na festiwalu w Gdyni film wywołał skrajne opinie. Pierwszy pokaz w stolicy odbył się w ramach Warszawskiego Festiwalu Filmowego, wzbudzając jednocześnie kaskady śmiechu i milczącą konsternację. Jak potoczą się jego dalsze losy, czas pokaże. Data premiery kinowej nie jest jeszcze znana. AC [link]


Miasto Felliniego po raz dziewiąty rozpoczęło Festiwal Filmowy.
Choć jest on międzynarodowy, to w programie przeważają włoskie małe dramaty i komedie. Na ceremonię otwarcia została wybrana lekka bajka o współczesności, do której nigdy się więcej nie wraca. Film o znaczącym tytule „Soap opera” to opowieść o ironicznym Włochu, Francesco, oraz jego sąsiadach z kamienicy, którzy będą musieli zmierzyć się z samobójstwem jednego z mieszkańców. Świetne, utrzymane w konwencji bajki zdjęcia są jednak niczym wobec przewidywalności fabuły – doskonale wiadomo, w którym momencie dojdzie do wypadku, pomyłki imienia czy do przyłapania bohatera w dwuznacznej sytuacji. Żarty, po których niekiedy widz się wstydził, prowadziły do porównań produkcji filmowej z włoską zberlusconizowaną telewizją i jej dowcipami bardzo niskich lotów. Drobnomieszczańska komedia pomyłek XXI wieku ratuje się tylko autoironicznym tytułem – lekki jak pianka film w uroczej oprawie ulatnia się w mgnieniu oka, tak jak przypominające serial perypetie. Pozostaje mieć nadzieję, że Rzymski Festiwal w ciągu następnych dni zaproponuje także filmy, które będą uwierać.
KN [link]


Christian Dior wiecznie żywy.
Dla tych, którzy interesują się modą, Warszawski Festiwal Filmowy przygotował pokaz specjalny filmu „Dior i ja”, ukazujący kulisy przygotowań pokazu nowej kolekcji jednego z największych domów mody haute couture. Belg Raf Simons przybywa do głównej siedziby Diora w Paryżu, aby objąć stanowisko dyrektora artystycznego firmy. Ma osiem tygodni na przygotowanie swojej debiutanckiej kolekcji, w której pragnie połączyć klasyczną elegancję z elementami modernizmu, zachowując przy tym kody charakterystyczne dla wielkiego kreatora. Reżyser dokumentuje kolejne etapy pracy nad nowatorskimi strojami, zgrabnie przeplatając wypowiedzi osób zaangażowanych w jej powstawanie zdjęciami archiwalnymi oraz fragmentami wspomnień samego Diora. Wielki finał następuje 2 lipca 2012 roku, gdzie w pomieszczeniach od podłogi po sufit przystrojonych świeżymi kwiatami modelki prezentują zapierające dech w piersiach kreacje, skupiając na sobie wzrok największych projektantów z całego świata. Francuski reżyser Frederic Tcheng zdołał w wiarygodny sposób sportretować bohaterów dokumentu, tworząc nasycony prawdziwymi emocjami obraz współczesnego świata mody. AC [link]


Nowa płyta ZAZ już w listopadzie.
Jedna z najbardziej rozpoznawalnych francuskich artystek, urocza Isabelle Geffroy występująca pod pseudonimem ZAZ, wkrótce zaprezentuje nam kolejny album. „Paris”, bo taki tytuł nosi jej najnowsze wydawnictwo, będzie muzycznym hołdem dla stolicy Francji. Jak wyznaje piosenkarka, Miasto Świateł nie jest jej miastem rodzinnym, a jednak to w nim najbardziej lubi przebywać i to z nim czuje się szczególnie związana. Wiadomo już, że na płycie znajdą się utwory, na których ZAZ zaśpiewa w duecie między innymi z Charlesem Aznavourem oraz kanadyjską piosenkarką Nikki Yanofsky. W nagrywaniu „Paris” pomagał również legendarny producent Quincy Jones. Wygląda na to, że artystka nie zamierza odklejać etykietki divy, jakiej Francja nie zaznała od czasów Edith Piaf i celebrować swoją francuskość. Powrót do korzeni wydaje się w jej wypadku zabiegiem więcej niż przewidywalnym. Korzystnym czy nie – przekonamy się na własnych uszach. Jakkolwiek by nie było, każdy chętnie sprawdzi, czy autorka „Recto Verso” nie wyszła z wprawy. [link]


Nie wiesz, czego posłuchać? Mamy dla Ciebie bukiet propozycji. Od teraz możesz podglądać, czego słucha redakcja Magazynu.
Wystarczy, że włączysz naszą playlistę na Spotify! Każdego miesiąca będziemy polecać Ci najświeższe wydawnictwa i najlepsze piosenki. W zanadrzu mamy playlisty tematyczne i indywidualne, tworzone przez poszczególnych redaktorów. Wszystko po to, byś był na bieżąco nie tylko z tym, czym na co dzień żywi się muzyczny światek, lecz również z naszymi prywatnymi gustami i referencjami. Chcesz poznać top 10 piosenek Redaktora Naczelnego? Albo zestaw naszych jesiennych hitów? Obserwuj konto „Magazyn Portal Kulturalny” na Spotify i pozwól nam dzielić się z Tobą dobrą muzyką. W tym miesiącu, na playliście „Październik”, znajdziesz piosenki pochodzące z najciekawszych płyt ostatnich kilku tygodni: open.spotify.com... [link]


„Serce, Serduszko” – najnowszy film Jana Jakuba Kolskiego całkiem miło zaskoczył widzów Warszawskiego Festiwalu Filmowego.
Reżyser mrocznej „Wenecji” czy goszczącego w tym roku na ekranach kin „Zabić bobra” stworzył dzieło dramatyczne, a jednocześnie pełne ciepłych uczuć i emocji, przesycone prostymi, aczkolwiek efektownymi żartami, które wzbudzały salwy śmiechu na widowni. Poznając kolejnych bohaterów – aspołeczną dziewczynę z awangardowym makijażem, która poszukuje pracy w bieszczadzkim domu dziecka (Julia Kijowska), małą dziewczynkę Maszeńkę, której marzeniem jest dostanie się do szkoły baletowej (Maria Blandzi) oraz jej ojca, który od śmieci żony nie rozstaje się z alkoholem (Marcin Dorociński) – powoli zaczynamy dostrzegać, co kryje się za murami, którymi odgradzają się oni od najbliższych i jak wzajemne relacje mogą wpłynąć na ich dalsze losy. Kiedy do historii wkracza wytatuowany ksiądz z prowincji, wieczorami rapujący religijne przesłania do swoich wiernych na wideoblogu (Borys Szyc), pojawia się jednak dziwne przeczucie, że budowany od pierwszej sceny magiczny nastrój pryśnie równie szybko jak kariera baletowa głównej bohaterki. I już nawet Dorociński w pełnym makijażu i stroju baletnicy, tańczący „Jezioro łabędzie” na dworcu kolejowym, nie będzie w stanie uratować widzów przed zażenowaniem podczas końcowych scen filmu, kiedy Maszeńka wykonuje pogodną piosenkę na temat życia i miłości, przywodzącą na myśl amatorskie wideoklipy z „Domowego Przedszkola”. Piękne zdjęcia bieszczadzkich krajobrazów przeplatane pomysłowymi animacjami, niebanalna fabuła, a przede wszystkim emocje, które przeżywają bohaterowie, faktycznie chwytają za serce. Cóż jednak, skoro po projekcji na myśl nasuwa się pytanie: „Dlaczego nie mogło być dobrze od początku do końca?”. W tym wypadku finalna ocena należy do jury Konkursu Międzynarodowego, w którym film Kolskiego jako jedyny reprezentuje Polskę. Obraz, który reżyser we wzruszającym geście zadedykował zmarłej niespełna trzy miesiące temu w wypadku samochodowym córce, wejdzie na ekrany polskich kin 14 listopada. AC [link]


Louder than words – nowy utwór od Pink Floyd.
Kilka dni temu w sieci pojawiła się pierwsza kompozycja z ostatniej w karierze zespołu długogrającej płyty – The Endless River. Piękny utwór Louder than words zamykał będzie 18-ścieżkowe wydawnictwo, którego większą część stanowi odświeżony materiał powstały podczas nagrywania The Division Bell. The Endless River, będąca hołdem dla zmarłego w 2008 roku Richarda Wrighta, składa się głównie z kompozycji instrumentalnych, wyłączając Louder than words. Słowa do piosenki, odnoszące się do relacji pomiędzy członkami legendarnej formacji, napisała żona Gilmour’a, Polly Samson. Pożegnalna płyta Pink Floyd’ów, której okładkę zdobić będzie zdjęcie 18-letniego Egipcjanina, Ahmeda Emada Eldina, pojawi się na półkach sklepowych już na początku listopada. The Endless River z pewnością pojawi się w kolekcjach wielu fanów legendy. Niezależnie od poglądów na temat nieobecności Rogera Watersa wśród nazwisk zaangażowanych w produkcję albumu. W końcu to pierwszy nowy materiał zespołu od czasów The Division Bell wydanego w 1994 roku. [link]


Pupa wyniesiona na piedestał nie brzmi źle.
Uwielbienie dla tyłka wzbudza pewne podejrzenia. A co z apoteozą dupy? Wszystkie te sformułowania można odnieść do twórczości Tinto Brassa – włoskiego reżysera, scenarzysty, montażysty oraz aktora, którego dorobek obejmuje około 30 filmów o zabarwieniu erotycznym. Mogłoby się wydawać, że nagie pośladki pojawiają się na ekranie wyłącznie dla hedonistycznej przyjemności obcowania z ich wizerunkiem, jednak dla Tinta są one nośnikiem najważniejszych wartości. W jego obrazach każda łóżkowa scena przeradza się w orgię władzy, a seks to swoista walka o pozycję w społecznej hierarchii „Pokaż mi swoją pupę, a powiem Ci kim jesteś” – tymi słowami można by skwitować jego podejście do życia. Więcej na temat kariery i poglądów Brassa można dowiedzieć się z dokumentu „Istintobrass” – jednego z filmów prezentowanych podczas pierwszego dnia 30. Warszawskiego Festiwalu Filmowego, który potrwa do 19 października. Jak widać, festiwal można rozpocząć w niekonwencjonalnym stylu, a to nie jedyna pozycja wzbudzająca kontrowersje. Pełny program tutaj: www.wff.pl... AC [link]


Ani Murakami, ani Zagajewski.
Tegorocznym laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie literatury został francuski pisarz, Patrick Modiano. Szwedzka Akademia uzasadniła swój wybór w ogólnikowych słowach, stwierdzając przyznanie nagrody za „sztukę pamięci i dzieła, w których uchwycił najbardziej niepojęte ludzkie losy i odkrywał świat czasu okupacji”. Charakterystyczne zwroty, które zawsze można znaleźć w jego książkach, odnoszą się do upływu czasu: „Miałem 18 lat”, „osiem lat temu”, „wieczór, kiedy się poznaliśmy”. U Modiano czas jest kolekcjonowany, ale nie odzyskany. Wydarzenia opisywanie przez niego dzieją się niemal wyłącznie w Paryżu, ze szczególnym uwzględnieniem przedmieść. W jego książkach pojawia się również wątek II wojny światowej – autor tłumaczy to swoimi narodzinami w czasach okupacji. Polska publiczność miała okazję zapoznać się z zaledwie kilkoma przekładami prozy Modiano – były to takie książki jak „Ulica ciemnych sklepików” czy „Przejechał cyrk”. KN [link]

Znamy fragmenty nowej powieści Olgi Tokarczuk. Wydawnictwo Literackie opublikowało nagranie, na którym Olga Tokarczuk czyta wyimek z „Ksiąg Jakubowych" - swojej nowej powieści, która ukaże się już 23-go października. Trudno jest po zaledwie trzyminutowym filmie ocenić wartość całej książki, ponoć najbardziej obszernej w karierze pisarskiej Tokarczuk - co, zważywszy na rozmiary „Biegunów", może budzić trwogę. Pozostaje w każdym razie mieć nadzieję, że zawartość „Ksiąg Jakubowych" będzie lepsza niż zdobiąca je okładka.
Jak informuje Wydawnictwo Literackie, na okoliczność zbliżającej się premiery autorka rusza w trasę promocyjną. Pierwsze spotkanie z czytelnikami odbędzie się 20-go października w ramach Festiwalu Conrada, później autorka w kilkudniowych odstępach pojawiać się będzie w innych polskich miastach.
MM [link]

Designerskie pianina pojawiły się na ulicach Warszawy. Niech nikogo nie zdziwi spontaniczny recital fortepianowy w wykonaniu przechodniów pod tęczą na Placu Zbawiciela czy przy skwerze Hoovera. Każdy może spróbować swoich sił i zmierzyć się z artystycznym wyzwaniem, wystarczy trochę odwagi i kreatywności! Akcja potrwa przez najbliższe dwa tygodnie, instrumentów można szukać w jedenastu różnych lokalizacjach w centrum miasta. Organizatorem jest holenderska marka Grolsch, która może zaskoczyć Warszawiaków jeszcze niejedną pomysłową inicjatywą w ramach działań promujących kulturę pod hasłem "Za Grolsch Kultury". AC [link]


Alkopoligamia weźmie udział w kontynuacji ogólnopolskiej kampanii „WYLOGUJ SIĘ DO ŻYCIA”! Fundacja FIRST, realizator ubiegłorocznej akcji zwracającej uwagę na problem uzależnienia młodzieży od komputera i Internetu, zaprosiła do współpracy Tego Typa Mesa, Stasiaka oraz Piusa (skład 2cztery7).
Nie był to wybór przypadkowy. Raperzy niejednokrotnie podkreślali, jak ważne jest znalezienie złotego środka w przypadku korzystania z sieci i umiejętne dozowanie wpływu wywieranego na nas przez współczesne media. Dlatego też przyznają, że udział w kampanii „Wyloguj się do życia... a robi się to tak” u boku gwiazd polskiego sportu będzie dla nich ważnym doświadczeniem. Każdy z honorowych ambasadorów ma gotową receptę na to, jak łączyć życiowe pasje oparte, w dużej mierze, na działaniach internetowych z codziennymi obowiązkami i przyjemnościami. Trudno nie zgodzić się z organizatorami akcji, którzy przewidują, że sport i muzyka, szczególnie muzyka hip-hopowa, to dziedziny mające szansę przyciągnąć największą uwagę młodych użytkowników Internetu. Szczegóły na stronie Fundacji FIRST www.fundacja-first.com.... [link]


Podwójna proza Patti Smith.
Znamy orientacyjne daty ukazania się dwóch książek Patti Smith nakładem wydawnictwa Alfred A. Knopf. Pierwszej z nich – „M Train” – możemy się spodziewać jesienią 2015 roku. Pełna egzystencjalnych wątpliwości Patti rusza w podróż po świecie, gdzie znajduje pociechę w sztuce. Gubi ukochany płaszcz, siedem polaroidów i liczne komentarze dotyczące prozy Murakamiego. Klamrą powieści jest ulubiona kawiarnia artystki, która staje się idealną metaforą miejsca na lekturę filozoficznej powiastki o człowieku. Z kolei książka „Four White Dresses”, podobno bardziej intymna niż autobiograficzne „Poniedziałkowe dzieci”, ma mieć swoją premierę zimą 2018 roku. Przez pryzmat tytułowych czterech białych sukienek poznajemy młodzieńcze fascynacje Patti, dojrzałe życie artystki i okresy jej zwątpienia. Równolegle autorka snuje miłosną historię, której ukoronowaniem była jedna z sukienek. Czekamy z niecierpliwością na polskich wydawców! Może w międzyczasie ekranizacja „Poniedziałkowych dzieci”? JS [link]


Szczepan Twardoch, autor „Morfiny”, właśnie poinformował na Facebook-u o tym, że 4 grudnia będzie premiera jego nowej książki „Drach”.
Jak pisze Twardoch „akcja powieści toczy się w latach 1906 - 2014 w wielkim Nigdzie i w wielkim Pomiędzy, na peryferiach peryferii, czyli pomiędzy Gliwicami a Gleiwitz, Deutsch Zernitz a Żernicą, pomiędzy Magnorami, Czoikami i Gemanderami.”. Twardoch w tym samym komentarzu zauważa, że jego powieść ma tajemniczy tytuł. Dziękujemy za spostrzegawczość. Jednak bardziej tajemnicza od tytułu, wydaje się sama treść. Z żadnego z opisów nie wynika w zasadzie nic. Co więcej na stronie wydawnictwa odnajdujemy więcej pytań niż odpowiedzi - „Saga rodzinna? Wielka opowieść o Śląsku? A może powieść totalna, która wymyka się wszelkim kategoryzacjom? Autor „Morfiny" w szczytowej formie". Przy tym gąszczu pytań, tylko jednego możemy być pewni. Nie jest to forma pisarska Twardocha a raczej talenta pracowników działu promocji Wydawnictwa Literackiego. Czekamy na książkę! FT [link]

Strona 8 z 55
| 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 |