Rzut okiem
MAGAZYN KULTURALNY

Rzut okiem


Już 12 października w Warszawie rusza 10.
edycja Festiwalu „Lalka też Człowiek”! W ramach największego w Polsce, a zarazem jednego z najważniejszych festiwali teatru lalkowego dla dorosłych w Europie będzie można zobaczyć kilkadziesiąt filmów i spektakli z całego świata. Wśród nich m.in. „Antygonę”, holenderskie przedstawienie w reżyserii Nicole'a Beutlera i Ulrike'a Quade, „Micro-Shakespeare” w reżyserii Totiego Toronella, „Teatr cudów” Cervantesa w wykonaniu hiszpańskiego teatru La Máquina Real oraz słowackiego „Don Juana” wyreżyserowanego przez Ivana Gontko. Wśród teatrów pojawią się także grupy z Rosji, Izraela, Portugalii i Iranu. W Warszawie spotkają się także polskie teatry lalkowe. Widzowie będą mogli obejrzeć widowiska z pogranicza kabaretu i musicalu, jak „Kazio Sponge Show” w reżyserii Anny Makowskiej-Kowalczyk czy „Sklepy cynamonowe” z formą inscenizacyjną w estetyce teatru cieni w wykonaniu kieleckiego Teatru Lalki i Aktora „Kubuś”. Na wszystkie pokazy w ramach festiwalu wstęp wolny. Szukajcie więcej informacji na stronie festiwalu. JS [link]

Przed nami WFF. W dniach 9 -18 października odbędzie się (już trzydziesty pierwszy) Warszawski Festiwal Filmowy. Widzowie będą mieli okazje zobaczyć filmy z całego świata; te wyselekcjonowane w konkursie głównym pochodzą między innymi z Finlandii, Meksyku, Kazachstanu, Rosji, Gruzji, Iranu i Brazylii.
Konkurs 1-2 będzie prezentował filmowe debiuty bądź drugie z kolei filmy fabularne reżyserów w ich dorobku międzynarodowym. Dyrektor Festiwalu Stefan Laudyn zapewnia, że widzowie będą mieli okazję zobaczyć w ciągu tych 10 dni filmy, których bynajmniej nie znajdą potem w Internecie.
W kategorii Wolny Duch zobaczymy filmy niezależne i nowatorskie, natomiast wisienką na torcie będą pokazy specjalne, które zaprezentują dzieła reżyserów takich jak Lenny Abrahamson, Elad Keidan, Antonio Nuić, Stephena Frears i wielu, wielu innych.
Na film otwarcia organizatorzy Festiwalu wybrali duńską czarną komedię „Mężczyźni i kurczaki” w reżyserii nagrodzonego Oskarem za krótkometrażowy film „Valgaften”(1998) Andersa Thomasa Jensena. Filmem zamknięcia będzie natomiast „Schneider kontra Bax”, również czarna komedia w reżyserii Alexa van Warmerdama, jednego z najbardziej znanych obecnie współczesnych twórców holenderskiego kina.
WFF zaprezentuje również selekcję filmów dokumentalnych oraz krótkometrażowych.
Szczegółowy program na stronie: www.wff.pl...
UR [link]


Jesteśmy na pokładzie! Rozpoczynamy relację z 40.
Festiwalu Filmowego w Gdyni. Pierwszy dzień poświęciliśmy 3 filmom z konkursu głównego, o których śmiało można powiedzieć, że walczą (bądź walczyły) w kategorii blockbusterowej.
„Karbala” w reżyserii Krzysztofa Łukaszewicza, to film, który opowiada o największej bitwie, jaką polscy żołnierze stoczyli podczas misji w Iraku z bojówkami Muktady As-Sadra. Do ról żołnierzy zaangażowano m.in. Bartłomieja Topę, Piotra Głowackiego, Tomasza Schuchardta czy Łukasza Simlata. Panowie (oprócz mało przekonującego Antoniego Królikowskiego) poradzili sobie całkiem nieźle, aczkolwiek film ma wiele niedostatków fabularnych i montażowych. Warto tutaj przytoczyć wypowiedź Jacka Braciaka sprzed kilku lat, o różnicy między polskim i amerykańskim filmem wojennym. I w jednym i drugim żołnierze siedzą w okopach, palą szlugi i wspominają rodzinę/kochankę, z którą nie widzieli się od dawna. Jednakże w filmie hollywoodzkim jest wielki budżet na efekty potęgujące grozę wojny oraz odpowiedni dynamizm. W „Karbali” czegoś ewidentnie zabrakło i ten niewykorzystany potencjał boli, zostaje rozmieniony na drobne przez schematyzm, dłużyzny i brak przejrzystej struktury formalnej. Chyba lepiej już wrócić do „Operacji Samum”. Nadmorska atmosfera nam się udziela, dlatego przygotowaliśmy specjalną skalę, wedle której „Karbali” należy przydzielić „lekki zefirek” tj. solidną 4-kę.
Z kolei ekranizacja bestsellerowego kryminału Zygmunta Miłoszewskiego z nawiązką spełniła pokładane w niej nadzieje. Borys Lankosz uczynił z „Ziarna prawdy” taki kryminał, do którego ma się ochotę powrócić, mimo że znamy już finalne rozstrzygnięcie. Współpraca reżysera z pisarzem przyniosła świetne efekty w postaci doskonałych dialogów i scen, które przejdą do historii współczesnej polskiej kinematografii (Robert Więckiewicz niczym Sharon Stone – zapamiętajcie!). W zasadzie nie mamy się tutaj do czego przyczepić (muzyka Abla Korzeniowskiego zasługuje na osobny artykuł), choć podążając tokiem rozumowania prokuratora Szackiego, jako Polacy, po prostu musimy czegoś (lub kogoś) nienawidzić, dlatego bez żalu wyrzucilibyśmy z ogólnie bezbłędnie dobranej obsady Aleksandrę Hamkało. Ocena: wieje tak dobrze, że będziemy w porcie przed czasem!
Na koniec pozwoliliśmy sobie nadrobić nieobecną już na ekranach kin „Hiszpankę”, co tylko utwierdziło nas w smutnym i gorzkim przekonaniu, że o filmie Łukasza Barczyka (scenariusz i reżyseria) możemy mówić tylko i wyłącznie w kategoriach flauty stulecia. Matulu, wszystkie kary na naszych korespondentów poszły…
PW [link]

Już 22 września w Katowicach odbędzie się sześciodniowy festiwal ARS Independent, który zdobywa coraz większe uznanie na kulturalnej arenie europejskiej. W tym roku organizatorzy po raz kolejny pragną pokazać inne oblicze alternatywnych tworów europejskich artystów, które zostaną ocenione i wyróżnione nagrodami Czarny Koń przez selektywnie dobrane trzyosobowe jury. O statuetki będą ze sobą rywalizować artyści w takich kategoriach jak film, animacja i, co jest nowością piątej edycji, gry wideo.
Sześć dni festiwalu ARS Independent będzie obfitować w wydarzenia, które będę prezentować różne formy z zakresu audiowizualności. Publiczność będzie miała możliwość oglądnięcia animacji, filmów fabularnych i dokumentalnych oraz zagrania w gry wideo z m.in. Czech, Polski i Hiszpanii.
Po głównych punktach programu uczestnicy będą mogli wziąć udział w muzycznych wydarzeniach, a mianowicie w potańcówce Sety z kasety, czyli w wydarzeniu, które odświeża stare przeboje, kiedy to magnetofony święciły triumfy. W ostatnim dniu festiwalu w klubie Drzwi zwane koniem melomani będą mogli spróbować swoich sił w sztuce Dj-skiej, dzięki specjalnej aplikacji utworzonej na czas ARS Independent.
Strona festiwalu: arsindependent.pl...
KW [link]


Widzimy się na Conradzie.
„Blisko stu pięćdziesięciu gości, około sto wydarzeń, bogate pasma towarzyszące" - o takich atrakcjach zapewniają organizatorzy siódmego już Conrad Festivalu. W dniach od 19. do 25. października, Kraków odwiedzi wielu znamienitych gości z całego świata, by wspólnie celebrować kilkudniowe święto literatury. Organizatorzy w tym roku idą „Pod prąd". - „Tegoroczne hasło oznacza, że będziemy zgłębiać nieoczywiste obszary rzeczywistości, stawiając problemowe kwestie, w dodatku za pomocą bardzo szczególnego i wywrotowego narzędzia – literatury – która rzadko ma okazję tak intensywnie zaistnieć w przestrzeni publicznej. Będziemy przeżywać Festiwal wśród pisarzy, wydawców, projektantów, artystów, tłumaczy, a przede wszystkim czytelników, nieustępliwych w szukaniu literackich przeżyć." - tłumaczą.
Nie pozostaje nam nic poza cierpliwym wyczekiwaniem na uroczystą inaugurację festiwalu. Tradycyjnie zapewnimy naszym czytelnikom relację z samego serca wydarzeń. A będzie co relacjonować! Do Krakowa przybędą m.in.: Wiesław Myśliwski, Hanna Krall, Mariusz Szczygieł, Wojciech Tochman, Inga Iwasiów, Zbigniew Libera, Adam Lipszyc, Tadeusz Sławek, Ziemowit Szczerek czy Wit Szostak.
Z zagranicznych gości cieszą się wszyscy ci, których sercom bliskie jest pisarstwo takich twórców jak Swietłana Aleksijewicz, György Spiró, Asla Erdoğan, Robert Coovera, Gonçalen M. Tavares, Tomas Venclova, Hooman Majd czy Jonathan Franzen. Ten ostatni zwieńczy festiwal wykładem mistrzowskim pt. „Jak pisać?", po którym poznamy pierwszego laureata Nagrody Conrada dla najlepszego debiutu. Jesień należy do literatury!
GL [link]


Patti Smith gościem specjalnym OFF Festivalu.
Najpierw kameralna niespodzianka w Kawiarni Literackiej, gdzie Amerykanka mówiła o byciu artystką w świecie pełnym możliwości ucieczki od odpowiedzialności twórczej. O zmroku "Horses" przeżywały już tysiące ludzi, tysiące wysłuchało długiego nekrologu artystów. I można w tym doszukiwać się przesadnego patosu, ale błędem by było dyskredytować hołd złożony Jimowi Morrisonowi czy Lou Reedzie. Ostatni dzień OFF Festivalu był najlepszym. Son Lux rozpętali szaleńczy entuzjazm wśród publiczności, a Kathleen Hanna z The Julie Ruin wykrzyczała feministyczne postulaty, będące nieustannie w mocy. Sonia pisze piosenki z uśmiechem wprowadziła festiwalowiczów w liryczny świat muzyki, a Innercity Ensemble transowym jazzem udowodnili, że siłą ich koncertów są rozległe improwizacje. Zjawiskowa niedziela na OFF Festivalu budzi żal, że to już koniec. Ale pamiętajcie: You have the f***** power! Tego się trzymajmy. JS [link]


Twin Peaks na OFF Festivalu.
Drugi dzień w Katowicach minął pod znakiem dwóch koncertów. Xiu Xiu, reinterpretując muzykę z kultowego serialu Davida Lyncha, wprowadzili niepokojący ferment wśród publiczności. Tym samym ich występ był swoistym preludium do znakomitego koncertu Ride, którzy przypomnieli słodkogorzki smak lat 90. Wycieczka etnologiczna za sprawą syberyjskiego Huun-Huur-Tu zapowiedziała klimatyczny koncert Sun Kil Moona. Mark Kozelak, bo tak się nazywa Amerykanin odpowiedzialny za cały projekt, raz krzyczał na fotografów, raz prawdziwe wzruszał. Po drugim dniu OFF Festivalu jedno jest pewne - duch Laury Palmer czuwa. JS [link]


Pierwszy dzień OFF Festivalu za nami.
Oprócz nostalgicznego powrotu do dwudziestowiecznej Francji za sprawą Micka Harveya w piosenkach Serge'a Gainsbourga i estradowego koncertu Susanne Sundfør, której zwiastuje się wielką karierę międzynarodową, to właśnie występy znacznie mniej znanych wykonawców były tym, co mogło zafascynować w piątkowy wieczór. Zaskoczeniem mógł być koncert Songhoy Blues, którzy łącząc malijską tradycję z klasycznym bluesem skradli serca dużej części publiczności. Golden Teacher odprawili spazmatyczny taniec voodoo, a Nagrobki przy punkowych motywach wykrzyczały wszystkim obecnym śmierć. Jacek Sienkiewicz wprawił w transowy taniec pełny namiot sceny eksperymentalnej, dając tym samym najlepszy set tego wieczoru. Pierwszy dzień festiwalu zakończył się zaskakującym scenicznie występem Deana Blunta, który zmusił publiczność do słuchania muzyki w całkowitej ciemności przez połowę swojego koncertu. JS [link]


Już w piątek rusza dziesiąta edycja OFF Festivalu! W Katowicach Patti Smith zagra wyjątkowo cały materiał ze swojej debiutanckiej płyty Horses, a reaktywowany zespół Ride, który po koncercie My Bloody Velentine sprzed dwóch lat i ubiegłorocznego występu Slowdive dopełni festiwalowiczom obraz muzyki shoegazowej.
Dodatkowo wystąpią równie ciekawi Xiu Xiu, którzy na warsztat wzięli muzykę z serialu Miasteczko Twin Peaks czy Mick Harvey, długoletni muzyczny kompan Nicka Cave'a, który przedstawi przekrojowy materiał Serge'a Gainsbourga. Jacek Sienkiewicz, weteran muzyki elektronicznej, zaprezentuje swoje autorskie utwory, za sprawą których odczaruje stereotypowe rozumienie techno. Warto się również wybrać na wczesnopopołudniowe koncerty młodych wykonawców polskiej sceny, gdzie szczególnie polecamy Coals, Enchanted Hunters, Małe Miasta, Sonia pisze piosenki czy Nagrobki. Nie zabraknie i tym razem Kawiarni Literackiej, w ramach której zachęcamy do uczestnictwa w premierze przewodnika Rajza po Kato! Do zobaczenia w Katowicach! JS [link]


Nowe Horyzonty dobiegły końca.
Warto było zostać do ostatnich dni, bo to właśnie wtedy na ekrany trafiły najgłośniejsze i najbardziej oczekiwane tytuły: „Love” Gaspara Noego oraz „Syn Szawła” Laszlo Nemesa.
Pierwszy z nich to mocno erotyczna historia dawnej, wielkiej miłości głównego bohatera, Murphy’ego. Jest pierwszy dzień nowego roku, kiedy chłopak odbiera wiadomość od matki swojej byłej dziewczyny. Te z pozoru małe wydarzenie wywołuje szereg bolesnych wspomnień. Niepokojące, krytyczne głosy z Cannes znalazły swoje potwierdzenie: Noe, znany jako twórca tak mocnych filmów jak „Wkraczając w pustkę” czy „Niedwracalne”, stworzył najprawdopodobniej najsłabszy film w swojej karierze. Eksperyment zastąpiono tu sentymentalnym poszukiwaniem „prawdziwej miłości”, co w praktyce oznacza dwie godziny nudy.
Doniesienia z Cannes znalazły też swoje potwierdzenie w przypadku „Syna Szawła” – filmu zdecydowanie z najwyższej półki, prawdziwej sensacji francuskiego festiwalu. Nic dziwnego, że we Wrocławiu bilety znikały w kilka sekund, ale z pewnością warto było o nie zawalczyć. Debiut reżyserski Nemesa wprowadza naturalistyczną jakość w narracje o Holokauście; to poruszający, wstrząsający film o masowej walce o przetrwanie. Nikt nie powinien wyjść z kina rozczarowany, choć na to trzeba jeszcze poczekać – „Syn Szawła” w polskich kinach pojawi się dopiero w listopadzie.
SB [link]


„11 minut” z szansą na Złotego Lwa w Wenecji.
Nowy film Jerzego Skolimowskiego znajdzie się w Konkursie Głównym 72. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji, gdzie będzie miał swoją światową premierę. Zarys fabuły filmu „11 minut” jest jak na razie dosyć enigmatyczny. 11 minut z życia każdego z filmowych bohaterów będzie przedstawione w paralelnych wątkach dramaturgicznych. Przed upływem ostatniej sekundy jedenastej minuty ich losy zostaną połączone wydarzeniem, mającym kluczowy wpływ na życie postaci. Reżyserem i scenarzystą jest Jerzy Skolimowski, za zdjęcia odpowiada Mikołaj Łebkowski, a na ekranie zobaczymy m.in. Dawida Ogrodnika, Andrzeja Chyrę, Agatę Buzek czy Piotra Głowackiego. Warto wspomnieć, że „11 minut” to nie pierwszy film Skolimowskiego w Konkursie Głównym, bowiem już w 2010 roku zaprezentował tam swój obraz „Essential Killing”, który zdobył Nagrodę Specjalną Jury oraz Nagrodę Coppa Volpi przyznanej dla Vincenta Gallo. Do tej pory w Konkursie Głównym prestiżowego festiwalu startowało wiele polskich filmów, jednak tylko dwa z nich zdobyły Złotego Lwa – najważniejszą statuetkę. Jak będzie w tym roku przekonamy się śledząc 72. edycję festiwalu w Wenecji, który odbędzie się w dniach 2 – 12 września 2015 roku. K [link]


Rozczarowania na Nowych Horyzontach.
W czasie Festiwalu nie obyło się także bez kilku rozczarowań. Zaskakująco blado wypadł „Pasolini” Abla Ferrary – film, który miał być próbą nowego spojrzenia na tajemniczą śmierć twórcę „Salo” i odejścia od narosłej wokół niej mitologii. Reżyser nie oferuje jednak w zamian żadnej poważnej i spójnej alternatywy, na czym film mocno traci. Całość, rozbita na dwa wątki - autobiograficzny oraz literacki - tworzy leniwą i po prostu nudną narrację, o której zapominamy już chwilę po wyjściu z kina.
„Zabójczyni” Hou Hsiao-Hsiena, gorąco przyjęta i nagrodzona na Festiwalu w Cannes opowieść o morderczyni, która na zlecenie przełożonej musi wrócić w rodzinne strony i zabić swoją dawną miłość, we Wrocławiu wywołała mieszane opinie. Z jednej strony film zachwyca estetyczną perfekcją, z drugiej zaś ma się wrażenie, że po macoszemu potraktowano samą opowieść. W nowohoryzontowych kuluarach nie cichną głosy rozczarowanych, którzy spodziewali się wartkiej akcji oraz monumentalnych scen walki. Warto jednak mimo wszystko zobaczyć „Zabójczynię” ze względu na wizualną oprawę całości, która hipnotyzuje od pierwszej do ostatniej minuty seansu. Zwiastun filmu Hou Hsia Hsiena: www.youtube.com...
SB [link]


Za nami 5 dzień Festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty.
Jak do tej pory najlepszą (i najmocniejszą) pozycją programu jest nowy film Guya Maddina, ulubieńca nowohoryzontowej widowni. „Zakazany pokój”, współtworzony razem z Evanem Johnssonem, to prawdziwa filmowa jazda bez trzymanki. Tym razem kanadyjski reżyser sięgnął po nigdy niezrealizowane scenariusze kina niemego, które skompilował w szkatułkową, deliryczną narrację, przyprawioną sporą dawką absurdalnego humoru. Nie dziwi fakt, że spora część widowni nie dotrwała do końca seansu. Pozorny brak logiki w mnożeniu kolejnych, fantastycznych historii, spreparowanych na modłę koszmaru sennego, to spore wyzwanie dla widza, który zostaje wrzucony w ten narkotyczny świat bez żadnych zabezpieczeń.
Nie rozczarował także Giorgios Lathimos i jego „Lobster” - jeden z najbardziej oczekiwanych filmów tej edycji festiwalu. Pierwsza anglojęzyczna pozycja w dorobku czołowego przedstawiciela nowego greckiego kina być może nie dorównuje sile rażenia debiutanckiemu „Kłowi”, jednak w dalszym ciągu jest to dzieło wysokiej próby. Futurystyczna opowieść o świecie, w którym każdy samotny zostaje siłą wtłoczony w machinę przymusowego poszukiwania partnera (pod groźbą kary transformacji w wybrane zwierzę), wybrzmiewa szczególnie niepokojąco w czasach miłości 2.0.
Większa relacja z Nowych Horyzontów z Magazynie wkrótce!
SB [link]


Wystartowały Nowe Horyzonty – jeden z najważniejszych festiwali filmowych w kraju.
Tegoroczna, już 15. edycja festiwalu, rozpoczęła się od pokazów trzech filmów otwarcia: biograficznej „Amy” Asifa Kapadia, „Zupełnie Nowego Testamentu” (Monty Pythonowska z ducha komedia absurdów van Dormaela) i „Zabójczyni” (dopracowany do wizualnej perfekcji film Hsiao-hsien). Filmowa opowieść o bolesnej drodze ku muzycznej sławie Amy Winehouse trafia na ekrany w całej Polsce już 7 sierpnia. Nie zapomnijcie zajrzeć do kina między jednym a drugim wyjazdem wakacyjno-urlopowym: to dobra pozycja nie tylko dla fanów charyzmatycznej wokalistki.
Wrocław po raz kolejny stał się wakacyjną stolicą kina. Przed nami 10 dni wypełnionych masą filmowych wrażeń, którymi będziemy dzielić się na bieżąco!
SB [link]

Więckiewicz pokaże wam jak osiągnąć szczęście. 25 września pod szyldem Next Film na ekrany kin wejdzie „Król życia” – film o zgryźliwym 40 – latku, który z ogromną dozą irytacji patrzy na otaczający go świat. Edward (Robert Więckiewicz) to chodząca bomba gniewu, złośliwości, frustracji i rozgoryczenia, która spędzając całe swoje życie za pracowniczym biurkiem, nie ma czasu dla najbliższych. Jego życie wywraca do góry nogami wypadek, po którym bohater zamierza czerpać szczęście z każdego dnia. „Król życia” to kolejny po „Carte blanche” tzw. „feel – good movie”, który ma sprawić, że po wyjściu z kina ludzie będą zarażeni optymizmem, czyli ma być po prostu łatwy, przyjemny z jakąś pouczającą konkluzją. Dobrze, gdyby był jeszcze inteligentny, aby widz nastawiony nie tylko na rozrywkę, znalazł coś dla siebie. Za taki można uznać z pewnością „Carte blanche” z Andrzejem Chyrą w roli głównej, czy „Król życia” będzie kontynuacją przyjemnego kina „na poziomie”? W filmie znajdziemy znajome aktorskie twarze – Więckiewicza w roli głównego bohatera, Magdalenę Popławską w roli żony Edwarda, Annę Niedźwiecką w roli córki oraz Piotra Głowackiego, Bartłomieja Topę, Jerzego Trelę, Krzysztofa Czeczota czy Jana Peszka. Za reżyserię odpowiada Jerzy Zieliński, a za zdjęcia Jan Holoubek, natomiast scenariusz został napisany przez warszawskiego prawnika Fadi Chakkour, który wcześniej ze światem filmu nie miał nic wspólnego. Mamy nadzieję, że nawet jeśli ten film nie będzie gotową receptą na szczęście, to przynajmniej dostarczy dużą dawkę wyzbytego z prostactwa humoru. K [link]

Stonesi w natarciu. Keith Richards wraca z nowym materiałem, a The Rolling Stones zapowiadają nietypową wystawę.
Keef, gitarzysta The Rolling Stones, główny kompozytor i jedyny człowiek na świecie, który może konkurować z Coca Colą, będąc od lat jednocześnie ikoną i chodzącym magazynem szkodliwych dla zdrowia substancji, po 23 latach powraca z nowym materiałem! 16 lipca ujawnił, że jego najnowszy solowy album pt. „Crosseyed Heart” trafi do sklepów 18 września br. Płytę zapowiada bardzo stonesowy singiel „Trouble”, ale sam autor deklaruje, że longplay będzie zróżnicowaną muzyczną podróżą przez reggae, country i bluesa. W nagraniach towarzyszyli mu m.in. muzycy z X-Pensive Winos i Norah Jones, a płyta - wedle słów Richardsa - powstawała zupełnie spontanicznie.
Co z wyczekiwanym nowym albumem Stonesów, na który zrobili ostatnio nadzieję fanom, deklarując, że są po latach gotowi wrócić razem do studia? Na razie brakuje konkretów. Wiadomo tylko, że nadal są w trasie, na powrót się dogadują, a w londyńskiej Saatchi Gallery 6go kwietnia 2016 odbędzie się wernisaż już promowanej, wielkiej ekspozycji na temat zespołu. Znając rozmach rockmanów i zapowiedzi kuratorów, wyliczających co i kto znajdzie się na wystawie, spodziewać się należy, że „Exhibitionism” przyćmi świetną „David Bowie Is”. Więcej: www.stonesexhibitionism.com...
SK [link]


Tegoroczny program T-Mobile Nowe Horyzonty ogłoszony! Już wiadomo, jakie filmowe atrakcje czekają tego lata we Wrocławiu na wszystkich pasjonatów X Muzy.
Trudno wybrać najważniejsze czy najciekawsze punkty z tego filmowego rozkładu jazdy. Uderzenie było potężne: na pierwszy rzut najgłośniejsze pozycje prosto z tegorocznego Cannes, m.in. film otwarcia „Zabójczyni” Hsiao-Hsienia (Grand Prix za reżyserię), „Syn Szawła” Nemesa czy kontrowersyjne „Love” Noego. Obowiązkowo na liście „must-see” powinny wylądować także „Passolini” Abela Ferrara, nowy Guy Maddin czy „Visitors” Reggio. A to tylko początek – wygląda na to, że 15. edycja Nowych Horyzontów będzie jedną z lepszych w historii festiwalu. Magazynu na niej nie zabraknie. Do zobaczenia!
SB [link]


„Nie się nie stało” w Ateneum.
13-tego czerwca w teatrze Ateneum w Warszawie odbyła się premiera dramatu Nic się nie stało Wacława Holewińskiego. Reżyserką sztuki jest Barbara Wiśniewska - artystka młodego pokolenia, która w kwietniu tego roku odniosła swój pierwszy sukces sztuką Baby Doll Tennessee Williamsa w Teatrze Studio, a teraz postanowiła wziąć na warsztat jednoaktowy dramat o tym, że nigdy nie wiesz, co cię czeka. Już przy Baby Doll Wiśniewska chciała zwrócić uwagę na brak wyraźnych ról kobiecych oraz ich stereotypowe portretowanie w świecie sztuki. W przypadku jej kolejnego projektu reżyserka postanowiła nadal walczyć z tą tendencją: „Bardzo starliśmy się aby te stereotypy powyrzucać. Sztuka była bardzo tendencyjnie napisana jeśli chodzi o postaci kobiece. Dlatego staraliśmy się sprawić, aby jednocześnie i zaangażowanie i rozpoznawanie tej sprawy było ludzkie, a nie stereotypowe jeśli chodzi o płeć.” Warto przy okazji zwrócić uwagę na scenografię autorstwa Karoliny Fandrejewskiej; dość nietypowo skromną i jasną, jak na zazwyczaj ciemne i mroczne aranżacje Ateneum. Nic się nie stało zdecydowanie ma szansę odświeżyć repertuar teatru. UR [link]


Świeże spojrzenie na polski plakat.
W Muzeum Plakatu w Wilanowie obejrzeć można wystawę pt. „Pomiędzy fikcją a rzeczywistością. Polski fotomontaż modernistyczny 1924-1964”. Kluczem doboru, jak sam tytuł wskazuje, była technika, a zatem zobaczymy tu zarówno plakaty filmowe, jak i te zaangażowane politycznie, a także okładki książek i czasopism. W okresie międzywojennym fotomontażem zajmowali się np. dadaiści lub futuryści, kojarzył się zatem z nowoczesnością i awangardą. Dlatego też po wojnie wykorzystywany był jako narzędzie propagandy komunistycznej. Podziwiać można również całą serię plakatów BHP, które z dzisiejszej perspektywy mogą wydać się nieco zabawne. W przestrzeni Nowej Galerii Museum Plakatu napotkamy nazwiska najważniejszych grafików polskich XX w.: Mieczysław Szczuka, Wojciech Zamecznik, Wojciech Fangor czy Roman Cieślewicz. Ciekawym jest, że kuratorka zdecydowała się przyjrzeć przede wszystkim technice. Nie jest to najczęściej pierwsza rzecz, o której myślimy kategoryzując plakaty. Dzięki temu, że przy zwiedzaniu ciężar przenosi się z treści na sposób wykonania, można spojrzeć na niektóre dobrze znane z licznych reprodukcji grafiki zupełnie nowym okiem. Wystawa potrwa do 20 września. Więcej informacji na: www.postermuseum.pl... NK [link]


Chris Niedenthal w internecie.
Niedawno otwarto pierwszą stronę internetową prezentującą 463 fotografie wykonane przez artystę. Fotograf, znany między innymi jako autor Czasu Apokalipsy, czynnie działał przede wszystkim jako dokumentalista PRLowskiej rzeczywistości.Na witrynie znajdziemy sześć kategorii, odsyłających bezpośrednio do tematycznych albumów, w których przepaściach można utknąć na dobre. Przy posiadaniu zbędnej gotówki można też zafundować sobie prywatną kopię z sygnaturą autora. Z pewnością jest to przyjemna w odbiorze wizualna podróż przez polską historię. Galeria dostępna jest pod adresem: chrisniedenthal.com... AK [link]

Strona 2 z 55
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 |