Rzut okiem
MAGAZYN KULTURALNY

Rzut okiem


Wiadomość dla fanów Paszczaka.
Gdyby nie było Muminków, Tove Jansson i tak byłaby sławna – jeśli nie ze względu na swoje malarstwo, w którym kształciła się i odnosiła sukcesy, to z powodu jej pozamuminkowej twórczości literackiej. Siódmego marca w Królikarni Justyna Czechowska, tłumaczka wydanego niedawno tomu opowiadań „Wiadomość”, w rozmowie z Szymonem Kloską przekonywała, że Jansson dla dorosłych zasługuje na taką samą uwagę, jaką dzieci darzą Dolinę Muminków. „Wiadomość” to ostatnia książka artystki. Składa się z jej najlepszych opowiadań oraz utworów napisanych specjalnie do tego tomu. Tłumaczka opowiadała również o dotychczas nieprzetłumaczonych dziełach twórczyni Muminków – między innymi listach i komiksach – które sukcesywnie ukazują się po polsku. Wywiad poprzedziła projekcja filmu „Tove i Tooti w Europie”, dokumentu przedstawiającego liczne podróże Jansson i jej partnerki – Tuulikki Pietila. PW [link]


Alan Moore powraca do mitologii Lovecrafta, podejmując się napisania kolejnego epokowego komiksu.
Wydawnictwo Avatar Press ogłosiło wydanie pierwszego zeszytu komiksu, który już teraz przez wielu określany jest mianem "Strażników" świata horroru. Moore, znany z niezwykle dopracowanych i przemyślanych komiksów, a także ze swojej niechęci do superbohaterów, przenosi się do świata H.P. Lovecrafta po raz kolejny. Jego poprzednim dziełem w tej tematyce był "Neonomicon", który wzbudził wielkie kontrowersje, ale był także wielokrotnie nagradzany. Z tamtym dziełem najnowszy komiks łączy także rysownik - za wizualną część odpowiadać będzie Jacen Burrows. Według zapowiedzi Moore miał tym razem dopracować każdą stronę i niuans, by stworzyć dzieło na miarę swego największego dzieła - "Strażników". Dobry komiks otrzymamy więc na pewno, pytanie tylko, czy rzeczywiście epokowy? M [link]


The Chopin Project, czyli nowości od Olafura Arnaldsa.
Ostatnie miesiące były niezwykle intensywnym okresem w karierze jednego z najważniejszych islandzkich muzyków. Kilkuletnia współpraca z Janusem Rasmussenem (Bloodgroup) zaowocowała wydaniem płyty „Kiasmos” – fantastycznego, elektronicznego krążka. Pojawił się również soundtrack do serialu „Broadchurch” (i muzyka, i serial są naprawdę warte polecenia). Między nagrywaniem płyt a trasami koncertowymi Olafurowi udało się także znaleźć czas na sfinalizowanie kolejnego projektu, o którym mówiło się już od jakiegoś czasu. We współpracy z niemiecko-japońską pianistką, Alice Sarą Ott, stworzył dziesięcioutworowy album, na którym wykorzystane zostały motywy z kompozycji Chopina, przearanżowane przez Olafura i wykonane na starych, nietypowych pianinach oraz instrumentach smyczkowych. Porzucając nowoczesne metody nagrywania, postanowił stworzyć dzieło rzucające nowe spojrzenie na muzykę polskiego kompozytora. W wideo zapowiadającym projekt artysta przyznaje, że jest jego wieloletnim fanem, a zajęcie się muzyką Chopina spowodowane zostało chęcią przełamania schematu wykonywania i nagrywania utworów XIX-wiecznego pianisty. Premiera płyty zaplanowana jest na 16 marca, ale już teraz można odsłuchać otwierające ją nagranie, czyli „Verses” oraz „Reminiscence” opatrzone niepokojącym teledyskiem. Łapcie, póki jeszcze ciemno i zimno za oknem i sprawdźcie, jak Arnalds i Ott mierzą się z naszym drogocennym romantykiem. www.youtube.com... [link]


Po tym, jak w „Mojej walce” Karl Ove Knausgaard stworzył hiperrealistyczny autoportret współczesnego Europejczyka, mogłoby wydawać się, że propozycja, jaką dostał od „The New York Times Magazine”, aby opisać podróż po Ameryce, zaowocuje pejzażem utrzymanym w podobnej stylistyce.
Tymczasem już pierwsza część cyklu „My saga” rozwiewa wątpliwości: jest to ta sama, niekończąca się charakterystyka jednego bohatera. Spoiler: jest też tak samo pociągająca.
Narracja zaczyna się od tego, że Knausgaard, zanim udał się na eksplorację Ameryki śladami wikingów, zgubił prawo jazdy. Z naturalną dla siebie szczerością pisze więc o wszystkich psychologicznych konsekwencjach tego niedopatrzenia: o tym, czy bycie pisarzem to dostateczna wymówka, by gubić rzeczy; o niepokoju i poczuciu winy, jakie czuł, gdy porównywał swą nieudolną wyprawę do tej przeprowadzoną przez Geerta Maka, oraz w końcu o tym, że bardzo nie chciał, by jego historia o Ameryce dla amerykańskiego czasopisma była narzekaniem zamkniętego w sobie Europejczyka na wszystko, co nieeuropejskie (co nie przeszkadza mu jednak pisać, że nigdy nie widział ludzi tak grubych, jak w pewnej kanadyjskiej restauracji). „My saga”, której druga część opublikowana zostanie 11 marca, to doskonała lektura dla tych, którzy wyczekują polskiej premiery drugiej części „Mojej walki”. Artykuł w NYT: www.nytimes.com... PW [link]

„Dobre czasy, złe czasy". To tytuł pierwszej indywidualnej wystawy Anny Jermolaewej w Polsce, austriacko-rosyjskiej artystki, która ma za sobą bogatą przeszłość polityczną. Prace zgromadzone w warszawskiej Zachęcie są niezwykle zaangażowane społecznie i dotykają kwestii ludzkiego istnienia w sposób bezpośredni. W latach 80. Jermolaewa była współzałożycielką Unii Demokratycznej, pierwszej opozycyjnej partii w Rosji, wskutek czego w maju 1989 roku musiała wyjechać z kraju. Nawiązując do tamtej historii artystka prezentuje film „Aleksandra Wysokińska/20 Jahre danach”, będący wzruszającym zapisem spotkania z Polką, która dwie dekady wcześniej pomogła jej uzyskać azyl polityczny. Jak mówi Jermolaewa: „Gułag to koncept ponadczasowy”, a w Rosji mimo upływu lat niewiele się zmienia. Instalacja „Metody społecznego oporu na przykładach rosyjskich„ pokazuje represje władzy wobec społeczeństwa, ale obnaża też absurdalność niektórych sytuacji. Oglądając filmy artystki w bezpiecznej przestrzeni galerii, trudno nam wyobrazić sobie nas samych w podobnej roli. A jednak Jermolaewa wchodzi z kamerą w centrum wydarzeń i niestrudzenie dokumentuje rzeczywistość. „Dobre czasy, złe czasy” to kolejna ekspozycja w „Zachęcie”, która dotyka tematów politycznych i społecznych, ale pierwsza w której udało się przedstawić je w sposób tak prosty i jednocześnie niezwykle dojmujący. Wystawa potrwa do 10 maja. KD [link]


Jedna z najciekawszych historii rodzinnych ostatnich lat doczeka się ekranizacji.
Mowa tu o powstającym filmie „Ostatnia rodzina" opowiadającym o warszawskim okresie życia malarza Zdzisława Beksińskiego, jego żony Zofii oraz syna Tomasza. Obraz ma zostać wyreżyserowany przez, nagradzanego za swój dokument „Deep Love", Jana P. Matuszyńskiego. Za zdjęcia odpowie Kacper Fertacz, znany z naprawdę estetycznych obrazów do „Hardkor Disko". Głównym wątkiem filmu ma być relacja ojciec-syn, która jak wiemy z wybitnej książki Magdaleny Grzebałkowskiej „Beksińscy. Portret podwójny." nie należała do łatwych. Mamy nadzieję, że "Ostatnia rodzina" nie popadnie w stereotypowe opisywanie rodziny Beksińskich, i zamiast utrzymanej w mrocznej atmosferze historii o wampirzym dziennikarzu i jego malującym makabryczne obrazy ojcu, otrzymamy dobrze wyważoną opowieść o trudnym dla obu stron uczuciu. Pozostaje nam czekać do 2016 roku, kiedy film ma mieć swoją premierę. Przypominamy nasz wywiad z Magdaleną Grzebałkowską: www.mgzn.pl... MG [link]


Boznańska przeniesiona z Krakowa do Warszawy.
Już jutro otwarcie wystawy, którą wcześniej mieli okazję podziwiać mieszkańcy Krakowa. Nie będzie to jednak dokładnie ta sama ekspozycja, dlatego warto wybrać się nawet drugi raz. W 150 rocznicę urodzin i 75-lecie śmierci artystki postanowiono przygotować ogromną ekspozycję (prace trwały cztery lata!), prezentującą najważniejsze aspekty twórczości Boznańskiej, ale i dzieła często nieznane widzowi (np. malarstwo pejzażowe). Jak podkreślała dziś na konferencji prasowej minister Małgorzata Omilanowska, warszawska edycja wydarzenia ma swojego „jokera" w postaci płótna Jamesa Whistlera, sprowadzonego specjalnie na tę okazję z londyńskiej Tate. Obie wystawy podsumowano również oddzielnymi katalogami. Jak zwykle przy takich okazjach z pewnością nie obejdzie się bez porównań, a my nie możemy się doczekać, by z takim właśnie zadaniem się zmierzyć! AK [link]


Studenci i uczniowie, muzea zapraszają! Być może stali bywalcy placówek kulturalnych zauważyli już zmiany w Zachęcie, CSW lub Muzeum Narodowym.
Od niedawna, w ramach programu Kultura Dostępna, wszyscy uczący się jeszcze, nie mający więcej niż 26 lat, mogą dostać wejściówki za symboliczną złotówkę. Program jest inicjatywą Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i wprowadzony został między innymi do muzeów narodowych w Warszawie, Gdańsku, Krakowie, Wrocławiu oraz Poznaniu. Jest to kolejny krok w wielopłaszczyznowym planie powszechnego udostępniania kultury. Zainteresowanych projektem odsyłamy na stronę internetową MKiDN, a wszystkich bez wyjątku do muzeów, bo chyba skończyło się miejsce dla wymówek leniuchów! AK [link]


Czy w domu Iana Curtisa powstanie muzeum poświęcone jego pamięci? To pytanie od kilku dni trapi wszystkich słuchaczy Joy Division.
Na szczęście na stawianiu pytań się nie kończy. Fani postanowili zebrać 115 tysięcy funtów w celu wykupienia budynku z rąk dewelopera. Co więcej, do akcji może przyłączyć się każdy, komu bliskie są losy posiadłości przy 77 Barton Street, którą zamieszkiwała niegdyś rodzina Curtisów. Wszystko to w związku z pojawieniem się ogłoszenia informującego o wystawieniu domu na sprzedaż. Metoda crowfundingu uratowała już niejeden projekt. Pomysłodawca kampanii, Zak Davies, ma więc sporą szansę na sukces, tym bardziej że cel przedsięwzięcia wydaje się więcej niż słuszny. Miejsce, w którym zmarł Curtis zasługuje przecież na większe honory niż uwiecznienie w filmie „Control”. [link]


Warszawska scena alternatywna w natarciu.
Bywalcy dusznych, stołecznych klubów wiedzą, że offowe, gitarowe granie ma się w stolicy wyśmienicie. W ciemnych i ciasnych pomieszczeniach warszawskich lokali zaczynali także The Freuders, gdy w 2011 roku powstała ich pierwsza EPka, czyli „Hikikomori”. Przez kilka lat zespół szlifował swoje umiejętności, występując przed niewielką publicznością i dając o sobie znać także słuchaczom radiowej Trójki. Przełomowy okazał się dla nich zeszły rok, który przyniósł singiel „Uroboros” i serię koncertów poza Warszawą. Freudersi, pojawiając się na dwóch koncertach Męskiego Grania (!), Fląder Festiwal i Soundrive Fest pokazali, że doskonale rozumieją zasadę „go big or go home”. Singiel „Against”, który zabrzmiał po raz pierwszy 6 lutego w Trójce, zapowiada pierwsze długogrające wydawnictwo grupy. Udowadnia także, że nie są jej obce techniki klejenia naprawdę gęstych, gitarowych kawałków. Freudersi zdają się być w świetnej formie. Pozostaje jedynie liczyć na to, że planowana na marzec premiera albumu będzie tego dowodem. Młodzi, zdolni i ambitni zamierzają wydać płytę własnym sumptem, ale polecamy chłopaków uwadze tych, którzy mogą więcej i chcieliby ich w tym przedsięwzięciu wesprzeć. Tymczasem odsyłamy wszystkich fanów alternatywnego grania na bandcamp grupy: thefreuders.bandcamp.com... Można tam, między innymi, posłuchać jej najnowszego singla. [link]


Ze smutkiem dzielimy się z Wami informacją o śmierci jednego z najważniejszych współczesnych amerykańskich poetów - zmarł Philip Levine.
Ten urodzony w Detroit twórca, całe życie związany był z tym specyficznym miastem, które zdeterminowało sposób w jaki w swojej poezji Levine rozliczał się z rzeczywistością. W jego utworach dominują dwa obrazy: uszlachetnionych przez prostotę, zmęczonych pracą ludzi i cudu jakim jest życie pomimo syzyfowego trudu każdego kolejnego dnia. W 2013 roku Levine został uhonorowany prestiżową amerykańską nagrodą Wallace Stevens Award - był to dokładnie ten sam rok, w którym odwiedził Polskę, pojawiając się na krakowskim Miłosz Festival. Mieliśmy niezwykłe szczęście gościć taką postać. Na stronie festiwalu znajdziecie transkrypcję jego wiersza „Miłosierdzie”, zaś na naszych łamach możecie przeczytać artykuł, który przybliży Wam całokształt twórczości twórcy z ojczyzny cadillaca. (mgzn.pl... - Szerokiej drogi Phil! Dziękujemy za lekcję obserwowania zwyczajnych. To w nich kryje się wielki sens tego świata. GL [link]


W najbliższą niedzielę zakończy się wystawa "Postęp i higiena" w stołecznej Zachęcie.
Po wielu wydarzeniach towarzyszących ekspozycji - seansach filmowych, prelekcjach i oprowadzaniach, przyszedł czas na porządne podsumowanie. 14 lutego w budynku galerii odbędzie się całodzienna sesja naukowa z udziałem autorytetów w dziedzinie m.in. sztuki, prawa i historii, których wystąpienia dotyczyć będą bardzo różnych aspektów życia związanych z eugeniką. Przedsmak znaleźć można było już w katalogu do wystawy, w którym znajdowały się teksty prelegentów. Mimo głosów, że "Postęp" nie wnosi nic nowego, nie daje zbyt wielu odpowiedzi, a raczej stawia pytania, czy zwyczajnie ma kuratorskie braki, z pewnością był jedną z częściej komentowanych wystaw. Dla mnie okazał się ciekawym odkryciem, inspirującym do dalszych poszukiwań (dlatego na moim biurku leżą właśnie trzy tomy książek na temat higieny rasy). Jest jeszcze kilka dni, żeby przyjrzeć się dziełu Andy Rottenberg, a nawet załapać się na darmowe piątkowe oprowadzanie. Tym, którzy jednak zdecydują się odwiedzić galerię samemu, polecamy wprowadzenie do tematu: mgzn.pl... AK [link]


Teatr WARSawy zagrożony.
Wiceprezydent Jarosław Jóźwiak wraz z dyrektorem Biura Kultury Tomasz Thun-Janowski ogłosili, że obecną siedzibę Teatru WARSawy, czyli dawne kino Wars przy Rynku Nowego Miasta przejmie pobliski Staromiejski Dom Kultury. Tyle można dowiedzieć się z dość rozpaczliwego postu opublikowanego przez Teatr na Facebooku. I nie ma jak dziwić się tej rozpaczy. Patrząc na historię, jaką Teatr WARSawy dosłownie przeszedł w ciągu kilku ostatnich lat, można określić go jako nomadyczny. Wcześniej znany jako Teatr Konsekwentny został wypchnięty ze Starej Prochowni, gdzie teraz swoją placówkę ma SCEK, następnie gościł na Pradze w Koneserze. Teraz historia ma się powtórzyć. Jak podaje AICT, chodzi o sprawy własnościowe kina Wars. Zgodnie z wypaczoną ustawą o gospodarowaniu nieruchomościami ratusz zobligowany jest przekazać na cele pożytku publicznego odzyskany od dewelopera budynek wymieniony za działkę. Jarosław Jóźwiak mówi, że Wars musi tym samym przejść w zasoby instytucji. KP [link]


Boznańska okazała się hitem.
W ciągu trzech miesięcy zobaczyć prace Olgi Boznańskiej w Muzeum Narodowym w Krakowie przyszło aż 56 tys. zwiedzających (ostatnio większą popularnością w MNK cieszyła się tylko wystawa malarstwa Williama Turnera - zobaczyło ją 67 tys. zwiedzających). Ta wielka wystawa przypadła na 150. rocznicę urodzin malarki i 75. rocznicę jej śmierci. Dla tych, którym udało się ją przegapić, dobra wiadomość - od 26. lutego będzie dostępna w Muzeum Narodowym w Warszawie. Przy okazji MNK planuje skatalogować możliwie największą ilość dzieł polskiej malarki i nadal poszukują obrazów zaginionych lub dotychczas nieznanych. To bardzo potrzebny projekt, bo - jak przekonało się już 56 tys. widzów - Boznańska była malarką na światowym poziomie i ludzkości po prostu należy się możliwość jak najlepszego zapoznania z jej twórczością. NK [link]


Marina Abramović nie daje o sobie zapomnieć.
Niewątpliwie jedna z najpopularniejszych żyjących artystek, aktywistek, a od czasu pamiętnego dokumentu, również swego rodzaju symbol sztuki współczesnej - wydaje autobiografię. To dość zaskakująca wiadomość ze względu na to, że Abramović dość długo zwodziła wydawców, nie zważając na ich intratne propozycje. Zainteresowanie publikacją jugosłowiańskiej performerki wyraziły już liczne wydawnictwa z całego świata. Na razie jednak na wspomnienia trzeba będzie jeszcze poczekać - artystka zajęta jest monumentalnym projektem filmowym, w który zaangażowani są m.in. twórcy kina: Roman Polański, Ang Lee, Alejandro González Iñárritu czy Pedro Almodovar. Obraz zostanie poświęcony życiu i śmierci Marii Callas. Wstępna data wydania autobiografii to 2016 rok - zbiegający się z jubileuszem siedemdziesiątych urodzin performerki. Pozostaje nam jeszcze poczekać, ale jak dowiedział się Magazyn Kulturalny, są duże szanse, że książka ukaże się również w języku polskim. JH [link]


NCK stawia na rap.
„Cała prawda o polskim hip-hopie: dwadzieścia lat rapu, pięcioro pasjonatów, pięćdziesiąt biogramów polskich raperów i dwieście niepowtarzalnych utworów[…]” Tak informacja prasowa przedstawia nam książkę wydawnictwa Narodowego Centrum Kultury pod tytułem „Antologia polskiego rapu”, która swoją premierę będzie miała już 11 lutego. Jest to pozycja obowiązkowa dla każdego słuchacza polskiego rapu i zarazem okazja do poznania hip-hopowego świata dla tych, którzy mają z nim niewiele wspólnego. Nie sposób nie wspomnieć też o innej interesującej publikacji, również związanej z rapem, która pojawiła się pod koniec roku w e-księgarni Narodowego Centrum Kultury. Jest to studium porównawcze Tomasza Kukłowicza „Raperzy kontra filomaci”. Autor dokonuje zestawienia XIX- wiecznego stowarzyszenia studenckiego z polskimi raperami dzisiejszych czasów. Dla niektórych to porównanie może wydawać się niezbyt oczywiste, ale choćby dlatego warto sięgnąć po to wydawnictwo. A nuż dowiemy się czegoś nowego i zaskakującego? Obydwie książki można zamówić na stronie e-ksiegarni NCK. Szczególnie warto czyhać na limitowane wydanie „Antologii”. Box, w którym oprócz samej książki znajdziemy plakat, słowniczek i płytę winylową, będzie dostępny w pre-orderze od 26 stycznia. [link]


Czy możliwym jest zwiedzanie muzeum, będąc niewidomym? Kilka dni temu podczas warsztatów w Zachęcie można było przekonać się, że odpowiedź na to pytanie brzmi: tak.
Pracownicy warszawskiej galerii 13-go i 14-go stycznia zaprosili w swoje progi osoby z dysfunkcją wzroku lub słuchu do wspólnego adorowania słodyczy na jednej z czasowych wystaw. Jak się okazuje, przy niewielkiej pomocy innych, sztukę można kontemplować za pomocą wielu zmysłów, nawet smaku. Zwiedzający prowadzeni byli przez przestrzeń galerii kolejno próbując materiałów, z których wykonane zostały dzieła, bądź dotykając ich powierzchni, by odczuć ich kształt i fakturę. Zdaje się, że Zachęta stanęła na wysokości zadania. Byle więcej takich wydarzeń! AK [link]


Do tej pory informacje pojawiające się o najnowszym projekcie Małgośki Szumowskiej były raczej dość lakoniczne i tajemnicze.
Teraz przeżyliśmy prawdziwe bum! "Ciało/Body" - bo właśnie taki tytuł nosi najnowszy film reżyserki zakwalifikował się do konkursu głównego tegorocznego Berlinale, tam też będzie miał swoją premierę. Jak mówi sama Szumowska jej najnowszy projekt dotyczy ciała rozumianego, interpretowanego i przeżywanego na różne sposoby. Co ciekawe ma być to historia opowiedziana z dystansem, inteligentną ironią i humorem, co stoi trochę w kontrze do ostatnich, dość poważnych produkcji reżyserki. W obsadzie filmu znajdziemy szeroko docenianych Janusza Gajosa oraz Maję Ostaszewską, jak i debiutującą w jednej z głównych ról Justynę Suwałę. Szumowska pozostaje cały czas przy współpracy z jednym z naszych ulubionych operatorów Michałem Englertem stąd możemy mieć pewność co do najwyższej estetycznej jakości zdjęć. Czekamy na premierę i trzymamy mocno kciuki za powrót z Berlina z niedźwiedziem w dłoni. MG [link]


Znamy pierwsze zespoły, które wystąpią na OFF Festival 2015.
Dyrektor festiwalu, Artur Rojek, ogłosił pierwszą szóstkę na antenie radiowej Trójki. Po pierwsze – Run The Jewels, hip-hopowy duet, którego wydana w 2014 roku płyta Run The Jewels 2 została ogłoszona płytą roku przez szereg portali muzycznych z Pitchforkiem na czele. Po drugie – Sunn O))), legendarni amerykańscy giganci muzyki drone (o ile w ogóle można mówić o „gigantach muzyki drone”). Po trzecie – energetyczny, nowojorski punkowy prawie-girlsband The Julie Ruin. A także niepokojący irlandzki Girl Band o brudnym brzmieniu. Oraz tradycyjnie mocna reprezentacja Polski – pionier muzyki elektronicznej Jacek Sienkiewicz i zespół Kristen. I chociaż przy każdym OFFowym ogłoszeniu wszyscy mamy nadzieję, że najlepsze zespoły jeszcze przed nami, to jedno trzeba dyrektorowi Rojkowi przyznać: tegoroczny festiwal już teraz brzmi naprawdę dobrze. [link]


Dość szukania po antykwariatach.
Książka Steena Eilera Rasmussena „Odczuwanie architektury” zostaje wydana na nowo. Inicjatywy podjęło się Wydawnictwo Karakter, książkę architekta będzie można dostać w połowie lutego. Wielokrotnie cytowany, a także często będący przyczyną zażartych polemik, tekst Rasmussena kładzie nacisk na doświadczenie zmysłowe architektury, zwłaszcza dotykowe. Z całą pewnością architekt jako pierwszy otwarcie i świadomie zwrócił uwagę na nieobojętne powiązanie formy budynków i przestrzeni i człowieka. Choć nie ma tu konkretności wyjaśnień, jakie oferuje choćby Edward T. Hall w „Ukrytym wymiarze”, książkowe bardzo ogólne tezy połączone ze zdjęciami są lekturą niewymagającą i przyjemną. KN [link]

Strona 5 z 55
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 |