Rzut okiem
MAGAZYN KULTURALNY

Rzut okiem


Ostatnie dni aby zobaczyć spalony gmach i wnętrza Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.
Wystawa Roberta Kuśmirowskiego „Träumgutstraße”, prezentująca dramatyczny, acz prawdziwy, obraz wojennej pożogi przy Krakowskim Przedmieściu, trwa do 11.10 w Galerii Salon Akademii. Artysta skrupulatnie odtworzył wygląd jednego z salonów pałacu Czapskich-Raczyńskich a także fragment muru z tabliczką "ul. Tarugutta". To nie fotografie, filmy, obrazy lecz realna materia; zwęglone meble, przedmioty, cegły, które wydzielają charakterystyczny, drażniący zapach. Znajdując się w nowych murach ASP, obserwujemy pejzaż, który już tu kiedyś był. „Träumgutstraße” to zbitka słów „traum” i „gut” (śnij dobrze) Kuśmirowski uwidacznia sen, spełnia odwieczną, w pewnym sensie perwersyjną potrzebę ujrzenia czegoś na własne oczy. Dysonans i przewrotność w projekcie Kuśmirowskiego, znanego z podobnych realizacji, każą spędzić w dwóch pomieszczeniach Salonu dobre kilkadziesiąt minut. I wracać. Ale tylko do 11.10. SO [link]


Etgar Keret odwiedzi Polskę.
To już pewne - Etgar Keret przyjeżdza do Polski w związku z promocją swojej nowej książki. „Siedem dobrych lat" będzie miało swoją premierę 8-go października. Jak zapowiada wydawca (niezmiennie W.A.B.), oto trafią w czytelnicze dłonie „notki o jego nowo narodzonym synu, ojcu, który nad kołyską wnuka już mu prawi o funduszach inwestycyjnych dlań zakupionych. Oto obraz współczesnego Izraela dla fanów filmów braci Coen, surrealizmu, pure nonsensu i… Etgara Kereta."
Nie możemy już się doczekać! Keret odwiedzi Warszawę i Kraków między 22 a 25 października. Z pewnością z nim wówczas porozmawiamy i przekonamy się, czy nie stracił nic ze swojego niepodrabialnego poczucia humoru! PW [link]


To, że reportaże często opisują historię dużo bardziej fascynujące i niesamowite niż te wymyślone w głowach twórców beletrystyki to prawda prosta i znana jak dwa plus dwa.
Potencjał tych opowieści wiele raz przywoływał do głowy (przynajmniej mojej) myśl o stworzeniu ich filmowych adaptacji. Stało się. Reportaż polskiego autora został przeniesiony na ekrany i nawet trafi do dystrybucji (co wydaje się być dużym sukcesem). Mowa o projekcie stworzonym na podstawie książki „Gottland" Mariusza Szczygła. Wyróżniony nagrodą publiczności Nike zbiór reportaży został przeniesiony na ekrany przez studentów słynnej praskiej szkoły filmowej FAMU. Dokument, fabuła i animacja to właśnie te formy zwizualizują i opowiedzą historię spisane przez Szczygła. Mamy nadzieję, że młodzi filmowcy stanęli na wysokości zadania i będzie to mistrzowskie połączenie czeskiego filmu z polskim reportażem.
Film będzie można zobaczyć podczas Warszawskiego Festiwalu Filmowego lub od 7 listopada w kinach. MG [link]


Festiwal Filmowy Pięć Smaków nabiera muzycznych rumieńców – Radio Azja rozpoczyna transmisję.
Tegoroczny przegląd kina azjatyckiego zostanie wzbogacony o trzy wyjątkowe wydarzenia muzyczne składające się na jego nowy projekt - Radio Azja. Występ koreańskiej grupy UhUhBoo Project odbywający się podczas poprzedniej edycji Pięciu Smaków dowiódł, że polska publiczność reaguje na muzykę Dalekowschodniej Azji z najwyższym entuzjazmem. W wyniku inicjatywy podjętej przez Fundację Sztuki Arteria, w okresie od października do grudnia TR Warszawa gościć będzie znakomitych artystów współczesnej sceny azjatyckiej. 20 października będziemy mieli okazję wziąć udział w misteryjnym widowisku skomponowanym przez Be-Being z Korei Południowej. W drugiej kolejności, 27 listopada, swój muzyczny performance przedstawi nam Sakamoto Hiromichi z Japonii. Ostatni z koncertów odbędzie się 8 grudnia, kiedy to DaWagnGang przybliży słuchaczom dźwięki z pogranicza tradycyjnego pieśniarstwa Chin i muzyki współczesnej. Więcej informacji można znaleźć na: www.radioazja.pl...

[link]


„(A)pollonia" Krzysztofa Warlikowskiego trafia do zasobów Ninateki! Spektakl oparty na tekstach Ajschylosa, Eurypidesa, Hanny Krall i J.
M. Coetzeego został zarejestrowany z udziałem publiczności jesienią ubiegłego roku. Nagranie „(A)polloni" otworzyło również reaktywowane Studia Teatralnego Dwójki. Premiera w TVP2 odbyła się 28 września (część 1) zaś 5 października będzie można obejrzeć część 2 spektaklu. Miejmy nadzieję,że działanie Ninateki i TVP2 a także letnie pokazy nagrań spektakli Warlikowskiego („Burzy" oraz „Kruma") na Placu Defilad ułatwi dostęp do twórczości jednego z najważniejszych polskich współczesnych reżyserów teatralnych szerszej publiczności. JM [link]


Rozbudzamy apetyt.
W połowie listopada rozpocznie się 8. edycja Festiwalu Filmowego Pięć Smaków, ale już od początku października fani azjatyckiego kina będą mogli umilić sobie czas oczekiwania na danie główne i posmakować orientalnych propozycji z Dalekiego Wschodu w ramach Przedsmaków. Cykl projekcji rozpocznie nagrodzony w Cannes za debiut film "Ilo Ilo" Anthony'ego Chena. Reżyser na podstawie własnych wspomnień kreśli w nim obraz prostej, przybyłej z prowincji służącej, która szybko odnajduje się w jego rodzinie i zaczyna pełnić rolę najbliższej opiekunki oraz powierniczki. Kolejnym prezentowanym dziełem będzie „36” Nawapola Thamrongrattanarita, zwycięzca poprzedniej edycji Pięciu Smaków. To zanurzona w cyfrowo-analogowej współczesności historia dwojga zakochanych, składająca się z tytułowych 36. ujęć, ukazana w awangardowy i poetycki sposób. Niezwykle interesującą propozycją będzie "Słodko, gorzko, Seul", w którym uznani twórcy, Park Chan-wook i Park Chan-kyong, zebrali i zmontowali 141 klipów (spośród ponad 11 tysięcy) nadesłanych przez mieszkańców Korei i turystów, w których opowiadają o swoich doświadczeniach w tytułowym mieście. Po darmowym pokazie filmu odbędzie się spotkanie z twórcami jego ścieżki dźwiękowej, członkami zespołu Be-Being (dzień później w TR Warszawa zagrają koncert – pierwszy z cyklu Radio Azja). Ostatnie dwie projekcje to zapowiedź jednej z sekcji tegorocznego festiwalu Pięć Smaków – Na Dzikim Wschodzie. "Dobry, zły i zakręcony" i "Sukiyaki Western Django" łączą wpływy wschodnie z zachodnimi i są próbą przeniesienia najbardziej amerykańskiego z gatunków filmowych na grunt Dalekiego Wschodu. Pierwszy z filmów to hołd dla klasycznego westernu Sergio Leone, w drugim z nich widać natomiast mocną inspirację kinem Tarantino, który zresztą gra w nim epizodyczną rolę. Wszystkie pokazy będą odbywały się w warszawskim kinie Luna, a sprzedaż biletów już ruszyła. Szczegółowe informacje znajdują się pod adresem www.piecsmakow.pl... KO [link]


Właśnie zakończył się Warsaw Gallery Weekend.
Organizatorzy tegorocznej edycji zachęcali mieszkańców stolicy do odwiedzenia mniej oczywistych, niż te największe, galerii sztuki, gdzie zaserwowano im porządną porcję współczesnych dzieł. Niecodziennych przeżyć estetycznych z pewnością dostarczyły widzom nie tylko wystawiane prace, ale i same miejsca ich prezentacji. Towarzysząca WGW wystawa Jakuba Juliana Ziółkowskiego była okazją do (być może) pierwszych odwiedzin pachnącej jeszcze świeżością filii warszawskiej ASP przy Wybrzeżu Kościuszkowskim. Czekamy na kolejną edycję! AK [link]


Hans Zimmer, Elliot Goldenthal, Dario Marianelli, Patrick Doyle i wielu innych “gladiatorów muzyki” odwiedziło Kraków podczas 7.
Festiwalu Muzyki Filmowej. Małopolska scena jeszcze nigdy w swojej historii nie gościła jednocześnie tylu zdobywców Oscarów. Tłumy na trybunach Kraków Areny podczas sobotniej projekcji „Gladiatora” z muzyką na żywo oraz wypełniona po brzegi Hala Ocynowni podczas uroczystej gali z okazji 100-lecia Amerykańskiego Stowarzyszenie Kompozytorów, Autorów i Wydawców świadczą o stale rosnącej randze festiwalu, który po Tenerife International Film Music Festival jest największym w Europie wydarzeniem poświęconym tej dziedzinie sztuki. FMF stwarza niezwykłą okazję do poznania tytanów biznesu filmowo-muzycznego od prywatnej strony, a przede wszystkim posłuchania wspaniałej muzyki w wykonaniu najwyższej klasy artystów. Zaprezentowana podczas niedzielnego koncertu Grand Gothic Suite z muzyką Elliota Goldenthala do dwóch części Batmana oraz polska premiera suity z Incepcji z samym Hansem Zimmerem przy fortepianie dosłownie wbiły publiczność w fotele. Potęga brzmienia muzyki wypełniającej postindustrialną przestrzeń hali w połączniu z fascynującą grą świateł i mrocznymi wizualizacjami sprawiła, że można było poczuć się jak na płycie statku kosmicznego, który lada moment oderwie się od ziemi. Z tak urzekającej podróży można by było nigdy nie wracać na ziemię. AC [link]


Uwielbiany przez niektórych, wyklęty przez większość – krakowski modernizm, element Krakowa nieodłączny i liczny w swojej obecności doczekał się w końcu nie tylko zainteresowania, ale i próby wyciągnięcia go z dołka powszechnej opinii społecznej.
A wszystko to za sprawą inicjatywy stworzenia Krakowskiego Szlaku Modernizmu, który od sierpnia prężnie rozwija się zdobywając coraz to więcej fanów dla krakowskiego modernizmu przekonując, że to co wcześniej straszyło, dziś może się podobać.
Bowiem krakowski modernizm to rzecz w większości dobrze zakonserwowana i zagospodarowana – budynki budowane były z konkretnym zamierzeniem, które w dużej mierze pozostało niezmienione po dziś dzień.
Według typu zabudowy, nurtu, czy architekta – szlaki skupione pod nazwą Krakowski Szlak Modernizmu podzielone zostały w sposób najbardziej przystępny dla zwiedzających. Jednak oprócz niedzielnego spaceru w cieniu zabudowań krakowskiego modernizmu, warto jest również zaglądnąć na stronę samego projektu, gdzie znaleźć można informacje uzupełniające wizualne doświadczenia nabyte podczas przechadzki. JB [link]


Opowieść o Relidze nagrodzona Złotym Lwem.
Na 39. Festiwalu Filmowym w Gdyni, którego uroczyste wręczenie nagród miało miejsce w sobotni wieczór triumfował film „Bogowie” Łukasza Palkowskiego. Zdobył on główne wyróżnienie za najlepszy film. Palkowski siedem lat wcześniej miał okazję dostać w Gdyni Złotego Lwa za swój debiut „Rezerwat”. Po kilku latach udało mu się ponownie trzymać tę prestiżową statuetkę w dłoni. „Bogowie” opowiadają historię doktora Zbigniewa Religi, który w 1985 roku dokonuje pierwszego udanego przeszczepu serca w Polsce, będąc jednocześnie pionierem tego typu transplantacji w kraju. Nagrodę dla aktora pierwszoplanowego zdobył Tomasz Kot za rolę główną w tym obrazie. Aktor, choć niegdyś kojarzony wyłącznie z serialowymi rolami, od czasów „Skazanego na bluesa” zaskakuje widzów swoimi dramatycznymi kreacjami, spotykającymi się z uznaniem szerokiego grona krytyków. Jeśli już tworzy główną postać, to tak jak w „Erratum” czy „Yumie”, robi to z pieczołowitością i poświęceniem. Film Palkowskiego zdobył także statuetkę za scenariusz, którego autorem jest Krzysztof Rak, scenografię oraz charakteryzację. W kinach pojawi się już 10 października. Kolejnym filmem cieszącym się największą liczbą zdobytych nagród było „Miasto44” Jana Komasy. Choć ten wysokobudżetowy projekt nie zdobył najwyższego lauru, otrzymał zasłużone nagrody za efekty specjalne, dźwięk oraz za pierwszoplanową rolę kobiecą, która przypadła młodziutkiej i debiutującej na dużym ekranie Zofii Wichłacz. Muzyka i montaż okazała się domeną twórców „Pod Mocnym Aniołem” Mikołaja Trzaski oraz Pawła Laskowskiego. Za debiut aktorski wyróżniona została Jaśmina Polak, a za reżyserski Krzysztof Skonieczny – oboje za film „Hardkor Disko”, który był z pewnością jednym z najoryginalniejszych i niekonwencjonalnych obrazów tego roku – z recenzją filmu można zapoznać się pod tym adresem mgzn.pl... „Hardkor Disko” to także wyróżnienie dla Kuby Fertacza, którego zdjęcia z pewnością były jednym z najmocniejszych elementów obrazu. Najlepszym reżyserem na festiwalu w Gdyni, za obraz „Jack Strong”, okrzyknięto Władysława Pasikowskiego. Wyreżyserował on również międzynarodową wersję „Powstania Warszawskiego”, która powalczy o nominację do Oscara w kategorii „film dokumentalny”. „Jack Strong” opowiadający o kontrowersyjnej postaci pułkownika Ryszarda Kuklińskiego uzyskał także Złotego Lwa za kostiumy. Za najlepszy debiut aktorski została uznana rola Sebastiana Fabijańskiego w filmie „Jeziorak”, a za drugoplanową rolę kobiecą nagrodzona została Elena Babenko wcielająca się w jedną z postaci w filmie „Fotograf” Waldemara Krzystka. Srebrne Lwy festiwalu powędrowały do Smarzowskiego i Rzehaka za „Pod Mocnym Aniołem”, natomiast Nagrodę Specjalna jury przyznano za film „Obywatel” w reżyserii Jerzego Stuhra. 39. edycja Festiwalu Filmowego w Gdyni przyniosła porażkę dla faworyta jakim był film Jana Komasy, który w walce o nagrodę główną przegrał z „Bogami” Łukasza Palkowskiego. „Miasto44” uzyskał natomiast ponad 190 tysięczną frekwencję w pierwszy weekend wyświetlania, co daje najlepsze otwarcie filmu wojennego od czasów „Katynia” Andrzeja Wajdy. K [link]

Spragnieni tańca? W Warszawie trwa 13 Międzynarodowy Festiwal Tańca Współczesnego Ciało/Umysł. Hasłem tegorocznej edycji jest zwrot „Nie musimy być na ty” sugerujący zagadnienia, które będą – mówiąc dosłownie – poruszane w tanecznych spektaklach. Jak mówi Edyta Kozak, dyrektor artystyczna C/U: „Tegoroczna edycja festiwalu koncentrować się będzie wokół takich tematów jak społeczeństwo/jednostka, tworzenie się małych wspólnot, network.”
W tym tygodniu można jeszcze zobaczyć „The Iliad” Mathiasa Otta, który skupia się na motywie konia trojańskiego – oszustwa zmieniającego świat; „Pussy” Karola Tymińskiego obserwującego rolę mężczyzny w społeczeństwie; „Holiday on stage” Martina Schicka i Damira Todorovica poświęcających uwagę kondycji zachodniego społeczeństwa oraz zastanawiających się nad przyszłością; „600 steps” kolektywu Taldans będącym nie tyle co spektaklem, ale performatywnym placem zabaw oraz „Atlas Warszawa” Any Borralho i João Galante, w którym 100 performerów przenosi Warszawę na scenę w rewolucyjnej nucie. Fragment spektaklu „The way things dinge” pokaże Ramona Nagabczyńska.
Dziesięciu spektaklom z różnych stron świata towarzyszą również instalacje, warsztaty oraz panele dyskusyjne w Teatrze Studio. „The Black Yoga Screaming Chamber” oraz „Głosy Reykjaviku” to instalacje stworzone przez Valdimara Johannssona i Ernę Omarsdottir. Grę/instalację „Smoki kontra Trolle” przygotował polski duet Edyty Kozak i Lecha Rowińskiego. 24 września odbędzie się panel dyskusyjny w temacie „Nowe Communitas”.
Dokładniejsze informacje można znaleźć na stronie festiwalu: www.cialoumysl.pl... KP [link]


„Nie da się napisać książki, siedząc na fejsbuku". Wczorajsza debata Magazynu w kinie Muranów rozpoczęła się opowieścią Agnieszki Drotkiewicz o jej długiej fascynacji oraz znajomości z Michelem Houellebecqiem.
Autorka „Paris London Dachau" wraz z dwoma kolejnymi panelistami, Mariuszem Szczygłem oraz Krzysztofem Vargą, zastanawiali się nad różnicami między polem literatury we Francji i w Polsce. Czy w obliczu dramatycznego spadku czytelnictwa wypada pisarzom uciekać się do promocji swoich książek poprzez działalność medialną? „Zawsze przyjmuję zaproszenia do wszystkich programów w stylu Dzień dobry TVN. Ludzie kupią potem książkę pana z telewizji." - stwierdził Mariusz Szczygieł. Jednak, gdy Krzysztof Varga ocenił medialne występy Michała Witkowskiego jako żenujące, reporter przyznał mu rację. Zgodnie stwierdzono, że istnieje pewna nieprzekraczalna granica pisarskiej autopromocji. Co nią jest? „Pisanie to samotnicza praca, która wymaga wyciszenia i skupienia." powiedziała Agnieszka Drotkiewicz odnosząc się do słów Michela Houellebecqa z "Porwania". „Siedząc na fejsbuku albo twittując co chwilę nie da się napisać ksiązki". Zawtórował jej Krzysztof Varga.
W trakcie pytań z sali, jedna Pani była pod ogromnym wrażeniem talentu aktorskiego Houellebecqa. Nic trudnego zagrać samego siebie - rzekliby jedni. Houellebecqowi nigdy nie można ufać i to nie z powodu aparycji kloszarda - odparliby drudzy.
Wszystkich nieobecnych pocieszamy - wkrótce pojawi się zapis video całej debaty!
przeczytaj recenzę filmu:mgzn.pl... PW [link]


Jeszcze premiery nie miała najnowsza książka Neila Gaimana, a już szykowana jest jej ekranizacja.
Juliet Blake, producentka m.in. „Podróży na sto stóp" wykupiła prawa do nagrania filmu na podstawie książki Gaimana „Hensel&Gretel", która premierę zapowiedzianą ma dopiero na przełom października i grudnia. Popularny brytyjski fantasta tym razem wziął na warsztat bajkę o Jasiu i Małgosi i, jak sam mówi, przekształcił ją tak, by opowiadała o współczesnych ludziach, o nas samych. Autor cieszy się bardzo z planowanej ekranizacji, gdyż uważa, że to tylko pomoże w przypomnieniu przekazu znanej każdemu bajki. Choć nie znamy jeszcze ani reżysera, ani scenarzysty, film zapowiadany jest nie jako animacja, a produkcja z uczestnictwem aktorów. M [link]


„Porwanie Michela Houellebecqa” to film świetny jak „Rejs” Piwowskiego? – przekonajcie się z Magazynem! W czwartek, 18 września zapraszamy do Kina Muranów na przedpremierowy pokaz filmu, w którym Houellebecq gra… Houellebecqa.
Wydarzenie bez precedensu, stąd postanowiliśmy je uczcić w nietuzinkowy sposób.
Naturalnym pomysłem na debatę wokół filmu byłoby zaproszenie literaturoznawców i publicystów, którzy dyskutowaliby raz jeszcze o twórczości Houellebecqa. Chcieliśmy jednak skupić się na trochę innym aspekcie tego przedsięwzięcia, a mianowicie na samej sylwetce uznanego autora jako osoby publicznej. Wraz z zaproszonymi gośćmi – Agnieszką Drotkiewicz, Mariuszem Szczygłem oraz Krzysztofem Vargą - chcielibyśmy zastanowić się, co to właściwie znaczy być popularnym pisarzem/pisarką i co tę popularność im przynosi? Sprzedawanie książek w wysokich nakładach, zdobywanie prestiżowych nagród, kształtowanie opinii publicznej? A może angażowanie się w działalność niezwiązaną bezpośrednio z literaturą? Czym różni się popularność pisarska od popularności aktorów, czy muzyków? Czy istnieje coś takiego jak niepisany etos działalności publicznej pisarza/pisarki? Czy jest on tożsamy z inteligenckim etosem? Czy to krępujący twórczość relikt przeszłości? Na czym polega różnica między „piszącymi aktorami" a „grywającymi w filmach pisarzami"? Jaka jest właściwie pozycja pisarza/pisarki we współczesnej rzeczywistości medialnej? Co to znaczy być rozpoznawalnym pisarzem/pisarką w kraju, gdzie statystyczny obywatel czyta pół książki rocznie?
Niestety, jak słusznie podkreśla w „Dużym Formacie” nasz panelista – Krzysztof Varga, w Polsce Houellebecq nie miałby żadnych szans na porwanie. „Porywać jest sens tylko tych autorów, za których ktoś naprawdę da potężny okup, a na potężny okup zrzucić się mogą jedynie ci, którzy z ukochanymi pisarzami naprawdę są emocjonalnie związani”. Czy z polskich autorów warto porywać tylko i wyłącznie Małgorzatę Kalicińską albo Janusza Leona Wiśniewskiego? Podobne i całkiem inne pytania zada, zgromadzonym w Kinie Muranów gościom, Dominika Sitnicka z naszej redakcji. Do zobaczenia! Szczegóły: mgzn.pl...
PW [link]


Najprężniej działająca ekipa polskiego reportażu, czyli Mariusz Szczygieł oraz Julianna Jonek, nie zwalnia tempa.
Po wydaniu Biblii dla fanów non-fiction - Antologii Polskiego Reportażu, wraz z Wojciechem Tochmanem właśnie poszerzyli działalność Instytutu Reportażu o wydawnictwo. Pierwsze zapowiedzi już zostały przedstawione i widać po nich główną taktykę działania - przywracanie polskim czytelnikom książek zapomnianych, a wybitnych w swoim gatunku. Na pierwszy ogień idą „Nie oświadczam się" Wiesława Łuki (fragmenty mogliśmy przeczytać już w antologii), „Na wschód od Arbatu" Hanny Krall oraz „Noc generała" Gabriela Meretika. Jako fani reportażu jesteśmy wielce zadowoleni z inicjatywy wydawnictwa, gdyż książki te zazwyczaj były do tej pory trudno dostępne, a pewnie większości czytelników nieznane. Pokazanie, że polski reportaż miał się dobrze już przed latami '90 to pomysł, któremu mocno kibicujemy. Również powiew świeżego powietrza na rynku wydawnictw non-fiction z pewnością się przyda i może na kolejnym rozdaniu nagród Kapuścińskiego nazwa wydawnictwa Instytutu Reportażu będzie padała tak samo często jak nazwa Czarnego w ostatnich kilku latach. Do tego piękna szata graficzna, przypominająca „szkołę Przemka Dębowskiego" i nazwa - Dowody na istnienie. Czego chcieć więcej? Kolejnych premier! MG [link]


Ponad milion trzysta tysięcy książek.
Tyle pozycji przejrzeli analitycy Facebooka, oglądając tyleż modne, co zawstydzające łańcuszki „wymień 10 książek, które cię uformowały”. Wzięli pod uwagę głównie użytkowników amerykańskiego Facebooka, choć duża część próby pochodzi również z Indii. Wyniki researchu są tak fascynujące jak cała zabawa – biorą w niej udział 3 razy częściej kobiety niż mężczyźni, a średnia wieku użytkowników wynosi 37 lat, a anglojęzyczni czytelnicy sięgają wyłącznie po anglojęzycznych pisarzy (próżno tu szukać Dostojewskiego, Prousta czy choćby Larssona). Wśród pojawiających się tytułów króluje „Harry Potter”, trylogia Tolkiena oraz książka „Zabić drozda”. Ciekawostką jest absurdalne „Autostopem przez galaktykę”, a pokryciem stereotypu przeciętnego Amrykanina „Igrzyska śmierci”. Co na to Polacy? KN [link]


Bohaterami tegorocznej szóstej już edycji festiwalu Warszawa w Budowie będą artyści.
Kuratorzy wystaw – Katarzyna Białach, Klara Czerniewska, Tomasz Fudala, Stanisław Ruksza – postarają się uzmysłowić nam, jak duży wpływ na zmiany zachodzące w stolicy ma ta wciąż rosnąca grupa społeczna. I nie chodzi tu tylko o kreowanie wizerunku miasta z najbogatszym życiem artystycznym w Polsce, ale także o popularyzacje nowych trendów, twórczą ingerencję w przestrzeń publiczną oraz naświetlanie dotąd traktowanych marginalnie problemów społecznych. Szczególnie intrygujący wydaje się właśnie ten ostatni wątek. Kuratorzy będą chcieli zwrócić uwagę na często bardzo złą sytuację materialną artystów, która jest spowodowana nieprzystającym do ich działalności systemem świadczeń społecznych. To właśnie z ust stołecznych demiurgów coraz głośniej słyszane są realne postulaty wprowadzenia zmian w tym zakresie (na marginesie warto wspomnieć o coraz prężniej działającej Ogólnopolskiej Komisji Środowiskowej Pracowników Sztuki przy OZZ IP). Kwestie takie jak gentryfikacja, czy miejska polityka mieszkaniowa stają się elementem życia artystycznego. W tym roku nacisk zostanie również położony na kwestie niedocenienia artystów, realnie wpływających na poprawę życia i wizerunku Warszawy (pamiętamy niezrozumiałe u nas plany berlińskich artystów o zamianie Sprewy na Wisłę.)
Tegoroczne wystawy zostaną zaprezentowane aż w pięciu miejscach: w Instytucie Awangardy, pracowniach przy ul. Inżynierskiej, pracowni Jana Styczyńskiego, oczywiście w Muzeum Sztuki Nowoczesnej przy Pańskiej, ale również debiutującym na festiwalu, coraz częściej otwartym dla artystów i animatorów kultury, Domu Towarowym Braci Jabłkowskich. Na Brackiej zobaczymy wystawę „Twoje miasto to pole walki” opowiadającą o tworzeniu sztuki w mieście rządzonym neoliberalna ręką i nieprzypadkowo prezentowaną w budynku emblematycznym dla przemian zachodzących w Warszawie po 1989 roku.
Choć tematyka tegorocznej edycji może wydawać się zdecydowanie aktualna to nie zabraknie jednak spojrzenia wstecz na życie artystyczne w stolicy. 2014 rok to nie tylko dwudziestopięciolatka III Republiki, ale także, bardziej lokalnie, powrót Akademii Sztuk Pięknych do przedwojennej i rozbudowanej przez JEMSów siedziby przy Wybrzeżu Kościuszkowskim 37. To właśnie tam 11 października odbędzie się otwierający festiwal Bal Gałganiarzy, nawiązujący do legendarnych bali ASP organizowanych już od przedwojnia. Tego wydarzenia nie można przegapić! IB [link]


Znamy już wszystkich gości tegorocznego Festiwalu Conrada.
Do Krakowa przyjadą w tym roku wielkie gwiazdy literatury światowej – miasto, w zeszłym roku wpisane na listę Miast Literatury UNESCO, gościć będzie między innymi Borisa Akunina, Paula Austera i Jaume Cabre. Festiwal zbiegnie się również z osiemnastymi już największymi targami książki w Polsce!
„W październiku Kraków stanie się prawdziwą stolicą literatury i jesteśmy szczęśliwi, że mamy w tym swój udział.” – mówią organizatorzy, zaś Dyrektor Artystyczny Festiwalu Conrada poinformował na stronie głównej, że tegoroczna, szósta już edycja odbędzie się pod hasłem „Wspólne światy” - „W tym roku kładziemy nacisk na to, co nas – dzięki literaturze – łączy. Nas, czyli czytelników i pisarzy, myślicieli i komentatorów, twórców i odbiorców na całym świecie” mówił Michał Paweł Markowski.
Na festiwalu nie zabraknie również polskich akcentów – silną reprezentację zapewnią Olga Tokarczuk, Janusz Głowacki, a także Inga Iwasiów, Marek Bieńczyk i Szczepan Twardoch. Gościć będziemy mogli również jednego z czołowych polskich reporterów: Jacka Hugo-Badera, który w ostatnim czasie ma się czego tłumaczyć, zatem gorące dyskusje gwarantowane.
Organizatorzy zapewniają, że Festiwal Conrada to nie tylko spotkania z autorami, ale również wiele innych wydarzeń towarzyszących – „pasma filmowe, wydarzenia muzyczne i teatralne, warsztaty i spotkania branżowe poświęcone kreatywnym aspektom i różnym wymiarom życia książki. Festiwal Conrada to także bogate pasmo warsztatów i spotkań dla wszystkich grup wiekowych, od najmłodszych do seniorów.”
Na wszystkich tych, którzy w tym roku zdecydują się przybyć na to tygodniowe święto literatury czeka prawdziwa moc atrakcji. My już nie możemy się doczekać, a zapewniamy Was, że będziemy pilnie śledzić wszystkie festiwalowe wydarzenia.
GL [link]


W warszawskim Muzeum Narodowym zagościli wolnomularze.
„Masoneria – pro publico bono" to wystawa, która na długo przed otwarciem wzbudziła zainteresowanie, ale też falę protestów. Od lat bowiem wszystko co związane z tym legendarnym ruchem nie wiedzieć czemu kojarzy się pejoratywnie, a przecież to właśnie masonerii zawdzięczamy rozwój kultury i sztuki. Ekspozycja w MNW jest piątą wystawą od czasu II Rzeczypospolitej poświęconą wolnomularzom, ale pierwszą zakrojoną na tak szeroką skalę. Wędrówkę rozpoczynamy wchodząc przez... trumnę, bo jak wieść niesie tak właśnie wyglądał początek rytuału przyjęcia do loży masońskiej. Przejście to było symboliczną śmiercią i zarazem początkiem nowego, lepszego życia. Organizatorzy prowadzą nas przez wszystkie etapy inicjacji odkrywając kolejne tajemnice. Towarzyszą temu liczne eksponaty, od grafik przez portrety władców po klejnoty i kolekcje kielichów, którymi wznoszono toasty. Pod względem merytorycznym „Masoneria – pro publico bono" jest niezwykle rozbudowana treściowo, dając odpowiedź na wiele nurtujących pytań. Ubolewać jednak można nad warstwą wystawienniczą, która nie została dopracowana. W ostatnim roku MNW przyzwyczaiło nas do świetnych scenografii, które były dodatkowym atutem. Niemniej warto osobiście przekonać się, że największą tajemnicą wolnomularzy, jest ich brak. Wystawę „Masoneria – pro publico bono" można oglądać od 11 września br. do 11 stycznia 2015 roku. KD [link]


Miłość w czasach nieludzkich.
To hasło ostatnio często wybrzmiewa przy okazji kolejnych polskich filmów. 19 września na ekrany kin wchodzi „Miasto44” Jana Komasy i również tego dnia rozpoczynają się zdjęcia do kolejnego projektu Wojtka Smarzowskiego „Wołyń”. Z pewnością oba filmy można podpisać tym zdaniem. Po „Róży”, w której w główne postaci genialnie wcielił się Marcin Dorociński i Agata Kulesza, Smarzol bierze na warsztat kolejny okrutny rozdział w historii polskiego narodu. Ludobójstwo na Kresach II RP było z pewnością jednym z najkrwawszych okresów. Masowe bestialskie morderstwa dokonane przez UPA i ukraińską ludność na Polakach, zwane rzezią wołyńską, apogeum osiągnęły w 1943 roku. Akcja tego epickiego, historycznego obrazu rozpoczyna się wiosną 1939 roku. Poprzez główną bohaterkę Zosię Głowacką obserwujemy co przez 6 lat okupacji dzieje się na ziemiach polskich. Kiedy poznajemy dziewczynę ma ona 17 lat i jest szaleńczo zakochana w ukraińskim chłopcu Petrze Hapynie. Związek ten nie znajduje akceptacji w jej ojcu, który postanawia wydać swoją pociechę za najmajętniejszego gospodarza we wsi – Polaka Macieja Skibę, dużo starszego wdowca z dwójką dzieci. Wkrótce potem nadchodzi okupacja sowiecka i niemiecka. Wytwarza się napięcie między ukraińskimi i polskimi sąsiadami, na wschodzie Wołynia zaczynają szerzyć się brutalne mordy. Nadchodzi moment, w którym wioska zamieszkała przez Zosię zostaje krwawo stłumiona przez oddziały UPA, a dziewczynę ze spalonych zgliszczy i pomordowanych ciał ratuje sąsiadka. Głowacka wypełniona nadzieją o bezpieczniejszy los wyrusza wraz z dziećmi i innymi wypędzonymi na zachód. W roli głównej zobaczymy debiutującą studentkę Akademii Teatralnej – Michalinę Łabacz, w pozostałe postaci wcielą się m.in. Arkadiusz Jakubik i Jacek Braciak. Premiera przewidziana jest na 2016 rok. Być może wobec obecnej sytuacji dziejącej się za naszą wschodnią granicą realizowanie tego tematu nie trafiło na dogodny moment, ale jak powiada sam reżyser odpowiedniego momentu na tego typu obraz nigdy nie będzie, dla niego jest to czas właściwy. Ten film na pewno nie zadowoli wszystkich. Bez wątpienia pobudzi do debaty, a znając poprzednie produkcje Smarzola i jego „brudny” realizm, zmiażdży i wykręci emocjonalnie. Według reżysera ten projekt powinien oddać hołd, poruszyć, uświadomić i nauczyć nazwać. Smarzowski pragnie stworzyć film prawdziwy i odważny, a o to w jego wykonaniu nie śmiem wątpić.






K [link]

Strona 9 z 55
| 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |