Rzut okiem
MAGAZYN KULTURALNY

Rzut okiem


Wakacje to idealny czas na podróże, małe i duże.
Często wiąże się to z odwiedzinami miejsc, o których wcześniej mieliśmy pewne wyobrażenia. I albo, wizyta w tych zakątkach, utwierdza nas w przekonaniu, że mieliśmy rację, albo zmusza do porzucenia utartych stereotypów. Ponadto, to właśnie podczas wakacji zwykle mamy więcej czasu na ciekawą lekturę. Do takich należy najnowszy numer kwartalnika „Herito” poświęcony narodom i stereotypom, a w nim szczególnie godnym uwagi jest artykuł Tadeusza Lubelskiego. „Polak i Polka w naszym kinie najnowszym” to gratka dla wszystkich kinomanów (ale nie tylko!). Lubelski na przykładzie filmów z ostatniej dekady mówi o „przepracowywaniu polskości w kulturze”. Wyodrębnia trzy stereotypowe figury Polaka: bohatera (ale ze skazą), cwaniaczka (ale do obrony) i zaradnej Polki. W swoim tekście odnosi się do kreacji aktorskich m.in. Jana Englerta, Roberta Więckiewicza, Marcina Dorocińskiego, Borysa Szyca, Arkadiusza Jakubika i Agaty Kuleszy. Autor „Historii niebyłej kina PRL” po raz kolejny wykazał się lekkością pióra i błyskotliwością spostrzeżeń. Jego obserwacje stanowią ciekawy komentarz do tego, co zdarzyło się (i wciąż się dzieje) we współczesnej polskiej kinematografii. Lektura idealna na leniwe letnie popołudnie, zakończone wizytą w kinie (czy to tradycyjnym, czy plenerowym), albo po prostu jako urozmaicenie wakacyjnych podróży. MM [link]


Po ostatnich latach, kiedy nowości wydawnicze dotyczące architektury opierały się głównie na przekładach klasycznych dzieł, ten rok zaczyna być przełomowym w ilości książek przypominających rodzimych twórców.
Po publikacji o Szyszko-Bohuszu, oraz wydaniu nieznanego tekstu Juliusza Żórawskiego, mamy już zapowiedź kolejnej pozycji związanej z polskim modernizmem. Beata Chomątowska, którą możemy kojarzyć z bardzo dobrą książką o warszawskim Muranowie tym razem na warsztat bierze duet wybitnych architektów - Bohdana Lacherta oraz Józefa Szanajcy. Połączeni przyjaźnią panowie tworzyli projekty dorównujące światowym realizacjom. Jednak tym co najciekawsze w tej historii może być właśnie więź, który ich łączyła, i która na zawsze scaliła ich nazwiska. Mamy nadzieję, że jeden z pierwszych reportaży dotyczących postaci polskiej architektury będzie kolejnym orężem do walki o przywrócenie obiegowej pamięci nazwisk wybitnych modernistów, bo to jedna z tych rzeczy, którymi powinniśmy się szczycić. Polecamy naszą rozmowę z Beatą Chomątowską: ZAWSZE POCIĄGAŁY MNIE UTOPIE → mgzn.pl... MG [link]

Jeszcze chwile temu ogłaszaliśmy, że Wrocław szturmem idzie po opinie najbardziej kulturalnego miasta w Polsce, a dziś musimy ze smutkiem stwierdzić, że chyba tylko w kolejnych tytułach mu nadawanych. Do sieci trafił właśnie spot promujący Wrocław -Europejską Stolicę Kultury 2016 i jedyne co nasuwa nam się na myśl po jego obejrzeniu, to krótkie pytanie - o co tu chodzi? W filmiku widzimy młodego Włocha, zatroskanego swoim skomplikowanym stanem uczuciowym wywołanym przez jego temperamentne rodaczki. Kolega naszego smutnego bohatera radzi mu znaleźć spokój ducha w sztuce, sposób stary jak świat, ile dzieł powstało z powodu niespełnionych miłości! Miastem, w którym cierpiący Matteo ma znaleźć najwięcej dającej mu ukojenie kultury jest właśnie Wrocław. I do tej pory mimo dość żenującego poziomu gry aktorskiej obu panów wszystko jeszcze jest do zniesienia. Ok, nikt nie miał lepszego pomysłu - prosta historia - szukamy radości i spokoju w sztuce. Niestety potem główny bohater wizualizuje sobie chwile w Europejskiej Stolicy Kultury, w których to na pięknych selfie wcale nie występuje z muzealnymi eksponatami, ani nawet z teatralnymi aktorkami - widzimy ciąg zdjęć, każde z inną, piękną Polką, gdzieś w tle majaczą wrocławskie krajobrazy. I to właśnie ta wizja przekonuje naszego bohatera do odwiedzin Polski. Co złego jest w tym spocie? Proste pytanie - prosta odpowiedź. Wszystko. Zaczynając od naprawdę żenującej realizacji, smutny jest fakt, iż promując Europejską Stolicę Kultury, tak KULTURY, znowu ktoś sięgnął do najprostszych skojarzeń związanych z Polską. Mieliśmy nadzieje, że przyznanie jednemu z polskich miast tego tytułu będzie szansą na pokazanie Europie naszego kraju, nie opierając się na prostych schematach, a tego co na prawdę dobre i wartościowe. Jeśli Wrocław zaczyna od takiego spotu, już boimy się co będzie dalej. MG [link]


Wiemy gdzie obejrzeć najlepszy spektakl.
Przyznano nagrody i wyróżnienia w 20. Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.
Najlepszym spektaklem okrzyknięto przedstawienie Wrocławskiego Teatru Lalek w reżyserii Jakuba Krofty i autorstwa Marii Wojtyszko, pt.: „Sam, czyli przygotowanie do życia w rodzinie". Za najlepszy tekst dramatyczny nagrodę odebrali Katarzyna Dworak i Paweł Wolak - autorzy scenariusza „Droga śliska od traw. Jak to diabeł wsią się przeszedł". Zespołową nagrodę aktorską otrzymali aktorzy spektaklu „Bitwa warszawska 1920" duetu Strzępka/Demirski granego w krakowskim Narodowym Starym Teatrze. Nagrodę im. Jana Świderskiego przyznawaną przez Zarząd Sekcji Teatrów Dramatycznych ZASP dostała Agnieszka Pawełkiewicz za rolę Dżiny w produkcji Teatru Studio „Dwoje biednych rumunów mówiących po polsku" wg tekstu Doroty Masłowskiej w reżyserii Agnieszki Glińskiej. Inne nagrody otrzymali Jacek Timingeriu, Agnieszka Przepiórska, Łukasz Chrzuszcz. Wśród aktorów wyróżniono także Edytę Ostojak i Modesta Rucińskiego. www.e-teatr.pl... KP [link]


W 2016 roku Polska zostanie krajem z dwiema stolicami, a nawet trzema.
Wszystko za sprawą Wrocławia, który szturmem idzie po tytuł najbardziej kulturalnego miasta w Polsce, a może i Europie. Już za dwa lata zostanie on Europejską Stolicą Kultury, ale co ważniejsze Światową Stolicą Książki. Wyróżnienie to zostaje przyznane przez komisję powołaną przez UNESCO, w której znajdują się przedstawiciele wydawców, instytucji bibliotekarskich oraz sprzedawców książek. Wcześniej stolicami wszystkich miłośników czytania były takie miasta jak Madryt, Antwerpia czy Bangkok. Wrocław został uhonorowany za wybitny program promujący czytelnictwo przez cały rok trwania jego kadencji. Niecierpliwie czekamy na to co kryje się pod określeniem wybitny i jakie atrakcje światowa stolica książki dla nas przygotuje. No i wszystkim polecamy w 2016 roku małą przeprowadzkę do Wrocławia. MG [link]


Agnieszka Holland reżyserem House of Cards.
Polacy wreszcie mogą zrewanżować się za zbyt dużą ilość Kevina Spacey na bilbordach, w telewizorach i w lodówkach, poprzez polski akcent w nadchodzącym, trzecim sezonie House of Cards. Mimo, że proporcjonalnie polska zemsta nie jest duża, szansa wyreżyserowania kilku nowych odcinków jednego z najpopularniejszych obecnie seriali jest bez wątpienia wielkim sukcesem Agnieszki Holland. Dołączenie do ekipy tworzącej ten polityczny thriller jest kolejnym krokiem naprzód po udziale w produkcji świetnie przyjętych przez polską publiczność The Wire i The Killing. Warto zwrócić uwagę, że Agnieszka Holland jest jedną z bardziej wyróżniających się postaci na tle reżyserskiej ekipy tego amerykańskiego serialu. Angażowani do tej pory twórcy, jak na przykład Allen Coulter, byli bardzo doświadczonymi i rzetelnymi wyrobnikami, którzy doskonale wprowadzali w życie wizję Davida Finchera ale i nie wzbogacali jej autorskim sznytem. Na ich tle, dorobek polskiej reżyser szczególnie odznacza się swoim niezależnym i artystycznym charakterem i można liczyć, na to że odcinki sygnowane jej nazwiskiem będą dla serialu powiewem świeżości. Jednocześnie, chłodne i cyniczne spojrzenie na mechanizmy polityki w House of Cards doskonale współgrają z tematycznymi zainteresowaniami Agnieszki Holland, u której realia polityczne i ich wpływ na ludzkie życie wielokrotne stawały się tematem filmów. O ile jednak wcześniej była to krytyka komunizmu, teraz Holland może przyłożyć rękę do obalania spokojnej, sielskiej wizji demokracji. AN [link]


Festiwal kina artystycznego Nowe Horyzonty odbędzie się pod koniec lipca we Wrocławiu.
W programie 14. edycji, jak zwykle, znalazły się liczne filmowe konkursy – m.in. na najlepszą produkcję krótkometrażową i na najlepszy film o sztuce. Oprócz tego, tradycyjnie pojawią się sekcje pokazowe – m.in. Trzecie oko (w tym roku poświęcone tematyce komun widzianych z perspektywy ich dziecięcych członków), Panorama (ukazująca docenione już przez krytyków zagraniczne produkcje kina autorskiego) oraz nowość – konkurs Powiększenie, którego głównym celem jest promocja twórców z Wrocławia i Dolnego Śląska. Prawdziwym tegorocznym smaczkiem będzie prawdopodobnie przedpremierowy pokaz filmowej adaptacji sztuki Doroty Masłowskiej Między nami dobrze jest w reżyserii Grzegorza Jarzyny. Produkcja, ukazująca pełen groteskowych przerysowań i sarkazmu obraz współczesnej popkultury, jest niewątpliwie kontrowersyjna i oryginalna. O tym jednak, czy zachwyci wymagającą publiczność festiwalu, przekonamy się już za niespełna miesiąc. Więcej informacji dostępne na oficjalnej stronie wydarzenia: www.nowehoryzonty.pl... KM [link]

Wydawnictwo Czarne uchyliło rąbka „tajemnicy”. We wrześniu premierę będzie mieć antologia tekstów o rewolucji na Majdanie zatytułowana „Zwrotnik Ukraina”. Jako redakcja Magazynu nie czujemy się specjalnie zaskoczeni. Sierhij Żadan zdradził nam ten „sekret” już 3 miesiące temu w odpowiedzi na postawione mu pytanie o to „czy może istnieć sztuka po rewolucji?”. Natomiast tak jak wszyscy nie możemy się już doczekać września - zacieramy rączki, nasze nóżki tupią z niecierpliwości. Wraz z początkiem jesieni wszyscy otrzymamy porządną dawkę literatury najlepszych ukraińskich pisarzy - Jurija Andruchowycza, Alisa Ganijewa, Tanii Maliarczuk, Kateryny Miszczenko, Katii Pietrowskaja, Antona Szechowcowa. Dla tych, którzy tak jak my nie mogą się doczekać wrześniowej premiery, zachęcamy do lektury naszego wywiadu z Sierhijem Żadanem - mgzn.pl... FT [link]


Spotkania z Karlem Ovem Knausgårdem są trochę jak koncert gwiazdy rocka.
Tłumy ludzi w napięciu czekają na swego idola, a kiedy ten pojawia się na scenie w skórzanej kurtce, wszyscy milkną, by łapczywie łowić jego słowa. Nie inaczej było podczas warszawskiego Big Book Festivalu, którego Knausgård był główną gwiazdą. Sala Domu Artysty Plastyka przy ulicy Mazowieckiej w Warszawie wypchana była po brzegi, kiedy wkraczał na nią ten literacki gigant (serio, ma dwa metry wzrostu). Zdawało się, że prowadzący spotkanie, Paweł Goźliński, chętnie zamieniłby salę pełną publiki na kozetkę psychoterapeuty – nie zabrakło intymnych pytań o dorastanie, ojca i osobiste przeżycia związane z publikacją książki. Choć może wywiad z tym autorem powinien wyglądać właśnie tak – wszak i wzruszeni czytelnicy dziękowali norweskiemu pisarzowi za jego pracę (na którą, jak sam przyznał, pozwala mu hojne, dwunastoletnie stypendium norweskiego rządu). Wielkie zainteresowanie spotkaniem z Karlem Ovem dowodzi tylko, że jego monumentalne dzieło, „Moja walka”, to jedna z najważniejszych książek ostatnich lat. Nasz punkt widzenia znajdziecie tu: mgzn.pl... PW [link]


Zdecyduj, które dzieła literackie powinny być znaleźć się w ogólnodostępnej internetowej bibliotece.
Instytut Książki ogłosił, że będzie zakupywał prawa do udostępniania rekomendowanych przez ekspertów tytułów książek. Co ważne, każdy może na tę decyzje mieć wpływ. Do 15 czerwca, w specjalnym formularzu na stronie IK, można zasugerować te pozycje literackie, o których sądzimy, że powinny być dobrem wspólnym, a dostęp do nich nie powinien być przywilejem nielicznych. Adres formularza znajdziesz poniżej - www.instytutksiazki.pl... Dzieła objęte programem będą udostępniane nieodpłatnie w Cyfrowej Bibliotece Narodowej POLONA na podstawie otwartej licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska bądź na podstawie innych licencji umożliwiających jak najszersze korzystanie z dzieła. FT [link]


Polski Pawilon pozytywnie przyjęty na Biennale w Wenecji.
Na 14. Międzynarodowej Wystawie Architektury prezentujemy wystawę „Figury niemożliwe". Zespół z Zachęty i Instytutu Architektury przygotował replikę baldachimu nad wejściem do grobu Józefa Piłsudskiego na Wawelu w skali jeden do jednego. Dzieło to zrealizował w 1937 roku Adolf Szyszko-Bohusz (jego wystawa niebawem w Zachęcie, wcześniej pokazywana w MNK), znany architekt dwudziestolecia, łączący w swojej twórczości modernizm z nadal silnym historyzmem. Zaprezentowane w Pawilonie projekty Szyszko-Bohusza obrazują właśnie odchodzenie od drobiazgowej neostylowości na rzecz nowoczesnego monumentalizmu i uproszczenia. To swego rodzaju - parabola, która możemy przenieść na nowo powstałe wówczas Państwo Polskie, które rozdarte było pomiędzy wzorcami przeszłości a marszem ku nowemu. The Guardian zaliczył naszą tegoroczną wystawę do 10 najlepszych. Warto zauważyć, że podniesiony przez kuratorów temat znalazł odbicie w pawilonie niemieckim. Inspirowany Kanzlerbungalowem, willą niemieckich kanclerzy w Bonn powstałą w 1964 roku, miałby być „żyjącym pomieszczeniem narodu". Odwołuje się także do tradycji architektury Alberta Speera, architekta na usługach Hitlera, twórcy, np. tzw. Nowej Kancelarii Rzeszy. Twórcy obydwu weneckich pawilonów penetrują ideologiczną pojemność architektury monumentalnego, oficjalnego, uproszczonego modernizmu oraz jej wrażliwość na duszną atmosferę Europy lat 30. Więcej o 10 najlepszych pawilonów: www.theguardian.com... TD [link]


Jedźcie do Łodzi! Został Wam równo tydzień na zobaczenie intrygujących prac Rogera Ballena, świetnej wystawy Gran Prix Fotofestiwal 2014, na której każdy znajdzie coś dla siebie i bardzo specyficznej, jeśli nie dziwnej „Darkroom” Studentów Szkoły Filmowej, która jednak zachwyca swoją oprawą i oryginalnym pomysłem.
Warto zajrzeć też do gwiazd i celebrytów sfotografowanych przez Voklera Hinza, a miłośnikom muzyki i lat 80. polecamy wystawę okładek Briana Griffina. Oczywiście, nigdy nie może być za pięknie – zeszłoroczne centrum festiwalowe w OFF Piotrkowska miało naszym zdaniem lepszy klimat, wernisaż Griffina tworzyła raczej jego postać w niebieskiej marynarce niż sama wystawa, która prócz słynnej okładki Depeche Mode nie miała nic gustownego do zaoferowania, a niektóre prace w galeriach oglądało się trudno ze względu na… A zresztą, o tym kiedy indziej. Na razie przekonajcie się sami. Tyle możemy Wam polecić w telegraficznym skrócie. Szczegółami podzielimy się w podsumowaniu tegorocznego Fotofestiwalu jeszcze w tym miesiącu! JK [link]

Obrazoburczy i kontrowersyjny – takim mianem określany jest najnowszy film Patryka Vegi „Służby specjalne”. Film ma przedstawiać działania polskich służb specjalnych współcześnie. Głównymi bohaterami są kapitan Janusz Cerat (Wojciech Zieliński), podporucznik Aleksandra Lach „Białko” (Olga Bołądź) oraz pułkownik Marian Bońka (Janusz Chabior), partnerować im będą m.in. Agata Kulesza, Kamila Baar i Eryk Lubos. Trójka oficerów ma za zadanie rozmontować państwo i poskładać w nową całość, balansując na granicy życia i śmierci, podstawiając pod wątpliwość własną moralność. Swego czasu stało się głośno o filmie, jeszcze wtedy o roboczym tytule „Wydział 5”, za sprawą metamorfozy jaką przeszła Bołądź, ukazując swoją niemalże łysą głowę. Oglądając zwiastun, który niedawno pojawił się w sieci, zauważalna jest pewna kalka postaci w jaką wciela się aktorka, rodem ze „Skrzydlatych świń” – bezczelna cwaniara z męskim pierwiastkiem. „Służby specjalne” mają być powrotem do korzeni Vegi, powtórzyć sukces „Pitbulla”. Czy po tak nieudanych obrazach reżysera jak „Ciacho”, „Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć” czy chciało by się rzec – last and the worst „Last minute” można jeszcze odbudować swoją pozycję i udowodnić, że w filmowym świecie ma Vega jeszcze coś sensownego do zaoferowania? Przekonamy się jesienią tego roku. K [link]


Znamy już laureatów Międzynarodowego Biennale Plakatu! Polska górą! Złoty medal w głównym konkursie otrzymał Wiesław Rosocha za plakat towarzyszący własnej wystawie artysty „Rosocha.
Inne obszary, inne formaty” w Ostrowie Wielkopolskim. W uzasadnieniu werdyktu czytamy: „Projekt niesie bardzo silny przekaz dotyczący zarówno twórczości Rosochy , jak i zjawiska plakatu.” Międzynarodowe Jury doceniło nawiązanie do modernistycznej awangardy, widoczne w graficznym, klarownym operowaniu kształtem i kolorem. 2 srebrne medale powędrowały do Niemców: Andreasa Golde oraz Jakoba Kircha za dość tradycyjne w formie projekty. Trzecie miejsce przypadło w udziale Lechowi Majewskiemu - „Beckett”, Rosjaninowi Dimitrowi Mirilence - „Majakowski 120” oraz Freemanowi Lau Siu Hongowi z Hong Kongu - „Symbioza”, wyraziste i odważne projekty, które spośród wszystkich wyróżnionych najbardziej rzucają się w oczy. Również w konkursie „Złoty Debiut” nagrodę otrzymał Polak – Łukasz Kowalski za świeży, mocny i perfekcyjnie zaprojektowany plakat „Studnia nadziei – 60%”. Wystawa prac konkursowych do obejrzenia w Muzeum Plakatu w Wilanowie oraz w Galerii Salon Akademii. Już wkrótce więcej informacji w Magazynie Kulturalnym, który ma przyjemność patronować 24. edycji Biennale Plakatu. SO [link]


Krótka forma, mocny przekaz.
Młodzi reżyserzy Kuba Gryżewski oraz Ivo Krankowski udowadniają na 3. New York International Short Film Festival, że polski film krótkometrażowy ma się dobrze. Trzecia edycja nowojorskiego festiwalu była ucztą dla głodnych i spragnionych krótkich acz intensywnych filmowych doznań. Przez trzy dni w Landmark Sunshine Cinema na nowojorskim Manhattanie prezentowane były obrazy, które na co dzień nie są częścią kinowego mainstreamu. Krótki metraż tkwi nadal w filmowym off-ie, często będąc niedocenianym. To błąd, bowiem aby być wartościowym, film nie musi trwać sto minut. Gryżewski i Krankowski swoim „Wspomnieniem poprzedniego lata”/ „A Memory of Last Summer” na wymienionym festiwalu, zdobyli nagrodę za najlepszy film zagraniczny. Ich obraz to opowieść o przypadkowym spotkaniu chłopaka i dziewczyny, które w zimowy wieczór, na tylnym siedzeniu czerwonego Fiata 125 p, nabiera płomiennego charakteru. W główne role wcielają się młodzi aktorzy Paulina Gałązka oraz Piotr Bondyra, a partnerują im dobrze znani Izabela Kuna i Bartłomiej Topa. „Wspomnienie poprzedniego lata” w zeszłym roku otrzymało główną nagrodę w konkursie „Sex w Shortach” i od tego momentu wyświetlany jest na wielu pokazach w Europie i kraju. Zdobył także Grand Prix dla najlepszego filmu niezależnego na OKFA w Koninie, po czym przyszła pora na udany podbój Nowego Jorku. K [link]


Co się dzieje, gdy klika się w link? Głupio pisać o rzeczach oczywistych, jednak podczas spotkania w księgarni Zachęty tłumacze Aleksandra Małecka i Michał Tabaczyński przekonywali, że mające niedawno swoją polską premierę klasyczne dzieło Jaya Davida Boltera „Przestrzeń pisma: komputery, hipertekst i remediacja” jest tak samo aktualne, jak w dniu jego debiutu w 1991 r.
Ten pionier badań nad nowymi mediami przenosi myśl Marshalla McLuhana z Galaktyki Gutenberga w Galaktykę Kindle'a, iPada, Wikipedii i hipertekstów, przewidując i opisując je na długo przed ich początkami. Uczestnicy dyskusji argumentowali jednak, że Bolter nie tyle chciał prorokować, co rzetelnie przeanalizować cywilizacyjną przemianę, jaką niosą za sobą – i nieść będą – nowe media. I rzeczywiście: choć opracowań śledzących zmiany zachodzące w naszych mózgach pod wpływem fejsbukowych lajków powstało już mnóstwo, to badania Boltera pozostają koniecznym punktem wyjścia dla podobnych rozważań. Tym zaś, którzy nie zajmują się tego typu zagadnieniami, książka ta przypomni, że nowe technologie są rzeczywiście młodziutkie, a ich wpływ na człowieka jest przemożny. Wszystko to dzieje się w „Przestrzeni…” w bardzo przystępny sposób, ponieważ pula trudnych terminów została wyczerpana już w tytule. PW [link]

Coraz częściej uważa się, że system selfpublishingowy to przyszłość beletrystyki. Do grona samopublikujących swoje książki dołącza co raz częściej dużo postaci związanych z literaturą, lub dopiero wkraczających w ten świat już z wyrobionym nazwiskiem, które zastępuje markę jaką jest wydawnictwo. Dziś co raz częściej rola wydawcy jako dystrybutora i osobistego fachowca od PR jest kwestionowana - wszystko leży w rękach autorów. Bo, czy nie prawdą jest, że skoro kreujemy własne wirtualne otoczenie bez moderacji, to poradzimy sobie również z fachowym składem książki? Być może nie od razu, ale znajdą się ludzie, którzy na pewno nam w tym pomogą.
W Polsce powstał niedawno serwis Rozpisani.pl. Jest to inicjatywa grupy PWN, które zapewnia o tym, że cokolwiek piszemy, czy są to wiersze, czy pamiętniki, pomogą nam w ich publikacji w druku lub w formie e-bookowej.
Pod marką Rozpisani.pl Grupa PWN zaoferuje autorom m.in. profesjonalną redakcję, korektę, druk, konwersję na e-booka, promocję oraz dostęp do szerokiej dystrybucji. Z możliwości tej skorzystał m.in. dr Jacek Borowiak, który pół roku temu wydał poradnik „Emerytura nie jest Ci potrzebna” i sprzedał blisko 2 tys. egzemplarzy. Jeśli nic się nie zmieni, jego książka wkrótce ma szansę stać się rynkowym bestsellerem." - piszą właściciele serwisu. Już dziś możecie pisać na ich maila i czekać, aż serwis się do was odezwie! Powodzenia debiutanci! GL [link]


Już po raz 19 została wręczona szwedzka nagroda imienia Stiga Dagermana przyznawana osobom aktywnie działającym na rzecz wolności słowa.
W tym roku pojawił się na jej rozdaniu pewien polski akcent. Pierwszy raz w historii Stig Dagermanpriset uhonorowany został tłumacz - a szczęśliwcem tym został Anders Bodegård. Były juror nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego, twórca przekładów na szwedzki między innymi właśnie reportaży Kapuścińskiego, ale również poezji Wisławy Szymborskiej czy Czesława Miłosza odebrał prestiżową nagrodę z rąk syna Dagermana - Reinera. Oprócz wiecznej sławy i chwały, wyróżnienie wiąże się również z miłym dodatkiem w postaci 50 tysięcy koron szwedzkich. Mamy nadzieje, że nagroda da Andersowi Bodegårdowi nowe zapasy sił i chęci do kolejnych tłumaczeń i tym samym niesamowitej okazji do szerzenia polskiej literatury w Skandynawii. Przy okazji przypominamy artykuł poświęcony kultowemu reportażowi Dagermana: mgzn.pl... MG [link]


Z okazji Dnia Dziecka wydawnictwo Karakter, rosnące już na specjalistę na polskim rynku w dziedzinie dobrych książek o architekturze i dizajnie, zapowiedziało jedną ze swoich przyszłych pozycji, której już nie możemy się doczekać.
Mowa tu o książce Deyana Sudjica „B jak Bauhaus. Alfabet współczesności". Dyrektor muzeum dizajnu w Londynie tym razem, jak zapowiada wydawnictwo, przedstawi nam zbiór esejów dotyczących przedmiotów, z których powstaje współczesny świat. Alfabet Sudjica ma być przekrojem po najważniejszych dla autora pojęciach ze świata mody, sztuki, wzornictwa. Wraz z uchyleniem rąbka tajemnicy dotyczącego treści książki, Karakter zaprezentował nam również jej okładkę. Na formę wykorzystaną już przy „Języku rzeczy" - pomarańczowy kolor, tytuł pisany literami humanistów czyli Calluna Sansem - nałożona została ilustracja Mateusza Kołka. Znając lekkość pióra Sudjica oraz jego rozległą wiedzę dotyczącą współczesnego dizajnu drepczemy już w miejscu ze zniecierpliwienia, a wam, żeby zabić ciężki czas oczekiwań, polecamy naszą recenzję „Języka rzeczy": mgzn.pl... MG [link]


Marcin Wroński laureatem Nagrody Wielkiego Kalibru 2014! Jego powieść "Pogrom w przyszły wtorek" okazała się najlepszą powieścią kryminalną zarówno zdaniem Jury, jak i czytelników. Przewodnicząca Kapituły Janina Paradowska w laudacji podkreśliła, że po raz pierwszy Jury było jednomyślne i przyznało nagrodę z pełnym przekonaniem.
"Pogrom w przyszły wtorek" to piąty kryminał retro z komisarzem Zygmuntem Maciejewskim. Przewodnicząca zwróciła uwagę, że Wrońskiemu udało się stworzyć bohatera, który się rozwija, a akcję osadzić w ciekawym okresie przełamywania się okupacji. Jest to książka o Lublinie i jego klimacie w pierwszych powojennych latach.
Była to już szósta nominacja Marcina Wrońskiego. W ubiegłym roku został on laureatem Nagrody Wielkiego Kalibru Czytelników za powieść "Skrzydlata trumna". Nagrodę w postaci statuetki i 25 000 złotych wręczył Wrońskiemu Wiceprezydent Wrocławia Wojciech Adamski.
Honorową Nagrodę Wielkiego Kalibru za całokształt twórczości w tym roku otrzymał szwedzki pisarz Henning Mankell, jeden z najpopularniejszych autorów kryminałów na świecie. Największą popularność poza Szwecją przyniósł mu cykl powieści kryminalnych publikowanych od 1991 do 2013 roku. Jego głównym bohaterem jest komisarz Kurt Wallander, a akcja toczy się w Ystad.
SW [link]

Strona 12 z 55
| 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 |